Kiedy byłam w ciąży z Mayą, siedziałam na podłodze w salonie w tych okropnych ciążowych legginsach – wiecie o czym mówię, tych, które mechacą się między udami po dosłownie trzech godzinach noszenia – i w ciągu zaledwie czterdziestu ośmiu godzin otrzymałam trzy różne, całkowicie sprzeczne ze sobą porady na temat pluszaków.

Najpierw moja teściowa przytargała do mojego domu wielkie, zakurzone pudło z 1997 roku, zdjęła pokrywkę i z dumą ogłosiła, że zachowała każdego pluszaka marki Ty, jakiego kiedykolwiek kupiła. Powiedziała mi, że muszę zamknąć je w sejfie, ponieważ opłacą one czesne za studia mojego nienarodzonego dziecka. Następnie, podczas rutynowej kontroli, moja lekarka, dr Miller, powiedziała mi, że wszystko, co miękkie w łóżeczku, to w zasadzie śmiertelna pułapka i nie powinnam nawet patrzeć na pluszowe zabawki, dopóki dziecko nie pójdzie do przedszkola. A potem moja 23-letnia kuzynka wysłała mi z TikToka wiadomość o tym, że absolutnie muszę wyśledzić dla mojego dziecka pluszowego bliźniaka Beanie Baby z dokładnie tą samą datą urodzenia, bo to absolutny hit do dziecięcego pokoiku.

Byłam taka zmęczona. Myślę, że wypiłam tego dnia chyba z litr mrożonej kawy, co jest okropne, gdy jesteś w ciąży, ale mniejsza z tym. Mój mózg jakoś tak uczepił się tego motywu pluszowego bliźniaka. To tak, jakbym od samych narodzin dziecka miała małego bzika na punkcie kamieni milowych i dat. Odmawiam poddania się całej tej współczesnej internetowej kulturze parentingowej, w której każda sekunda życia dziecka jest idealnie wyreżyserowana dla sieci, ale znalezienie malutkiej pluszowej iguany, która "urodziła się" dokładnie tego samego dnia co moja córka? To wydawało mi się czymś całkowicie normalnym i wcale nie tak szalonym, by mieć na tym punkcie obsesję.

Czym u licha w ogóle jest ten pluszowy bliźniak?

Jeśli nie pamiętasz, jak wielkiego bzika mieliśmy na punkcie tych zabawek pod koniec lat dziewięćdziesiątych, pozwól, że odświeżę ci pamięć. Każdy z tych małych, wypełnionych kuleczkami zwierzaków miał doczepioną do ucha czerwoną metkę w kształcie serca. W jej wnętrzu znajdowało się imię, naprawdę kiepski czterowersowy wierszyk i konkretna data urodzenia.

Ponieważ przez lata firma wyprodukowała ponad osiemset tych zabawek, dosłownie na prawie każdy dzień roku kalendarzowego przypada inny pluszak. Nawet na lata przestępne. To w sumie trochę szalone, gdy pomyśli się o logistyce tego przedsięwzięcia. W każdym razie, sęk w tym, że milenialsi mają teraz dzieci i jesteśmy potwornie nostalgiczni. Kupujemy nasze wspomnienia z dzieciństwa, przeczesując internet w poszukiwaniu konkretnego pluszaka w stylu retro, który dzieli z naszym dzieckiem dokładną datę urodzin.

Firma Ty robi też nowsze wersje o nazwie Beanie Boos z wielkimi, błyszczącymi oczami w stylu anime, ale one wyglądają, jakby chciały skraść moją duszę w środku nocy, więc w naszym domu trzymamy się wyłącznie stylu vintage.

Spędziłam bite trzy tygodnie na polowaniu na idealnego bliźniaka dla Mayi. Siedziałam przy wyspie kuchennej o drugiej w nocy, twarz oświetlał mi ekran laptopa, a ja porównywałam stworzoną przez fanów bazę danych z 2004 roku z podejrzanymi aukcjami internetowymi. Mój mąż wszedł do kuchni, zobaczył mnie z czternastoma otwartymi kartami, westchnął niesamowicie głośno i po prostu wycofał się tyłem z pomieszczenia. Nawet nie pytał. Wie, co jest dla niego dobre.

Moja lekarka popatrzyła na mnie jak na wariatkę

Tak więc w końcu znalazłam pluszaka dla Mayi. Był to jakiś barwiony metodą tie-dye dziobak. Zapłaciłam za niego stanowczo za dużo, a kiedy przyszedł, pachniał delikatnie czyimś strychem. Zabrałam go na wizytę kontrolną w drugim miesiącu życia Mayi, całkowicie niewyspana, i z dumą pokazałam go dr Miller, jakbym co najmniej odkryła ogień.

