Droga Saro sprzed dokładnie czterech lat (choć mój pozbawiony snu, przesiąknięty kawą mózg wciąż szczerze czuje, że to było może z 6 miesięcy temu),
Stoisz teraz w kuchni. Jest 3:14 w nocy. Masz na sobie te szare ciążowe dresy z tajemniczą plamą po wybielaczu na lewym udzie i tępym wzrokiem gapisz się na ostre zielone światło zegara na mikrofalówce. Dave śpi na kanapie, bo ma jutro „ważną prezentację”. Zanim poszedł spać, dosłownie poklepał cię po ramieniu, spojrzał na wrzeszczące niemowlę w twoich ramionach i zapytał: „Jak tam dzidzia?”, jakby był jakimś raperem z 2019 roku, a nie 34-letnim księgowym. Prawie rzuciłam mu w głowę ciężkim ceramicznym kubkiem.
W każdym razie, chodzi o to, że trzymasz Leo. Ma cztery tygodnie, jego twarz ma kolor dojrzałego pomidora, a brzuszek jest twardy jak deska. Wrzeszczy od dwóch godzin.
A ty wpatrujesz się w pudełko z tymi małymi, niebieskimi, plastikowymi rurkami na blacie. Rurki antykolkowe Windi od FridaBaby. Jesteś nimi przerażona, ale jednocześnie zdesperowana.
Piszę do ciebie z przyszłości – a dokładniej z przyszłości, w której piję moją trzecią filiżankę cold brew, podczas gdy mój 7-latek i 4-latek kłócą się o jakiś paproch – żeby powiedzieć ci kilka rzeczy o niemowlęcych gazach, twoim pediatrze i o tym, dlaczego naprawdę musisz odłożyć tę plastikową rurkę.
Anatomia nocnej eksplozji
Porozmawiajmy o tym, co się dzieje, kiedy faktycznie używasz tej rurki. Bo nikt tak naprawdę nie przygotowuje cię na związaną z tym fizykę.
Kładziesz dziecko na przewijaku. Łapiesz za olej kokosowy, bo o 2:00 w nocy obejrzałaś filmik na YouTube, w którym mówili, że MUSISZ nasmarować końcówkę, co oczywiście ma sens. Unosisz jego małe nóżki w stronę klatki piersiowej, tak jak przy normalnej zmianie pieluchy. A potem delikatnie wsuwasz końcówkę.
I czekasz.
To trwa jakieś trzy sekundy. A potem... gwizdek. O Boże, ten gwizdek. To brzmi dosłownie jak malutki, smutny czajniczek do herbaty, który gotuje się w odbycie twojego dziecka. Nie wiem, kto w tej firmie wpadł na pomysł, żeby to gwizdało, ale to jednocześnie najbardziej przerażający i głęboko satysfakcjonujący dźwięk, jaki kiedykolwiek w życiu usłyszysz.
Ale ten gwizdek to pułapka. Ponieważ zaraz po nim następuje dosłowny gejzer kupy.
Nie wiem, czego spodziewałam się tamtej pierwszej nocy, ale na pewno nie sądziłam, że rażenie obejmie taką strefę. Musiałam wyrzucić dywan. Dywan! Leżał na podłodze ponad pół metra dalej! Ulga dla dziecka jest natychmiastowa – po prostu uchodzi z niego powietrze jak z balonika i zasypia – ale ty zostajesz tam, o 4:00 rano, oblana dziecięcymi płynami ustrojowymi, kwestionując każdy życiowy wybór, który doprowadził cię do tego momentu.
Dlaczego doktor Aris sprawił, że poczułam się jak okropna matka
Więc, ponieważ rurka działała jak czarna magia, zaczęłaś jej używać. Co noc. Bo kto by tego nie robił? To był natychmiastowy wyłącznik krzyku.

Potem poszliśmy na wizytę kontrolną w drugim miesiącu. Doktor Aris, który zawsze wygląda, jakby dopiero co obudził się z drzemki w swoim samochodzie i nosi te praktyczne sneakersy New Balance, zapytał, jak tam kolki. Z dumą powiedziałam mu, że mamy system. Powiedziałam, że co noc używamy rurek Windi od FridaBaby.
Westchnął. Takim głębokim, zmęczonym, pediatrycznym westchnieniem.
Wygłosił mi długi wykład o tym, jak pomóc dziecku naturalnie pozbyć się gazów. Zaczął mówić o odruchu żołądkowo-jakimś tam. A może to był zwieracz odbytu? Albo dno miednicy? Nie wiem, mój mózg działał po trzech godzinach snu. Ale w gruncie rzeczy wyjaśnił, że dziecko tak naprawdę jeszcze nie umie robić kupy. Musi nauczyć się koordynacji mięśniowej. Kiedy czują bąbelek gazu, ich instynktem jest zaciskanie mięśni pośladków zamiast ich rozluźniania. To tak, jakbyś próbowała gładzić się po brzuchu i klepać po głowie, płacząc przy tym histerycznie.
