W Chicago deszcz zacina ze wszystkich stron. To ten rodzaj pogody, przy której poważnie zastanawiasz się, czy jeszcze kiedykolwiek wyjść z domu. Jesteśmy uwięzieni w salonie, a ściany powoli zaczynają nas osaczać. Rohan ściska w piąstce połamane kredki i domaga się, abym narysowała jego nowego kuzyna na podartym kawałku papieru do drukarki. Brałam udział w reanimacjach na dziecięcym OIOM-ie. Zakładałam wenflony wcześniakom wielkości butelki z wodą, podczas gdy ich rodzice hiperwentylowali się w kącie. Jestem przeszkolona do działania w sytuacjach wysokiego ryzyka. Ale przelanie wizerunku malucha na papier w tym momencie mnie po prostu przerasta. Każda moja próba przypomina mniej niemowlę, a bardziej księgowego w średnim wieku o imieniu Grzegorz, który jest bardzo rozczarowany swoim zwrotem podatku. Rohan płacze, bo rysunek w ogóle nie przypomina jego kuzyna. Grzegorz wpatruje się we mnie z kartki. Żałuję swoich życiowych wyborów i zastanawiam się, czy jest jeszcze za wcześnie, żeby nalać sobie kieliszek wina.

Proporcje głowy do reszty ciała to jakiś żart

Słuchaj, jeśli chcesz, żeby szkic niemowlęcia wyglądał w miarę realistycznie, musisz całkowicie wyrzucić przez okno anatomię dorosłego człowieka. Moje stare podręczniki do pielęgniarstwa wspominały o neotenii, co jest tylko wymyślnym medycznym określeniem na to, dlaczego my, ludzie, jesteśmy biologicznie zaprogramowani, by uważać wielkie głowy i maleńkie podbródki za urocze. To ewolucyjna sztuczka, która powstrzymuje nas przed porzuceniem ich, gdy po raz piąty budzą nas o trzeciej nad ranem. Kiedy przeprowadzam bilans zdrowia dziecka, mierzę obwód głowy i badam ciemiączka, by ocenić strukturalną integralność czaszki. Kiedy jednak próbujesz narysować tę samą głowę, twój dorosły mózg toczy z tobą walkę. Chcesz, by głowa była proporcjonalna do ramion. Nie da się. Musisz narysować masywną czaszkę. Ciało to w zasadzie tylko dodatek.

Myślę, że moja lekarka, dr Gupta, najlepiej to wyjaśniła, mówiąc mi, że głowa noworodka stanowi około jednej czwartej długości całego jego ciała. Pamiętam, jak patrzyłam na Rohana tuż po jego narodzinach. Był ciasno owinięty w rożek i pomyślałam, że wygląda jak bardzo zły lizak. Jeśli narysujesz ciało zbyt duże, od razu wyjdzie ci dorosły ze skurczoną głową. Skup się na rysowaniu dużych, nisko osadzonych oczu. Mały nos jak guziczek. Usta, których prawie nie ma. I umieść wszystkie te rysy twarzy w dolnej połowie głowy. Zostaw ogromne, pękate czoło. Kiedy to rysujesz, czujesz się niezwykle nienaturalnie, jakbyś tworzyła karykaturę. Ale zaufaj mi, widziałam tysiące tych małych kosmitów i dokładnie tak właśnie wyglądają.

Porozmawiajmy przez chwilę o fałdkach tłuszczu, bo tutaj każdy popełnia błąd. Próbując ująć dziecko na papierze, absolutnie nie możesz używać ostrych kątów. Jeśli zobaczę jeszcze jedną kanciastą, wyraźnie zarysowaną kość policzkową na portrecie dziecka, to chyba krzyknę w poduszkę. Niemowlęta to po prostu nakładające się na siebie owale. Są jak ciasto. To zatrzymana woda, mleko matki i czysty chaos. Kiedy pracowałam na oddziale, oceniałyśmy nawodnienie poprzez badanie turgoru skóry – szczypałyśmy ją, by sprawdzić, czy szybko wraca na miejsce. W sztuce wystarczy po prostu narysować bąbelki nachodzące na inne bąbelki, by oddać tę pucołowatość. Nadgarstki nie istnieją. Szyje to w ogóle mit. To po prostu seria recepturek owiniętych wokół ciepłego bochenka chleba.

