Zanim urodził się mój syn, Leo, trzy zupełnie różne osoby dopadły mnie ze swoimi genialnymi strategiami prezentowymi z okazji mojego zbliżającego się macierzyństwa. Moja kochana, ale całkowicie szalona koleżanka z pracy, Susan, wcisnęła mi w pokoju socjalnym gigantyczną, drapiącą, jaskraworóżową tiulową spódniczkę, piszcząc przy tym, jak to młode mamy uwielbiają dekoracje do pokoiku i wymyślne rekwizyty do sesji zdjęciowych. Moja samotna najlepsza przyjaciółka, którą kocham nad życie, ale która nie miała wtedy bladego pojęcia o porodzie, z entuzjazmem wręczyła mi dwugodzinny voucher na masaż głęboki w spa, bo uznała, że przyda mi się relaksujące popołudnie poza domem. A moja własna mama tylko westchnęła, spojrzała na moje opuchnięte kostki wylewające się z Birkenstocków i kazała mi przekazać wszystkim, żeby po prostu przynosili pożywne, zapiekane obiady.
Ja tylko uśmiechałam się i grzecznie kiwałam głową, pocąc się w moich ciążowych legginsach w gęstym, lipcowym upale. Nie miałam pojęcia, że zaledwie tydzień później będę obficie krwawić na podkład higieniczny dla szczeniaków na dywanie w salonie, śmiertelnie przerażona wizją tej drapiącej, różowej spódniczki, fizycznie niezdolna do wyjścia z domu, żeby wykorzystać voucher do spa, ponieważ moje piersi przeciekały przez trzy warstwy bawełny, i łkając niekontrolowanie, bo zapiekanka od mamy miała w sobie bitą śmietanę. Tego samego dnia rano moja lekarka narysowała mi na serwetce jakiś dziwny schemat o mleku i białkach krowich? Szczerze mówiąc, nie bardzo wiem, jak to działa od strony biologicznej. Brzmiało to tak, jakby jedzenie sera natychmiast zamieniało moje mleko w kwas akumulatorowy, co prawdopodobnie nie ma nic wspólnego z nauką, ale byłam tak potwornie niewyspana, że w panice dosłownie wyrzuciłam przez okno kuchenne zupełnie dobry plasterek cheddara.
Nieważne. Chodzi o to, że ludzie od zawsze są beznadziejni w kupowaniu prezentów dla matek po porodzie. Skupiamy się obsesyjnie na dziecku. Torty z pieluch. Malutkie skarpetki. Ale kiedy rodzi się dziecko, matka zostaje rozerwana – czasem dosłownie, o rany – i odradza się jako ta dziwna, wyczerpana, całkowicie odizolowana nowa wersja samej siebie.
Prawdziwe fizyczne spustoszenie, o którym nikt cię nie ostrzega
Moja położna, która szczerze mówiąc przypominała bardziej terapeutkę od traumy, a tylko od czasu do czasu sprawdzała moje szwy, zapoznała mnie z koncepcją Wochenbett. Z tego, co rozumiem, to taka stara europejska tradycja połogu, w której spędzasz tydzień w łóżku, tydzień na łóżku i tydzień wokół łóżka. Brzmiało to jak ekskluzywny wyjazd wellness, dopóki nie dotarło do mnie, że to po prostu miły, usankcjonowany kulturowo sposób na powiedzenie: twoje ciało to wrak i nie powinnaś się ruszać.
Pamiętam, jak kilka lat później siedziałam w łazience o 3 nad ranem z moją córką Mayą. Miałam na sobie tylko siateczkowe majtki poporodowe i jedną z za dużych, szarych koszulek mojego męża Marka, która pachniała lekko starym czosnkiem. Płakałam, bo moje brodawki szczypały tak, jakby były zrobione z potłuczonego szkła. Moja położna przyniosła mi coś, co nazywało się Heilwolle. Lecznicza wełna. A tak przy okazji, Kianao produkuje tę niesamowitą, ekologiczną organiczną wełnę leczniczą i to jest istna magia. To po prostu surowa owcza wełna z naturalną lanoliną i wystarczy, że włożysz jej kawałki do stanika, gdy twoja skóra jest popękana. Brzmi to bardzo „eko” i trochę dziwnie. Mark był głęboko zdezorientowany i co chwila pytał, czy ukrywam w koszuli jakieś małe leśne zwierzątko. Ale to ocaliło moje zdrowie psychiczne. Chyba pozwalało na przepływ powietrza, a jednocześnie nawilżało? Niezależnie od mechanizmu, zadziałało natychmiast i pozostaje najważniejszą rzeczą poporodową, z jaką kiedykolwiek miałam do czynienia.
