Droga Priyo sprzed sześciu miesięcy.
Siedzisz właśnie na jutowym dywanie w salonie. Bolą cię kolana. Zaśpiewałaś dzisiaj jakąś wariację „Kosi-kosi łapci” już czterdzieści siedem razy. Twoja kawa dawno wystygła, a twój ośmiomiesięczny maluch patrzy na ciebie, jakbyś była lokalnym zjawiskiem pogodowym.
Klaszczesz w dłonie jak tresowana foka, nachylając się stanowczo zbyt blisko jej twarzy i emanując maniakalną energią, która jest wręcz niepokojąca. Robisz to, bo wczoraj na czytaniu bajek w bibliotece dziecko Mai zaczęło agresywnie oklaskiwać bibliotekarkę, a twoje po prostu siedziało i zjadało kartonową książeczkę.
Wpadłaś do ciemnej internetowej króliczej nory o 3 nad ranem. Pisałaś jednym kciukiem w ciemności tak szybko, że wpisałaś w wyszukiwarkę „dzieck nie klaszcze”, a potem wylądowałaś na jakimś zarchiwizowanym forum z 2011 roku, gdzie ktoś o imieniu Susan napisał, że jej „dziecko” klaskało w wieku czterech miesięcy. Susan kłamie, kochana. Ale ty jej uwierzyłaś, i teraz pocisz się, próbując wymusić na dziecku neurologiczny kamień milowy.
Piszę to z przyszłości, żeby powiedzieć ci: przestań. Opuść ręce. Wypij tę zimną kawę. Wszystko będzie dobrze.
Neurologiczna gimnastyka braw
Jako pielęgniarka pediatryczna całymi dniami zapisywałam kamienie milowe rozwoju. W szpitalu prowadzimy segregację medyczną na podstawie oddychania i krwawienia. To wysoce obiektywne. Albo jesteś dotleniony, albo nie. Ale w dziczy, tutaj na przedmieściach, rodzice dokonują segregacji na podstawie tego, kto opanował chwyt pęsetowy, a kto potrafi klaskać na komendę. To istna choroba.
Zapomniałam o całym moim wykształceniu medycznym w sekundzie, w której podali mi moje własne dziecko. Zaczęłam traktować tabele kamieni milowych jak program nauczania, z którego właśnie oblewam egzamin.
Kiedy w końcu pękłam i przyniosłam na wizytę kontrolną w dziewiątym miesiącu życia mojej córki dosłowny wykres brakujących gestów, dr Gupta tylko westchnął. Mój pediatra powiedział mi, że czas, w którym dzieci zaczynają klaskać, to ogromne, rozmyte spektrum. Mówią, że chodzi o połączenie móżdżku z korą ruchową, a może płatem czołowym – szczerze mówiąc, wyłączyłam się na tej części neurologii. Ale w zasadzie dziecko musi rozwinąć siłę mięśni tułowia, aby usiąść bez przewracania się, stabilność barków, aby podnieść obie ręce, i świadomość przestrzenną, aby złączyć te dwie małe łapki w dokładnej linii środkowej swojego ciała.
To mnóstwo skomplikowanej matematyki dla mózgu, który właśnie odkrył, że ma stopy.
Dr Gupta powiedział, że dzieci zwykle zaczynają wykazywać niezbędną koordynację w wieku około ośmiu lub dziewięciu miesięcy, ale właściwe, celowe klaskanie pojawia się głównie między dziesiątym a dwunastym miesiącem życia. Czasami piętnastym. Dzieje się to wtedy, gdy ścieżki neuronowe postanowią się zsynchronizować, a nie dlatego, że głośniej śpiewałaś.
Obiecana krytyka grup dla mam
Muszę przez chwilę pomówić o wyścigach w klaskaniu. Istnieje zjawisko, w którym rodzice traktują dźwięki wydawane dłońmi ich niemowlęcia jako bezpośrednie odzwierciedlenie własnej inteligencji. Idziesz na zajęcia muzyczne i widzisz matki agresywnie chwytające swoje dzieci za nadgarstki, zmuszające ich rączki do zderzania się w rytm muzyki, jakby obsługiwały maleńki, mięciutki instrument perkusyjny.

Rozglądają się po sali, żeby upewnić się, że wszyscy widzą, jak ich dziecko bierze udział w zajęciach. To jest jakieś szaleństwo.
Przywiązujemy tak dużą wagę do klaskania, ponieważ to pierwszy raz, kiedy nasze dzieci nas doceniają. Przez miesiące po prostu wlewasz mleko i miłość w tę krzyczącą pustkę. Aż tu pewnego dnia, gdy wchodzisz do pokoju, uderzają rączkami o siebie i wreszcie czujesz się zauważona. Chcemy tych braw. Chcemy wiedzieć, że wykonujemy dobrą robotę.
