Wielki, powszechny mit alternatywnego rodzicielstwa głosi, że wszyscy snujemy się po słabo oświetlonych wiktoriańskich rezydencjach, wychowując miniaturowe wampiry, które słuchają tylko Bauhausu i uprzejmie odmawiają zabawy jaskrawym, plastikowym badziewiem. Przygnębiająca rzeczywistość jest taka, że siedzę właśnie na wściekle fluorescencyjnym klocku z pianki w małpim gaju w Croydon, patrząc, jak Bliźniaczka A próbuje zjeść porzuconego wafla ryżowego, mając na sobie pelerynę z gniecionego aksamitu, która lekko pachnie skwaśniałym mlekiem. Wychowywanie małego gota to nie dbanie o idealną, mroczną estetykę – to głównie próby powstrzymania czarnej bawełny przed wyblaknięciem w pralce, która chodzi na okrągło.
Ludzie zakładają, że gotyccy rodzice wtłaczają swojemu potomstwu jakąś ponurą beznadzieję, ale w rzeczywistości jest zupełnie odwrotnie. Większość alternatywnych rodziców, których znam, to patologicznie empatyczni zwolennicy łagodnego rodzicielstwa (gentle parenting), którzy spędzają wieczory, zastanawiając się, czy wystarczająco zwalidowali uczucia swojego malucha, kiedy ten nie dostał pozwolenia na włożenie pilota od telewizora do pyska psa. Moja żona sprawdzała ostatnio godzinę na swoim starym zegarku Casio Baby-G z lat 90., ubolewając nad tym, jak trudno jest pogodzić nasze głęboko zakorzenione pragnienie mrocznej estetyki z bardzo realnymi, bardzo nudnymi wymaganiami utrzymania małych ludzi przy życiu i w komforcie.
I taka szybka uwaga na wstępie w ramach służby społecznej: jeśli próbujesz znaleźć blade, matowe palety kolorów do szafy swojego dziecka i wpiszesz w wyszukiwarkę „baby goth nude” (mały got w cielistym), absolutnie nie znajdziesz beżowych ubranek, za to najprawdopodobniej twój dysk twardy zostanie sprawdzony przez londyńską policję. Błagam, trzymaj się wyszukiwania słowa „grafitowy”.
Dlaczego ubieranie ich jak małe wiktoriańskie duchy jest w rzeczywistości dość niebezpieczne
Naprawdę muszę powiedzieć o absolutnym koszmarze, jakim jest kupowanie alternatywnych ubranek dla niemowląt, ponieważ rynek ten to istne pustkowie okropnych decyzji. Kiedy sieciówki decydują się uderzyć w "mroczniejsze" klimaty, ich genialnym pomysłem jest zazwyczaj sztywny, drapiący poliestrowy t-shirt z napisem „Mały potworek mamusi” na piersi, zapisanym czcionką ociekającą komiksową krwią. To niesamowicie tandetne i całkowicie mija się z celem tego, czym w rzeczywistości jest moda alternatywna — a chodzi w niej głównie o fakturę, drapowania i niewyglądanie jak chodzący słup ogłoszeniowy z kreskówki.
Zdesperowani w poszukiwaniu czegoś sensownego, zaczynamy przeglądać oferty niezależnych twórców, którzy masowo produkują miniaturowe repliki sukni żałobnych i malutkie skórzane ramoneski. Wyglądają fantastycznie na Instagramie przez okrągłe cztery sekundy. Ale w chwili, gdy próbujesz wcisnąć sześciomiesięczne dziecko w ciężki, gnieciony aksamit lub sztywną ekoskórę, uświadamiasz sobie, że właśnie zbudowałeś miniaturową, wrzeszczącą szklarnię. Niemowlęta są wręcz beznadziejne w regulowaniu własnej temperatury ciała, co oznacza, że po prostu cicho się przegrzewają, podczas gdy ty próbujesz zrobić im ładne zdjęcie na tle nagrobka.
Ostatecznie musisz wyrzucić te ciężkie, historycznie dokładne repliki i po prostu kupić oddychające ciuszki, żeby dziecko nie uległo samozapłonowi podczas drzemki w wózku.
O nagłym wysypie pasujących dresów w prążki w kolorze „smutnego beżu” nawet nie wspomnę, bo szkoda na to słów.
