Był wtorek, jakoś około 3:14 nad ranem, a ja stałam na środku ciemnego pokoju dziecięcego ubrana w poplamione dresy mojego męża, Dave'a, pachnąc skwaśniałym mlekiem i absolutną porażką. Leo miał dwa tygodnie i wrzeszczał. To nie był zwykły płacz, ale taki wrzask całym ciałem, z purpurową twarzą, od którego twoje własne organy wewnętrzne wibrują z niepokoju. Pamiętam, jak gapiłam się na gniazdko w ścianie obok jego łóżeczka; mój mózg był tak zamglony z niewyspania, że przez bite dziesięć sekund naprawdę żałowałam, że nie mogę po prostu podłączyć mojego wrzeszczącego niemowlaka do prądu. Serio, gdzie to dziecko ma port USB? Gdzie jest przycisk twardego resetu? Ludzie żartują o znalezieniu przycisku wyciszenia czy pokrętła głośności, ale w tamtej konkretnej chwili oddałabym własny samochód, żeby tylko móc podłączyć dziecko do gniazdka i przełączyć je w tryb czuwania na cztery godziny.

Oczywiście, coś takiego nie istnieje. Co jest po prostu okrutne. Kropka.

Zamiast tego stoisz w ciemnościach, bujając się agresywnie i sycząc "ciiii" tak głośno, że aż kręci ci się w głowie, i zastanawiasz się, jak istota wielkości melona może terroryzować cały dom. Przeszukujesz internet w poszukiwaniu odpowiedzi, licząc, że jakiś ekspert ma magiczną formułę, ale w większości znajdujesz tylko masę sprzecznych rad, przez które czujesz, że ponosisz porażkę już na starcie. W każdym razie, chodzi o to, że przetrwanie tych pierwszych kilku miesięcy to nie kwestia znalezienia idealnej rutyny, ale raczej przeżycia kolejnych dwudziestu minut bez całkowitej utraty zmysłów.

Absolutna panika w poszukiwaniu "zatyczki"

Skoro nie mogłam go dosłownie podłączyć do ładowania, moją obsesją stało się znalezienie idealnej fizycznej zatyczki do jego buzi. Smoczek. Uspokajacz. Tłumik. Zwał jak zwał, musiałam sprawić, żeby go wziął. Moja starsza córka, Maya, wzięła smoczek do buzi w drugim dniu życia i właściwie nie wyjęła go, dopóki nie skończyła trzech lat, ale Leo? Leo zachowywał się tak, jakbym próbowała go otruć.

Kupiłam chyba z dziewiętnaście różnych marek. Poukładałam je w rzędzie na kuchennym blacie, niczym jakiś szalony naukowiec próbujący złamać kod. Ortodontyczne, w kształcie wisienki, z naturalnego kauczuku pachnące lekko oponami, takie w kształcie misiów. On tylko międlił je dziąsłami przez dwie sekundy, po czym wypluwał na drugi koniec pokoju z szokującą prędkością. To było doprowadzające do szału, bo mój pediatra, dr Miller, na wizycie kontrolnej w pierwszym tygodniu mruczał coś pod nosem o tym, że podawanie smoczka do snu może pomóc zmniejszyć ryzyko SIDS, co chyba ma związek z utrzymywaniem drożności dróg oddechowych czy też z budzeniem się? Szczerze mówiąc, byłam tak niewyspana, że ledwo zrozumiałam broszurkę, którą mi wręczył, i przez kolejne trzy miesiące po prostu gapiłam się w nocy na unoszącą się klatkę piersiową Leo, żeby upewnić się, że oddycha, zawijając go w ciasne małe burrito i podskakując na brzegu łóżka, aż dosłownie opadałam z sił.

Kąpanie ich to i tak w zasadzie tylko przecieranie wilgotną myjką, dopóki nie odpadnie kikut pępowiny, więc ten cały fragment poradników po prostu zignorowałam.

