Siedzę właśnie na podłodze w kuchni o jedenastej w nocy, wpatrując się w moją aplikację bankową (Monzo), podczas gdy Bliźniak A próbuje agresywnie zjeść paragon z Sainsbury's, a Bliźniak B śpi głębokim snem na mojej lewej stopie. Nie czuję już palców. Największym mitem o rodzicielstwie, jaki kiedykolwiek usłyszycie, jest ten opowiadany przez pełnego dobrych chęci krewnego, który uśmiecha się, klepie po ramieniu i mówi: „Kochanie, dzieci nie potrzebują wiele, tylko waszej miłości i kilku pieluch”. To kompletna bzdura. One potrzebują pieniędzy. Szokującej, przyprawiającej o zawrót głowy ilości pieniędzy, wydawanej w przerażającym tempie na rzeczy, o których istnieniu nawet nie mieliście pojęcia.

Zanim na świecie pojawiły się bliźniaki, naprawdę myślałem, że posiadanie dziecka oznacza kupno łóżeczka, kilku uroczych pajacyków i może zrobienie zapasu chusteczek. Finansowa rzeczywistość wychowywania małych ludzi jest zupełnie inna niż ta z katalogów. Mniej tu kupowania uroczych marynarskich ubranek, a więcej krwotoku finansowego na żłobki, mleko modyfikowane i cudowne urządzenia do usypiania o trzeciej nad ranem, podczas desperackich prób zachowania resztek osobistej godności (zazwyczaj będąc oblanym niezidentyfikowaną żółtą cieczą). Jeśli patrzysz właśnie na pozytywny test ciążowy i próbujesz policzyć, z ilu wyjść na piwo będziesz musiał zrezygnować przez następne osiemnaście lat, przyjrzyjmy się prawdziwym szkodom.

Loteria rachunków medycznych w zależności od tego, gdzie mieszkasz

Ponieważ mieszkam w Londynie, moje bezpośrednie koszty medyczne zostały w większości pokryte przez NHS, choć i tak udało mi się wydać małą fortunę na zdziercze parkingi przyszpitalne i czerstwe kanapki z automatu, podczas gdy moja żona rodziła. Ale mam amerykańskich kumpli i SMS-y od Dave'a z Chicago o jego rachunkach za leczenie przyprawiły mnie niemal o zawał. Z tego, co udało mi się zrozumieć z amerykańskiego systemu – który szczerze mówiąc, dla mojego pozbawionego snu mózgu nie ma żadnego sensu – sam poród jest traktowany jak zameldowanie się w luksusowym kurorcie, gdzie ty odwalasz całą robotę, a i tak każą ci płacić za ręczniki.

Moi znajomi ze Stanów powiedzieli mi, że fundacja Kaiser Family Foundation szacuje tamtejszy średni koszt ciąży i porodu na prawie dziewiętnaście tysięcy dolców. Dziewiętnaście tysięcy dolarów. Nawet przy ubezpieczeniu zdrowotnym od pracodawcy, mój kumpel musiał dopłacić z własnej kieszeni jakieś trzy tysiące, zanim mógł zabrać dziecko do domu. To kompletne szaleństwo. Moja położna środowiskowa mamrotała kiedyś coś o tym, że porody domowe są tańsze, ale biorąc pod uwagę reakcję mojej żony na samą sugestię rodzenia w naszym ciasnym londyńskim mieszkaniu, pojechaliśmy prosto do szpitala. Jeśli jesteś w Stanach, musisz po prostu natychmiast zadzwonić do swojego ubezpieczyciela, ogarnąć swój udział własny i psychicznie przygotować się na papierologię.

Całkowita ruina finansowa zwana opieką nad dzieckiem

Porozmawiajmy o prawdziwym złoczyńcy rodzicielskiego budżetu. Nic nie przygotuje cię na koszty opieki nad dziećmi. Myślisz, że radzisz sobie całkiem nieźle, mądrze planujesz budżet na pieluchy i mokre chusteczki, a potem próbujesz dostać miejsce w lokalnym żłobku i dociera do ciebie, że w zasadzie spłacasz drugi kredyt hipoteczny za to, żeby ktoś inny wycierał rozgniecionego banana z brody twojego dziecka.

