Jest dokładnie 3:14 w nocy, we wtorek. Maya ma cztery dni i krzyczy z intensywnością małego, wściekłego dinozaura. Stoję w naszej ciemnej kuchni, mając na sobie tylko siateczkowe majtki poporodowe i stanik do karmienia, który agresywnie pachnie skwaśniałym mlekiem i czystą desperacją. Mój mąż, Dave, którego włosy wyglądają, jakby przed chwilą przeżył lekkie porażenie prądem, gorączkowo rozszarpuje gigantyczny, irytująco błyszczący kosz prezentowy dla niemowlaka, owinięty w celofan, który leży na naszym stole.
Dlaczego robimy to w środku nocy? Bo skończyły nam się chusteczki. Tak całkowicie. Została nam dosłownie jedna wyschnięta chusteczka do opanowania pieluchowej sytuacji, którą mogę opisać jedynie jako toksyczną katastrofę.
Daleka ciotka, która przysłała ten masywny kosz prezentowy, obiecywała, że zawiera on "absolutnie wszystko, czego potrzebuje młoda mama". Dave, ciężko dysząc, w końcu zdejmuje folię. Przekopuje się przez pociętą papierową trawę, która natychmiast rozsypuje się WSZĘDZIE i prawdopodobnie nadal będzie w moim dywanie, gdy Maya pójdzie na studia. I co wyciąga z tego wspaniałego, drogiego, starannie skomponowanego kosza?
Posrebrzaną grzechotkę. Porcelanową skarbonkę. Kaszmirowy sweterek w rozmiarze na 12 miesięcy. I malutką, estetyczną szklaną fiolkę organicznej lawendowej mgiełki do snu.
Przysięgam na boga, prawie wyrzuciłam tę porcelanową skarbonkę przez kuchenne okno.

Mroczne widmo posrebrzanej grzechotki
Prawda o posiadaniu dziecka, której nikt ci nie zdradzi, gdy stoisz w idealnie oświetlonym butiku, kupując prezenty dla ciężarnej przyjaciółki, jest taka: niemowlaki nie obchodzą posrebrzane grzechotki. Niemowlaki przez pierwsze trzy miesiące nawet nie wiedzą, że mają ręce. Estetyczne, idealne na Instagrama kosze prezentowe to kłamstwo sprzedawane nam przez ludzi, którzy najwyraźniej zapomnieli, jak w rzeczywistości wygląda czwarty trymestr.
Kiedy szykujesz kosz prezentowy dla kogoś, kto za chwilę wypchnie ze swojego ciała małego człowieka albo nie będzie spał przez 72 godziny z rzędu, musisz myśleć o przetrwaniu. Tak naprawdę wcale nie kupujesz prezentów dla dziecka. Kupujesz koło ratunkowe dla rodziców.
Pamiętam, jak następnego dnia siedziałam na kanapie, płacząc nad bezużyteczną lawendową mgiełką i zdając sobie sprawę, że to, czego tak naprawdę potrzebowałam, to rzeczy, które się zużywają. Wiecie, artykuły pierwszej potrzeby. Pieluchy, chusteczki, gigantyczne opakowania kremu na odparzenia. Jeśli robisz wyprawkowy kosz prezentowy, po prostu napakuj go po brzegi takimi rzeczami. Na przykład miks różnych marek pieluch to genialny pomysł, bo nigdy nie wiesz, które będą pasować na te ich śmieszne, małe kurczęce nóżki albo po których nie dostaną wysypki. Dave i ja i tak ostatecznie woleliśmy te ekologiczne i biodegradowalne, bo dzięki nim czuliśmy nieco mniejsze poczucie winy z powodu ogromnej ilości śmieci, które codziennie produkowaliśmy. W każdym razie chodzi o to: przestańcie kupować porcelanowe pamiątki.
Jeśli właśnie teraz próbujesz skomponować taki kosz i ogarnia cię panika, szczerze mówiąc, po prostu przejrzyj ubranka niemowlęce z bawełny organicznej Kianao i weź cokolwiek, co w dotyku przypomina mięciutkie masło.
