Stałam w ciemnym korytarzu o 3 nad ranem, trzymając kosz na pranie pełen poplamionych ulewaniem pajacyków, kiedy moją piętą wdepnęłam prosto na plastikowy, świecący wóz policyjny, który wrzasnął „IJU-IJU, RĘCE DO GÓRY!” w sam środek cichego domu. Mój najstarszy syn, który miał wtedy dokładnie dwa lata i trzy tygodnie, wywlókł go ze swojego pokoju i zostawił jako pułapkę tuż pod drzwiami łazienki. Mój mąż zerwał się z łóżka, jakbyśmy byli pod ostrzałem, niemowlak zaczął płakać, a ja, stojąc tam i masując posiniaczoną piętę, uświadomiłam sobie, że coś musi się zmienić. Całkowicie straciliśmy kontrolę nad sytuacją zabawkową w naszym domu.

Będę z wami absolutnie szczera: eksplozja zabawek, która ma miejsce w okolicach drugich urodzin dziecka, jest realnym zagrożeniem dla zdrowia psychicznego matki. Między mającymi dobre intencje dziadkami, ciociami, które uważają, że hałaśliwe prezenty są zabawne, a moim własnym wczesnomacierzyńskim kupowaniem w panice w markecie za każdym razem, gdy potrzebowaliśmy odwrócenia uwagi, mój salon na teksańskim odludziu zamienił się w neonowy, plastikowy koszmar. Było to wyczerpujące wizualnie, ale co gorsza – moje dziecko tak naprawdę wcale się tym wszystkim nie bawiło.

Wielka Plastikowa Lawina

Mój najstarszy syn to moja ostateczna przestroga na wypadek właściwie każdego błędu wychowawczego, jaki można popełnić. Kiedy skończył dwa lata, zorganizowaliśmy wielkiego grilla w ogrodzie i dostał tyle zabawek, że dosłownie zabrakło nam miejsca na podłodze w jego pokoju. Założyłam, że więcej zabawek oznacza więcej samodzielnej zabawy, podczas gdy ja będę próbowała pakować zamówienia z mojego sklepu na Etsy, ale stało się dokładnie odwrotnie.

Wysypywał na podłogę pojemnik z gadżetami na baterie, naciskał jeden przycisk, nudził się dziesięć sekund później, a potem chodził za mną krok w krok, marudząc i ciągnąc mnie za nogawkę. Był całkowicie przestymulowany. Pamiętam, jak siedziałam z nim na podłodze, próbując pokazać mu, jak działa ta skomplikowana maszyna do sortowania zwierzątek gospodarskich, a on po prostu spojrzał na mnie, chwycił pusty karton po przesyłce i spędził kolejne czterdzieści pięć minut na wkładaniu do niego moich pokrywek od pojemników na żywność. To był moment, w którym dotarło do mnie, że może dwulatki wcale nie potrzebują zabawek, które „bawią się” za nie.

Co dr Evans powiedział o ich mózgach

Na bilansie dwulatka mimochodem poruszyłam temat mojej zabawkowej frustracji z naszym pediatrą. Powiedziałam mu, że mój syn wydaje się całkowicie znudzony górą swoich drogich, elektronicznych zabawek. Dr Evans odchylił się na swoim małym stołku na kółkach i zaczął mówić o synapsach i wyobraźni przestrzennej, co – jestem niemal pewna – oznacza po prostu, że ich maleńkie mózgi uprawiają absolutną gimnastykę, próbując zrozumieć, jak działa grawitacja i fizyka.

Wyjaśnił, że w wieku dwóch lat dzieci wkraczają w burzliwą fazę rozwoju, w której uczą się całkowicie metodą prób, błędów i naśladowania nas – dlatego wolą wasze prawdziwe klucze zamiast swoich plastikowych zabawek. Powiedział, że potrzebujemy więcej zabawek z otwartym zakończeniem (tzw. open-ended play), co brzmiało dla mnie jak jakiś wymyślny buzzword prosto z parentingowego Instagrama, ale w zasadzie chodziło mu po prostu o dawanie im prostych rzeczy, które dziś mogą być czapką, jutro drogą, a pojutrze mostem. Zabawka, która po naciśnięciu przycisku robi tylko jedną konkretną rzecz, okrada je z szansy na samodzielne odkrywanie, co sprawia, że stają się sfrustrowane i znudzone.