Ale kwestia uspokajania? Po prostu próbujesz wszystkiego, dopóki coś nie zadziała. Czasami pomagał kontakt skóra do skóry, co jest świetne do momentu, w którym uświadamiasz sobie, że utknęłaś na kanapie całkowicie topless, podczas gdy kurier właśnie dzwoni do drzwi. Musisz po prostu znieść ten płacz i pamiętać, że one nie próbują tobą manipulować, są po prostu śmiertelnie przerażone faktem, że żyją poza łonem, co, szczerze mówiąc, doskonale rozumiem.

Skóra, która przecieka i ubranka, które poświęcamy

Porozmawiajmy przez chwilę o płynach, bo nikt nie ostrzega przed samą ilością wydzielin, które będą opuszczać tego małego człowieka. Pomiędzy ulewaniem, ślinieniem się i kupą uciekającą z pieluchy, czułam się tak, jakbym robiła pranie co cztery godziny.

Skin that leaks and the clothes we sacrifice — Searching For A Plug In Baby: The Truth About Newborn Soothing

Był taki jeden konkretny incydent w markecie Target. Byliśmy w alejce nr 14, Dave trzymał swoją głupią mrożoną kawę, wyglądając na całkowicie zrelaksowanego, Maya darła się, że chce cake popa, a ja nosiłam Leo w nosidełku. Nagle poczułam to złowieszcze ciepło rozlewające się po moim brzuchu. To była eksplozja z pieluchy Kodu Czerwonego. Taka, która wędruje przez całe plecy i zagraża dekoltowi. Starałam się być taką idealną mamą i kupować mu wszystko co organiczne, bo jego skóra wysypała się w ten dziwny trądzik noworodkowy, o którym lekarz powiedział, że to normalne, ale wyglądał okropnie, więc ubrałam go w Body Bez Rękawów Dla Niemowląt Z Bawełny Organicznej.

I wiecie co? Jest w porządku. W sensie, jest naprawdę miękkie i rzekomo nie zawiera tych dziwnych chemicznych barwników, które wywołują u nich egzemę, co jest super, ale szczerze mówiąc, to wciąż tylko kawałek materiału, który i tak pokryje się musztardowo-żółtą, płynną kupą. Ale jedną rzeczą, którą w tym koszmarnym momencie w supermarkecie autentycznie w nim pokochałam, było to, że dekolt ma te zakładki na ramionach, dzięki czemu mogłam zdjąć ten cały kombinezon biologiczny W DÓŁ, przez jego ramiona, zamiast ciągnąć kupę przez głowę i włosy. Skończyło się na tym, że wyrzuciliśmy moją koszulkę w łazience w sklepie, ale body sprało się bez problemu. Kto by pomyślał.

Jeśli wy też próbujecie po prostu przetrwać ten tydzień i musicie zrobić zapasy rzeczy, które niechybnie ulegną zniszczeniu, możecie przejrzeć kolekcję niezbędników dla niemowląt Kianao, chowając się w łazience. Gorąco polecam kupowanie podwójnych ilości wszystkiego, co pasuje.

Odwracanie ich uwagi, żebyście mogli po prostu na chwilę usiąść

W okolicach trzeciego lub czwartego miesiąca faza noworodkowego ziemniaczka się kończy i nagle uświadamiają sobie, że mają ręce. To jest zarówno niesamowite, jak i okropne. Niesamowite, bo potrafią się przez chwilę same zabawić, a okropne, bo zaczynają pchać do buzi WSZYSTKO.