Czego tak naprawdę pragnie krwawiąca kobieta o 3 nad ranem
Musimy przez chwilę porozmawiać o mamie. Wszyscy zapominają o matce w sekundzie, w której dziecko pojawia się na świecie. To tak, jakbyś stała się tylko środkiem transportu, a gdy przesyłka zostaje dostarczona, wszyscy gapią się na paczkę, podczas gdy ty stoisz obok, krwawiąc i przeciekając.
Najlepsza rzecz, jaką kiedykolwiek dostałam w koszu prezentowym, była od mojej przyjaciółki Jess, która ma trójkę dzieci i zero zahamowań. Kiedy urodziłam Leo, w jej koszu nie było dosłownie nic dla niego. To był po prostu potężny zestaw przetrwania dla mojego zrujnowanego ciała.
Oto co było w środku i co absolutnie powinieneś skraść do swojej własnej strategii prezentowej:
- Krem na brodawki: I mam tu na myśli te super mocne, organiczne balsamy, ponieważ na początku karmienie piersią sprawia wrażenie, jakby ktoś tarł twoją klatkę piersiową papierem ściernym.
- Suchy szampon: Ponieważ nie brałam prysznica przez sześć dni z rzędu i zaczęłam sama siebie straszyć w lustrze.
- Przekąski jedzone jedną ręką: Ciasteczka na laktację, batony musli, cokolwiek. Jeśli potrzebowałam dwóch rąk, żeby to otworzyć, po prostu tego nie jadłam.
- Termometr cyfrowy: Bo kiedy pewnej nocy Leo wydawał się ciepły, internet praktycznie powiedział mi, że umiera, a moja pediatra, dr Klein, dosłownie wybuchła śmiechem, kiedy zapytałam o te dziwne termometry w naklejkach na czoło. Powiedziała coś w stylu: „Sarah, po prostu kup cyfrowy, chyba że chcesz spędzać noce na zgadywaniu i atakach paniki”. Więc tak, dorzućcie tam termometr cyfrowy.
Ubranka, które mają sens, gdy śpisz na stojąco
Muszę przez chwilę ponarzekać na ubranka dla dzieci, bo ludzie kupują noworodkom najgłupsze możliwe stroje. Jeśli dajesz zatrzaski lub guziki w ubranku dla noworodka, to znaczy, że nienawidzisz rodziców. Próba zapięcia 14 maleńkich metalowych nap w ciemności, podczas gdy dziecko wrzeszczy, a ty nie spałaś od wtorku, jest formą tortury psychologicznej.

Kiedy dodajesz ubranka do kosza prezentowego, po prostu kupuj te na suwak. Dwukierunkowe zamki błyskawiczne to święty Graal. I bierz większy rozmiar! Noworodki wyrastają ze swoich malutkich ubranek w jakieś dziesięć sekund.
Ponadto, materiał to niezwykle ważna sprawa. Kiedy Maya miała około dwóch miesięcy, dostała okropnego, łuszczącego się zaostrzenia egzemy. Wyglądała, jakby przetarto ją papierem ściernym, a ja czułam się niesamowicie winna. Moja teściowa w kółko powtarzała, że to przez moją dietę, a ja na to: "Brenda, ja teraz dosłownie jem tylko owsiankę i własną rozpacz". Okazało się jednak, że to wina tanich, syntetycznych materiałów, w które ją ubieraliśmy. Ostatecznie prawie całkowicie przerzuciłam się na rzeczy takie jak Niemowlęce body bez rękawów z bawełny organicznej od Kianao. To w 95% bawełna organiczna, niefarbowana i naprawdę oddycha. Po prostu zakładałam jej to pod pajacyki na suwak. Zaczerwienienie na klatce piersiowej zniknęło w kilka dni. Więc jeśli kupujesz ubranka do kosza prezentowego, wydaj trochę więcej na bawełnę organiczną, bo skóra niemowlaka jest drastycznie wrażliwa.
