Zamiatanie żwirowego podjazdu w połowie lipca to syzyfowa praca, ale oto byłam ja, w szóstym miesiącu ciąży, próbując zmieść wilgotne różowe konfetti z tuby niespodzianki (gender reveal), która właśnie wystrzeliła prosto na buty mojego męża. Moja babcia wzięła mnie na bok, poklepała po spoconym ramieniu i szepnęła, że od początku wiedziała, że to będzie dziewczynka, bo miałam taką ochotę na lody – kochana kobieta. Tylko się uśmiechnęłam i pokiwałam głową, bo zupełnie brakowało mi sił, by tłumaczyć, że te tony nabiału miały jedynie ratować mnie przed zgagą. Prawdziwy powód, dla którego spodziewaliśmy się córki, miał absolutnie zerowy związek z waniliowymi lodami, a za to w stu procentach zależał od tego, co po cichu robiła genetyka mojego męża.
Jeśli siedzisz teraz, wpatrując się w pozytywny test ciążowy i zastanawiasz się, kto tak naprawdę pociąga za sznurki w kwestii płci dziecka, to doskonale cię rozumiem. Kiedy byłam w ciąży z moją najstarszą córką – tą małą, dziką czterolatką, która właśnie teraz próbuje spuścić ziemniaka w toalecie – byłam święcie przekonana, że to będzie chłopiec. Mój mąż, Dave, ma trzech braci. Jego tata ma dwóch. W jego rodzinie nie urodziła się żadna dziewczynka od lat siedemdziesiątych. Więc kiedy wybuchło to różowe konfetti, przeżyłam mały szok. Okazuje się, że natura w ogóle nie przejmuje się statystykami z waszych zjazdów rodzinnych.
Będę z tobą szczera. Przez najbliższe dziewięć miesięcy ludzie naopowiadają ci mnóstwo bzdur o tym, jak przewidzieć lub wpłynąć na płeć dziecka. Niektóre teorie są urocze, większość jest absurdalna, a prawie wszystkie nie mają absolutnie żadnego poparcia w nauce. Porozmawiajmy o tym, jak to działa naprawdę, omijając medyczny żargon.
Zrzuć to na męża
Z tego, co przez mgłę pamiętam z rysunku mojego lekarza na karteczce samoprzylepnej podczas wizyty w ósmym tygodniu, biologiczna płeć dziecka jest ustalana w ułamku sekundy podczas zapłodnienia i w całości zależy od taty. Mój lekarz, doktor Evans, wyjaśnił to w zasadzie jak loterię o bardzo wysoką stawkę, w której wyciągany jest tylko jeden los.
Kobiety produkują wyłącznie komórki jajowe, które niosą chromosom X. To nasze jedyne ustawienie fabryczne. Na każdej imprezie pojawiamy się z X-em, bez wyjątków. Mężczyźni z kolei produkują plemniki, które mogą mieć albo chromosom X, albo chromosom Y. Jeśli plemnik niosący X dotrze do komórki jajowej jako pierwszy, mamy kombinację XX, co oznacza, że będziesz miała dziewczynkę. Jeśli wyścig wygra Y, powstaje kombinacja XY i możesz już kupować małe szeleczki dla chłopca.
Brzmi to niezwykle prosto, ale kiedy się nad tym zastanowić, to jest to po prostu niesamowite. Kwestia tego, czy będziesz kupować malutkie sukienki w kwiatki, czy dresy w dinozaury, została rozstrzygnięta jeszcze zanim spóźnił ci się okres. I niezależnie od tego, co twoja ciocia Krysia pisze na Facebooku, nie mogłaś zjeść, wypić ani zrobić absolutnie niczego, co mogłoby zmienić ten wynik po tym, jak ten konkretny plemnik połączył się z tą konkretną komórką jajową.
A co z drzewem genealogicznym?
Teoretycznie za każdym razem mamy szanse 50/50, ale mój niewyspany mózg przypomina sobie pewne szeroko zakrojone badania z Anglii, w których analizowano setki lat drzew genealogicznych. Podobno te 50/50 to nie jest taka sztywna reguła w przypadku każdego mężczyzny. Naukowcy odkryli, że panowie, którzy mają wielu braci, mają nieco większe szanse na spłodzenie synów, a ci z dużą liczbą sióstr częściej zostają ojcami córek.
