Byłam w trzydziestym czwartym tygodniu ciąży, siedziałam po turecku na podłodze w pasmanterii w Lincoln Park i po cichu płakałam nad motkiem musztardowej włóczki.
Moje stopy spuchły do rozmiarów małych szyneczek. Miałam wrażenie, że dolny odcinek moich pleców właśnie aktywnie oddziela się od miednicy. Wbiłam sobie do głowy, że jeśli nie zrobię własnoręcznie malutkiego, skomplikowanego sweterka dla mojego nienarodzonego dziecka, to już na starcie poniosłam macierzyńską porażkę. Instynkt wicia gniazda to przedziwny biologiczny błąd systemu. Widzisz te wszystkie idealne mamy w internecie, spokojnie przerabiające rzędy z organicznego kaszmiru i popijające mrożoną matchę, i to działa jak darmowa terapia. Wygląda to tak błogo.
Kupiłam trzy bambusowe druty i torbę wełny, która kosztowała więcej niż mój pierwszy samochód. Kasjerka uśmiechnęła się do mnie z politowaniem. Wracałam do domu wzdłuż Lake Shore Drive, gotowa rozpocząć moje nowe życie jako spokojna, dziergająca matrona. Cóż, nie poszło mi najlepiej.
Posłuchajcie. Robienie ubranek dla niemowlęcia to nie jest urocze hobby na weekend. To ćwiczenie z inżynierii strukturalnej dla malutkiego, nieprzewidywalnego człowieka, który nieuchronnie zrujnuje wszystko, co stworzysz. Zanim zdecydujesz się obudzić w sobie wewnętrzną babcię i spędzić czterdzieści godzin na mrużeniu oczu nad wzorem, musimy porozmawiać o tym, co tak naprawdę noszą nasze dzieci.
Plastikowa włóczka i problem z temperaturą
Większość ludzi wchodzi do pasmanterii i kupuje to, co wydaje się miękkie i kosztuje mniej niż kubek kawy. W ten sposób kończysz z akrylową włóczką. A akryl to w zasadzie przędziony plastik.
Mój pediatra, dr Patel, wspomniał kiedyś podczas badania uszu mojego malucha, że przez pierwsze kilka miesięcy życia niemowlęta są w zasadzie zmiennocieplnymi gadami. Mają koszmarną termoregulację. Nie potrafią się pocić na tyle wydajnie, by się schłodzić, i brakuje im tkanki tłuszczowej, by drżeć i się rozgrzać. Po prostu sobie leżą, zdane całkowicie na to, że ich przypadkiem nie ugotujesz ani nie zamrozisz. Mój zestresowany matczyny mózg natychmiast zamienił to w lekki lęk przed zespołem nagłej śmierci łóżeczkowej za każdym razem, gdy patrzyłam na włókna syntetyczne. Noszenie akrylu jest jak noszenie worka na śmieci. Wyobrażam sobie, że zatrzymuje ciepło tuż przy ich delikatnej skórze, a jednocześnie absolutnie nie chroni przed zimnym przeciągiem. To nie ma żadnego fizjologicznego sensu.
Jeśli zamierzasz spędzić tygodnie na tworzeniu czegoś, musisz użyć wełny merynosów lub bawełny organicznej. Jeśli na etykiecie nie ma wyraźnej informacji o certyfikacie OEKO-TEX, po prostu zakładam, że materiał był farbowany kwasem z akumulatora i zostawiam go na półce. Dzieci wkładają do buzi dosłownie wszystko. Rękaw ich sweterka spędzi więcej czasu na byciu żutym niż gryzak.
W końcu porzuciłam moją włóczkę z pasmanterii i zamiast próbować zrobić własny, kupiłam kocyk dziecięcy Kianao z wełny merino. Włóczka, której używają, nie pruje się, gdy moje dziecko agresywnie gryzie jego róg. W zeszłym listopadzie mieliśmy w foteliku samochodowym potężną sytuację z serii "kod brązowy" i wrzuciłam ten kocyk do pralki na delikatny cykl, w pełni spodziewając się, że sfilcuje się do rozmiarów podkładki pod kubek. Przetrwał w nienaruszonym stanie. Już samo to czyni go najcenniejszym przedmiotem w naszym pokoju dziecięcym.
Anatomia krzyczącego niemowlęcia
Kiedy nie masz jeszcze dziecka, nie rozumiesz anatomii niemowlęcia.