Distracting them so you can literally just sit down — Searching For A Plug In Baby: The Truth About Newborn Soothing

Kiedy Leo zaczął ząbkować, zmienił się w absolutnie dzikie zwierzę. Po prostu przysysał się do mojego obojczyka, kiedy go trzymałam, zostawiając obrzydliwe, mokre malinki na ramieniu. Narzekałam na to, wlewając w siebie trzecią filiżankę letniej kawy, a Dave po prostu rzucił: "Dlaczego po prostu nie damy mu jakiejś zabawki?", co jest irytująco logiczne. W końcu kupiłam Silikonowy Gryzak Panda Z Bambusem Kojący Ból Dziąseł i nie przesadzam, gdy mówię, że to uratowało mi resztki zdrowia psychicznego.

To moja ulubiona rzecz, jaką kupiliśmy mu na tym etapie. Głównie dlatego, że jej kształt pozwalał jego pucołowatym, nieskoordynowanym rączkom na pewny chwyt, bez ciągłego upuszczania go co cztery sekundy. Nie ma nic gorszego niż jazda autostradą i słuchanie wrzasku dziecka, bo upuściło gryzak, a ty nie możesz po niego sięgnąć. Ta mała panda ma w środku otwór, przez który mógł przełożyć paluszki, a wypustki na silikonie wydawały się trafiać dokładnie w to miejsce na dziąsłach, które akurat go torturowało. W dodatku gryzak nie wyglądał irytująco leżąc na moim stoliku kawowym, co w przypadku akcesoriów dziecięcych jest rzadkim zwycięstwem.

Próbowaliśmy też być tymi estetycznymi, świadomymi rodzicami, którzy kupują tylko zrównoważone, drewniane zabawki, więc Dave nalegał na zakup Drewnianego Stojaka Edukacyjnego | Tęcza i Zwierzątka. Mam co do niego mieszane uczucia. Z jednej strony, nie da się zaprzeczyć, jest uroczy. Wygląda naprawdę ładnie w salonie, stonowane kolory nie są brutalnym atakiem na oczy i, o cudzie, Maya go nie zepsuła, gdy nieuchronnie się o niego potknęła robiąc salonową gimnastykę. Ale z drugiej strony, przez pierwsze dwa miesiące Leo po prostu wpatrywał się w drewnianego słonia, jakby ten był mu winien pieniądze. Z czasem zaczął uderzać w małe kółeczka, co kupiło mi może ze cztery minuty z rzędu na wypicie kawy, zanim znowu się przekręcił i utknął. Fajnie to mieć, ale nie oczekujcie, że zadziała jak opiekunka do dziecka.

Moment, w którym po prostu musisz przetrwać

Myślę, że najtrudniejszą częścią tego całego etapu niemowlęcego jest jego bezwzględność. Nie możesz po prostu wyjść z pracy. Jesteś ich źródłem życia, ich pocieszeniem, ich dosłownie wszystkim. A kiedy nie chcą spać albo nie przestają płakać, czujesz to w szpiku kości.

Mój lekarz próbował mi tłumaczyć coś o "higienie snu" i wprowadzaniu rutyny, ale szczerze mówiąc, ubieranie nauki w takie zgrabne pudełeczka nie działa, gdy twoje dziecko uznaje, że 2:00 w nocy to czas na imprezę. Próbowałam czytać badania o cyklach snu i rozwoju mózgu niemowląt, ale kończyło się tylko na tym, że byłam jeszcze bardziej zdezorientowana. Myślę, że w ich mózgach po prostu ciągle zachodzą jakieś zwarcia, gdy rosną, a naszym zadaniem jest tylko trzymać je w ramionach, żeby mogły przez to przejść. Albo kołysać. Albo wozić samochodem dookoła bloku, płacząc do piosenek Taylor Swift. Cokolwiek działa.

Musisz obniżyć swoje oczekiwania do absolutnego zera. Jeśli dziecko jest nakarmione i bezpieczne, a ty potrzebujesz odłożyć je do łóżeczka i wyjść na zewnątrz na trzy minuty, żeby pooddychać zimnym powietrzem i krzyczeć w próżnię? Zrób to. Nic im nie będzie. Ty musisz być w porządku, żeby one też mogły być w porządku.

