Stałam w kuchni za piętnaście siódma rano, trzymając nad koszem na śmieci plastikową wywrotkę na baterie, niczym ksiądz odprawiający egzorcyzmy. Mój najstarszy syn miał wtedy dwa lata, a ta ciężarówka od bladego świtu wyśpiewywała w kółko tę samą fałszywą piosenkę o kopaniu w ziemi. Zanim dorobiłam się trójki dzieci poniżej piątego roku życia, szczerze myślałam, że kupowanie zabawek dla malucha polega po prostu na spacerze alejką w hipermarkecie i łapaniu tego, co jest najbardziej kolorowe, najgłośniejsze i ma najwięcej przycisków. Tak bardzo się myliłam. Będę z tobą szczera – drugie urodziny zmieniają wszystko, a jeśli nie zachowasz ostrożności, twój dom szybko zamieni się w plastikowe wysypisko.

Ponieważ Kianao to szwajcarska marka, zaczęłam zgłębiać europejskie podejście do spielzeug ab 2 jahren – co w zasadzie oznacza po prostu zabawki dla dwulatków – i różnica w filozofii całkowicie mnie powaliła. Moja mama uważa, że do szczęścia dzieci potrzebują pokoju pełnego migających światełek i hałasu (niech ją Bóg błogosławi), ale ona nie musiała słuchać robotycznego psa szczekającego alfabet przez cztery godziny z rzędu, próbując jednocześnie ogarniać sklep na Etsy od stołu w jadalni. Teraz, kiedy przerabiam bycie dwulatkiem po raz trzeci, jestem absolutnie bezlitosna w kwestii tego, co przekracza próg naszego domu.

Dlaczego wiek dwóch lat całkowicie demoluje twój salon

Mój najstarszy syn to mój dyżurny przykład ku przestrodze w niemal każdej kwestii, ale to właśnie w wieku dwóch lat naprawdę nabrał wiatru w żagle w demolowaniu naszego domu. W okolicach drugich urodzin następuje ogromna zmiana – z dość stacjonarnych małych klusek, które po prostu wszystko żują, stają się w pełni mobilnymi tornadami z własnym zdaniem. Moja mama mawiała, że dwulatki to tak naprawdę pijani nastolatkowie i szczerze mówiąc, miała rację. Chcą robić wszystko same, mają zerową kontrolę nad impulsami, a ich motoryka mała jest rozwinięta akurat na tyle, by wpędzić je w poważne kłopoty.

Podobno około drugiego roku życia następuje wielka eksplozja słownictwa, kiedy od pochrząkiwania o mleko nagle przechodzą do używania stu pięćdziesięciu słów, chociaż przysięgam, że moje średnie dziecko przez bite sześć miesięcy znało tylko słowa "nie" i "moje". Ponieważ ich mózgi pracują tak szybko, naśladują wszystko, co robisz. Jeśli wycierasz blaty, one też chcą je wycierać. Jeśli gotujesz, one chcą gotować. Właśnie dlatego dawanie im zabawek, które "bawią się za nie", to totalna katastrofa. Kiedy zabawka śpiewa i świeci, dziecko po prostu siedzi i gapi się na nią jak zombie, ale kiedy dajesz mu zabawkę otwartą (z otwartym scenariuszem), musi użyć tego szybko rosnącego mózgu, by wymyślić, co z nią zrobić.

Jak tak naprawdę sprawdzam, czy zabawka jest bezpieczna

Kiedyś myślałam, że jeśli zabawkę sprzedają w sklepie, to wszystko z nią w porządku, ale moja pediatra, doktor Miller, powiedziała mi wprost, że dwulatki nadal wkładają do buzi dosłownie wszystko. Wspomniała, że europejskie normy bezpieczeństwa dla zabawek są niesamowicie surowe, co dało mi zupełnie nowe spojrzenie na to, czym pozwalamy bawić się naszym dzieciom. Podobno jest tam coś takiego jak test cylindra, który polega na tym, że jeśli jakakolwiek część zabawki zmieści się w tym specjalnym cylindrze, prawnie nie można jej dać dziecku poniżej trzeciego roku życia.

How I actually check if a toy is safe — Before & After: My Take on Spielzeug ab 2 Jahren for Toddlers

Nie mam w domu profesjonalnego cylindra testowego, więc doktor Miller nauczyła mnie testu szarpania i wykręcania, który wygląda dokładnie tak, jak brzmi. Dosłownie chwytam zabawkę, łapię jej najmniejszą część – na przykład koło drewnianego samochodziku albo oko lalki – i wykręcam z całej siły. Jeśli czuję, że może ustąpić pod naciskiem mojego kciuka, nie ma absolutnie żadnych szans, by przetrwało starcie z siłą szczęki mojego malucha. Wyrzuciłam do kosza tak wiele tanich prezentów urodzinowych zaraz po wyjęciu z pudełka i zrobieniu tego testu. Zabawki dla tego wieku muszą być również całkowicie odporne na ślinę, bo uwierz mi, dwulatek zliże farbę z taniego klocka szybciej, niż zdążysz mrugnąć.

