Drogi Tomku sprzed pół roku,
Siedzisz właśnie na podłodze mieszkania w Hackney, z furią próbując upchnąć czterdzieści dwie pieluchy i górę chusteczek w walizce, która ewidentnie została zaprojektowana na weekend w Paryżu, a nie na miesięczną podróż do Nowej Zelandii z dwuletnimi bliźniaczkami. Myślisz, że dwudziestoczterogodzinny lot będzie najtrudniejszą częścią tej podróży (i bądźmy szczerzy, lot będzie standardową sytuacją zakładniczą, o której nie musimy dyskutować). Ale mylisz się. Prawdziwy sprawdzian twojej rodzicielskiej siły charakteru czeka na ciebie w błotnistym rowie melioracyjnym za domem twojej teściowej w Auckland.
Piszę do ciebie z przyszłości, żeby ostrzec cię przed modrzykami.
Wrzeszczący goblin z rowu
To wydarzy się we wtorek. Będziesz desperacko próbował zwalczyć jet lag u dziewczynek, spacerując z nimi po lokalnym rezerwacie przyrody. Będziesz trzymać dwa w połowie zjedzone wafle ryżowe i modlić się o kawę flat white. Nagle usłyszysz pisk tak potwornie ostry, że uznasz, iż Florence przytrzasnęła sobie palce w zawiasach podwójnego wózka. Podbiegniesz sprintem, z sercem walącym o żebra, tylko po to, by zastać bliźniaczki stojące na skraju bagna, całkowicie całe i zdrowe, gapiące się na coś, co mogę opisać jedynie jako maleńkiego, wściekłego, łysego staruszka w za dużych butach klauna.
Matilda wskaże na niego pulchnym paluszkiem i z absolutnym zachwytem krzyknie: „Dzidzia p! Dzidzia p!”.
Próbuje w ten sposób powiedzieć „pisklę pūkeko”, bo tak, jak później uświadomi cię teściowa, nazywa się to stworzenie. Dla ciebie będzie to wyglądać po prostu jak błąd ewolucji. Te pisklęta wykluwają się pokryte rzadkim, czarnym puchem, dumnie noszą masywny, dziwacznie jaskrawy, karmazynowy dziób i mają oczy, które wyglądają, jakby wróciły z trzydniowego ciągu w Soho. Ale te stopy, Tomku. Stopy są nieproporcjonalnie ogromne. Używają ich do poruszania się po bagnistym terenie, ale szczerze mówiąc, to wygląda, jakby ptak ukradł buty ojcu i z trudem człapał do pubu.
Będziesz stał sparaliżowany samą głośnością dźwięku, jaki wydaje, gdy kuca i macha do ciebie swoimi chudymi, małymi skrzydełkami, domagając się jedzenia. Nie dawaj mu wafla ryżowego, Tomku. Wiem, że będziesz miał pokusę negocjowania z tym terrorystą, ale ptasie potrzeby żywieniowe są niesamowicie złożone i jestem dość pewien, że przetworzone ekologiczne chrupki jagodowe nie figurują w ich menu.
Mistrzowska lekcja wspólnego wychowania, której będziesz głęboko zazdrościć
Oto ciekawostka, która wywoła w tobie irracjonalną złość, kiedy ją poznasz: te ptaki złamały kod rodzicielstwa i po prostu z nas kpią.

Kiedy będziesz gorączkowo wyszukiwać w telefonie hasło „wrzeszczący łysy ptak bagienny”, jednocześnie próbując powstrzymać bliźniaczki przed wejściem w błoto, odkryjesz, że modrzyk ciemny żyje w grupach, które naukowcy określają jako poliginandryczne. Mówiąc prościej, to komuna. Wiele samic składa do dwudziestu pięciu jaj w jednym gigantycznym, wspólnym gnieździe. A kiedy wykluwają się młode, dosłownie każdy członek stada – starsze rodzeństwo, nierozmnażający się wujkowie-kawalerowie, przypadkowi kuzyni – wszyscy dorzucają swoje trzy grosze, by karmić, ogrzewać i chronić pisklęta.