My doctor looked at me like I was insane — Why I Spent Three Weeks Hunting for a Beanie Baby Birthday Twin

Dr Miller, która jest świętą kobietą i widziała, jak płaczę nad drobnymi odparzeniami pieluszkowymi więcej razy, niż chciałabym przyznać, delikatnie wzięła ode mnie dziobaka. Wyczuła małe, chrzęszczące kuleczki PCV w jego łapkach. Dotknęła jego twardego, plastikowego oka. A potem rzuciła mi to spojrzenie. Wiecie, o jakie spojrzenie chodzi. Spojrzenie w stylu "będę mówić do ciebie bardzo powoli, bo jesteś zmęczoną, kruchą mamą".

Wyjaśniła mi, że tradycyjne Beanie Babies zawdzięczają swoją charakterystyczną "wiotkość" malutkim plastikowym kuleczkom, którymi są wypchane. Jeśli szwy pękną – co absolutnie się zdarza, bo te rzeczy mają w tym momencie dosłownie trzydzieści lat – te kuleczki wysypią się i staną się ogromnym ryzykiem zadławienia. To samo dotyczy twardych plastikowych oczu i nosków. Niemowlęta po prostu je odgryzą.

Nie do końca rozumiem dokładne mechanizmy SIDS (zespołu nagłego zgonu niemowląt) czy uduszenia we śnie – na samą myśl o tym fizycznie ściska mnie w klatce piersiowej – ale z tego, co wyjaśniła dr Miller, ich małe tchawice są po prostu bardzo wiotkie i delikatne w tym pierwszym roku. Zasadniczo reguła brzmi: absolutnie żadnych miękkich rzeczy w łóżeczku. Zero. Tak więc dziobak został na stałe eksmitowany na wysoką półkę w pokoju dziecięcym, gdzie siedzi do dziś, jawnie ze mnie kpiąc.

Zabawki, które faktycznie nadają się do dziecięcych rączek

Ponieważ moje dziecko nie mogło tak naprawdę bawić się swoim bardzo drogim, bardzo konkretnym urodzinowym bliźniakiem, musiałam znaleźć rzeczy, które mogłaby legalnie i bezpiecznie wkładać do buzi, nie przyprawiając mnie o ataki paniki.

Toys that actually belong in a baby's hands — Why I Spent Three Weeks Hunting for a Beanie Baby Birthday Twin

Kiedy zaczęła ząbkować i desperacko próbowała żuć wszystko w zasięgu wzroku, łącznie z moim ramieniem, kupiłam silikonowo-bambusowy gryzak dla niemowląt w kształcie pandy. Szczerze mówiąc, to była prawdziwa deska ratunku. W przeciwieństwie do pluszaków z lat 90., nie jest on wypełniony małymi, śmiertelnie niebezpiecznymi, plastikowymi kuleczkami. To po prostu solidny silikon dopuszczony do kontaktu z żywnością. Maya potrafiła godzinami gryźć małe uszka pandy, podczas gdy my oglądaliśmy kiepskie reality show. Pokochałam go głównie dlatego, że mogłam po prostu wrzucić go na górną półkę zmywarki, gdy cały pokrył się śliną i psią sierścią. Jest... po prostu okej, wiecie? To gryzak. Ale skutecznie powstrzymał ją przed próbą pożarcia dziobaka.

Jeśli szukacie czegoś, co naprawdę zajmie dziecko podczas zabaw na podłodze, zestaw miękkich klocków konstrukcyjnych dla niemowląt to szczerze mówiąc moja ulubiona rzecz, jaką kupiliśmy w pierwszym roku. Zdobyłam je, gdy Leo (moje drugie dziecko, którego urodzinowym bliźniakiem Beanie Baby okazał się jakiś dziwny brązowy mors) miał około pół roku. Zasadniczo tylko rzucał nimi w ścianę i w siostrę, ale są zrobione z miękkiej gumy, więc nikt nie dostał wstrząśnienia mózgu. Mają na sobie takie małe cyferki i urocze symbole zwierząt. W każdym razie, są całkowicie bezpieczne, nie wymagają licytacji na eBayu i nie musisz się stresować, że trzydziestoletnie szwy nagle puszczą.

O rany, prawie zapomniałam. Mniej więcej w tym samym czasie kupiłam też body niemowlęce z bawełny organicznej. To naprawdę fajne ubranko. Jest ekologiczne, przez co czuję, że robię coś dobrego dla planety, nawet jeśli na co dzień jeżdżę SUV-em. Nie wyleczyło magicznie jego regresu snu i nie sprawiło, że przestał płakać codziennie o 16:00, ale dobrze się prało i nie skurczyło do rozmiaru koszulki dla lalek po jednym cyklu w suszarce. Więc wiecie, to solidny element standardowej wyprawki. Robi swoje.

Estetyczna rzeczywistość dziecięcego pokoiku

Prawda o trendzie z poszukiwaniem urodzinowych pluszaków jest taka: to tak naprawdę zabawa dla nas. Nie dla nich.

