Stałam w czwartej alejce w markecie, trzymając w ręku w połowie wypitą mrożoną latte waniliową, za którą – szczerze mówiąc – zapomniałam zapłacić, podczas gdy moja czteromiesięczna córeczka Maya dosłownie próbowała zjeść moje włosy. Miała na sobie to bladożółte body, co do którego już wiedziałam, że stanowi ogromne ryzyko pieluchowej awarii, ale wszystkie moje inne ubranka były już umazane ulewaniem. I wkracza ona. Nieznajoma. Starsza kobieta, w kwiecistej bluzce, pachnąca intensywnie miętą i własnymi opiniami. Pochyla się nad wózkiem, lądując nos w nos z moim dzieckiem, i mówi: "Ojejku, to dziecko potrzebuje skarpetek, przecież ona zamarznie".
I co zrobiłam? To był mój pierwszy raz, gdy zostałam tak osaczona na wolności. Pokiwałam głową. Uśmiechnęłam się. Powiedziałam: "Och, dziękuję, ma pani całkowitą rację!". Dosłownie zdjęłam swój własny, lekki szalik i przykryłam nim idealnie ciepłe, pulchniutkie nóżki Mayi, tylko po to, żeby uszczęśliwić tę kobietę.
I to jest dokładnie to, czego NIE NALEŻY robić, dziewczyny. No bo dlaczego właściwie to zrobiłam? Mój mąż Mark do dzisiaj się ze mnie śmieje. Mówi: "Sarah, w środku były 24 stopnie, a ty owinęłaś ją w pashminę, bo obca kobieta na ciebie spojrzała". W każdym razie chodzi o to, że kiwanie głową i uśmiechanie się to dla nich zaproszenie, żeby wzięli krzesło i rozgościli się w waszym życiu. To daje im sygnał, że wasz biznes jest otwarty, a ten biznes polega na przyjmowaniu koszmarnych rad.
W takich momentach w głowie zapętla mi się ta klasyczna bluesowa piosenka, kojarzycie? Baby please don't go (Kochanie, proszę, nie odchodź). Z tą różnicą, że zamiast odchodzącego kochanka, to moje zdrowie psychiczne pakuje walizki, podczas gdy ja jestem uwięziona w alejce z nabiałem, błagając mój mózg, żeby się nie przegrzał. Czasami po prostu patrzę na mojego wrzeszczącego niemowlaka i szepczę błagam, kochanie przestań płakać, żeby ta kobieta w końcu dała nam spokój. Kiedy byłam w ciąży z Leo, dosłownie nazywaliśmy go "baby P" — od orzeszka (peanut), nie wiem, to był pomysł Marka i zostało tak o wiele za długo — i nawet wtedy ludzie udzielali mojemu brzuchowi rad. "Baby P będzie nienawidzić pikantnego jedzenia, jeśli nadal będziesz jeść te tacos", mawiała moja teściowa. Spoiler: Leo ma teraz siedem lat i pije łagodną salsę jak wodę, więc wiecie.
Medyczne rady, od których drga mi powieka
Okej, więc najbardziej stresującą częścią pociągu z nieproszonymi radami nie są skarpetki. To kwestie zdrowotne. Ponieważ starsi krewni UWIELBIAJĄ powtarzać, że wszystko, co robisz, zrujnuje twoje dziecko, i zawsze opierają to na argumencie: "my nie bawiliśmy się w te wszystkie bzdury o bezpiecznym śnie, a wy jakoś przeżyliście".
Podczas bilansu dwumiesięczniaka Mayi byłam kłębkiem nerwów. Prawie w ogóle nie spałam, piłam trzecią kawę tego dnia i panikowałam, ponieważ moja ciotka właśnie mi powiedziała, że Maya przespałaby całą noc, gdybym tylko położyła ją na brzuchu. Nasza pediatra, dr Evans — która sama zawsze wygląda na pięknie wyczerpaną — westchnęła tylko, kiedy ją o to zapytałam. Wyjaśniła, że całe to "spanie na plecach" to nie jest tylko modny styl rodzicielski. Wynika z faktu, że wskaźniki SIDS (zespołu nagłego zgonu niemowląt) drastycznie spadły, kiedy zaczęto zalecać rodzicom, aby przestali kłaść dzieci na brzuchu. Jestem prawie pewna, że powiedziała, iż naukowcy nadal badają dokładny mechanizm, i że ma to coś wspólnego z pobudzeniem pnia mózgu niemowlęcia albo ponownym wdychaniem dwutlenku węgla czy czymś takim? Nie wiem, mój mózg jechał na oparach, a ja skupiałam się głównie na tym, by nie wylać kawy na stół do badań.
