Była 6:14 we wtorek. Miałam na sobie uniwersytecką bluzę z kapturem mojego męża Marka, która lekko pachniała starym czosnkiem, i wpatrywałam się w gorylicę na ekranie telefonu, podczas gdy moja kawa stygła na kość. Dosłownie lodowata. Mark kłócił się w kuchni z naszym czteroletnim synem, Leo, który krzyczał, bo jego owsianka była „zbyt grudkowata”, a ja po prostu siedziałam i totalnie ignorowałam moją rodzinę, bo wciągnęła mnie potężna internetowa czarna dziura na temat Gladys, nowo upieczonej mamy-gorylicy w zoo w Cincinnati.
Kiedyś myślałam, że natura jest taka majestatyczna i bezwysiłkowa. Zanim urodziłam moją córkę Mayę (która ma już siedem lat, o rany, kiedy to się stało?!), wyobrażałam sobie dzikie zwierzęta, które po prostu kucają w pięknym, zalanym słońcem lesie i wydają na świat dziecko bez najmniejszego pęknięcia czy uronienia łzy. Myślałam, że one tak po prostu, intuicyjnie WIEDZĄ, co robić.
A potem przeczytałam o Gladys.
Ta cała akcja z sikaniem na patyk
Okazuje się, że w akredytowanych ogrodach zoologicznych planowanie rodziny u naczelnych odbywa się za pomocą standardowych ludzkich tabletek antykoncepcyjnych. A kiedy w końcu chcą, żeby zaszły w ciążę? Opiekunowie dosłownie używają tych samych dostępnych bez recepty testów ciążowych, które w panice kupowałam w aptece o 23:00. Po prostu uwielbiam wyobrażać sobie to majestatyczne, ważące prawie 200 kilogramów zwierzę, które czeka trzy minuty na pojawienie się małego różowego plusika.
I te poranne mdłości! O mój Boże, te nudności. W ciąży z Leo czułam się tak potwornie, że przez bite trzy miesiące nie mogłam spojrzeć na lodówkę bez odruchu wymiotnego. Najwyraźniej Gladys przechodziła przez ten sam koszmar. Mój ginekolog, dr Miller, powiedział mi kiedyś podczas wizyty kontrolnej, że poranne mdłości to po prostu reakcja organizmu na potężny, chaotyczny wyrzut hormonów. Co chyba oznacza, że Gladys i ja pływałyśmy w tej samej żałosnej zupie hormonalnej. To daje mi dziwne poczucie ulgi, gdy wiem, że nawet potężna samica naczelnych spędza swój pierwszy trymestr, czując się jak absolutny wrak.
Ciąża u nich trwa około osiem i pół miesiąca, co jest tak bliskie naszym dziewięciu miesiącom, że od razu poczułam głębokie, biologiczne współczucie dla jej bólu w dole pleców. No nic, idziemy dalej.
Gdzie do cholery podziała się nasza wioska
Więc Gladys urodziła tego maleńkiego noworodka goryla, któremu dali na imię Mboka Jo. „Mboka” w języku lingala oznacza „społeczność” albo „wioskę”. Oczywiście popłakałam się, kiedy to przeczytałam, bo moje hormony są permanentnie rozchwiane, a poza tym spałam tylko cztery godziny. Ale głównie dlatego, że historia za tym stojąca jest tak mocna. Gladys została odrzucona przez swoją własną biologiczną matkę. Musiała być wychowywana przez ludzkich opiekunów w zoo, którzy wkroczyli do akcji i stali się jej wioską.

Cała ta koncepcja sprawia, że jestem potwornie wściekła na współczesne macierzyństwo. W kółko powtarzamy, że „potrzeba całej wioski, aby wychować dziecko”, ale nikt ci nie mówi, że ta wioska całkowicie wyparowała. Pamiętam, jak siedziałam na podłodze w łazience, gdy Maya miała trzy tygodnie, i płakałam w wilgotny ręcznik, bo nie miałam nikogo, kto mógłby ją potrzymać, żebym mogła wziąć pięciominutowy prysznic. Jesteśmy biologicznie zaprogramowani, by wychowywać dzieci z ogromną siecią cioć, kuzynów i babć mieszkających w tej samej, dosłownej jaskini. Zamiast tego oczekuje się od nas, że zrobimy to zupełnie sami, w domu z partnerem, który może dostanie dwa tygodnie bezpłatnego urlopu tacierzyńskiego. To jakiś absolutny żart.