Nocne wpadnięcie w internetową króliczą norę

Tej samej nocy, nakręcona mrożoną kawą, bo byłam w tyle z zamówieniami na Etsy, postanowiłam zrobić czystkę w pokoju zabaw. Musiałam jednak wiedzieć, czym właściwie zastąpić te śmieci. Zawsze widziałam na Pintereście te wspaniałe, minimalistyczne europejskie pokoiki dziecięce, w których maluchy spokojnie bawiły się drewnianymi klockami w idealnie neutralnych ubrankach. Tak głęboko weszłam w research, że dosłownie wpisałam w wyszukiwarkę spielzeug kinder 2 jahre z myślą, że przetłumaczę niemieckie wyniki i odkryję magiczne sekrety, które ukrywają przed nami szwajcarskie matki.

The Late Night Internet Rabbit Hole — Spielzeug Kinder 2 Jahre: Surviving the Toddler Toy Explosion

Słuchajcie, europejskie standardy zabawek to zupełnie inna liga. Traktują zabawki dla małych dzieci z tak surowym nadzorem, jaki w Stanach rzadko stosujemy nawet wobec własnej żywności, co szczerze mówiąc sprawiło, że zaczęłam bardzo krzywo patrzeć na te tanie, importowane plastiki, które kupowałam w sklepie za rogiem.

Rzecz o ślinie i zasadach bezpieczeństwa

I tu trochę zaczynam wariować na punkcie bezpieczeństwa, bo jak raz się tego dowiesz, to już nie możesz o tym zapomnieć. Dwulatki są mobilne i destrukcyjne, ale wciąż biorą absolutnie wszystko do buzi, jakby próbowały przeprowadzić testy smakowe całego świata. Moja mama zawsze przewraca oczami i mówi mi, że my gryźliśmy odchodzącą farbę ołowiową, piliśmy z węża ogrodowego i wyrośliśmy na normalnych ludzi, ale – choć jest przekochana – nie zamierzam ryzykować zatrucia metalami ciężkimi tylko dlatego, że jej udało się przetrwać lata osiemdziesiąte.

Dzięki moim nocnym, europejskim badaniom, odkryłam normę o nazwie DIN EN 71, a w szczególności DIN 53160, która określa odporność zabawek na działanie śliny i potu. Zasadniczo upewniają się, że kiedy twój spocony, ząbkujący maluch nieuchronnie będzie obgryzał drewniany klocek przez godzinę, farba lub lakier nie rozpuszczą się i nie trafią do jego krwiobiegu. Odkrycie, że nie wszystkie zabawki sprzedawane u nas w USA są rygorystycznie testowane pod kątem odporności kolorów na ślinę, kompletnie wyprowadziło mnie z równowagi. Następnego ranka spakowałam do worków połowę pomalowanych zabawek w naszym domu.

Do tego dochodzi lęk przed zadławieniem. Powszechna medyczna zasada głosi, że wszystko, co mniejsze niż 3,17 centymetra, jest zakazane dla dzieci poniżej trzeciego roku życia. Bylibyście jednak zszokowani, jak wiele zabawek reklamowanych dla małych dzieci ma łamliwe, małe elementy, które odłamują się w ułamku sekundy, gdy tylko dziecko rzuci nimi o drewnianą podłogę. Ciągle krążyłam nad moim synem, przerażona, że połknie plastikową oponę, która odpadła od taniej ciężarówki, co całkowicie mijało się z celem samodzielnej zabawy.

Jeśli jakaś zabawka potrzebuje trzech baterii AAA, błyska neonowymi światłami i śpiewa zrobotyzowaną piosenkę o alfabecie, oszczędźcie sobie migreny i od razu wyrzućcie ją do kosza na śmieci przed domem.

Kocyki jako pełnoprawne zabawki

Prawdopodobnie nie od razu pomyślelibyście o tekstyliach jako o zabawkach, ale kiedy pozbędziecie się elektronicznych śmieci, zdacie sobie sprawę, że dwulatki mają obsesję na punkcie materiałów. I to właśnie tutaj jakość ma ogromne znaczenie. Moją absolutnie ulubioną rzeczą, jaką posiadamy, jest Gładki bambusowy kocyk dla niemowląt marki Kianao.