Jeśli szukasz ubrań na prezent, Kianao ma też w ofercie ten szlafrok ciążowy z organicznej bawełny. Szczerze? Jest w porządku. Jest naprawdę miękki i ma certyfikat GOTS, co sprawiło, że czułam się trochę mniej winna z powodu absolutnej góry jednorazowych, plastikowych pieluch, które zużywaliśmy w każdym tygodniu. Ale prawdę mówiąc, większość połogu spędziłam w poplamionych dresach Marka z czasów studiów. Niemniej jednak, jeśli twoja teściowa wpada z niezapowiedzianą inspekcją listew przypodłogowych, a ty chcesz wyglądać, jakbyś nie zrezygnowała całkowicie z życia w cywilizowanym społeczeństwie, to bardzo fajny szlafrok, który warto mieć pod ręką.
Przynieś mi sushi albo w ogóle nie przychodź
Porozmawiajmy przez chwilę o odwiedzinach. Absolutnie najgorszą rzeczą, jaką możesz podarować młodej mamie, jest twoja niezapowiedziana obecność. Ludzie po prostu wysyłają SMS-a „Jesteśmy w okolicy!” i nagle stoją w twoim przedpokoju, zużywając twój tlen. Wchodzą, siadają ciężko na kanapie, piją kawę, którą twój spanikowany partner musiał w pośpiechu zaparzyć, i trzymają twoje dziecko. Nazywają to pomocą. Dosłownie mówią: „Och, potrzymam dzidziusia, a ty możesz posprzątać kuchnię!”, jakby główną rzeczą, na którą mam ochotę trzy dni po pęknięciu krocza, było stanie na pulsujących bólem stopach i ładowanie zmywarki, podczas gdy ktoś inny ma przywilej wąchania noworodka.

No więc, nie. Absolutnie nie. Zamiast kupować kolejną plastikową, świecącą zabawkę, która przyprawia mnie o migrenę, po prostu przynieś mi gigantyczny zestaw sushi z pikantnym tuńczykiem, cicho złóż pranie, które leży na fotelu od zeszłego wtorku, i wyjdź z mojego domu, zanim będę musiała wymyślać, jak wyciągnąć pierś przy własnym wujku. I jeszcze jedno: noworodki nie mają w stopach kości, które wymagałyby zakładania im twardych, skórzanych sneakersów. Koniec kropka.
Jedzenie to waluta ostateczna. Kiedy karmiłam Leo, moja doradczyni laktacyjna wspomniała coś mętnie, że owies i drożdże oszukują hormony i stymulują produkcję mleka? Nie wiem do końca, czy to naukowo udowodnione, czy po prostu ten ogromny zastrzyk kalorii robił swoje, ale przyjaciółka podrzuciła mi domowe kulki mocy nafaszerowane kozieradką i drożdżami piwnymi, a jedzenie ich o 3 w nocy utrzymywało moją duszę w ciele.
Prawdziwy zestaw przetrwania, który powinieneś kupić
Jeśli więc próbujesz wymyślić, jak złożyć paczkę z pomocą i nie chcesz skończyć kupując bezużyteczne śmieci, skup się na tych rzeczach.

- Kalorie, które da się zjeść jedną ręką: Ponieważ zawsze będziesz uwięziona pod śpiącym niemowlakiem, a próba zjedzenia sałatki jedną ręką nad noworodkiem to fantastyczny sposób na upuszczenie pomidorka koktajlowego prosto na jego ciemiączko.
- Ogromny zapas nawodnienia: Karmienie piersią sprawia, że chce ci się pić bardziej niż kiedykolwiek w życiu. Myślałam, że umieram. Ogromna butelka termiczna ze słomką to absolutna konieczność.
- Cyfrowa rozrywka: Subskrypcje audiobooków uratowały mi mózg. Wysłuchałam tylu tandetnych thrillerów, gapiąc się w ścianę podczas wielogodzinnego karmienia (tzw. cluster feeding).
Szczerze mówiąc, jeśli panikujesz, co kupić przyjaciółce, która ma termin na przyszły tydzień, po prostu przejrzyj kolekcję prezentów poporodowych, aby znaleźć coś, co nie skończy od razu w pudełku z rzeczami do oddania.