Dlaczego twój niemowlak tak mocno ciągnie cię za włosy
Oto szalony fakt, na który natknęłam się, gdy usilnie unikałam ubierania Leo do przedszkola. Kiedy ludzcy opiekunowie wychowywali Gladys, musieli nosić takie dziwne, grube „kamizelki z włosów”. Dlaczego? Ponieważ niemowlęta naczelnych rodzą się z instynktem i realną siłą górnych partii ciała, by mocno trzymać się futra matki, walcząc o życie.
Ludzkie dzieci też mają ten instynkt. Nazywa się to odruchem chwytnym. Mój pediatra, dr Aris, wspomniał o tym podczas dwumiesięcznej wizyty kontrolnej Mayi, kiedy wyciągnęła rączkę i omal nie zerwała mi złotego łańcuszka z szyi. Główna różnica polega na tym, że my nie mamy już futra, a nasze dzieci to w zasadzie małe, wiotkie ziemniaczki z zerową siłą mięśni tułowia. Rozpaczliwie chcą się nas trzymać, ale fizycznie nie są w stanie utrzymać własnego ciężaru ciała.
Właśnie dlatego nosidełka są tak niezbędne. Z tego, co mgliście pamiętam, jak czytałam o 3 nad ranem na jakiejś stronie o dysplazji stawów biodrowych, potrzebujesz nosidełka, które podpiera ich małe nóżki w kształcie litery „M”, żeby nie zepsuć im stawów. Działa to w zasadzie jak nasza współczesna wersja kamizelki z włosów. Jeśli próbujesz uwić własne małe, ekologiczne gniazdko dla swoich dzikusów, zdecydowanie powinnaś przejrzeć kolekcje ekologicznych produktów dla dzieci Kianao, ponieważ pozyskują oni zrównoważone materiały, dzięki którym cała ta zabawa w rodzicielstwo jest nieco mniej niszczycielska dla naszej planety.
Rzeczy, które kupiliśmy i które faktycznie się sprawdziły
Mówiąc o planecie, przy Mayi i Leo przewinęło się przez nasz dom mnóstwo sprzętu. Wiele z tego było tanim, plastikowym śmieciem, który na sto procent wylądował na wysypisku. Teraz mam z tego powodu potężne wyrzuty sumienia. Szczególnie, gdy zdasz sobie sprawę, że goryle nizinne są krytycznie zagrożone, ponieważ ludzie wciąż niszczą ich naturalne siedliska w poszukiwaniu surowców. Na całym świecie w ogrodach zoologicznych zostało ich zaledwie kilkaset.

Teraz staram się dużo mądrzej podchodzić do zakupów. Moim absolutnie ulubionym ubrankiem, jakie Maya kiedykolwiek nosiła, było Dziecięce body z organicznej bawełny z falbankami na rękawach. Miałam na punkcie tej rzeczy prawdziwą obsesję. Maya miała super wrażliwą skórę, a to był jeden z niewielu ciuszków, po których nie zostawały dziwne, czerwone, zaognione wysypki pod kolanami. Założyła je na swoje pierwsze urodziny, całkowicie wtarła kawałek czekoladowego tortu w kołnierzyk, a i tak wszystko idealnie się sprało. Jest niesamowicie miękkie i uwielbiam świadomość, że ta organiczna bawełna nie była pryskana toksycznymi pestycydami.
Z drugiej strony kupiliśmy dla Leo Drewniany stojak edukacyjny. Słuchajcie, jest przepiękny. Estetycznie sprawił, że mój salon wyglądał jak stylowy skandynawski pokoik dziecięcy, a nie eksplozja plastiku w podstawowych kolorach. Ale tak szczerze? Był po prostu okej. Leo leżał pod nim i wpatrywał się w małego wiszącego słonika przez może pięć minut, po czym agresywnie odturlał się, próbując zjeść psią sierść z dywanu. Jest ładny, ale nie oczekuj, że magicznie kupi ci godzinę wolnego czasu.