Dzieci to w osiemdziesięciu procentach głowa. Przez wiele miesięcy mają absolutnie zerową siłę mięśni szyi. Próba przeciągnięcia sztywnego, ręcznie robionego golfu przez delikatną czaszkę krzyczącego noworodka przypomina wpychanie kuli do kręgli w wąską skarpetę. To stresujące dla wszystkich zaangażowanych.
Zrobiłam sweterek z malutkim, estetycznym otworem na szyję. Mój syn nosił go przez dokładnie trzy minuty. Jego twarz przybrała głęboki odcień fioletu, gdy próbowałam przecisnąć jego uszy przez ten otwór. Zdjęłam go, rzuciłam w głąb szafy i nigdy więcej na niego nie spojrzałam. Nie mamy czasu na siłowanie się z własnymi dziećmi tylko po to, żeby je ubrać.
Jeśli koniecznie musisz zrobić jakieś ubranko, zrób sweterek kopertowy. Na ostrym dyżurze rozcinamy ubrania na pacjentach, żeby zaoszczędzić czas i zapobiec niepotrzebnym ruchom. Z niemowlakiem fason kopertowy to najbliższe, co możesz osiągnąć, by nie musieć zmuszać go do uległości. Po prostu kładziesz malucha, przekładasz materiał przez jego klatkę piersiową i zapinasz. Bez przeciskania przez głowę.
Ponieważ po incydencie z fioletową twarzą odesłałam moje druty na emeryturę, kupiłam kopertowy kardigan z organicznej bawełny Kianao. Szczerze mówiąc, jest po prostu w porządku. Organiczna bawełna minimalnie się mechaci po dziesięciu wizytach w suszarce bębnowej, co mnie irytuje, ale boczne napy oznaczają, że nie muszę uciskać ciemiączka mojego dziecka, żeby ubrać je do żłobka. I tak wciąż kupuję kolejne rozmiary, bo wygoda zawsze wygrywa.
Ryzyko zadławienia w przebraniu estetycznych dodatków
Porozmawiajmy o wykończeniu. Kończysz kardigan i myślisz, że przydałyby się jakieś rustykalne drewniane guziki albo uroczy mały sznureczek przy kołnierzyku.
Na oddziale ratunkowym widziałam tysiące dzieci, które połknęły rzeczy, których nie powinny. Guziki to wróg publiczny numer jeden. Przyszywanie ciężkich drewnianych guzików do ubrania, które ząbkujące dziecko będzie ssać, to proszenie się o paniczną wycieczkę na SOR. Nici się poluzowują. Niemowlęta mają zaskakująco silny, imadłowaty uścisk. Oderwą ten guzik i wciągną do płuc, kiedy ty na dwie sekundy odwrócisz wzrok, żeby wziąć chusteczkę.
Sznureczki są jeszcze gorsze. Wszystko, co przypomina sznurek w pobliżu szyi niemowlęcia, to natychmiastowe ryzyko uduszenia. Po prostu używaj solidnie przymocowanych metalowych lub plastikowych nap. Nie wyglądają może tak uroczo na zdjęciach na Instagramie, ale za to nie zablokują dróg oddechowych.
Iluzja noworodkowych rozmiarów
Ludzie uwielbiają robić maleńkie rzeczy. Dziergają skarpetki wielkości kciuka. Robią kardigany, które wyglądają, jakby należały do lalki.

Nie rób na drutach niczego w rozmiarze noworodkowym. Dziecko ponosi to przez może dwanaście sekund, zanim z tego wyrośnie, albo od razu na to uleje i zrujnuje to na zawsze. Spędzisz dwadzieścia godzin na zrobieniu ubranka w rozmiarze 50, które w trzecim tygodniu trafi do torby z rzeczami do oddania. Zacznij dziergać od rozmiaru 68, w który maluch może zmieści się wystarczająco długo, byś zdążyła zrobić zdjęcie. A jeśli chodzi o kolory – tradycyjne róże i błękity są wyczerpujące, po prostu trzymaj się barw błota, żeby plamy się wtapiały.
Poddanie się rzeczywistości prania w pralce
Istnieje romantyczna wizja, że będziemy przekazywać te ręcznie dziergane ubranka z pokolenia na pokolenie. Moja mama wciąż ma drapiącą wełnianą kamizelkę, którą jej ciocia zrobiła dla mnie w 1992 roku. Nigdy w życiu nie założę jej mojemu dziecku.