Jeśli absolutnie musisz kupić coś dla dziecka
Wiem, że dla niektórych osób powstrzymanie się od kupowania rzeczy dla niemowlaka jest fizycznie bolesne. Jeśli absolutnie musisz kupić coś dla dziecka zamiast dla mamy, niech to będzie coś, czego matka może użyć, żeby odrobinę ułatwić sobie życie. My mieliśmy organiczny kocyk dziecięcy Kianao. Czy Leo się nim przejmował? Nie, on był w zasadzie wściekłym ziemniakiem, który nie miał żadnego zdania na temat jakości tekstyliów. Ale ja go kochałam, bo był na tyle gruby, że służył jako prowizoryczna osłonka do karmienia, gdy zapukał kurier, i na tyle miękki, że świetnie ścierał ulewania, kiedy byłam zbyt zmęczona, żeby sięgnąć po właściwą pieluszkę z drugiego końca pokoju.
Używaliśmy również dla Mayi wyłącznie ich organicznych ubranek do snu, ponieważ mają te małe, wywijane rękawiczki, dzięki którym nie drapała sobie buzi w środku nocy. Plus, są zapinane na suwak. Nigdy, przenigdy nie kupuj świeżo upieczonej mamie ubranek na zatrzaski. Próba dopasowania małych, metalowych napek w ciemności, podczas gdy dziecko na ciebie wrzeszczy, to forma tortury psychologicznej.
Zanim przejdę do tych niesamowicie specyficznych, dziwnych pytań, które ludzie zawsze mi zadają, próbując odnaleźć się w temacie baby shower i prezentów z okazji narodzin, obiecajcie mi tylko, że najpierw zajrzycie do sklepu ekologicznego Kianao po coś zrównoważonego, zanim powędrujecie do wielkiego supermarketu i kupicie plastikowy, świecący telefon, grający melodyjkę, którą w końcu będziecie słyszeć w swoich koszmarach.
Kilka szczerych odpowiedzi na wasze pytania o prezenty
Czy to bardzo niegrzeczne prosić o jedzenie zamiast prezentów?
O rany, nie. To podstawa przetrwania. Kiedy byłam w ciąży z Mayą, po prostu wysłałam SMS-a do moich znajomych z informacją, że nie chcę ubranek dla dzieci, chcę tylko stałego dostępu do California rolls i mrożonej kawy. To była najlepsza decyzja w moim życiu i nikt się nie obraził.
Co, jeśli już kupiłam miniaturową jeansową kurtkę?
Oddaj ją natychmiast albo załóż na pluszowego misia. Noworodek w sztywnym jeansie to jak wsadzenie pianki marshmallow w kaftan bezpieczeństwa. Dziecko nie może się ruszać, materiał podjeżdża do góry, a mama będzie przeklinać twoje imię za każdym razem, gdy spróbuje przecisnąć bezwładną, maleńką rączkę przez sztywny, jeansowy rękaw.
Moja siostra będzie miała cesarskie cięcie, czy to zmienia rodzaj prezentów, których potrzebuje?
Absolutnie. Musisz pamiętać, że właśnie przeszła poważną operację brzuszną. Odpada wszystko, co wymaga od niej schylania się. Kup jej poporodowe majtki z wysokim stanem, które całkowicie zakryją bliznę, albo... chwytak. Serio, taki chwytak na kiju do zbierania śmieci, żeby nie musiała się schylać po upuszczony smoczek. Na początku będzie się śmiać, a potem będzie go używać bez przerwy.
Czy cyfrowe subskrypcje to słaby prezent?
Nie, są absolutnie najlepsze. Ludzie myślą, że to mało osobiste, bo nie wręczasz fizycznego pudełka przewiązanego kokardą, ale ja wysłuchałam czternastu audiobooków, tkwiąc uwięziona pod Leo. Dzięki temu mój mózg nie wypłynął mi uszami, kiedy on przez sześć bitych tygodni odmawiał spania gdziekolwiek indziej, niż na mojej klatce piersiowej.
Kiedy jest idealny moment na przyniesienie prezentu?
Zostaw go na ganku. Wyślij jej zdjęcie, że tam leży. Następnie wrzuć swój telefon do oceanu i nie spodziewaj się podziękowań przez co najmniej pół roku. Jeśli zaprosi cię do środka, usiądź na podłodze, złóż wszystko, co znajduje się w koszu na pranie, i wyjdź po dwudziestu minutach.





Udostępnij:
Śliniaki dla dorosłych: Dlaczego zmieniłam zdanie
Szczery poradnik: personalizowane prezenty dla niemowląt