Leżałam tam, w dwudziestym tygodniu ciąży z moim najstarszym synem, na stole przykrytym papierem w lodowatym gabinecie, który pachniał wyraźnie przemysłowym płynem do dezynfekcji rąk i starymi gazetami. Technik USG agresywnie wciskał głowicę w mój pęcherz, kiedy zobaczyłam to na ekranie. Moje słodkie, nienarodzone dziecko otworzyło usta i najwyraźniej wzięło ogromny łyk czarnego, mrocznego płynu. Serce spadło mi prosto do ciążowych legginsów. Poważnie, chwyciłam biednego technika za nadgarstek i krzyknęłam: „On tonie!”

Powiem wam szczerze, dziewczyny, ilość czystej paniki, jaką poczułam w tamtym momencie, była nie do opisania. Mój najstarszy, który właśnie jest na zewnątrz i próbuje przekonać naszego psa, by zjadł bezpańską niebieską kredkę, zawsze był moim medycznym królikiem doświadczalnym. Przy nim nie wiedziałam absolutnie nic. Czytacie te wszystkie nocne fora, gdzie jakiś wykończony rodzic desperacko wpisuje „jak dzidzia oddycha” albo szuka wykresu rozwoju płuc „dziebcka”, bo o trzeciej nad ranem z jednym okiem otwartym panicznie scrolluje internet. Każda osoba, która kiedykolwiek nosiła w sobie dziecko, zastanawiała się, jak ci mali kosmici są w stanie przetrwać przez dziewięć miesięcy w czymś, co jest w zasadzie ciemnym, wodnym balonem.

Moja babcia zawsze zarzekała się, że jeśli zbyt długo wstrzymujesz oddech podczas oglądania horroru, dziecko się udusi. Poczciwa kobiecina, myślała też, że picie ciemnej coli w ciąży sprawi, że dziecko urodzi się z opalenizną. Więc po tym, jak prawie rzuciłam się na technika USG, mój ginekolog musiał wejść, kazać mi usiąść i dokładnie wyjaśnić, skąd dzieci biorą tlen, zanim trafią na zewnątrz.

Mój lekarz narysował potwora spaghetti na serwetce

Więc z tego, co zrozumiałam — a pamiętajcie, zarabiam na życie pakując zamówienia z Etsy, nie noszę stetoskopu — one wcale nie używają swoich płuc do oddychania, gdy są w środku. Dosłownie oddychasz za dwoje. Kiedy bierzesz wdech, tlen dostaje się do twojego krwiobiegu, wędruje do łożyska, a potem śmiga przez pępowinę prosto do ciała dziecka.

Doktor Miller właściwie narysował mi to na ręczniku papierowym i wyglądało to jak talerz spaghetti. Łożysko jest podobno jak wielki bramkarz w klubie nocnym. Przepuszcza dobre rzeczy, takie jak tlen i składniki odżywcze, przez błonę do krwi dziecka, a dwutlenek węgla wyrzuca z powrotem do twojej krwi, żebyś mogła go wydychać. Twoja krew i krew dziecka naprawdę nigdy się nie mieszają, co nadal rozwala mi system.

A co z ich płucami? Są całkowicie wypełnione płynem owodniowym. Ten łyk, który widziałam na ekranie, to były tylko „ćwiczenia oddechowe”. Podobno do trzeciego trymestru dzieci spędzają prawie jedną trzecią dnia po prostu napinając te swoje małe mięśnie przepony, wciągając płyn do płuc i wypychając go z powrotem, żeby zrobić formę na ten wielki dzień, kiedy w końcu będą musiały zaczerpnąć prawdziwego powietrza.

Absolutna wojna psychologiczna z pępowiną w tle

Powiem wam o absolutnie najgorszej części rozmów o ciąży. Zawsze zaczyna je jakaś przemiła ciotka na rodzinnym obiedzie, która chce wam opowiedzieć jakiś horror. Gdy tylko ludzie dowiadują się, że jesteś w ciąży, chcą rozmawiać o pępowinie owiniętej wokół szyi dziecka.