Moich dzieci nie obchodzi to, że spędziłam trzy tygodnie i wydałam czterdzieści dolarów na zdobycie pluszowej zabawki, która ma wydrukowaną dokładnie tę samą datę urodzenia na kawałku tektury, którego nie wolno im dotykać. Je interesują kartonowe pudła. Interesuje je psia miska z wodą. Fascynują je odłączone od prądu routery internetowe.

Jeśli poważnie myślisz o stworzeniu dla dziecka bezpiecznej, angażującej przestrzeni do zabawy, warto rzucić okiem na Tęczowy stojak edukacyjny od Kianao. Kupiliśmy jeden z tych drewnianych stojaków dla Leo i był niesamowity, ponieważ Dave złożył go w dziesięć minut bez ani jednego przekleństwa, co w naszym domu jest rzadkim cudem. Wygląda ładnie w salonie, nie gra piskliwej muzyki elektronicznej, od której krwawią uszy, a wiszące zabawki są naprawdę zaprojektowane z myślą o odpowiednich etapach rozwoju malucha. W przeciwieństwie do neonoworóżowego flaminga z 1998 roku.

NIE ZROZUMCIE MNIE ŹLE. Nadal uwielbiam ten koncept urodzinowego bliźniaka. Myślę, że to niesamowicie uroczy i przemyślany prezent na baby shower, o ile macie cierpliwość, by polować na konkretną datę. Po prostu trzymajcie go na półce. Traktujcie jak kruchy antyk, bo szczerze mówiąc, tym właśnie on teraz jest. Jesteśmy starzy. Lata dziewięćdziesiąte były bardzo dawno temu. Poświęćcie chwilę, by to do siebie dopuścić.

Jeśli właśnie wpadliście w króliczą norę zabawek w stylu vintage i potrzebujecie przerwy, może po prostu sięgnijcie po naprawdę bezpieczne, nowoczesne akcesoria dla niemowląt. Odkryjcie kolekcję organicznej bawełny i bezpiecznych zabawek sensorycznych marki Kianao, zanim stracicie zmysły licytując wycofaną z produkcji pluszową żabę o trzeciej nad ranem.

FAQ: Ponieważ teraz na 100% zechcesz tego spróbować

Jak naprawdę znaleźć urodzinowego bliźniaka Beanie Baby dla mojego dziecka?

Szczerze mówiąc, po prostu musisz użyć Google. Istnieje mnóstwo stworzonych przez fanów baz danych, które wyglądają, jakby zostały napisane w HTML-u jeszcze w 1999 roku, ale wciąż działają. Wpisujesz po prostu "Ty beanie baby birthday [miesiąc dzień]" i patrzysz, co wyskoczy. Pamiętaj, że z niektórymi datami powiązane są np. cztery różne zwierzaki, więc możesz wybrać tego, który wygląda najmniej przerażająco.

Czy pluszaki Beanie Babies z lat 90. są bezpieczne dla mojego dziecka do zabawy?

Sądząc po przerażonej minie mojej lekarki – absolutnie nie. Szwy są stare, twarde, plastikowe oczy stanowią ogromne ryzyko zadławienia, a wypełnienie z kuleczek PCV w przypadku połknięcia to prawdziwy koszmar. Po prostu połóż zabawkę na wysokiej półce poza zasięgiem rączek, dopóki dziecko nie skończy co najmniej trzech lub czterech lat. Serio. Nigdy nie kładź jej w łóżeczku.

Co jeśli moje dziecko urodziło się w roku przestępnym?

Masz wielkie szczęście! Marka Ty stworzyła specjalnie kilka pluszaków na lata przestępne, w tym żabę o imieniu "Leap" (ang. nawiązanie do roku przestępnego). Jest naprawdę całkiem urocza, choć znalezienie jej w dobrym stanie może wymagać solidnych poszukiwań w internecie.

Czy powinnam zostawić na nich te papierowe metki w kształcie serca?

Jeśli trzymasz zabawkę na półce jako dekorację, zostaw metkę! Przecież o to w tym wszystkim chodzi – w środku znajduje się data urodzenia. Ale jeśli z czasem pozwolisz bawić się pluszakiem starszemu dziecku, musisz ją odciąć. Metka ma ostre krawędzie, a mała plastikowa pętelka stwarza ryzyko zadławienia.

Czy nadal produkują nowe pluszaki z datami urodzin?

Tak, robią teraz serie o nazwie Beanie Boos i Squishy Beanies. Nadal mają wewnątrz metek wpisane daty urodzin. Możesz je kupić dosłownie w każdej drogerii lub supermarkecie. W mojej wysoce subiektywnej milenialskiej opinii nie są one tak fajne jak te oryginalne z lat 90., ale znacznie łatwiej je znaleźć, jeśli nie chcesz użerać się z serwisami aukcyjnymi.