My płacimy za dwójkę, co oznacza, że ogromna część mojej dawnej dziennikarskiej pensji po prostu wyparowała w chwili, gdy skończyły rok. Podobno Care.com twierdzi, że rodziny wydają około dwudziestu dwóch procent swojego dochodu domowego na opiekę nad dziećmi, co brzmi dla mnie jak niesamowicie niska kwota. Poranne podrzucanie dzieci do żłobka to emocjonalny i finansowy rollercoaster. Bliźniak A maszeruje do środka, jakby była właścicielką, żądając przekąski, zanim zdąży zdjąć kurtkę. Bliźniak B kurczowo trzyma się mojej nogi, jakbym był ostatnim helikopterem ratunkowym ze strefy katastrofy, i krzyczy, dopóki nie zapłacę czesnego za kolejny miesiąc. Płacisz prawie siedemnaście tysięcy rocznie za całodzienną opiekę, a one i tak przynoszą do domu każdego możliwego wirusa krążącego po północnej półkuli.

Nie da się tego obejść, chyba że masz na emeryturze rodziców, którzy mieszkają za ścianą i sami z siebie chcą być wykończeni przez cały dzień. Jeśli nie masz tego luksusu, opieka nad dzieckiem będzie największą pozycją w twoim arkuszu kalkulacyjnym przez pierwsze cztery lata.

Pieluchy, mleko i iluzja darmowego karmienia

Ludzie uwielbiają opowiadać, że karmienie piersią jest darmowe. To spektakularne kłamstwo. Jasne, do samego mleka nie dołączają faktury, ale do sprzętu potrzebnego do jego odciągania już tak. Laktator mojej żony przypominał dojarkę z dystopijnego filmu sci-fi i kosztował więcej niż mój pierwszy samochód. Do tego dochodzą staniki do karmienia, maści na brodawki, poduszki w kształcie gigantycznych rogalików oraz fakt, że karmiąca matka musi pochłaniać jakieś sześć tysięcy kalorii dziennie, żeby utrzymać się w pionie.

Nappies milk and the illusion of free feeding — How Much Does It Cost to Have a Baby? A Twin Dad's Honest Maths

Jeśli używasz mleka modyfikowanego, przygotuj się na wydanie ponad tysiąca funtów w samym tylko pierwszym roku. To w zasadzie płynne złoto. Potem są pieluchy. Noworodek zużywa około trzech tysięcy pieluch w pierwszym roku życia. Wydasz od sześciuset do tysiąca tylko na rzeczy stworzone po to, żeby od razu je zabrudzić i wyrzucić. Przez jakiś tydzień próbowaliśmy używać pieluch wielorazowych w ramach oszczędności, ale po wpatrywaniu się w wiadro pełne koszmarów o drugiej nad ranem doszedłem do wniosku, że moje zdrowie psychiczne jest warte ceny tych jednorazowych.

To, co tak naprawdę pozwoliło nam zaoszczędzić pieniądze, to inwestycja w kilka porządnych, wielofunkcyjnych rzeczy zamiast góry tanich śmieci. Szybko zorientowaliśmy się, że nie musimy rozkręcać kaloryferów do tropikalnych temperatur, jeśli mamy odpowiednie kocyki. Absolutnie ręczę za Bambusowy Kocyk Niemowlęcy w Kolorowe Jeże. Tkanina bambusowa jest niesamowita — naturalnie utrzymuje ich stabilną temperaturę, więc nie budzą się spocone i z krzykiem. Pewnej nocy owinąłem nim Bliźniaka A, i od razu się uspokoiła. Co więcej, uprawa bambusa rzekomo zużywa znacznie mniej wody niż bawełna, więc mam też trochę mniejsze poczucie winy względem naszej planety.

Moja teściowa kupiła nam Bambusowy Kocyk Niemowlęcy w Kwiatowy Wzór, który jest wykonany z tego samego, genialnego materiału. Jest niesamowicie miękki i oddychający, chociaż szczerze mówiąc, kwiatowy wzór jest dla mnie trochę zbyt przekombinowany. Wolę jeże. Ale kocyk jest niezaprzeczalnie świetnej jakości i przetrwał już około czterdziestu prań w naszej pralce.

Paniczne kupowanie przypadkowych gadżetów o trzeciej nad ranem

W budżecie na wyprawkę w pierwszym roku popełnisz swoje najgorsze błędy finansowe. Wydasz tysiące na wózki, łóżeczka i elektroniczne nianie. Ja kupiłem podgrzewacz do butelek, który potrzebował dziesięciu minut, żeby podgrzać mleko, do którego to czasu Bliźniak B zdążyła wpaść w apokaliptyczną furię. W końcu wrzuciłem go do szafki i używałem po prostu dzbanka z gorącą wodą z czajnika.