Ale wyjaśnienia dr Evans uświadomiły mi, że nie muszę brać pod uwagę przestarzałych teorii mojej ciotki. Co prowadzi mnie do metody, która ostatecznie u mnie zadziałała: Medycznej Tarczy. Zamiast próbować bronić swoich wyborów lub grzecznie potakiwać, podczas gdy w środku gotujesz się z wściekłości, po prostu zwalasz wszystko na lekarza w jednej, wypowiedzianej na jednym tchu wymówce, bo szczerze mówiąc, to o wiele łatwiejsze niż kłócenie się z krewnymi o naukę.
Moja ulubiona fizyczna bariera przed niechcianym dotykiem
Zatem, pomijając zrzucanie winy na dr Evans za wszystko, zaczęłam też używać dosłownych, fizycznych obiektów, żeby trzymać ludzi z dala od moich dzieci. Kiedy Maya była malutka, przesiadywałam w takiej jednej kawiarni na końcu ulicy, a ludzie ciągle próbowali dotykać jej rączek albo zaglądać do gondoli, zadając mi przy tym niezwykle osobiste pytania o ilość mojego pokarmu.
W końcu kupiłam Bambusowy Kocyk Niemowlęcy Kianao Mono Rainbow, i stał się on moim absolutnie ulubionym mechanizmem obronnym. Po pierwsze, jego design to naprawdę wspaniały, minimalistyczny tęczowy wzór w kolorze terakoty, który nie krzyczy "JESTEM PRODUKTEM DLA NIEMOWLĄT", więc nie czułam się śmiesznie, mając go narzuconego na ramię. Ale prawdziwa magia polegała na używaniu go jako tarczy. Jest zrobiony z organicznego bambusa i bawełny, więc niesamowicie oddycha — nie musiałam się martwić, że Maya przegrzeje się pod spodem — a jednocześnie był na tyle nieprzezroczysty, że rzucony na wózek albo narzucony na mnie podczas karmienia piersią wysyłał bardzo wyraźny sygnał ZAKAZ WSTĘPU dla boomerów w kawiarni.
Kocham ten kocyk. Z każdym praniem robi się coraz bardziej miękki, co jest bardzo dobrą wiadomością, bo był pokryty dosłownie wszystkimi możliwymi płynami ustrojowymi. Do dziś używam większego rozmiaru, żeby Maya mogła na nim siedzieć na trawie. Jeśli potrzebujesz stylowego sposobu, żeby powiedzieć ludziom "odsuńcie się", bez konieczności odzywania się, gorąco polecam po prostu ukrycie dziecka pod wysokiej jakości bambusem.
Dlaczego nie mogę już ani sekundy słuchać o kleiku ryżowym
Okej, muszę sobie ponarzekać na ten temat, bo nadal doprowadza mnie to do szału. Gdybym dostawała dolara za każdym razem, gdy ktoś mówił mi, żebym dodała kleiku ryżowego do butelki Leo, gdy miał trzy miesiące, mogłabym go teraz posłać na Harvard. ZAWSZE chodzi o ten nieszczęsny kleik.

Moja babcia, moja sąsiadka, facet, który dostarcza nam pocztę — nagle wszyscy byli głęboko zaangażowani w spożycie węglowodanów przez mojego niemowlaka. "On się budzi, bo jest głodny, wsyp mu trochę kaszki do butelki, to obciąży mu brzuszek!". Na samo usłyszenie tego zdania — obciąży mu brzuszek — mam ciarki na plecach. Jakbym miała wrzucić kotwicę do przewodu pokarmowego mojego dziecka. Kiedy powiedziałam o tym dr Evans, wyglądała, jakby chciała krzyczeć w poduszkę. Wyjaśniła mi, że te maleńkie jelita nie są jeszcze "zamknięte" ani gotowe na stałe pokarmy przed około szóstym miesiącem życia, a podawanie im zbożowej papki w butelce grozi zadławieniem i zaburza odpowiednie spożycie mleka.
Ale doradcy NIE DBAJĄ o zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia. Interesuje ich to, że w 1986 roku zadziałało to na ich dziecko. Spędziłam więc miesiące, próbując delikatnie edukować moją rodzinę na temat przepuszczalności jelit i odruchu wymiotnego, i to była kompletna katastrofa. Po prostu myśleli, że jestem snobistyczną, milenialną mamą, która czyta zbyt wiele blogów. Zmarnowałam tyle energii na udowadnianie swoich racji, a powinnam po prostu chronić swój święty spokój.