Wszystko, co wymaga baterii AA i miga kolorami tęczy, ląduje w pudle z rzeczami do oddania. Koniec kropka.

Sytuacja ze wspinaczkami w domu

Życie na teksaskiej prowincji oznacza, że są tygodnie w lecie, kiedy o dziesiątej rano temperatura przekracza 35 stopni Celsjusza, więc wysyłanie dzieci na dwór, żeby spaliły energię, po prostu nie wchodzi w grę, o ile nie chcę zafundować im udaru cieplnego. Ponieważ dwulatki mają biologiczną potrzebę ćwiczenia dużej motoryki poprzez wspinanie się na wszystko w zasięgu wzroku, mój najstarszy wspinał się na regał w salonie niczym mała małpka. Kiedy po raz drugi przyłapałam go stojącego na najwyższej półce, poddałam się i kupiłam jeden z tych drewnianych trójkątów Pikler.

Był boleśnie drogi, ale to bez wątpienia najlepiej wydane pieniądze na dziecięce sprzęty. Zamiast wspinać się po meblach, wspinają się na trójkąt, zjeżdżają po rampie i ćwiczą równowagę, nie przyprawiając mnie o zawał serca. Pod całą tę konstrukcję wrzuciliśmy matę do zabawy z organicznej bawełny Kianao, bo nie mam zamiaru płacić za wycieczkę na SOR, kiedy komuś nieuchronnie omskna się noga ze szczebelka. Mata jest na tyle gruba, że naprawdę amortyzuje upadek na naszą drewnianą podłogę, a przy tym nie wygląda, jakby w moim salonie zwymiotowało całe przedszkole, co jest ogromnym plusem.

W domu trzymamy też drewniany rowerek biegowy do śmigania po korytarzu. Podobno rowerki biegowe uczą dzieci kierowania i utrzymywania środka ciężkości, więc później nie trzeba już w ogóle używać bocznych kółek, co brzmi dla mnie jak wygrana, bo ledwo wiem, jak używać klucza francuskiego.

Ukrywanie ich rzeczy to jedyne wyjście

Jeśli próbujesz znaleźć porządne kinderspielzeug ab 2 jahren na prezent urodzinowy albo po prostu po to, żeby przetrwać zimę, musisz zrozumieć, że dawanie maluchowi zbyt wielu opcji poważnie psuje jego umiejętność zabawy. Kiedyś trzymałam wszystkie ich zabawki na wierzchu, w wielkich otwartych pojemnikach. Dzieci po prostu wysypywały wszystko na podłogę, płakały, bo robił się bałagan, a potem wieszały mi się na nodze, marudząc, że się nudzą. To był absolutny chaos.

Hiding their stuff is the only way — Before & After: My Take on Spielzeug ab 2 Jahren for Toddlers

Teraz stosuję rotację zabawek, co jest tylko wymyślnym sposobem na powiedzenie, że chowam większość ich rupieci. Jakieś siedemdziesiąt procent zabawek trzymam upchnięte w dużych koszach do przechowywania Kianao, na samej górze szafy w korytarzu, gdzie dzieci nie mogą ich zobaczyć. Zostawiam na wierzchu tylko sześć, może siedem rzeczy na raz. Zestaw klocków, parę lalek, trochę drewnianych pojazdów i kilka książek. Po dwóch tygodniach, kiedy zaczynają ignorować to, co mają, podmieniam kosze. To jak bożonarodzeniowy poranek dwa razy w miesiącu, a dzieci autentycznie zagłębiają się w zabawę tym, co mają, zamiast tylko rzucać zabawkami.

Jeśli masz już dość potykania się o plastikowe śmieci i deptania w ciemności po drobnych, niezidentyfikowanych częściach, możesz przejrzeć naprawdę porządne zabawki edukacyjne, od których nie będą krwawić ci oczy i które nie zepsują ci odkurzacza.