Kiedy codziennie używasz rurki, całkowicie omijasz ten mięsień. Dziecko nie musi się uczyć, jak jednocześnie przeć i się rozluźniać. Jeśli używasz jej za często, dziecko staje się od niej zależne. Staje się „leniwym kupkaczem”. Czy „leniwy kupkacz” to termin medyczny? Pewnie nie, ale tak to właśnie usłyszałam.
Powiedział, żeby używać jej tylko w ostateczności, w chwilach absolutnej desperacji. A nie jako codziennego środka zapobiegawczego.
Aha, a woda koperkowa i krople z symetykonem to w zasadzie tylko droga, lepka woda z cukrem, od której mają dziwny zapach z ust, więc daj sobie z tym spokój.
Moje ogromne poczucie winy z powodu plastikowych śmieci
Jest jeszcze jedna rzecz, o której nikt nie mówi. Poczucie winy wobec środowiska jest prawdziwe i bardzo ciążące.
To jednorazowa plastikowa rurka. Wsuwasz ją, pokrywa się ludzkimi odchodami, a potem musisz ją wyrzucić. Nie możesz jej poddać recyklingowi. Pamiętam, jak pewnego mroźnego poranka stałam przy niebieskim pojemniku przed domem, trzymając ubrudzony kupą plastikowy gwizdek i gorączkowo googlując, czy mogę wyrzucić odpady medyczne do recyklingu. Lokalne wytyczne dotyczące segregacji śmieci dosłownie na mnie nakrzyczały przez ekran. Co jest ze mną nie tak, oczywiście, że nie można tego wrzucać do plastiku.
Więc po prostu wyrzucasz je do zwykłego kosza. Garście plastikowych rurek, które będą leżeć na wysypisku przez następny tysiąc lat, a wszystko dlatego, że moje niemowlę nie potrafiło zorientować się, jak puścić bąka.
To sprawia, że czujesz się okropnie. Zwłaszcza kiedy próbujesz być świadomym rodzicem, myślącym o świecie, jaki zostawiasz swoim dzieciom.
Jeśli toniesz teraz w plastikowych, niemowlęcych gratach i czujesz to samo poczucie winy, może po prostu weź głęboki oddech i przejrzyj kilka miękkich, ekologicznych rzeczy, które nie zniszczą naszej Ziemi. Sprawdź kolekcję z organicznej bawełny dla noworodków od Kianao. To naprawdę pomaga na chwilę uciszyć niepokój klimatyczny.
Rzeczy, które naprawdę pomagają, gdy jesteś zdesperowana
Więc, Saro z przeszłości, co robisz zamiast używać tej gwiżdżącej rurki? Musisz włożyć w to trochę pracy. To beznadziejne, ale działa.

Po pierwsze, potrzebujesz ubrań, które przetrwają nieuniknione eksplozje, kiedy w końcu *ogarną*, jak robić kupę samodzielnie. Po wielkiej katastrofie z dywanem w 2019 roku ubierałam Leo w zasadzie tylko w to Niemowlęce body z bawełny organicznej od Kianao. Dosłownie wyrzuciłam polarowy pajacyk prosto do śmieci, bo nie dało się go uratować, ale to body przetrwało wszystko. Jest bez rękawów, co oznacza mniej materiału do przeciągania przez ten bałagan. No i jest z bawełny organicznej, więc nie podrażniało jego skóry, kiedy agresywnie wycierałam go zimnymi chusteczkami. Poza tym dekolt rozciąga się na tyle, że możesz go ściągnąć W DÓŁ przez ramiona, zamiast przeciągać brudny od kupy kołnierzyk przez jego głowę. To dosłownie podstawy przetrwania.
Po drugie, musisz robić im rowerek nóżkami. Jakby brały udział w maleńkim, agresywnym Tour de France.
Odkryłam, że Leo tego nienawidził, chyba że coś odwracało jego uwagę. Kładłam go pod jego Drewnianym tęczowym stojakiem edukacyjnym, żeby to zrobić. Szczerze mówiąc, ten stojak uratował moje zdrowie psychiczne. To piękna, drewniana rama w stylu Montessori z małymi, wiszącymi zwierzątkami. Nie gra irytującej, elektronicznej muzyki. Nie mruga do mnie jaskrawymi kolorami, kiedy mój mózg jest już i tak przestymulowany. Po prostu tam stoi, wygląda estetycznie i spokojnie, podczas gdy ja agresywnie pompuję nóżkami mojego niemowlaka w stronę jego klatki piersiowej.