Nawet nie zawracaj sobie głowy rysowaniem realistycznych uszu. Po prostu narysuj dwa półkola gdzieś w pobliżu środka tej wielkiej głowy i po sprawie. Wczoraj spędziłam dwadzieścia minut na cieniowaniu płatka ucha, a Rohan powiedział, że wygląda jak suszona morela.

Wizyty na SOR-ze i toksyczne artykuły plastyczne

Zanim przejdziemy do cieniowania i kolorów, musimy porozmawiać o oddziale ratunkowym. Jeśli robisz to z maluchem, który chce pomóc ci w rysowaniu, bezpieczeństwo to zupełnie inna bajka. Nawet nie zliczę, ile dzieci widziałam na SOR-ze, bo połknęły skuwkę od flamastra lub próbowały zjeść tubkę czerwonej farby z kadmem. To absurdalne sytuacje, których można całkowicie uniknąć.

ER visits and toxic art supplies — The messy truth about putting a newborn on paper without going crazy

Po prostu wyrzuć tanie flamastry z maleńkimi zatyczkami i kup te masywne, nietoksyczne kredki z wosku pszczelego, żebyś nie skończyła w poczekalni o 2 w nocy, podczas gdy lekarz dyżurny wyciąga plastik z oskrzeli twojego dziecka. Moja lekarka wprost powiedziała mi, bym sprawdzała, czy wszystko ma znak bezpieczeństwa (np. certyfikat AP), ponieważ tanie artykuły plastyczne od przypadkowych sprzedawców z internetu często zawierają metale ciężkie. Narażenie na ołów to nie przelewki dla rozwijającego się mózgu, chociaż moje zrozumienie dokładnych szlaków neurologicznych jest w dzisiejszych czasach nieco zardzewiałe. Wiem tylko, że zaburza to rozwój poznawczy i powoduje problemy behawioralne, z którymi na pewno nie chcesz mieć później do czynienia.

Kiedy Rohan był noworodkiem, oczywiście nie dawałam mu kredek. Wtedy był głównie płaczącą bryłką. Chciałam jednak, by patrzył na bardzo kontrastowe obrazy, które stymulują nerwy wzrokowe. Kupiłam wtedy Podstawowy drewniany stojak edukacyjny (Baby Gym). To po prostu minimalistyczna rama w kształcie litery A, bez wszystkich tych hałaśliwych, migających plastikowych śmieci zwisających zewsząd, od których dostaję migreny. Uwielbiałam go, bo mogłam przykleić taśmą własne czarno-białe, wysoce kontrastowe szkice kształtów i zwierząt do drewnianych kółek. To była jedyna rzecz, która zapewniała mu zajęcie i ciszę, dzięki czemu mogłam wypić zimną filiżankę kawy. Drewno jest idealnie gładkie, nie wygląda to jakby neonowy cyrk eksplodował w moim salonie i dało to mu coś bezpiecznego, na czym mógł się skupić. Nadal używam tej ramy do suszenia jego małych projektów artystycznych, kiedy szaleje z akwarelami.

Kortyzol i przygotowanie na rodzeństwo

Jeśli prosisz starsze dziecko o narysowanie dzidziusia, żeby przygotować je na narodziny rodzeństwa, w grę wchodzi sporo skomplikowanej psychologii. Rysowanie w rzeczywistości obniża poziom kortyzolu w mózgu. Kortyzol to hormon stresu, który sprawia, że maluchy zachowują się jak wściekłe szopy pracze, gdy są przemęczone lub niespokojne z powodu poważnej życiowej zmiany. Nie do końca rozumiem mechanizm chemiczny, dla którego pocieranie woskowym patyczkiem po papierze zatrzymuje napad złości, ale podejrzewam, że ma to coś wspólnego z uziemieniem ich układu sensorycznego. Widziałam niezliczoną ilość razy, jak to działa w świetlicy szpitalnej.

Kiedy Rohan dowiedział się, że jego ciocia spodziewa się dziecka, był bardzo podejrzliwy. Myślał, że to nowe stworzenie ukradnie jego zabawki. Usiedliśmy i spróbowaliśmy naszkicować, jak nowy członek rodziny może wyglądać. Dało mu to poczucie kontroli nad tym abstrakcyjnym intruzem, który wkrótce miał dołączyć do naszej rodziny. Narysował ją z zielonymi włosami i kolcami, co według mnie było bardzo szczerym wyrazem jego uczuć.