Och, a buty dla niemowląt? Wyrzućcie je prosto w słońce. Niemowlaki nie chodzą. Nie potrzebują malutkich, sztywnych, skórzanych bucików.
Paranoja bezpiecznego snu
Mam silne stany lękowe – takie z gatunku „nie-mogę-przez-to-spać-i-gapię-się-w-sufit”. Kiedy urodził się Leo, pamiętam, jak szlochałam w gabinecie dr Klein o SIDS, bo każde internetowe forum dla rodziców to w zasadzie horror. Ona trochę westchnęła, położyła mi rękę na kolanie i wyjaśniła, że cała ta zasada bezpiecznego snu sprowadza się w gruncie rzeczy do braku luźnych kocyków w łóżeczku. Nigdy.
Ludzie uwielbiają wręczać w koszach przepiękne, ręcznie robione na drutach kocyki. Są śliczne. Mam z sześć takich złożonych w szafie. Nigdy nie użyłam ich w łóżeczku, bo potwornie bałam się, że naciągną je sobie na twarz.
Zamiast koca, włóżcie do kosza śpiworek do spania. Śpiworek o grubości 1 lub 2.5 TOG to coś, z czego rodzice naprawdę będą korzystać co noc. Zapina się w nim malucha jak małe burrito i nie trzeba spędzać nocy, gapiąc się w elektroniczną nianię i zastanawiając, czy kocyk się nie przesunął.
Problem z drugim dzieckiem
Szykowanie kosza dla rodziców, którym rodzi się drugie dziecko, to zupełnie inna bajka. Kiedy byłam w ciąży z Mayą, miałam już wanienkę, bezużyteczne otulacze i leżaczek. Nie potrzebowałam więcej gratów zagracających mi dom.

W przypadku rodziców drugiego dziecka, wystarczy skupić się na uzupełnieniu zapasów produktów luksusowych i zużywalnych. Kup im ten drogi płyn do kąpieli, którego sami by sobie nie kupili. Wybierz fajne ekologiczne chusteczki.
A jeśli chcesz dorzucić zabawkę, to najlepiej omijaj te masywne, plastikowe, świecące wynalazki, które o 4 rano wydają z siebie dźwięki zwierząt gospodarskich. Dave przypadkowo nadepnął na jedną z plastikowych krów Leo w środku nocy i ustrojstwo muczało bez przerwy przez dwadzieścia minut. Chyba się popłakałam.
Zawsze sugeruję dorzucenie czegoś, co jest estetyczne, ale i faktycznie funkcjonalne, na przykład Drewniany Stojak Edukacyjny Baby Gym. Rodzice po raz drugi mieli prawdopodobnie tanią, plastikową matę edukacyjną dla pierwszego dziecka, która zdążyła się zniszczyć lub poplamić. Ten Tęczowy Stojak Edukacyjny ma przepiękny stelaż z naturalnego drewna i małe, miękkie zabawki-zwierzątka, które nie wydają żadnych elektronicznych dźwięków. Po prostu stoi sobie cicho w kącie mojego salonu i wygląda uroczo, a Maya potrafiła wpatrywać się w małego słonika na tyle długo, żebym mogła wypić kawę, póki była jeszcze gorąca. Rzadki cud.
A skoro o zabawkach mowa, ząbkowanie to kolejne świeże piekło, o którym zapomina się pomiędzy dziećmi. Kiedy Leo wyrzynał się pierwszy ząb, chłopak gryzł nasz stolik kawowy. Nie żartuję. Z czystej rozpaczy zamówiłam Gryzak Panda Silikonowo-Bambusowy. Szczerze? Jest w porządku. To znaczy, jest super uroczy i na pewno gryzł tę teksturowaną, bambusową część z absolutną wściekłością, co zdawało się pomagać, ale kształt jest trochę płaski, więc ciągle upuszczał go pod kanapę, a potem krzyczał, bo go zgubił. Za to jest super łatwy w myciu, po prostu wrzucasz go do zmywarki, więc ma to też swoje plusy.