Zanim całkowicie stracisz zmysły i zaczniesz googlować, jak przewinąć czas do momentu, w którym wyjadą na studia, weź głęboki oddech i może sprawdź resztę akcesoriów dla niemowląt, które mogą dać ci dziś te upragnione pięć minut przerwy.

Trudne pytania, które pewnie wygoglujesz o 2:00 w nocy

Czy smoczki naprawdę zaburzają odruch ssania piersi?

O rany, to mnie tak bardzo stresowało przy Mayi. Doradczyni laktacyjna przedstawiała to tak, jakbym pokazując jej smoczek przed ukończeniem szóstego tygodnia, sprawiała, że zapomni jak się je, już do końca życia. Moje doświadczenie z życia wzięte? Daliśmy jej smoczek w drugim dniu w szpitalu, bo traktowała mnie jak żywy uspokajacz, a moje sutki dosłownie krwawiły. Nauczyła się ssać pierś bez najmniejszego problemu. Leo z kolei całkowicie odrzucał smoczek, a i tak miał problemy z prawidłowym chwytaniem piersi. Uważam, że dzieci i tak zrobią swoje, szczerze mówiąc. Jeśli "zatyczka" kupi wam godzinę snu, po prostu z niej skorzystajcie.

Jak często powinnam kąpać to malutkie, śliskie stworzenie?

O ile nie zaliczyły właśnie gigantycznej wpadki z pieluchą, która wymknęła się spod kontroli, naprawdę nie musisz ich tak często kąpać. Myślę, że na początku kąpałam Leo może ze dwa razy w tygodniu? Ich skóra jest taka dziwna i delikatna, a woda tylko ją wysusza. Poza tym trzymanie mokrego, wrzeszczącego noworodka to jak siłowanie się z nasmarowanym tłuszczem prosiakiem. Po prostu przetrzyj najważniejsze fałdki ciepłą myjką i to w zupełności wystarczy.

Co zrobić, gdy kategorycznie odmawiają spania w dostawce?

Witajcie w moim osobistym piekle. Wydaliśmy 300 dolarów na tę piękną, oddychającą dostawkę, a Leo zachowywał się tak, jakby była wypełniona gorącą lawą. W ułamku sekundy, w którym jego plecy dotykały materaca, jego oczy szeroko się otwierały. Musisz po prostu próbować dalej. Odkładaj na wpół rozbudzone, ponieś porażkę, weź na ręce, pobujaj, spróbuj znowu. W końcu wyczerpanie wygrywa. A jeśli nie, skończy się na tym, że będziecie na zmianę pełnić dyżury, trzymając je na kanapie i oglądając śmieciowe reality TV. To tylko faza. Okropna, miażdżąca duszę faza, ale jednak faza.

Kiedy to ślinienie przy ząbkowaniu się skończy?

Nigdy? Żartuję, ale ma się wrażenie, że to trwa latami. Leo zaczął się agresywnie ślinić w trzecim miesiącu, a jego pierwszy ząb przebił się dopiero, gdy miał siedem miesięcy. To po prostu jedna wielka, niekończąca się zjeżdżalnia śliny. Kup milion tych małych śliniaków-bandanek, żebyś nie musiała zmieniać im całego ubranka dziesięć razy dziennie, i dawaj im ciągle do ręki coś bezpiecznego do żucia, żeby w końcu przestały próbować zjadać twoje palce.

Czy to normalne, że czuję, jakbym robiła wszystko źle?

Dosłownie każdego dnia. Jeśli nie kwestionujesz swoich życiowych wyborów przynajmniej raz przed południem, to czy w ogóle jesteś rodzicem? Radzisz sobie świetnie. Dziecko żyje, ty (ledwo) żyjesz i nikt tak naprawdę nie ma na to wszystko gotowej recepty, bez względu na to, co mówią ci ich idealnie wyreżyserowane rolki na Instagramie. Idź napić się wody.