Nasz pediatra, dr Evans — człowiek obdarzony anielską cierpliwością i zmęczonym spojrzeniem kogoś, kto widział zbyt wielu debiutujących rodziców — trochę zmrużył oczy podczas naszego bilansu czteromiesięczniaka. Wymamrotał coś ogólnikowo o tym, że owijanie niemowlęcia w grubą, czarną koronkę to w zasadzie pieczenie go żywcem, i jestem niemal pewien, że próbował mnie grzecznie ostrzec przed ryzykiem SIDS (nagłej śmierci łóżeczkowej), nie wywołując przy tym mojego uogólnionego lęku. Zadziałało. Natychmiast przerzuciliśmy się na bawełnę organiczną.
Jeśli desperacko szukasz czegoś, co nie jest z neonowego plastiku ani duszącego aksamitu, rzuć okiem na nasze wybawienie, jakim okazało się Body niemowlęce z bawełny organicznej Kianao. Kupiliśmy te bez rękawów, żeby zakładać je jako warstwę bazową pod inne ubrania. Są naprawdę miękkie, nie tracą fasonu po pięćdziesięciu praniach, a co najważniejsze – ciemne kolory nie blakną od razu do tej przygnębiającej, zakurzonej szarości, która jest zmorą tanich ubrań z sieciówek. Bliźniaczka B zaliczyła w zeszłym miesiącu katastrofalną wpadkę z pieluchą w pubie, gdzie grał zespół coverujący The Cure, a wzmocnione zatrzaski w tym body były jedyną rzeczą, która uchroniła mnie przed publicznym upokorzeniem. To solidna, oddychająca warstwa bazowa, która pozwala zachować godność, dając jednocześnie pewność, że dziecko się nie przegrzewa.
Pluszowy Bafomet zostaje na półce
Innym ogromnym zgrzytem między kulturą gotycką a współczesnym rodzicielstwem jest urządzanie pokoju dziecięcego. Mieliśmy wielkie plany. Moja żona chciała łóżeczko z kutej stali, które wyglądałoby, jakby wyjęto je z gotyckiej katedry. Ja chciałem karuzelę z anatomicznie poprawnymi, wiszącymi nietoperzami. Spędziliśmy miesiące na zbieraniu kolekcji lekko groźnych pluszaków – pluszowych gargulców, szokująco miękkiego Cthulhu i całkiem przystojnego, aksamitnego pająka.

A potem szczerze poczytałem literaturę o bezpiecznym śnie, co przefiltrowałem przez moją własną, wywołaną brakiem snu panikę o 3 nad ranem. Ulotka z NHS, którą znalazłem wciśniętą pod sofę, zdawała się sugerować, że absolutnie wszystko, co puszyste, miękkie lub choć trochę interesujące, a co znajdzie się w łóżeczku, jest w zasadzie śmiertelną pułapką dla niemowlęcia poniżej pierwszego roku życia. Wszystkie moje wielkie plany dotyczące kołyski wyłożonej aksamitem zostały szybko porzucone na rzecz smutnego, pustego, agresywnie twardego materaca, który wyglądał jak miniaturowe łóżko więzienne.
Nie można używać luźnych kocyków, nie można mieć ochraniaczy na szczebelki i absolutnie nie można trzymać gigantycznego pluszowego demona w miejscu snu. Spooky zabawki siedzą więc na wysokiej półce, szydząc ze mnie, podczas gdy bliźniaczki śpią w całkowicie nie-gotyckich, za to wysoce praktycznych śpiworkach do spania.
Mówiąc o rzeczach, które rujnują estetykę, ale są absolutnie niezbędne: musieliśmy ustąpić w kwestii stojaka edukacyjnego. Długo się opierałem, przekonany, że potrafię samodzielnie zbudować drewniany pałąk pomalowany na matową czerń. W końcu dotarło do mnie, że moje umiejętności stolarskie są zerowe, a dzieci niemiłosiernie się nudzą, gapiąc się w biały sufit. Skończyło się na tym, że kupiliśmy Zestaw stojaka edukacyjnego Tęcza z Kianao. Czy jest gotycki? Absolutnie nie. Jest jaskrawy i wesoły, co sprawia, że moja dusza odrobinę cierpi. Ale oto irytująca prawda biologiczna, którą musiałem przełknąć: niemowlęta potrzebują kontrastowych kolorów do prawidłowego rozwoju wzroku. Mają kompletnie gdzieś moją grafitową tablicę inspiracji. Uwielbiają drewnianego słonia, trącają małe materiałowe kółka, a to zajmuje je na tyle długo, że mogę wypić filiżankę kawy, póki jest jeszcze letnia. Stojak jest solidnie wykonany i nie wygląda jak wybuch fabryki plastiku w moim salonie, więc uważam to za ogromny sukces.