Uważa się, że niektórzy mężczyźni mogą po prostu genetycznie produkować więcej plemników X lub więcej Y. W naszym przypadku Dave pochodzi z solidnej linii mężczyzn, którzy płodzą tylko chłopców, więc moja córka była gigantyczną anomalią statystyczną, która całkowicie zrujnowała zakłady na rodzinnym grillu. Jednak w skali globalnej wskaźnik urodzeń naturalnie skłania się nieco ku chłopcom. Około 51 procent wszystkich narodzonych dzieci to płeć męska, co zdaniem naukowców jest sposobem natury na zachowanie równowagi, jako że mężczyźni historycznie mieli wyższy wskaźnik śmiertelności przez robienie niebezpiecznych rzeczy. Biorąc pod uwagę sposób, w jaki moi synowie katapultują się z kanapy w salonie, w 100% wierzę w tę teorię.
Ten raz, kiedy nasikałam do kubka z sodą oczyszczoną
Ponieważ czekanie dwudziestu tygodni, by dowiedzieć się, czy spodziewasz się chłopca czy dziewczynki, to istna wieczność, wpadłam w jakąś dziwną króliczą norę na forum dla mam o trzeciej nad ranem w pierwszym trymestrze. Dziewczyny, desperacja bywa wielka. Naprawdę spróbowałam testu na płeć z sodą oczyszczoną.

Jeśli nie znacie tego konkretnego wymiaru szaleństwa, polega on na wzięciu dwóch łyżek sody oczyszczonej ze spiżarni, wsypaniu do jednorazowego kubeczka, a następnie przekradnięciu się do łazienki, by wymieszać z tym poranny mocz. Według internetowych ekspertów, jeśli zapieni się jak tanie piwo, to chłopak. Jeśli nic się nie dzieje, to dziewczynka. Zamknęłam drzwi na klucz, żeby Dave nie wszedł i nie zapytał, dlaczego o 6 rano robię projekt na wystawę naukową na toalecie. Nalałam. Zabulgotało i zapieniło się jak wulkan. Byłam z siebie taka dumna, absolutnie przekonana, że moja teoria o chłopcu się potwierdzi.
Uwaga, spoiler: urodziłam dziewczynkę. Soda się zapieniła, ponieważ mocz ma odczyn kwasowy, a ja prawdopodobnie miałam infekcję dróg moczowych lub byłam po prostu mocno odwodniona przez te poranne mdłości.
Ludzie będą ci powtarzać, że wysoko ułożony brzuch oznacza dziewczynkę, niski – chłopca, a szybkie bicie serca płodu to znak, że powinnaś kupować wszystko w różu. Wyrzuć to wszystko przez okno, razem z tą sodą oczyszczoną, ponieważ to nic nie znaczy – poza tym, że twoje ciało funkcjonuje obecnie jako malutki, dość niewygodny hotel.
Poczekaj na badanie krwi
Kiedy więc tak naprawdę dowiadujesz się, kto wygrał na loterii X i Y? Za czasów mojej mamy czekało się, aż dziecko wyskoczy na świat i ktoś krzyknie na porodówce: "To chłopak!". Nie mam pojęcia, skąd one miały do tego cierpliwość. Dziś mamy wybór.
Około 10. tygodnia lekarz zaproponował mi badanie krwi z wolnego płodowego DNA (NIPT). Pobierają zaledwie kilka fiolek krwi z ręki, wysyłają do laboratorium, a potem w jakiś magiczny sposób są w stanie wyodrębnić maleńkie fragmenty DNA dziecka, które krążą w twoim krwiobiegu. Jeśli w tej próbce krwi znajdą chromosom Y, wiedzą, że to chłopiec – ponieważ matka oczywiście go nie ma. Jeśli nie ma chromosomu Y, to dziewczynka. Zwykle na wyniki czeka się tydzień lub dwa, a to oczekiwanie to udręka, ale jest to znacznie dokładniejsze niż wpatrywanie się w zamazany, czarno-biały obraz USG w 14. tygodniu i zgadywanie, na co w ogóle patrzysz.