Jeśli żona twojego kuzyna mówi ci, że jej dziecko chodziło w szóstym miesiącu, a twoje jest w tyle, na pewno grubo przesadza i po prostu udawaj, że jej nie słyszysz.
Czasem produkty są po prostu... okej
Skoro już jesteśmy przy temacie rzeczy, które według innych MUSISZ zrobić lub kupić, pomówmy o zabawkach edukacyjnych. Wszyscy przysięgali, że potrzebuję tych konkretnych klocków sensorycznych, żeby upewnić się, że Leo osiągnie swoje kamienie milowe małej motoryki. Kupiliśmy Zestaw Miękkich Klocków dla Niemowląt i słuchajcie, są w zupełności okej.
Są wykonane z bezpiecznej, nietoksycznej miękkiej gumy, co szczerze mówiąc jest ich najlepszą cechą, ponieważ kiedy Leo nieuchronnie ciska jednym we mnie z drugiego końca salonu, nie mam wstrząśnienia mózgu. Mają na sobie urocze cyferki i zwierzątka, i można je ściskać. Ale to tylko klocki. Nie nauczą magicznie twojego czteromiesięcznego dziecka całek, ani nie wyleczą twoich rodzicielskich lęków. Mark staje na nie w ciemności i nie krzyczy z bólu, co uważam za sukces, ale nie pozwólcie nikomu wmówić wam poczucia winy, że rozwój waszego dziecka zależy od posiadania odpowiednich kształtów geometrycznych.
Potrzebujesz przerwy od rad? Zafunduj sobie coś, nad czym to Ty masz kontrolę. Sprawdź pełną ofertę Kianao na ekologiczne niezbędniki dla niemowląt, które możesz wybrać całkowicie sama – bez niczyjej ingerencji.
Co w końcu pomogło uciszyć ten hałas
Tak więc kiwanie głową i uśmiechanie się nie zadziałało. Opatulanie dziecka w alejce w supermarkecie też nie. Próby robienia wykładów mojej teściowej na temat wytycznych Amerykańskiej Akademii Pediatrycznej zdecydowanie poniosły fiasko.

To, co w końcu zadziałało, to zaakceptowanie niezręczności i branie pełnej odpowiedzialności za moje dziwne, nowoczesne wybory rodzicielskie, bez przepraszania za nie. Kiedy ktoś mówi mi, że powinnam posmarować trądzik niemowlęcy Mayi balsamem, nie próbuję już tłumaczyć kwestii transferu hormonów z okresu ciąży, tylko mówię im, że ubieramy ją w Bodziaki z Bawełny Organicznej, żeby jej skóra mogła oddychać, i całkowicie zmieniam temat. (Marginesem: to body jest naprawdę niesamowite, bo to w 95% bawełna organiczna i naciąga się przez jej wielką głowę bez wywoływania u niej płaczu, ale to tak na marginesie).
Musisz po prostu zmierzyć ich wzrokiem, powiedzieć: "wow, rzeczy naprawdę się zmieniły od czasów, gdy wy wychowywaliście dzieci", a potem fizycznie odejść, zanim zdążą sformułować odpowiedź. Pierwszy raz, gdy to robisz, czujesz się potwornie niegrzecznie. Twoje serce będzie walić. Obleje cię pot. Ale mój boże, ta wolność, gdy przestajesz przejmować się tym, czy pani w kolejce do kasy uważa cię za złą matkę, jest po prostu uzależniająca.
Kiedy role się odwracają
Najśmieszniejsza część tego całego stawiania granic? Teraz, kiedy Leo ma siedem lat, to ON daje MNIE nieproszone rady. Cały czas.
Jadę samochodem, próbując przebić się przez korki z zimną kawą w uchwycie na kubek, a z tylnego siedzenia słyszę: "Mamo, wiesz, że jak pojedziesz tędy, to będzie szybciej, prawda?". Albo robię obiad, a on mi tłumaczy, że kroję marchewkę w zły sposób. To jest irytujące. I uświadomiło mi coś przerażającego: dawanie nieproszonych rad leży w ludzkiej naturze. Wszyscy chcemy po prostu czuć się pomocni i mądrzy.