Pierwotnie kupiłam go tylko do drzemek, ale ponieważ jest tak duży i pięknie się układa, stał się najczęściej używanym do zabawy przedmiotem w naszym domu. Jednego dnia jest peleryną superbohatera, która faktycznie trzyma się zawiązana na ramionach, nie drapiąc go w szyję, następnego dnia staje się dachem bazy nad krzesłami w jadalni, a czasami kocykiem piknikowym dla pluszaków. Mieszanka organicznego bambusa jest nieziemsko miękka i chłodna w dotyku, co ratuje nam życie tu w Teksasie, gdzie lata bywają bezlitosne. Jest ciągnięty po podłodze, deptany i zgnieciony w kulkę w kącie, ale po każdym praniu staje się jeszcze bardziej miękki. Dla mnie to idealny przykład zabawki z otwartym zakończeniem.

Teraz muszę być z wami szczera w kwestii drugiego koca, który mamy. Moja teściowa kupiła nam Ekologiczny kocyk z organicznej bawełny w fioletowy wzór w jelenie na pierwsze urodziny mojej córki, głównie dlatego, że uważa moje upodobanie do gładkich kolorów za przygnębiające. Osobiście uważam, że wzór w fioletowe i zielone jelenie jest niesamowicie krzykliwy i zupełnie gryzie się ze stonowanymi odcieniami w moim salonie. Zazwyczaj próbuję schować go na dno kosza, zanim przyjdą goście. Z niechęcią jednak przyznaję, że dwuwarstwowa bawełna organiczna jest praktycznie niezniszczalna, a moja córka upiera się, żeby używać go do owijania swoich lalek, więc zostaje u nas w obiegu, nawet jeśli na jego widok drga mi powieka.

Jeśli jesteście ciekawe i szukacie pięknie wykonanych podstawowych tekstyliów, które przetrwają zabawy malucha, a jednocześnie nie sprawią, że wasz dom będzie wyglądał jak po wybuchu w cyrku, w wolnej chwili koniecznie przejrzyjcie kolekcję kocyków dziecięcych w Kianao.

Wewnętrzny drewniany trójkąt

Kiedy mój najstarszy syn skończył dwa lata, odkrył wspinaczkę. A mówiąc wspinaczka, mam na myśli próby wdrapania się na regały z książkami, oparcie sofy i kuchenną wyspę. Ponieważ mieszkamy poza miastem, a odczuwalna temperatura w sierpniu wynosi tu zwykle około 43 stopni Celsjusza, wysłanie go na zewnątrz, żeby powspinał się na drzewo, przez pół roku po prostu nie wchodziło w grę.

The Indoor Wooden Triangle — Spielzeug Kinder 2 Jahre: Surviving the Toddler Toy Explosion

Ostatecznie zainwestowaliśmy w jeden z tych drewnianych trójkątów Pikler, które można zobaczyć w całym internecie. Z początku wzbraniałam się przed ceną, bo wydanie tylu pieniędzy na drewnianą drabinkę wydawało się szaleństwem, ale dr Evans miał rację co do motoryki dużej. Obserwowanie dwulatka, jak kombinuje, by podciągnąć ciężar własnego ciała, utrzymać równowagę na szczycie, a potem ostrożnie zejść z drugiej strony, to niesamowite przeżycie. Dosłownie widać skupienie na ich twarzach, kiedy mapują, gdzie w przestrzeni znajdują się ich kończyny. Co więcej, trójkąt składa się na płasko, więc mogę go wsunąć pod sofę, gdy przychodzi moja mama – i dzięki temu nie muszę słuchać komentarzy, że mój salon wygląda jak sala gimnastyczna.

Naśladowanie prawdziwego życia

Inną rzeczą, która absolutnie urzekła moje dzieci w tym wieku, było naśladowanie. Ilekroć stałam przy kuchennym blacie, agresywnie siekając cebulę na obiad, zaraz obok zjawiał się maluch, który ciągnął mnie za dżinsy i chciał trzymać nóż. Ilekroć pakowałam zamówienia w moim sklepie używając dyspensera z taśmą, one też chciały dostać taśmę.