Ale wymuszanie tego nie działa. Machanie, pokazywanie palcem, przybijanie piątki. Zanim to wszystko stanie się formą komunikacji, jest tylko naśladownictwem. Pozwól im rozpracować swoje rączki we własnym tempie.
Zabawki, które przypadkowo uczą odnajdywania linii środkowej ciała
Słuchaj, zamiast chwytać ich nadgarstki jak u małego zakładnika i na siłę złączać ich dłonie, głośno przy tym śpiewając, po prostu rozrzuć kilka konkretnych przedmiotów wokół ich miejsca do zabawy i pozwól im odkryć akustykę zderzeń.
Zanim dzieci zaczną klaskać w dłonie, uderzają o siebie różnymi przedmiotami. Muszą zorientować się, że dwa obiekty spotykające się na środku ich ciała wydają satysfakcjonujący dźwięk.
Właściwie to przechytrzyłam moją córkę, by znalazła swoją linię środkową, używając Grzechotki i Gryzaka w Kształcie Króliczka z Kwiatową Koroną. To chyba moja ulubiona rzecz, jaką mamy. To po prostu kółko z drewna bukowego z szydełkową głową króliczka, ale jego waga jest idealna. Dawałam jej króliczka do prawej rączki, a drewniany klocek do lewej. Ponieważ drewniane kółko króliczka jest twarde, kiedy przypadkowo uderzyła nim o klocek, wydawało to głośny, głuchy trzask.
Zamartła na chwilę. Spojrzała na swoje dłonie. A potem zrobiła to znowu. To było jej pierwsze klaśnięcie. To nie była skóra o skórę, tylko drewno o drewno. Szydełkowa część była całkowicie przemoczona śliną, ponieważ w tamtym czasie potwornie ząbkowała, ale łatwo ją umyć płynem do naczyń. Surowe drewno jest bezpieczne, co jest świetne, bo ona głównie próbowała połknąć uszy.
Mamy też Grzechotkę i Gryzak w Kształcie Koali, która działa dokładnie tak samo. Czasami dawałam jej króliczka i koalę i pozwalałam im „walczyć” na środku jej klatki piersiowej. Buduje to dokładnie te same mięśnie ramion i tułowia, które są potrzebne do prawdziwego klaskania. Ponadto wyglądają uroczo, leżąc na dywanie.
Dodam tylko, że kupiliśmy też Gryzak w Kształcie Lamy. Jest uroczy. Wzór z tęczowym sercem jest bardzo ładny. Świetnie sprawdza się podczas samego ząbkowania, ponieważ można wrzucić silikon do lodówki, a on znieczuli swędzące dziąsła. Ale do nauki klaskania jest bezużyteczny. Jest tak miękki, że kiedy uderzają nim o coś, nie wydaje żadnego dźwięku. Bez akustycznej reakcji zwrotnej, moje dziecko po prostu rzucało go i odpęłzywało. Kupujcie go na wyrzynające się trzonowce, a nie na kamienie milowe.
Jeśli obecnie tkwisz w okopach ząbkowania, a jednocześnie obsesyjnie myślisz o zdolnościach motorycznych, możesz odkryć kolekcję ekologicznych zabawek na ząbkowanie Kianao, by znaleźć rzeczy, którymi maluchy mogą bezpiecznie o siebie uderzać.
Kiedy cisza faktycznie coś znaczy
Owijałam te wszystkie porady medyczne w sarkazm, ponieważ humor to mój sposób na radzenie sobie z przytłaczającym niepokojem macierzyństwa. Ale wiem też, dlaczego o 3 nad ranem siedziałaś w Google.

Nie martwisz się o samo klaskanie. Martwisz się, co oznacza brak klaskania. Jesteś przerażona wizją spektrum autyzmu, ogólnymi opóźnieniami w rozwoju albo jakimś błędem w okablowaniu, który przegapiłaś, bo byłaś zbyt zajęta patrzeniem w telefon.
W przychodni widziałam tysiące takich pełnych niepokoju obserwacji. Prawda jest taka, że jeden brakujący kamień milowy rzadko jest syreną alarmową. To tylko jeden z punktów na skali. Jeśli twoje dziecko ma dwanaście miesięcy i nie klaszcze, ale pokazuje palcem na psa, nawiązuje kontakt wzrokowy, gaworzy i macha na pożegnanie, prawdopodobnie po prostu priorytetowo traktuje inne umiejętności. Może właśnie pracuje nad chodzeniem. Mózg może remontować tylko jedno pomieszczenie naraz.
Jednakże.