Mówiąc o wysoce kontrastowych rzeczach, które dzieci naprawdę lubią, nie przepadam za większością kocyków dla niemowląt, ale Kocyk dziecięcy z bawełny organicznej w zebrę jest naprawdę w porządku. Czarno-biały monohromatyczny wzór ma być świetny dla rozwoju wzroku noworodka, co jest prawdą, jako że i tak widzą tylko na odległość około dwudziestu, trzydziestu centymetrów przed swoimi twarzami. Jest miękki i organiczny, ale szczerze mówiąc, Rohan po prostu go kradnie, żeby budować bazy. W porządku. Spełnia swoje zadanie, wygląda szykownie przerzucony przez barierkę łóżeczka i dobrze znosi pranie – a to w sumie wszystko, na czym mi zależy na tym etapie mojej macierzyńskiej podróży.

Jeśli próbujesz przetrwać fazę noworodkową, nie tracąc przy tym estetycznych zmysłów, powinnaś prawdopodobnie zapoznać się z naszą kolekcją kocyków dziecięcych i organicznymi niezbędnikami dla niemowląt. Znajdziesz tam zrównoważone produkty dziecięce, które naprawdę sprawdzają się w prawdziwym życiu.

Odcienie skóry i dlaczego wyglądają jak przy żółtaczce

Odcienie skóry to koszmar. Jeśli użyjesz tylko standardowej brzoskwiniowej kredki, szkic wygląda na chorego. Jeśli nałożysz mocne szare cienie, dziecko wygląda jak wiktoriański duch nawiedzający twój pokój dziecięcy. Z klinicznego punktu widzenia skóra zdrowego noworodka jest niezwykle dynamiczna. Jest marmurkowata, zaczerwieniona i zmienia kolor, gdy dzieci krzyczą, czyli w sumie non stop. Występuje u nich akrocyjanoza, w której ich dłonie i stopy stają się sine, ponieważ ich krążenie wciąż jeszcze uczy się, jak funkcjonować poza macicą.

Skin tones and why they look jaundiced — The messy truth about putting a newborn on paper without going crazy

Przeczytałam gdzieś na pretensjonalnym forum artystycznym, że aby uzyskać realistyczną cerę, należy nakładać kolory warstwami. W przypadku jasnej karnacji, brzoskwiniowa baza z dużą ilością różu i czerwieni. Dla ciemniejszej skóry, głębokie brązy z warstwami pomarańczy i fioletów. Spróbowałam tego. Wyglądało to minimalnie lepiej niż księgowy Grzegorz. Ale tak naprawdę, kto ma na to czas. Jesteś rodzicem. Masz może piętnaście minut na takie zabawy, zanim ktoś znów będzie potrzebował przekąski lub wyleje pełną szklankę wody na drewnianą podłogę.

Szczerze mówiąc, i tak zdecydowanie wolę rysować z Rohanem zwierzęta. Mamy Kolorowy kocyk bambusowy w jeże i to chyba moja ulubiona rzecz w jego pokoju. Rozkładamy go na podłodze i próbujemy odwzorować ten uroczy wzór jeża naszymi grubymi kredkami. Kocyk jest niesamowicie miękki, wykonany w 70 procentach z organicznego bambusa i w 30 procentach z organicznej bawełny. Jestem wielką snobką, jeśli chodzi o materiały, bo nienawidzę walczyć z kontaktowym zapaleniem skóry i tajemniczymi wysypkami, a ta rzecz nigdy nie podrażnia jego skóry. Wspaniale oddycha, więc nie budzi się spocony. W zeszłym tygodniu spędziliśmy godzinę, szkicując te delikatne, okrągłe kształty jeżyków. Było spokojnie, a „spokój” to rzadkie słowo w tym domu, uwierz mi.

Pozwól, by ta sztuka była brzydka

Posłuchaj, największym błędem, jaki możesz popełnić, gdy twoje dziecko próbuje naszkicować noworodka, jest poprawianie go. Moim naturalnym instynktem jest naprawianie rzeczy. Widzę problem, analizuję, interweniuję. To pielęgniarstwo. Kiedy jednak Rohan narysował portret z trojgiem oczu, poszarpanymi ustami i pazurami, musiałam fizycznie ugryźć się w język, żeby mu nie powiedzieć, że ludzkie noworodki nie mają szponów.