Zakup prostej, solidnej drewnianej kuchni do zabawy z kilkoma podstawowymi, drewnianymi garnkami i patelniami zmienił wszystko. Nie potrzebują kuchni, która wydaje sztuczne dźwięki smażenia albo ma działający dystrybutor lodu. Wystarczą im szafki, które się otwierają i zamykają, oraz drewniana łyżka do mieszania zupy w wyimaginowanym garnku. Z radością będą naśladować wszystko to, co wy robicie, przez długi czas, co z kolei może faktycznie dać wam szansę na wypicie kawy, póki jest jeszcze ciepła.

Zdecydowanie się na ten krok i wyczyszczenie domu z głośnego, taniego plastiku może początkowo wydawać się przytłaczające, ale wymiana go na kilka bezpiecznych, wysokiej jakości rzeczy szczerze przywróci wam spokój w domu. Jeśli chcecie zacząć zastępować śmieciowe przedmioty rzeczami, które posłużą z powodzeniem kilkorgu dzieciom, przed kolejnymi urodzinami koniecznie sprawdźcie ekologiczne zabawki i akcesoria oferowane przez markę Kianao.

Nielukrowana prawda o dwulatkach

Ile zabawek na raz powinien tak na poważnie mieć do dyspozycji dwulatek?

Szczerze? O wiele mniej niż myślicie. W moim salonie leży zawsze około pięciu do siedmiu zabawek, które rotuję co kilka tygodni, kiedy dzieci przestają zwracać na nie uwagę. Jeśli macie pudełka z zabawkami tak wypchane, że nie widać, co jest na dnie, maluchy po prostu wysypią całą zawartość na podłogę i sobie pójdą. Mniejszy bałagan oznacza po prostu głębszą i lepszą zabawę.

Czy drogie drewniane zabawki są naprawdę lepsze od tanich plastikowych?

Nienawidzę być osobą, która mówi "tak", ponieważ z natury lubię oszczędzać, ale... tak. Drewniane zabawki mają swój ciężar, co daje maluchom lepsze bodźce sensoryczne, gdy układają je w stosy lub w nie uderzają. Ponadto nie roztrzaskują się na ostre plastikowe odłamki, gdy podczas napadu złości wasze dziecko nieuchronnie wystrzeli je na drugi koniec pokoju.

Co jeśli moje dziecko chce się bawić tylko iPadem?

Każda z nas użyła kiedyś ekranu, żeby przetrwać długą podróż samochodem albo grypę żołądkową, więc absolutnie was nie oceniam. Jednak ekrany to pasywna rozrywka, a dwulatki są wręcz stworzone do aktywnego uczenia się. Odwyk po zabraniu tabletu będzie przez pierwsze trzy dni absolutnym koszmarem, ale kiedy maluch znudzi się już wystarczająco, włączy mu się wyobraźnia. Po prostu ukryjcie iPada i przygotujcie się na trudny weekend.

Czy muszę kupować zabawki typowe dla płci?

Błagam, nawet nie zaczynajcie ze mną tematu różowych i niebieskich alejek z zabawkami. Mój syn nauczył się więcej o byciu delikatnym i empatii podczas noszenia miękkiej lalki, niż z jakiejkolwiek innej zabawy, a koordynacja ręka-oko mojej córki wystrzeliła w kosmos, kiedy dostała drewniany stół warsztatowy z narzędziami. Kupujcie po prostu zabawki z otwartym zakończeniem i pozwólcie im samodzielnie odkryć, co lubią.

Jak powstrzymać dziadków przed kupowaniem wielkich plastikowych śmieci?

Prawdopodobnie nie da się ich powstrzymać całkowicie – chęci mają złote. Ostatecznie musiałam odbyć szczerą, bezpośrednią rozmowę z moją rodziną i powiedzieć im, że po prostu nie mamy już metrażu na kolejne gigantyczne, świecące centra zabaw. Zaczęłam wysyłać im bezpośrednie linki do konkretnych drewnianych zabawek lub książek, których chcieliśmy, i zapowiedziałam, że jeśli kupią duże plastikowe rzeczy, te zabawki będą musiały zostać u nich w domu na czas naszych wizyt. To postawienie granic bardzo szybko rozwiązało sprawę.