The absolute psychological warfare of the umbilical cord — How Do Babies Breathe In The Womb? My Midwife Set Me Straight

Cały trzeci trymestr spędziłam przerażona tym faktem. Bałam się zbyt szybko odwrócić w łóżku. Bałam się ćwiczyć jogę. Ciocia Linda wzięła mnie na bok w Święta, żeby mi opowiedzieć o siostrze kuzyna swojej sąsiadki, która urodziła dziecko z pępowiną owiniętą wokół szyi trzy razy. To, o czym ciocia Linda wygodnie zapomniała wspomnieć, a o czym później powiedziała mi moja położna, gdy miałam napad paniki w jej gabinecie, to fakt, że dzieje się tak w około jednej trzeciej wszystkich porodów i zazwyczaj wszystko jest w absolutnym porządku.

Ponieważ — i to jest ta część, o której chce mi się krzyczeć z dachów moich wiejskich zabudowań — one nie oddychają przez tchawicę w łonie matki! Pępowina wokół szyi ich nie dusi, bo i tak żadne powietrze nie przechodzi przez ich gardło. Jedynym momentem, kiedy jest to problemem, jest sytuacja, gdy sama pępowina zostanie uciśnięta tak mocno, że przepływ krwi ustaje. Ale pępowina pokryta jest taką grubą, gumowatą substancją zwaną galaretą Whartona, która chroni naczynia krwionośne przed zgnieceniem. Moja położna powiedziała, że przy porodzie dosłownie zdejmują ją przez główkę dziecka jak naszyjnik.

A ponieważ ich płuca są biologicznie zaprojektowane tak, aby były całkowicie wypełnione płynem owodniowym aż do samej sekundy narodzin, utonięcie w macicy jest dosłownie niemożliwe.

Przygotowania na prawdziwe powietrze

W końcu muszą wyjść i zmierzyć się z prawdziwym tlenem, i to jest ten moment, kiedy możesz poczuć ten słodki zapach oddechu niemowlaka, o którym wszyscy mówią (zanim zaczną jeść stałe pokarmy i pachnieć jak stary ser). Ale kiedy już znajdą się w prawdziwym świecie, ich nowo funkcjonujące układy oddechowe i ich nowiutka skóra są niesamowicie wrażliwe na wszystko w naszym otoczeniu.

Getting ready for the real air — How Do Babies Breathe In The Womb? My Midwife Set Me Straight

Zazwyczaj liczę się z każdym groszem, ale jeśli chodzi o to, co dotyka skóry moich dzieci, podczas gdy przystosowują się one do, wiecie, niebycia już wodnymi stworzeniami, to nie ma żartów. Będę absolutnie wychwalać pod niebiosa body niemowlęce z krótkim rękawem z bawełny organicznej od Kianao. Posłuchajcie, moje drugie dziecko miało fazę epickich wpadek z pieluchą, o których myślałam, że złamią mnie jako matkę. Ciągle prałam ubranka. To prążkowane, organiczne body przetrwało prawdziwe okopy. Po wyjęciu z opakowania nie ma tego dziwnego chemicznego zapachu, kopertowe ramiona oznaczają, że w razie katastrofy możesz zdjąć je przez nóżki, a nie przez głowę, i materiał oddycha po prostu rewelacyjnie. Jestem skąpa, ale z radością wydam pieniądze na coś, co po dwóch praniach nie kurczy się w jakiś dziwny kwadrat.

Jeśli próbujesz urządzić pokoik dziecięcy tak, by nie był pełen syntetycznych śmieci, może warto przyjrzeć się ekologicznym kolekcjom Kianao.

Z drugiej strony ludzie będą próbowali wcisnąć ci milion gadżetów. My też kupiliśmy Gryzak Panda. Będę z wami szczera: jest w porządku. To kawałek silikonu spożywczego w kształcie pandy. Nie wyleczył magicznie marudzenia mojej najmłodszej córki przy ząbkowaniu, ale podobają jej się małe wypustki i powstrzymuje ją to od prób gryzienia listew przypodłogowych w moim przedpokoju, więc biorąc pod uwagę cenę, uważam to za sukces.

Na fotelu bujanym trzymam też przerzucony bambusowy kocyk niemowlęcy Niebieski Lis w Lesie. Kiedy byłam w ciąży z trzecim dzieckiem, po prostu siedziałam pod nim i próbowałam odpocząć, leżąc na lewym boku, i piłam wystarczająco dużo lodowatej wody, żeby się nawodnić, ponieważ podobno to zdejmuje ciężar macicy z niektórych głównych żył i utrzymuje przepływ tlenu do łożyska.