Muszę zmuszać się do pauzy, brania głębokiego oddechu i niewybuchania na niego. Próbuję praktykować to, co moja terapeutka nazywa "przestrzenią na przeczekanie", gdzie po prostu pozwalam mu mówić, a potem rzucam: "Dzięki za pomysł, stary, ale poradzę sobie". Co ironicznie, jest dokładnie tym, co powinnam była powiedzieć tej kobiecie w supermarkecie cztery lata temu.
Rodzicielstwo to w zasadzie jedna wielka, wyczerpująca pętla nauki wyznaczania granic wszystkim dookoła, a w końcu wyznaczania ich tym samym dzieciom, które wychowałaś. Szaleństwo. Ale przynajmniej teraz, kiedy idę przez sklep z Mayą, a ktoś podchodzi do nas z tym specyficznym błyskiem "wiem lepiej od ciebie" w oku, nie sięgam po szalik. Po prostu piję swoją kawę, posyłam wąski uśmiech bez pokazywania zębów i idę dalej.
FAQ: Jak radzić sobie z Potworami Dobrej Rady
Jak powiedzieć teściowej, żeby przestała dawać mi rady dotyczące snu, bez wywoływania wojny?
O rany, to jest najgorsze. Szczerze mówiąc, musisz po prostu użyć swojego pediatry jako ludzkiej tarczy. Po prostu powiedz coś w stylu: "Doktor Evans jest bardzo surowa, jeśli chodzi o nowe wytyczne dotyczące snu i powiedziała nam, że absolutnie musimy robić to w ten sposób". To całkowicie ściąga z ciebie łatkę "tej złej". Jeśli będzie się kłócić, to będzie kłócić się z lekarzem, nie z tobą, a ty możesz po prostu wzruszyć ramionami, rzucić: "Ja tylko wykonuję polecenia lekarza!" i zmienić temat na pogodę.
Czy ignorowanie nieznajomych w miejscach publicznych jest niegrzeczne?
Nie! Absolutnie nie! Daję ci pełne pozwolenie na bycie "niegrzeczną". Nie jesteś dłużna obcej kobiecie w sklepie rozmowy na temat skarpetek albo harmonogramu karmienia twojego dziecka. Jeśli nawiążesz kontakt wzrokowy, po grze. Po prostu udawaj, że jesteś głęboko zamyślona nad tym, którą markę mleka owsianego wybrać, i idź przed siebie. Twoje zdrowie psychiczne jest znacznie ważniejsze niż przelotna potrzeba bycia pomocnym jakiegoś nieznajomego.
Dlaczego wszyscy tak strasznie wciskają ten kleik ryżowy?
Ponieważ w latach 80. i 90. lekarze naprawdę im to kazali! Autentycznie wierzą, że przekazują ci tajny szyfr, dzięki któremu twoje dziecko prześpi całą noc. Nie zdają sobie sprawy, że nauka całkowicie poszła do przodu i dzisiaj wiemy już, że grozi to zadławieniem i jest szkodliwe dla małych jelit. Nie próbują skrzywdzić twojego dziecka, oni po prostu dosłownie nie czytali żadnej książki o wychowaniu od trzydziestu lat.
Co powinnam powiedzieć, kiedy ludzie komentują egzemę lub wypryski na skórze mojego dziecka?
Kiedyś bardzo z tego powodu płakałam. Ludzie gapili się na buzię Mayi i pytali: "Co jej się stało w twarz?". W końcu zaczęłam z kamienną twarzą odpowiadać: "Jest niemowlakiem, ma wrażliwą skórę". Nie musisz tłumaczyć im się ze swojego wyboru proszku do prania czy organicznych bodziaków, które kupiłaś. Po prostu stwierdź to jako nudny fakt i wpatruj się w nich tak długo, aż zrobi im się głupio.
Jak radzić sobie z radami od moich przyjaciół, którzy nie mają dzieci?
To jest naprawdę komiczne, jak tylko przebijesz się przez irytację. Kiedy twoja bezdzietna znajoma mówi ci, żebyś "po prostu spała, kiedy dziecko śpi" albo sugeruje, żebyś zabrała noworodka do głośnej restauracji o 20:00, po prostu się zaśmiej. Ale tak prawdziwie, szczerze. "Oj, chciałabym, żeby to tak działało!". Zazwyczaj dość szybko dociera do nich, jak bardzo oderwany od rzeczywistości był to komentarz. A jeśli nie, to trudno, pozwól im żyć w ich błogiej, wyspanej ignorancji.





Udostępnij:
Do mnie z przeszłości: Przestań panikować na widok każdego koloru kupki
Cała prawda o tych idealnych cytatach o zabawie z dzieckiem, których kiedyś nienawidziłam