Przeczytałam też na jakimś blogu o masażu „I Love U”, gdzie pocierasz ich brzuszek w kształcie liter. Chyba Leo nie potrafił przeliterować, bo działało to tylko w połowie przypadków. Musisz też naciskać znacznie mocniej, niż myślisz. Jakbyś ugniatała ciasto na chleb. To wydaje się złe, ale wypycha te bąbelki.
Aha, i uwaga na spoiler na kilka miesięcy do przodu: faza gazów się kończy, ale faza ząbkowania zaczyna się natychmiast po niej. To się nigdy nie kończy! Kupiłam ten Gryzak Panda, myśląc, że będzie to cudowne lekarstwo na jego marudzenie. W sensie, jest uroczy i wykonany z silikonu spożywczego, więc nie panikowałam, kiedy go żuł, ale szczerze? Jest po prostu okej. Maya uwielbiała gryzaki, kiedy była mała, ale Leo zazwyczaj rzucał tą pandą w psa i zamiast tego gryzł moje brudne kluczyki do samochodu. Dzieci są dziwne. Po prostu kupujesz różne rzeczy i masz nadzieję na najlepsze.
Po prostu odłóż tę rurkę
Naprawdę musisz tylko wziąć głęboki oddech, odłożyć niebieskie plastikowe pudełko z powrotem do apteczki i spróbować pomasować jego brzuszek olejem kokosowym, podczas gdy oboje będziecie płakać na podłodze w łazience.
Świetnie sobie radzisz. Twoja kawa jest zimna. Dave jest wciąż kompletnie bezużyteczny o 3:00 nad ranem. Ale dziecko w końcu nauczy się puszczać bąki na własną rękę. Obiecuję ci, że do czasu, gdy skończy cztery lata, będzie głośno pierdzieć przy stole podczas obiadu i uważać, że to najzabawniejsza rzecz na świecie.
Trzymaj się.
Jeśli w tym momencie potrzebujesz odwrócenia uwagi od płaczu, oddaj dziecko Dave'owi, weź gorący prysznic i przejrzyj niezbędniki dla noworodka od Kianao. Kup coś ekologicznego, co sprawi, że się uśmiechniesz. Zdecydowanie na to zasłużyłaś.
Kłopotliwe pytania, które wygooglowałam o 4:00 rano
Czy mogę używać rurki na gazy każdego dnia?
Zgodnie ze zmęczonym wykładem mojego pediatry, nie. Nie rób tego. Wiem, że to kuszące, bo działa od razu, ale muszą nauczyć się koordynować własne mięśnie pupy. Jeśli będziesz to robić cały czas, zrobią się leniwe, a ty będziesz miała później większy problem z zaparciami. Zachowaj to na noce, kiedy dosłownie odchodzisz od zmysłów.
Czy to ich boli, kiedy się ją wsuwa?
Szczerze, mnie to niepokoiło znacznie bardziej niż Leo. Na rurce jest mały ogranicznik, więc fizycznie nie da się wsunąć jej za głęboko (dzięki Bogu, bo za pierwszym razem trzęsły mi się ręce). Dopóki utopisz końcówkę w oleju kokosowym lub oliwce dla dzieci, zazwyczaj po prostu przestają płakać z czystej dezorientacji.
Na jak długo trzeba to tam zostawić?
Zaledwie na kilka sekund. Dźwięk gwizdania usłyszysz niemal natychmiast, jeśli w środku uwięzione jest powietrze. Kiedy przestanie gwizdać, wyciągnij ją. I na litość boską, miej pod nimi pieluchę, ponieważ w 90% przypadków kupa podąża tuż za powietrzem.
Czy mogę je umyć i użyć ponownie?
Fuj, nie. Wiem, że są plastikowe i okropnie jest je tak po prostu wyrzucać, ale to puste w środku rurki, które dosłownie wypełniają się odchodami i płynami ustrojowymi. Nie jesteś w stanie odpowiednio ich wysterylizować w kuchennym zlewie. Wyrzuć to i spróbuj zrekompensować swój ślad węglowy gdzieś indziej.
A co, jeśli zrobię wszystko dobrze, a nic nie wylatuje?
Czasami bąbelek gazu po prostu nie znajduje się przy samym wyjściu. Jeśli ją wsuniesz, pomasujesz brzuszek, poczekasz kilka sekund i nic nie usłyszysz... po prostu ją wyjmij. Nie grzeb tam, próbując go złowić. Spróbuj jeszcze raz zrobić rowerek nóżkami albo zrób dziecku ciepłą kąpiel. Czasami one po prostu płaczą, bo bycie niemowlakiem jest trudne.





Udostępnij:
Futrzaki i maluchy: Jak ogarnąć zwierzęta, zabawy w udawanie i małych ludzi
Do mnie z przeszłości: Jak przetrwać katar malucha z aspiratorem Frida Baby