Rzeczywistość współczesnego rodzicielstwa jest taka, że nie mamy czasu na ręczne pranie delikatnej mieszanki z alpaką w zlewie przy użyciu specjalistycznego mydła. Z niemowląt nieustannie wyciekają płyny każdym możliwym otworem. Jeśli ubranko nie potrafi przetrwać standardowego cyklu prania, nie ma dla niego miejsca w moim domu.
Raz zrobiłam na drutach czapeczkę. Pomyślałam, że czapka to będzie bezpieczny, płaski projekt. Wcześniaki i noworodki tracą ogromne ilości ciepła przez swoje gigantyczne, mokre głowy, więc w trakcie chicagowskiej zimy czapka jest medyczną koniecznością. Spędziłam nad nią trzy wieczory. Skończyło się na tym, że wyglądała jak zniekształcony batat i zsuwała mu się prosto na oczy. Poddałam się i kupiłam prążkowaną czapkę dziecięcą Kianao, która faktycznie trzyma się bezpiecznie na jego uszach, nie zostawiając przy tym tych gniewnych, czerwonych śladów po gumce na czole.
Czasami zlecenie pracy na zewnątrz to najlepsza decyzja rodzicielska, jaką możesz podjąć. Jeśli chcesz zobaczyć, co się dzieje, gdy organiczną włóczką zajmują się profesjonaliści, a nie nabuzowana hormonami, niewyspana pielęgniarka, możesz przejrzeć kolekcję organicznych dzianin Kianao.
Chęć stworzenia czegoś od zera jest piękna, ale też mocno romantyzowana przez kulturę internetową, która nie pokazuje zgubionych oczek na drutach ani krzyczącego niemowlaka. Nie musisz udowadniać swojej miłości pracą fizyczną.
Odłóż bambusowe druty, wybacz sobie to, że kupujesz zamiast robić, i zapewnij ich skórze coś miękkiego, żebyś mogła w końcu pójść się zdrzemnąć, zanim zaczną się skurcze. Kup niezbędniki zimowe dla niemowląt już teraz.
Pytania, które prawdopodobnie sobie zadajesz
Czy surowa, nieprzetworzona wełna jest lepsza dla skóry dziecka?
Absolutnie nie. Surowa wełna niesamowicie drapie. Twoje dziecko nieuchronnie nabawi się potężnej wysypki kontaktowej na klatce piersiowej, a ty wpadniesz w panikę, myśląc, że to odra. Trzymaj się przetworzonej, cienko przędzionej wełny merynosów, która w dotyku jest miękka po wewnętrznej stronie twojego własnego nadgarstka. Jeśli drapie ciebie, dla nich będzie to tortura.
Czy mogę suszyć w suszarce ręcznie robione ubranka dla dzieci?
Tylko jeśli chcesz, żeby wyszły z niej w rozmiarze idealnym dla lalki Barbie. O ile włóczka nie ma wyraźnego oznaczenia superwash, ciepło i tarcie sfilcują włókna wełny na stałe. Musisz suszyć je rozłożone na płasko na ręczniku, co zajmuje dwa dni robocze i zajmuje całe miejsce na blacie. To dokładnie ten powód, dla którego przestałam je robić.
Co się stanie, jeśli moje dziecko połknie luźny kawałek włóczki?
Prawdopodobnie w którymś momencie to zrobi. Jeśli jest to maleńkie, krótkie włókno z żucia rękawa, zazwyczaj przechodzi przez układ pokarmowy bez żadnych incydentów. Ciągle widzę je w pieluchach. Ale jeśli jest to długi, spruty sznurek, może to spowodować poważne powikłania jelitowe. Sprawdzaj ubranka pod kątem luźnych nitek za każdym razem, gdy je zakładasz.
Skąd mam wiedzieć, czy moje dziecko przegrzewa się w dzianinach?
Przestań sugerować się ich dłońmi i stopami. Kończyny dziecka są zawsze lodowate, ponieważ ich krążenie jest fatalne. Aby sprawdzić ich temperaturę, wsuń dwa palce na kark. Jeśli skóra jest gorąca i spocona, dziecko ugotowało się w tym wełnianym swetrze i musisz natychmiast zdjąć z niego jedną warstwę.





Udostępnij:
Zabawki dla 2-latka: Jak opanować zabawkowy chaos
Rozszyfrowanie malucha: Jak uspokoiliśmy nasze wymagające niemowlę