Rzeczy, które naprawdę możesz kupić już teraz
Ponieważ nie potrafię usiedzieć w miejscu, w sekundzie, w której zobaczyłam pozytywny wynik testu ciążowego, od razu obudził się we mnie instynkt wicia gniazda i chciałam kupować rzeczy dla dziecka, chociaż nie miałam pojęcia, jakiej będzie płci. Wtedy właśnie nauczyłam się bardzo ważnej lekcji o budżecie dla noworodka: nie potrzebujesz wszystkiego dedykowanego konkretnej płci.

Gorąco polecam zrobienie zapasów wysokiej jakości ubranek i akcesoriów w neutralnych kolorach podczas tego wyczekiwania w pierwszym trymestrze. Moją absolutnie ulubioną rzeczą, którą kupiłam przed poznaniem płci, był Bambusowy Kocyk Dziecięcy Mono Rainbow od Kianao. Będę z tobą szczera, kosztuje on trochę pieniędzy, na co początkowo lekko się skrzywiłam, bo teściowa zdążyła już kupić mi stos tanich, poliestrowych rożków. Ale dziewczyny, ten kocyk to w 70% organiczny bambus i w 30% organiczna bawełna, i jest absolutnie niezawodny. Ma wspaniały, minimalistyczny wzór terakotowej tęczy, który wygląda nowocześnie i pasuje idealnie zarówno dla chłopca, jak i dla dziewczynki. Co ważniejsze, w przeciwieństwie do tych tanich syntetycznych kocyków, przez które dziecko się poci i dostaje potówek, ten kocyk naprawdę oddycha. Używałam go jako osłony do wózka, chusty do karmienia w środku zatłoczonego supermarketu i jako maty do zabawy na podejrzanym dywanie moich teściów. Z każdym praniem staje się coraz bardziej miękki, co jest ogromnie ważne, bo maluchy lubią narobić bałaganu, więc będziesz go prać na okrągło.
Z drugiej strony, kupiłam też parę Dziecięcych Trampek, zanim poznałam płeć, w neutralnym, brązowym kolorze. Są absurdalnie wręcz urocze, antypoślizgowe i wyglądają niesamowicie na zdjęciach ogłaszających narodziny. Ale znów będę z tobą szczera – noworodki nie potrzebują butów. Przez pierwsze sześć miesięcy ich małe stópki to właściwie tylko takie dekoracyjne ziemniaczki. To świetny zakup, jeśli tworzysz piękną kompozycję do zdjęcia, żeby ogłosić ciążę rodzinie, albo jeśli masz starsze niemowlę, które właśnie podciąga się, by wstać, ale naprawdę nie musisz się stresować kupowaniem ich do torby szpitalnej.
Przetrwać środkowe miesiące
Kiedy wreszcie odbierzesz wyniki i dowiesz się, kogo nosisz w brzuchu, dzieje się coś dziwnego. Dociera do ciebie, że bez względu na to, czy to chłopiec, czy dziewczynka, będą przechodzić przez dokładnie te same brudne, wyczerpujące, ale też cudowne etapy rozwoju.
Ząbkowanie uderzyło moją najstarszą córkę jak pociąg towarowy w okolicach piątego miesiąca. Gryzła brzeg swojego drewnianego łóżeczka, gryzła moje kluczyki do samochodu i prawie zniszczyła pilot do telewizora. Ostatecznie kupiliśmy Gryzak Bubble Tea, który uratował nam życie. Został zrobiony w 100% z silikonu spożywczego, absolutnie bez BPA i ma takie malutkie, chropowate „kuleczki boba”, które mogła żuć godzinami, podczas gdy ja próbowałam w spokoju poskładać pranie. Wrzucałam go do lodówki na 20 minut, zanim jej go dałam, co naprawdę świetnie znieczulało jej dziąsła. Chłopiec czy dziewczynka – wszystkie zamieniają się w małe, wściekłe szczeniaczki, kiedy zęby zaczynają się wyrzynać.