Nie zapominajcie o partnerze
Dave przez pierwszy miesiąc jechał dosłownie na oparach i kawie rozpuszczalnej. Przysięgam, że postarzał się o pięć lat w dwa tygodnie. Naprawdę dobry kosz wyprawkowy powinien zawierać coś dla partnera, który odwala nocne rundy na zmianę pieluch.
Kupcie mu izolowany termos. Nie kubek termiczny. Kubek to jakiś żart. Nalewasz kawę do kubka, dziecko płacze, zajmujesz się dzieckiem, wracasz do zimnej brei. Izolowany termos, który naprawdę dobrze trzyma ciepło, sprawiał, że Dave mógł zrobić kawę o 6 rano, wypić ją w końcu o 10, a ona wciąż była gorąca. Cieszą małe rzeczy, wiecie?
Aha, i zatyczki do uszu. Jeśli śpią na zmiany, osoba "poza służbą" musi naprawdę spać. Słyszenie płaczu dziecka przez ściany wyzwala w twoim mózgu coś biologicznego, co uniemożliwia odpoczynek. Zatyczki do uszu lub słuchawki wygłuszające hałas to po prostu dar niebios.
Gotowi na stworzenie kosza, przez który młoda mama nie popłacze się z rozpaczy? Sprawdźcie naszą pełną kolekcję wyprawkową, zanim przewiniecie w dół do moich chaotycznych odpowiedzi na wasze najbardziej spanikowane pytania.
Często zadawane pytania z linii frontu
Czy powinnam włożyć pieluchy do kosza prezentowego, czy to trochę tandetne?
O mój boże, to wręcz przeciwieństwo tandety. To jest wspaniałe. To najlepsza rzecz, jaką możecie zrobić. Sama ilość pieluch, które zużywa noworodek, przeczy prawom fizyki. Włóżcie je. Włóżcie różne rozmiary. O drugiej w nocy rodzice będą wam dziękować w myślach.
Jaki rozmiar ubranek powinnam kupić?
Zawsze powtarzam ludziom, żeby całkowicie odpuścili rozmiary noworodkowe i kupowali od razu większe ubranka na suwak, bo dzieci wyrastają z tych malutkich w mgnieniu oka. Kupujcie na 3-6 lub 6-9 miesięcy. Dla Leo mieliśmy tylko noworodkowe ubranka i w trzecim tygodniu rozsadzał je niczym Hulk, więc musieliśmy robić awaryjne zamówienie w internecie w środku nocy.
Czy mogę dołączyć do kosza rzeczy dla mamy?
Nie tylko powinniście dołączać rzeczy dla mamy, ale powinniście wręcz uczynić mamę gwoździem programu. Krem na brodawki, luźne piżamy, płyny do kąpieli, suchy szampon. Dziecko dosłownie potrzebuje tylko mleka i miejsca do spania. Mama potrzebuje pełnego programu rehabilitacyjnego.
Czy wypada podarować karty podarunkowe zamiast fizycznych przedmiotów?
Tak! Zróbcie to! Czasami po prostu nie wiesz, czego oni tak naprawdę potrzebują. Karta podarunkowa na dowóz jedzenia to praktycznie najsilniejsza waluta w pierwszych dniach po narodzinach. Dave i ja przez dwa tygodnie przeżyliśmy na tajskim jedzeniu na wynos, bo żadne z nas nie potrafiło sobie przypomnieć, jak obsługuje się naszą kuchenkę. Karty podarunkowe na jedzenie są niesamowite.
Ile powinnam wydać?
Ile tylko chcecie, szczerze mówiąc. Kosz za 80 złotych z gigantycznym opakowaniem kremu na odparzenia, paczką chusteczek i dobrą kawą jest o wiele cenniejszy niż kosz za 600 złotych wypełniony posrebrzanymi grzechotkami i drapiącymi kaszmirowymi sweterkami. Po prostu niech to będzie praktyczne.





Udostępnij:
Niespodzianka! Masz teraz tuzin chomików (Jak przetrwać nowy miot)
Co naprawdę się stało, gdy spróbowałam Baby Guinness na laktację