Nie zawracaj sobie głowy kupowaniem butów dla niemowląt, bo one dosłownie nie potrafią chodzić.

To, czego naprawdę potrzebujesz, to rzeczy, które rosną razem z nimi. Wydałem zdecydowanie za dużo pieniędzy na początku na brzydkie, plastikowe zabawki, które migały światłami i grały fałszywe melodyjki. Przerażały one Bliźniaka B, a mnie przyprawiały o migrenę. W końcu wyrzuciłem je i kupiłem Drewniany Stojak Edukacyjny z Motywem Botanicznym. Jest po prostu genialny. Drewniany, całkowicie bezgłośny, a naturalne kształty jakimś cudem przykuwają ich uwagę, nie wywołując przy tym przebodźcowania. Do tego całkiem nieźle wygląda w rogu mojego salonu, zamiast przypominać skutki eksplozji w fabryce plastiku.

Chcesz przetrwać pierwszy rok bez kupowania bezsensownego plastiku? Sprawdź naszą kolekcję ekologicznych niezbędników dla niemowląt, gdzie znajdziesz rzeczy, z których naprawdę będziesz korzystać.

Przestań zamieniać swój dom w magazyn z rzeczami dla dzieci

Będziesz miał nieodpartą chęć kupowania wszystkiego w stanie nowym, co jest ogromnym błędem. Musisz mądrze rozegrać grę w używane rzeczy. Kupuję prawie wszystkie ich ubrania z drugiej ręki, ponieważ noszą je przez jakieś dwanaście sekund, zanim z nich wyrosną albo zniszczą je przecierem z marchwi.

Stop turning your house into a baby warehouse — How Much Does It Cost to Have a Baby? A Twin Dad's Honest Maths

Ale nie możesz kupować wszystkiego z drugiej ręki. Mój pediatra dość surowo mnie ostrzegł, że foteliki samochodowe musisz absolutnie kupować nowe, bo nigdy nie wiesz, czy używany nie brał udziału w wypadku, co narusza piankę ochronną. To samo tyczy się łóżeczek. Podobno wszystko wyprodukowane przed 2011 rokiem to pułapka śmierci według współczesnych standardów bezpieczeństwa, więc po prostu kup nowy materac i bezpieczne łóżeczko.

Jeśli chodzi o podstawowe rzeczy, które mają kontakt z ich buzią, kupuję nowe, ale stawiam na jakość. Noworodki mają straszny wzrok – moja położna wspomniała, że widzą głównie duże kontrasty – co wyjaśnia, dlaczego Bliźniak A spędziła pierwsze dwa miesiące życia wpatrując się tępym wzrokiem w białą ścianę. Dlatego kupiliśmy Wyjątkowo Miękki Kocyk z Bawełny Organicznej w Czarno-Białe Zebry. Czarno-biały wzór naprawdę daje im punkt skupienia, a bawełna z certyfikatem GOTS oznacza, że kocyk nie rozpadnie się, gdy będę musiał spierać z niego ulewki o świcie.

Ząbkowanie zbiera żniwo w twoim portfelu

Gdzieś około szóstego miesiąca twoje dziecko zacznie ząbkować, a ty kupisz wszystko – dosłownie wszystko – żeby powstrzymać płacz. Kupowałem żelowe kółka chłodzące, bursztynowe naszyjniki (które moja żona słusznie uznała za ryzyko zadławienia i wyrzuciła) i dziwne gumowe rękawiczki.

Jedyną rzeczą, która autentycznie sprawdziła się u Bliźniaka B, był Silikonowy Gryzak Krówka z Miękką Teksturą. To po prostu zwykły silikon spożywczy, ale rzucała się na niego z zaciekłością dzikiego psa. To całkowicie uratowało moje zdrowie psychiczne i w przeciwieństwie do tych plastikowych, które wypróbowaliśmy, nie robi się twardy jak kamień, kiedy wkładasz go do lodówki.