Drobne elementy i odgrywanie ról

Kiedy kończą dwa lata, zabawa w udawanie staje się naprawdę intensywna. Moja najmłodsza pociecha ma obecnie obsesję na punkcie „gotowania” mi niewidzialnej zupy z drewnianych klocków i zmuszania mnie do udawania, że ją jem. Stawiamy na wiele zabawek z otwartym scenariuszem, ponieważ te, które robią tylko jedną rzecz, zazwyczaj idą w ruch tylko raz, a potem są na zawsze porzucane. Mam dość skomplikowaną relację, pełną miłości i nienawiści, ze skomplikowanymi zabawkowymi kuchniami, ale proste drewniane zestawy jedzenia czy zestawy małego lekarza są niesamowite w zachęcaniu ich do ćwiczenia mówienia.

Szczerze mówiąc, kupiłam jeden z tych drewnianych gryzaków Kianao, myśląc, że moje najmłodsze dziecko będzie z niego korzystać zgodnie z przeznaczeniem, ale mój dwulatek całkowicie go przejął. Używa drewnianego kółka jako "pączka" w swojej małej udawanej piekarni i serwuje go psu. Będąc całkowicie szczerą, niektóre z tych wymyślnych klocków do układania, które kupiłam, były zaledwie okej – moje dzieci nie są wielkimi budowniczymi – ale ten mały drewniany gryzaczek przetrwał żucie, rzucanie przez całe patio i pieczenie w plastikowym piekarniku więcej razy, niż potrafię zliczyć. Używamy też mnóstwa książeczek obrazkowych typu "szukaj i znajdź". Moja babcia przysyłała nam niemieckie Wimmelbuchy (wyszukiwanki) – są niesamowite w zachęcaniu dwulatka do pokazywania palcem i nazywania rzeczy, a jednocześnie nie doprowadzają do szaleństwa żadnymi dźwiękami.

Całkowicie ignoruję również podział na zabawki dla chłopców i dziewczynek. Mój syn nauczył się więcej o byciu delikatnym i o empatii, taszcząc lalkę za stopę po całym domu, niż z czegokolwiek innego, a moje córki będą zaciekle bronić swojego drewnianego zestawu narzędzi przed każdym, kto spróbuje go zabrać.

Zanim całkowicie stracisz zmysły, próbując wymyślić, co kupić dla tego dziwnego, przezabawnego wieku, sprawdź kolekcję dla maluchów, aby zobaczyć, co naprawdę działa i nie rozpadnie się po trzech dniach.

Pytania, które mamy naprawdę zadają mi w tym temacie

Czy dwulatki naprawdę potrzebują drewnianych zabawek, czy to tylko internetowy trend?
Słuchaj, one nie *potrzebują* niczego poza jedzeniem, snem i trzymaniem ich z dala od otwartego ognia. Ale drewniane zabawki zazwyczaj nie mają baterii, nie hałasują i naprawdę zmuszają twoje dziecko do używania wyobraźni. Poza tym, gdy wejdziesz na nie w ciemności, bolą odrobinę mniej niż połamany plastik.

Jak ogarnąć rotację zabawek, żeby nie zwariować?
Nie rób arkusza kalkulacyjnego ani niczego szalonego. Dosłownie po prostu łapię to, czego nie dotykały przez trzy dni, wrzucam do kosza w szafie i wyciągam coś, czego nie widziały od miesiąca. Jeśli poproszą o konkretną zabawkę, która jest akurat schowana, po prostu im ją daję. Chodzi o zmniejszenie wizualnego bałaganu, a nie o prowadzenie więzienia.

A co, jeśli moje dziecko rzuca klockami zamiast z nich budować?
Tak, moje średnie dziecko uwielbiało rzucać. Zaczęłam mu po prostu zabierać twarde drewniane klocki i w zamian dawałam miękkie, zwinięte skarpetki do rzucania. Jeśli rzucała klockami, to klocki wyjeżdżały na popołudniowe wakacje na górę lodówki. Z czasem same to ogarniają.

Czy rowerki biegowe na pewno są bezpieczne dla dwulatka?
Moja pediatra dała nam zielone światło, o ile dziecko nosi kask – na początku nawet w domu. Absolutnie będą najeżdżać ci na palce, więc noś kapcie, ale spala to tak dużo energii, że poobijane palce u stóp zazwyczaj są warte tej solidnej, popołudniowej drzemki, którą zyskujesz.

Moja teściowa ciągle kupuje wielkie plastikowe śmieci, co mam zrobić?
Uśmiecham się, bardzo dziękuję, pozwalam dzieciom bawić się tym przez tydzień jej pobytu, a potem zabawka w tajemniczy sposób "się psuje" i trafia do sklepu z używanymi rzeczami. Kiedyś czułam z tego powodu wyrzuty sumienia, ale moje zdrowie psychiczne jest warte więcej niż trzymanie wielkiego, świecącego wozu strażackiego w salonie z czystej grzeczności.