Przeczytasz to i poczujesz głęboką, palącą zazdrość. Te dziwaczne, wrzeszczące bagienne kurczaki mają całą wioskę do wychowywania swoich młodych, podczas gdy ty i Sarah nie przespaliście ciurkiem ani jednej nocy od 2021 roku. Jeśli nad bagnem przeleci jastrząb, wszystkie dorosłe ptaki łączą siły i agresywnie atakują drapieżnika, podczas gdy maluchy chowają się w trzcinach. Tymczasem ostatnim razem, gdy ty siłowałeś się ze złożeniem wózka w zatłoczonym pociągu linii Victoria, a Florence urządzała histerię, jakiś mężczyzna w garniturze po prostu głośno westchnął i przeszedł nad wami, żeby zdążyć do Pret.
Co facet od dzikiej przyrody kazał mi właściwie zrobić
Ponieważ jesteś zestresowanym londyńczykiem całkowicie odciętym od natury, z góry założysz, że ptak jest osierocony, i natychmiast wpadniesz w panikę, zastanawiając się, jak przemycisz chroniony rodzimy gatunek przez odprawę celną.
Facet z lokalnego ośrodka ratownictwa dzikich zwierząt, do którego ostatecznie zadzwoniłem – a który brzmiał na potwornie zmęczonego turystami – w zasadzie powiedział mi, że o ile to coś nie krwawi, powinieneś po prostu powoli się wycofać i pozwolić komunie zająć się sprawą. Bo rodzina prawdopodobnie obserwuje cię w tej chwili z krzaków, oceniając twoje metody wychowawcze. Jeśli dobrał się do niego kot (a najwyraźniej koty to absolutnie najgorsze, co mogło spotkać rodzime ptaki), powinieneś ostrożnie zgarnąć je ręcznikiem, wrzucić do ciemnego, cichego kartonu z letnim termoforem, by nie zamarzło na śmierć, i zanieść do profesjonalisty. Do kogoś, kto faktycznie wie, jak udawać dziób rodzica, żeby je nakarmić, zamiast na siłę wciskać mu z płaczem rozgnieciony batonik owsiany.
Mój lekarz rodzinny w domu wspomniał kiedyś mgliście, że dzikie ptaki mogą przenosić wszelkiego rodzaju przerażające choroby, takie jak salmonella i ptasia grypa, chociaż to, czy faktycznie można złapać dżumę od stania obok pisklęcia w rowie, wciąż pozostaje dla mnie naukowo niejasne. Niezależnie od tego, spędzisz kolejne trzy godziny na obsesyjnym szorowaniu rąk bliźniaczek przemysłowymi ilościami mydła, tak na wszelki wypadek.
Rzeczy, które autentycznie przetrwały bagno
Porozmawiajmy o sprzęcie, który właśnie pakujesz. Połowa z niego jest bezużyteczna, ale kilka rzeczy uratuje twoje zdrowie psychiczne.

Jeśli jest jedna rzecz, której absolutnie nie wolno ci wyjmować z walizki, to Niemowlęce body bez rękawów z bawełny organicznej. Wiem, że kupiłeś je, myśląc, że będą po prostu ładnie wyglądać na zdjęciach, ale to tylko dzięki nim przetrwaliśmy incydent z rowem. Gdy Matilda nieuniknienie poślizgnęła się i usiadła prosto w kałuży czegoś, co, miejmy nadzieję, było tylko błotem, to body przyjęło na siebie główny cios. Ponieważ składa się w 95% z organicznej bawełny, nie wywołało u niej egzemy, nawet gdy było wilgotne, a kopertowe ramiona sprawiły, że mogłem zsunąć je w dół jej ciała niczym obrzydliwą skórkę od banana, zamiast przeciągać bagienną wodę przez jej głowę. Zaskakująco dobrze się dopierają, co ma kluczowe znaczenie, gdy twoje dziecko uznaje, że jego nowym hobby jest tarzanie się w podmokłych siedliskach.