Wielkie wyciskanie i pierwszy krzyk

Najbardziej szaloną częścią tego całego oddychania jest moment przejścia. Doktor Miller wyjaśnił mi, że podczas porodu siłami natury przeciskanie się dziecka przez kanał rodny działa jak gigantyczny uścisk, który dosłownie wyciska mnóstwo płynu z jego płuc. Reszta płynu zostaje wchłonięta do krwiobiegu w ciągu kilku następnych godzin.

Moje drugie dziecko urodziło się przez nagłe cesarskie cięcie, więc nie zaznało tego „wielkiego wyciskania”. Kiedy go wyciągnęli, wydawał z siebie strasznie bulgoczące dźwięki. Znowu wpadłam w panikę. Ale pielęgniarki były całkowicie spokojne, chwyciły małą gruszkę i wyssały nadmiar płynu prosto z jego nosa i buzi, żeby mógł wziąć swój pierwszy prawdziwy wdech. Ten pierwszy krzyk to najbardziej agresywnie piękny dźwięk, jaki kiedykolwiek w życiu usłyszysz, bo oznacza, że cała hydraulika działa bez zarzutu.

Ciąża to po prostu gigantyczne ćwiczenie w uświadamianiu sobie, że masz bardzo małą kontrolę nad biologiczną magią dziejącą się w twoim własnym ciele. Spędzasz dziewięć miesięcy jako chodząca butla do nurkowania dla małego człowieczka, który ćwiczy oddychanie pod wodą, a potem pewnego dnia jest tu z nami na świecie i krzyczy, bo dałaś mu plastikowy kubek w niewłaściwym kolorze.

Jeśli chcecie, by świeża, delikatna skóra noworodka była bezpieczna, gdy już dołączą do nas w tym oddychającym tlenem świecie, sprawdźcie niezbędniki Kianao. Naprawdę świetnie znoszą życie na wsi, trójkę dzieci i niekończące się cykle prania.

Kup kolekcję organicznych ubranek dla niemowląt Kianao tutaj i oszczędź sobie łez w dniu prania.

Rzeczy, którymi prawdopodobnie nadal się martwisz (FAQ)

Czy moje dziecko na pewno nie utonie w płynie owodniowym?
Obiecuję wam, że nie może. Ich płuca mają być wypełnione płynem! Czerpią 100% tlenu prosto z waszej krwi przez pępowinę, to działa trochę jak kroplówka z powietrzem. Nie potrzebują płuc do oddychania, dopóki nie wyjdą na otwarte powietrze.

A co, jeśli na pępowinie zrobi się węzeł?
To było moje nocne paniczne wyszukiwanie w internecie. Z tego, co wyjaśniła mi położna, pępowina wypełniona jest bardzo twardym, śliskim żelem (galaretą Whartona), który zapobiega zapadaniu się naczyń krwionośnych. Prawdziwe węzły się zdarzają, ale ten żel zazwyczaj utrzymuje pępowinę na tyle pulchną, że tlen nadal bez problemu przepływa.

Czy dziecku dzieje się krzywda, kiedy wstrzymuję oddech?
O ile nie wstrzymujesz oddechu tak długo, że zemdlejesz na podłodze, to nie. Twoje ciało jest niesamowicie mądre i stawia dziecko na pierwszym miejscu. Wzięcie głębokiego wdechu przed kichnięciem albo wstrzymanie go, gdy mijacie na bocznej drodze śmierdzącego skunksa, nie odetnie mu dopływu tlenu.

Dlaczego monitorują oddychanie płodu na późnych badaniach USG?
Pod koniec ciąży lekarze chcą zobaczyć, jak dziecko robi „ćwiczenia oddechowe” (rusza mięśniami klatki piersiowej). One tak naprawdę nie oddychają powietrzem, ale widok tych pracujących mięśni mówi lekarzom, że mózg i układ nerwowy rozwijają się prawidłowo i przygotowują się do porodu.

Czy porody w wodzie są bezpieczne, jeśli dzieci od razu zaczynają oddychać?
Mój lekarz powiedział mi, że dzieci mają odruch, dzięki któremu nie biorą pierwszego właściwego wdechu, dopóki nie poczują nagłej zmiany temperatury i powiewu powietrza na twarzy. Przy porodzie w wodzie po prostu przechodzą z ciepłego płynu do ciepłego płynu, więc nie zachłystują się i nie wdychają wody z basenu, zanim nie zostaną wynurzone na powierzchnię.