Szczerze mówiąc, wiedza o tym, kto determinuje płeć dziecka, to świetna ciekawostka naukowa, którą można rzucić, gdy krewni zaczynają być natrętni ze swoimi babcinymi mądrościami. Możesz po prostu spojrzeć babci prosto w oczy i powiedzieć: „Szczerze mówiąc, to plemniki Dave'a zadecydowały o tym jeszcze w październiku” i patrzeć, jak rozmowa natychmiast się urywa. Niezwykle satysfakcjonujące.
A tak serio, nie pozwól, by cały ten szum wokół odkrywania płci cię stresował. Cokolwiek by to nie było, dokładnie w tym samym stopniu skradnie ci serce, opróżni portfel i zrujnuje twój harmonogram snu.
Jesteś gotowa na urządzanie ekologicznego, pięknego pokoiku bez znajomości płci malucha? Odkryj kolekcję organicznych akcesoriów dla niemowląt od Kianao i znajdź oddychające, wolne od chemii produkty, które przetrwają niejeden okres niemowlęcy.
Pytania, na które jesteś zbyt zmęczona, żeby je wyguglować
Czy to prawda, że chłopięce plemniki pływają szybciej niż dziewczęce?
Nie, to całkowity mit, w który moja matka do dziś święcie wierzy. Dawniej uważano, że plemniki z chromosomem Y były mniejsze i szybsze, a te z chromosomem X – większe, wolniejsze, ale żyły dłużej. Współczesna nauka całkowicie to obaliła. Plemniki X i Y pływają z dokładnie taką samą prędkością. To dosłownie tylko wyścig w ciemno do komórki jajowej, a ten, który dotrze pierwszy, wygrywa.
Czy moja dieta naprawdę może wpłynąć na płeć dziecka?
Słuchaj, gdyby dieta alkaliczna lub wypijanie prawie czterech litrów mleka dziennie rzeczywiście decydowały o płci dziecka, mielibyśmy znacznie większą kontrolę nad tym procesem. Nie ma absolutnie żadnych dowodów naukowych na to, że to, co jesz przed lub w trakcie poczęcia, zmienia pH twojego organizmu na tyle, by faworyzować jeden rodzaj plemników względem drugiego. Po prostu zjedz tę pizzę i weź witaminy prenatalne.
Kiedy najwcześniej mogę poznać płeć dziecka?
Jeśli korzystasz z in vitro, płeć technicznie da się poznać dzięki badaniom genetycznym, jeszcze zanim zarodek zostanie zagnieżdżony. Natomiast przy naturalnej ciąży, twoim najlepszym wyborem będzie test z krwi z wolnego płodowego DNA (NIPT), który zazwyczaj wykonuje się około 10. tygodnia. W przeciwnym razie musisz poczekać na USG połówkowe w okolicach 18.-22. tygodnia – oczywiście zakładając, że maleństwo będzie współpracować i nie skrzyżuje nóżek przez całe badanie.
Czy tętno płodu może przepowiedzieć, czy to chłopiec, czy dziewczynka?
Szkoda, że to nieprawda, bo sprawa byłaby niesamowicie prosta, ale to kompletna bzdura. Babcine porzekadła mówią, że tętno powyżej 140 uderzeń na minutę to dziewczynka, a poniżej 140 – chłopiec. Tętno mojej córki przy każdym badaniu wynosiło około 130, a mojego drugiego syna oscylowało w granicach 155. Tętno dziecka zmienia się w zależności od wieku ciążowego i jego aktywności w brzuchu, a nie płci.
Czy stres może wpłynąć na to, czy będę miała chłopca, czy dziewczynkę?
Istnieją dość szalone badania, które sugerują, że wysoki stres środowiskowy lub społeczny może ogólnie skutkować nieco mniejszą liczbą narodzin chłopców, prawdopodobnie dlatego, że zarodki męskie są na początku odrobinę bardziej kruche. Ale na poziomie indywidualnym? Stresowanie się w pracy albo kłótnia z mężem o kolory farb do pokoiku dziecięcego w magiczny sposób nie zamieni chromosomu. Spróbuj się zrelaksować, bo ta energia bardzo ci się jeszcze przyda.





Udostępnij:
Kim jest Baby Gronk? (I dlaczego mój maluch idzie na sportową emeryturę)
Kiedy dziecko zaczyna wstawać: chaotyczna i męcząca rzeczywistość