Moja pediatryczna złota zasada brzmi następująco: jeśli dziecko kończy piętnaście miesięcy i nie wykonuje absolutnie żadnych gestów. Zero machania, pokazywania palcem, wyciągania rączek, żeby wziąć je na ręce, zero klaskania. Albo jeśli robiło to wszystko w dziesiątym miesiącu, a nagle przestało nawiązywać kontakt wzrokowy i całkowicie zrezygnowało z gestów. Wtedy przestajesz szukać w Google i zaczynasz dzwonić do lekarza. Wczesna interwencja to w zasadzie magia, ale to ty musisz otworzyć przed nimi drzwi. Nie pozwól, aby strach przed zaszufladkowaniem powstrzymał cię przed zapewnieniem dziecku terapii zajęciowej.
Po prostu przeczekaj
Więc, droga Priyo z przeszłości. Kiedy dzieci zaczynają klaskać? Kiedy tylko poczują, że przedstawienie było wystarczająco dobre, by na to zasłużyć.
Z twoim dzieckiem wszystko w porządku. Za kilka miesięcy zacznie klaskać, gdy pies zwymiotuje na dywan. Będzie klaskać, gdy upuścisz szklany słoik z sosem do makaronu w kuchni. Będzie oklaskiwać wasze małe tragedie z dokładnie takim samym entuzjazmem, z jakim oklaskuje Klub Przyjaciół Myszki Miki.
Jeszcze zatęsknisz za ciszą.
Jeśli potrzebujesz narzędzi, które pomogą im ćwiczyć złączanie rączek, chroniąc jednocześnie ich buzie przed plastikiem, sprawdź zrównoważone akcesoria do zabawy marki Kianao, aby pomóc im zbudować siłę mięśni tułowia.
Trudne pytania, które zadają wszyscy
Co zrobić, jeśli moje dziecko uderza o siebie grzbietami dłoni?
Moja córka robiła to przez bity miesiąc. Wyglądało to, jakby próbowała zetrzeć kurz z grzbietów kostek. To zupełnie normalne. Propriocepcja jest trudna. Dzieci wiedzą, że rączki powinny się spotkać, ale nie rozgryzły jeszcze rotacji nadgarstków. Wyglądają, jakby były trochę „zepsute”, ale w końcu to załapią. Po prostu pozwól im przez chwilę wyglądać dziwnie.
Moje dziesięciomiesięczne dziecko kiedyś klaskało, a teraz przestało. Czy mam panikować?
Dokładnie o to samo panikowałam. Dzieci cały czas porzucają jakieś umiejętności, kiedy uczą się czegoś nowego. To tak, jakby ich pamięć RAM była pełna. Jeśli nagle wkładają całą swoją energię w podciąganie się do stania, klaskanie może zniknąć na trzy tygodnie. Dopóki nie straciły wszystkich umiejętności społecznych i kontaktu wzrokowego, są po prostu zbyt zajęte swoimi nóżkami.
Czy stukanie dwiema zabawkami o siebie to ten sam kamień milowy w rozwoju?
Z klinicznego punktu widzenia to taki prequel. Uderzanie klockami o siebie wymaga takiego samego przekraczania linii środkowej i stabilizacji ramion. Czasami jest to wręcz łatwiejsze, ponieważ przedmioty dają im większy cel do trafienia niż ich własne malutkie dłonie. Jeśli agresywnie uderzają o siebie drewnianymi kółkami, prawdziwe klaskanie (skóra o skórę) czai się tuż za rogiem.
Czy klaskanie oznacza, że są naprawdę szczęśliwe?
Początkowo, nie. W dziewiątym lub dziesiątym miesiącu to po prostu imprezowa sztuczka. One tylko naśladują ruch, który widziały u ciebie. Nie wiedzą, że to oznacza „dobra robota”. Ale około dwunastego do piętnastego miesiąca zachodzi zmiana poznawcza. Zaczynają rozumieć, że klaskanie równa się podekscytowaniu. Właśnie wtedy zaczynają nagradzać brawami własne przekąski.
Jak długo powinnam ćwiczyć z nimi klaskanie każdego dnia?
Zero minut. Nie rób z tego musztry. Dzieci uczą się przez zabawę i obserwację. Po prostu żyj swoim życiem, klaszcz, gdy jesteś czymś naprawdę podekscytowana, i pozwól im siebie obserwować. Jeśli co rano będziesz sadzać je na seminarium z klaskania, po prostu uprzykrzysz wam obojgu życie. Włącz muzykę, potańcz, i pozwól korze ruchowej robić swoje.





Udostępnij:
Kiedy dziecko zaczyna wstawać: chaotyczna i męcząca rzeczywistość
Panika a rzeczywistość: kiedy dzieci tak naprawdę zaczynają mówić?