Kiedy twoim stworzeniom nocy zaczynają rosnąć kły
Istnieje to krótkie, cudowne okienko, kiedy twoje dzieci są noworodkami – są wtedy w zasadzie tylko bardzo wymagającymi ziemniaczkami, które możesz ubierać jak chcesz. Ale w okolicach szóstego miesiąca zaczynają wyrabiać sobie opinie, mobilność i zęby. O boże, te zęby.

Myślałem, że gotyckie dzieci naturalnie doceniają makabreskę, ale obserwowanie, jak Bliźniaczce A wyrzynają się pierwsze siekacze, mniej przypominało „Wywiad z wampirem”, a bardziej „wrzeszczącą zjawę banshee pokrytą oceaniczną ilością śliny”. Ilość płynów ustrojowych zaangażowanych w ząbkowanie całkowicie rujnuje wszelki mroczny, tajemniczy klimat, który próbujesz w domu kultywować.
Próbowaliśmy wszystkiego, żeby powstrzymać je przed obgryzaniem mebli. Dawałem im schłodzone myjki, którymi natychmiast rzucały mi w głowę. Próbowaliśmy drewnianych kółek, które spotkały się z głęboką podejrzliwością. W końcu po prostu się poddałem i kupiłem Silikonowy gryzak Panda. Wiem, to panda. Ma mały pęd bambusa. Jest agresywnie urocza i całkowicie niszczy mój mroczny wizerunek. Ale jest zrobiona z silikonu spożywczego, mogę wrzucić ją do zmywarki, gdy zrobi się paskudna, a płaski kształt sprawia, że dzieciaki naprawdę potrafią ją same utrzymać bez upuszczania co cztery sekundy. Jeśli danie mojemu dziecku uśmiechniętej pandy oznacza, że nie muszę słuchać ich nieprzerwanego płaczu przez godzinę, podczas gdy bolą ich dziąsła, to chętnie przyjmę tę pandę z otwartymi ramionami.
Możesz sprawdzić pełną ofertę zrównoważonych produktów w Kianao, jeśli wciąż próbujesz ogarnąć całe to rodzicielstwo, a jednocześnie zależy ci na rzeczach naprawdę porządnej jakości. To fajny kompromis między tym, jak chcesz, żeby wyglądał twój dom, a tym, czego twoje dziecko rzeczywiście potrzebuje do przetrwania.
Co się dzieje, gdy zażądają różu
To jest ostateczny test dla alternatywnego rodzica. Przez lata budujesz swoją kolekcję płyt, swoją szafę, swój idealnie nastrojowy wystrój domu. Wychowujesz je na klasykach, czytasz im Edgara Allana Poe zamiast Świnki Peppy i czujesz się z tym szalenie zadowolony z siebie.
A potem kończą dwa lata.
Bliźniaczka B zdecydowała niedawno, że jej ulubionym kolorem na świecie jest neonowa fuksja. Będzie ze mną aktywnie walczyć, jeśli spróbuję założyć jej czarne legginsy, preferując zamiast nich parę wściekle różowych spodni, od których aż bolą oczy. I to właśnie tutaj uczciwie wkracza w grę główna filozofia gotyckiego rodzicielstwa. Cały sens bycia alternatywnym polega na odrzucaniu arbitralnych norm społecznych i pozwalaniu ludziom na autentyczne wyrażanie siebie bez osądzania.
Jeśli zmuszasz dziecko do noszenia czerni, kiedy ono rozpaczliwie chce nosić tęczowy brokat, wcale nie jesteś alternatywny. Jesteś po prostu inną odmianą kontrolera. Najprawdziwszą formą buntu, jakiej mogę nauczyć moje córki, jest autonomia cielesna. Jeśli Bliźniaczka B chce tupać po kałużach w jasnoróżowej spódniczce tutu, słuchając The Cure, to dokładnie to będziemy robić. Będę po prostu szedł trochę za nią, ubrany na czarno, z gryzakiem-pandą w ręku i przepraszając listonosza.