Próba oszczędzania na przyszłość, która kosztuje trzysta tysięcy

Czytałem artykuł, w którym twierdzono, że amerykański departament USDA szacuje koszt wychowania dziecka do osiemnastego roku życia na prawie trzysta tysięcy. Staram się nie myśleć o tej liczbie, bo jak zacznę, to zacznę hiperwentylować w papierową torbę. Zamiast tego otworzyliśmy dla dzieci fundusz inwestycyjny (Junior ISA) i dorzucamy tam trochę pieniędzy, kiedy tylko bliźniaczki akurat nie drenują naszych kont z powodu nagłych podwyżek opłat za żłobek.

Posiadanie dziecka jest koszmarnie drogie, ale to trochę jak kupno ogromnego domu, który jest skarbonką bez dna, ale czasami cię przytula i ładnie pachnie (kiedy akurat nie jest pełen kupy). Ustalasz budżet na bieżąco. Przestajesz kupować bezsensowne gadżety, uczysz się kochać używane pajacyki i próbujesz zachować poczucie humoru, podając kartę debetową za czwarte opakowanie Calpolu w tym miesiącu.

Zanim wpadniesz w czarną dziurę nocnych zakupów w internecie i nakupujesz rzeczy, których nie potrzebujesz, trzymaj się bezpiecznych i zrównoważonych podstaw. Sprawdź naszą kolekcję ekologicznych kocyków dla niemowląt, aby znaleźć te kilka wysokiej jakości rzeczy, na których będziesz szczerze polegać każdego dnia.

Moje Wysoce Nienaukowe FAQ o Rodzicielstwie

Czy naprawdę muszę kupować przewijak?

Szczerze? Nie. Kupiłem ogromny, drewniany przewijak z dopasowanymi szufladami i obecnie leżą na nim swetry mojej żony. Kiedy bliźniaczki zaczęły się przewracać na boki jak małe aligatory, przewijanie ich na wysokościach stało się przerażającym sportem ekstremalnym. Teraz po prostu używamy miękkiej maty na podłodze w salonie. Zaoszczędź swoje pieniądze.

Jaki budżet założyć na ubranka dla dziecka w pierwszym roku?

Prawie zerowy, jeśli tylko możesz. Rosną tak szybko, że połowa ubrań, które dostaliśmy w prezencie, miała jeszcze metki, kiedy musieliśmy je spakować do pudeł. Kup zaledwie kilka podstawowych rzeczy o wysokiej jakości, jak porządny ekologiczny kocyk i prawdziwą zimową kurtkę, a resztę pajacyków upoluj w sklepie z używaną odzieżą albo u znajomego, którego dziecko właśnie z nich wyrosło.

Czy wypasiony wózek jest naprawdę wart swojej ceny?

Aż serce pęka, jak się do tego przyznaję, ale w większości przypadków tak. Próbowałem oszczędzać i kupiłem lichy, podwójny wózek spacerowy, który prowadziło się jak wózek sklepowy z zablokowanym kółkiem. Pchanie tego czegoś pod górę w Londynie prawie mnie złamało psychicznie. Nie potrzebujesz luksusowego rydwanu za trzy tysiące funtów, ale potrzebujesz czegoś z porządną amortyzacją, co nie rozpadnie się, jak tylko na to krzywo spojrzysz.

Jakiej jednej rzeczy nie warto kupować, żeby zaoszczędzić?

Podgrzewacz do mokrych chusteczek. Ktoś nam go sprezentował, a jedyne, co to robiło, to wysuszało chusteczki, które przez to pachniały dziwnie, jak gorący plastik. Chusteczki w temperaturze pokojowej są jak najbardziej w porządku, a twoje dziecko przeżyje drobną niedogodność, jaką jest zimna chusteczka na pupie o 3 rano. I jeszcze buty dla niemowląt. Mają miękkie, nieprzydatne do niczego stopy. Nie kupuj im butów.

Jak stać cię na opiekę nad dzieckiem, żeby nie zbankrutować?

Jeśli na to wpadniesz, błagam, napisz do mnie natychmiast maila. W zasadzie przestaliśmy jeść na mieście, zrezygnowaliśmy z trzech serwisów streamingowych, a ja od dwóch lat nie kupiłem nowych jeansów. W Wielkiej Brytanii musisz agresywnie polować na rządowe, nieopodatkowane programy wsparcia i darmowe godziny, gdy skończą trzy lata, ale do tego czasu pozostaje ci tylko wykrwawianie się z pieniędzy i ciche łkanie w poduszkę.