Nie wyrywaj im ołówka z ręki, żeby poprawić proporcje lub zmusić ich do używania realistycznych kolorów, ponieważ to tylko zabija ich pewność siebie i zamienia zabawną aktywność w dziwną walkę o władzę. Powiedz im, że te niebieskie włosy są piękne. Zapytaj, dlaczego umieścili uszy na brodzie. To nie jest egzamin z anatomii, to tylko papier i wosk. Oni przetwarzają swoją rzeczywistość. Pozwól im robić to niezdarnie. Twoim zadaniem nie jest wychowanie Picassa, twoim zadaniem jest zająć ich na tyle, byś mogła usiąść na pięć minut z rzędu.

Świetnie sobie radzisz, nawet jeśli twoje szkice wyglądają jak ziemniaczani kosmici, a twój dom jest pokryty pyłem z kredek. Jeśli potrzebujesz bezpiecznej, pięknej przestrzeni dla swojego malucha do ćwiczenia małej motoryki bez niszczenia mebli, sprawdź naszą kolekcję drewnianych stojaków edukacyjnych i organicznych niezbędników dla niemowląt w Kianao już dziś.

Niewygodne pytania, które prawdopodobnie sobie zadajesz

Dlaczego mój szkic wygląda jak wkurzony staruszek?

Bo rysujesz go jak dorosłego człowieka. Dodajesz dziecku kości policzkowe, mocną linię szczęki i proporcjonalne czoło. Przestań. Niemowlę to w 80 procentach czaszka, a w zeru procentach szyja. Przesuń wszystkie rysy twarzy na sam dół koła i spraw, by oczy były niepokojąco duże. Jeśli czujesz się, jakbyś rysowała kosmitę z kreskówki, to jesteś na właściwej drodze.

Co się stanie, jeśli moje dziecko zje kredkę podczas rysowania?

Słuchaj, widziałam na SOR-ze mnóstwo spanikowanych rodziców z tego powodu, a w 99 procentach przypadków dziecko następnego dnia po prostu wydala tęczę. Jeśli kupiłaś nietoksyczne kredki z wosku pszczelego z odpowiednimi certyfikatami, tak jak sugerowała moja lekarka, nic im nie będzie. Po prostu daj im trochę wody i obserwuj, czy się nie zakrztuszą. Jeśli zjedli tani flamaster nieznanej marki ze sklepu „wszystko za 5 zł”, dla własnego spokoju możesz zadzwonić na pogotowie. Ja z nieznanymi chemikaliami wolę nie ryzykować.

Jak długo mój maluch będzie się w stanie na tym skupić?

Jeśli zyskasz piętnaście minut, powinnaś puścić los na loterii. Maluchy mają koncentrację złotej rybki. Celem nie jest ukończone arcydzieło, celem jest rozładowanie trochę tej nerwowej energii. Kiedy Rohan się nudzi, zazwyczaj przechodzimy do po prostu dźgania papieru kredką, co również jest bardzo prawomocną formą wyrażania emocji.

Czy powinnam kupować te drogie poradniki rysowania dla dzieci?

Absolutnie nie, uwierz mi. Szkoda twoich pieniędzy. Maluchy nie potrzebują instrukcji krok po kroku dotyczących perspektywy i cieniowania. Muszą najpierw wymyślić, jak trzymać gruby kawałek wosku, nie przełamując go na pół. Po prostu połóż przed nimi pustą kartkę papieru i pozwól im zaszaleć. W chwili, w której wprowadzisz ścisłe zasady do sztuki dla maluchów, staje się to przykrym obowiązkiem, i ostatecznie skończysz rysując za nich, podczas gdy oni będą krzyczeć na podłodze.

Czy to normalne, że moje starsze dziecko rysuje nowe dziecko jako potwora?

Tak. Całkowicie normalne. Rywalizacja rodzeństwa zaczyna się jeszcze zanim niemowlę pojawi się na świecie. Narysowanie nowego dziecka jako kolczastego potwora lub malutkiej kropki w rogu kartki to dla nich po prostu sposób na przepracowanie uczuć związanych z utratą pozycji pępka twojego świata. To ogromna zmiana psychologiczna. Nie analizuj tego zbytnio i nie wygłaszaj kazań o byciu dobrym starszym bratem czy siostrą. Po prostu pozwól im przelać to na papier.