Chaotyczna rzeczywistość wychowywania małych gotów (FAQ)
Jak zapobiec natychmiastowemu blaknięciu czarnych ubranek?
Szczerze mówiąc, najczęściej się nie da. Niemowlęta przeciekają z miejsc, o których istnieniu nie miałeś pojęcia, co oznacza, że ich ubrania bez przerwy lądują w praniu. Najlepszy trik, jaki znalazłem, to pranie wszystkiego na lewej stronie w zimnym cyklu (30 stopni lub mniej) i używanie płynu przeznaczonego specjalnie do ciemnych rzeczy. Zrezygnuj też z suszarki bębnowej. Rozwieszanie ich na suszarce na pranie podczas ponurej brytyjskiej pogody jest zarówno lepsze dla materiału, jak i niesamowicie w naszym klimacie.
Czy to naprawdę bezpieczne, by moje niemowlę nosiło aksamit i koronkę?
Na pięciominutową sesję zdjęciową, podczas której cały czas nad nim stoisz? Jasne, zaszalej. Na co dzień lub do spania? Absolutnie nie. Ciężkie materiały zatrzymują ciepło, a niemowlęta nie potrafią jeszcze skutecznie się pocić, by się ochłodzić. Trzymaj się organicznej bawełny i oddychających warstw. Możesz uzyskać ten sam wygląd dzięki ciemnym kolorom i ciekawym krojom, nie sprawiając przy tym, by dziecko nieprzyjemnie się pociło.
Jak radzicie sobie z dziadkami, którzy nienawidzą ciemnych ubrań?
Z dużą ilością głębokich wdechów i selektywnym słuchem. Moja teściowa bez przerwy kupuje bliźniaczkom pastelowo-różowe sukienki z falbankami, które wyglądają jak wybuchające babeczki. Mówimy „dziękuję”, zakładamy je dzieciom na dokładnie jedno zdjęcie, które jej wysyłamy, a potem natychmiast zdejmujemy, bo tani tiul drapie im nogi. Trzeba po prostu się uśmiechać, przytakiwać i stanowczo odmawiać wchodzenia w dyskusję.
Czy istnieją jakieś bezpieczne, upiorne śpiworki do spania?
Jest kilka niezależnych marek, które szyją śpiworki z nadrukami skrzydeł nietoperza lub pajęczyn, ale trzeba cholernie uważać na wskaźnik Tog (oznaczający jak są grube). Wiele wymyślnych fasonów nie przechodzi odpowiednich testów bezpieczeństwa. Ja zazwyczaj po prostu kupuję wysokiej jakości, przetestowane pod kątem bezpieczeństwa, gładkie śpiworki w kolorze ciemnoszarym lub czarnym od sprawdzonych marek. To nudne, ale wolę nudę, niż leżenie nocą z otwartymi oczami, panikując z powodu oporu cieplnego.
Czy mogę użyć „gotyckiego” makijażu u malucha na zdjęcia z okazji Halloween?
Bardzo proszę, nie róbcie tego. Skóra małego dziecka jest absurdalnie wrażliwa i bardzo chłonna. Większość makijażu dla dorosłych, zwłaszcza tani biały podkład lub czarny eyeliner, jest pełna metali ciężkich i ostrych chemikaliów, które mogą wywołać potężne nawroty egzemy. Jeśli absolutnie musisz pomalować dziecku buzię, kup drogie, certyfikowane, nietoksyczne farby do twarzy na bazie wody, przeznaczone specjalnie dla małych dzieci, i zmyj je w sekundę po zrobieniu zdjęcia. Próba wyciągnięcia czarnego eyelinera z kanalików łzowych dwulatka, podczas gdy ten rzuca się jak schwytany krokodyl, to zdecydowanie nie jest doświadczenie, które bym polecał.





Udostępnij:
Do dawnej mnie: Cała prawda o klubokawiarniach dla dzieci
Jak kupować ubranka dla niemowląt i nie zwariować