To, czego BĘDZIESZ rozpaczliwie potrzebować, to coś, co mogłyby gryźć, kiedy te okropne małe ząbki zaczną przebijać się przez dziąsła. Przysięgam, że Leo zamienił się w dzikie, gryzące zwierzę, kiedy zaczęły mu wychodzić trzonowce. Mocno polegaliśmy na czymś takim jak ten Gryzak Panda. To silikon dopuszczony do kontaktu z żywnością, więc możesz po prostu wrzucić go do zmywarki – a to jedyny sposób, na jaki mam jeszcze energię, żeby cokolwiek dezynfekować. Tekstura naśladuje naturalny opór, którego szukają niemowlęta, co ratuje twoje palce przed odgryzieniem.
Co chciałabym przekazać moim dzieciom
W końcu zwlekłam się z kanapy, wylałam zimną kawę do zlewu i zrobiłam nową. Markowi jakoś udało się wynegocjować z Leo traktat pokojowy w sprawie grudkowatej owsianki. Myślę, że obserwowanie, jak zwierzęta radzą sobie z byciem rodzicami, sprawia, że czuję się trochę mniej szalona. Skoro potężna małpa człekokształtna może zmagać się z porannymi mdłościami i potrzebować społeczności zastępczej, która pomoże jej wychować maleństwo, to może to zupełnie w porządku, że wczoraj napisałam do sąsiadki, błagając ją, żeby popilnowała moich dzieci przez dwadzieścia minut, bym mogła po prostu odetchnąć.
Zanim zagłębisz się w szczery, chaotyczny zestaw pytań i odpowiedzi poniżej, poświęć chwilę na sprawdzenie ekologicznego sklepu Kianao. Ponieważ każdy, nawet najmniejszy proekologiczny wybór, jakiego dokonujemy dla naszych dzieci, może naprawdę pomóc chronić dzikie tereny dla zwierząt takich jak Gladys.
Szczere odpowiedzi na wasze pytania
Czy ciąża u ludzi i goryli naprawdę wygląda tak samo?
W zasadzie tak! Z tego, co mój lekarz kiedyś mi to mgliście wyjaśnił, zmiany hormonalne są niezwykle podobne. Mają nawet ten sam rodzaj porannych mdłości i noszą ciążę przez prawie dziewięć miesięcy. Więc następnym razem, gdy będziesz wymiotować do umywalki o 8 rano, po prostu pamiętaj, że uczestniczysz w głęboko naturalnym doświadczeniu naczelnych. Albo jakakolwiek inna myśl, która pomoże ci przetrwać dzień.
Dlaczego moje dziecko tak mocno ciągnie mnie za włosy?
To ten odruch chwytny, o którym mówiłam. Ewolucyjnie rzecz biorąc, wydaje im się, że jesteś pokryta gęstym futrem i próbują ratować własne życie, trzymając się mocno, żebyś ich nie upuściła podczas zbierania pożywienia w dżungli. Boli jak diabli, kiedy chwycą te wrażliwe włoski na karku, ale to po prostu ich biologiczne zaprogramowanie.
Jak szczerze mówiąc znaleźć swoją „wioskę”, jeśli w pobliżu nie ma rodziny?
O rany, to bez wątpienia najtrudniejsza część współczesnego macierzyństwa. Dosłownie musisz zmusić się do pokazania swojej ogromnej bezbronności. Musisz niezręcznie zagadać do zmęczonej na twarzy mamy w parku albo napisać do sąsiadki z prośbą o przysługę. Wydaje się to takie nienaturalne, gdy Instagram wmawia nam, że powinnyśmy same ze wszystkim bezbłędnie dawać sobie radę. Ale musisz po prostu przełknąć dumę i przyznać, że czasem toniesz. Ludzie chcą pomóc bardziej, niż ci się wydaje.
Czy ubranka dla dzieci z bawełny organicznej są naprawdę warte swojej ceny?
Sama kiedyś myślałam, że ekologiczne ubranka to tylko taki pretensjonalny trend eko-mam. Ale po sześciu miesiącach walki z tajemniczymi wysypkami skórnymi Mayi, całkowicie zmieniłam zdanie. Brak żrących chemicznych pestycydów oznacza znacznie mniej podrażnień skóry. Poza tym, jeśli naprawdę chcemy, aby te zagrożone, dzikie zwierzęta przetrwały, musimy przestać kupować tanie, toksyczne śmieci z sieciówek, które zanieczyszczają ich naturalne środowisko.





Udostępnij:
Przekazanie warty o 3 w nocy: Jak przetrwać nocną zmianę jako tata
Jak przetrwać modę: Szklane cacka a żywiołowe bliźniaki