Z drugiej strony, prawdopodobnie możesz zostawić w domu Miękkie klocki konstrukcyjne dla niemowląt. Nie zrozum mnie źle, to naprawdę świetne miękkie, gumowe klocki, a fakt, że nie bolą, gdy Florence ciska jednym prosto w moją głowę z tylnego siedzenia wypożyczonego samochodu, jest ogromnym plusem. Zajmują jednak zdecydowanie za dużo miejsca w bagażu, a ponieważ unoszą się na wodzie, jeden z nich odpłynął z prądem strumyka, podczas gdy ja próbowałem powstrzymać malucha przed przytulaniem dzikiej przyrody. Trzymaj je w salonie w Londynie – tam, gdzie ich miejsce.
Jeśli chcesz spakować rzeczy, które sprawią, że ten chaotyczny etap rodzicielstwa stanie się choć odrobinę łatwiejszy – i ubrania, które nie rozpadną się w sekundę po zetknięciu z międzynarodowym błotem – powinieneś koniecznie odkryć kolekcję ubranek z bawełny organicznej dla dzieci, zanim zamkniesz tę walizkę.
Ostatnia rada
Natura nie jest pięknie zaaranżowanym estetycznym doświadczeniem, które udajemy na Instagramie. Bywa głośna, chaotyczna i czasami wiąże się z maleńkim ptakiem krzyczącym na ciebie, jakbyś był mu winien pieniądze.
Po prostu pozwól bliźniaczkom obserwować z bezpiecznej odległości. Niech się nauczą, że nie każde zwierzę to puszysta postać z kreskówki. Naucz ich surowej, pięknej rzeczywistości bagien. I na litość boską, pamiętaj, aby spakować środek do dezynfekcji rąk.
Zajrzyj do pełnej oferty ekologicznych niezbędników Kianao, by zrobić zapasy przed kolejną, niezwykle nieprzewidywalną rodzinną wycieczką.
Twój z przyszłości,
Tom
Kilka pytań, które będziesz gorączkowo wpisywać w Google o drugiej w nocy
Czy pisklęta modrzyka są niebezpieczne dla maluchów?
O ile twoje dziecko nie ma fobii na punkcie niewiarygodnie brzydkich, wrzeszczących stworzeń, nie. Same pisklęta są po prostu głośne i bardzo wymagające. Prawdziwym niebezpieczeństwem są zaciekle opiekuńczy, zrzeszeni w komunie rodzice, ukrywający się w trzcinach, oraz fakt, że dzikie zwierzęta przenoszą bakterie, o których nawet nie chcę myśleć. Obecnie działamy według rygorystycznej zasady „patrzymy oczami, a nie rączkami”.
Co mam zrobić, jeśli moje dziecko któregoś dotknie?
Nie jestem lekarzem, ale moje gorączkowe poszukiwania w internecie zasugerowały, że natychmiastowe umycie rąk gorącą wodą z mydłem to najlepsze, co możesz zrobić. Nie pozwalaj im wkładać palców do buzi. Jeśli jesteś kilometry od umywalki, utop ich dłonie w środku do dezynfekcji i módl się do dowolnego bóstwa czuwającego nad wyczerpanymi rodzicami.
Dlaczego te maluchy wyglądają tak dziwnie?
Podobno są „zagniazdownikami”, co w zasadzie oznacza, że są gotowe do biegania już po kilku dniach od wyklucia. Nie mają czasu na to, by obrosnąć uroczymi, puszystymi piórkami; są zbyt zajęte maszerowaniem przez błoto i domaganiem się karmienia od sześciu różnych ciotek i wujków.
Czy powinienem spróbować nakarmić zgubione pisklę?
Absolutnie nie. Chyba że dysponujesz podgrzaną mokrą karmą dla kociąt i niezwykle specyficzną zdolnością stukania w dziób pisklęcia, aby symulować ptasią mamę, wyrządzisz więcej szkody niż pożytku. Włóż je do pudełka z ręcznikiem, zapewnij mu ciepło i zadzwoń do kogoś, komu płacą za zajmowanie się takimi rzeczami.





Udostępnij:
List do dawnej mnie: Jak przetrwać szczeniaka mopsa i niemowlę naraz
Cała prawda o wychowywaniu dzieci i szczeniaka