Wiersz 47 w naszym wspólnym arkuszu Google niemal doprowadził moje małżeństwo do przedwczesnego końca z powodu imienia „Blythe”. Moja żona, w zaawansowanej ciąży i emanująca specyficznym rodzajem wyczerpanego, groźnego napięcia, twierdziła, że brzmi ono literacko i wyrafinowanie. Ja z kolei argumentowałem, że brzmi jak wiktoriański duch nawiedzający stary nadmorski dwór, a obciążanie takim bagażem dziecka, które w przyszłości będzie musiało przetrwać szkołę średnią w nowoczesnym Londynie, wydawało mi się nie w porządku. Kiedy trzy tygodnie później specjalista od USG z NHS od niechcenia przejechał głowicą po brzuchu mojej żony i potwierdził, że spodziewamy się bliźniaków, dotarła do nas przerażająca rzeczywistość: potrzebowaliśmy nie jednego imienia dla dziewczynki, ale dwóch.

Nadawanie imienia drugiemu człowiekowi wiąże się z absurdalną presją, potęgowaną przez fakt, że musisz patrzeć na tego małego, pomarszczonego człowieczka przypominającego ziemniaczka i zadecydować, jak będą się do niego zwracać, gdy zostanie czterdziestoletnią księgową. Internet jest wręcz usłany listami unikalnych imion dla dziewczynek, z których większość brzmi jak nazwy firm farmaceutycznych albo drugoplanowych postaci z Władcy Pierścieni. Jeśli właśnie brodzisz w tym bagnie niezdecydowania, mogę zaoferować ci jedynie chaotyczne, mocno subiektywne lekcje, które sam odebrałem, próbując znaleźć urocze imiona dla moich córek, za które nie będą mnie w przyszłości nienawidzić.

Embargo na opinie rodziny

Na wczesnym etapie wybierania imienia można popełnić jeden gigantyczny, katastrofalny błąd, który zazwyczaj zdarza się po połowie lampki wina podczas niedzielnego obiadu, kiedy to postanawiasz podzielić się swoimi pomysłami z rodzicami. Błagam cię, trzymaj język za zębami. W chwili, gdy zdradzasz potencjalne imię dalszej rodzinie, przestają oni traktować je jak prezent, którym obdarowujesz swoje dziecko, a zaczynają widzieć w nim skrzynkę sugestii, którą mają prawny obowiązek opróżnić.

Moja mama ma bardzo specyficzny wyraz twarzy, który przybiera, gdy zdecydowanie czegoś nie aprobuje – to rodzaj zaciśniętego grymasu, zazwyczaj rezerwowanego dla fatalnie zaparzonej herbaty albo opóźnionego pociągu na stacji King's Cross. Kiedy głupio zasugerowałem imię „Maeve” jako jedną z opcji, natychmiast odpaliła ten grymas, po czym opowiedziała długą, bolesną anegdotę o dziewczynie imieniem Maeve, którą znała w 1974 roku i która ukradła jej ulubiony sweter. Nagle absolutnie ładne, brzmiące klasycznie imię legło w gruzach z powodu żalu o dzianinę sprzed pięćdziesięciu lat. Twoja rodzina nie będzie się powstrzymywać. Powiedzą ci, że „Aria” brzmi jak imię dla psa, że „Eleanor” jest zbyt nudne, albo uczynnie zasugerują, żebyś nazwał dziecko na cześć ciotecznej babki Mildred, kobiety, która słynęła z tego, że pachniała gotowaną kapustą i złośliwością.

Trzymanie imion w całkowitej tajemnicy do momentu, aż wyschnie tusz na akcie urodzenia, to jedyny sposób na ochronę własnego zdrowia psychicznego. Kiedy dziecko jest już na świecie, otulone w kocyk i oddychające, nikt nie spojrzy na tę maleńką twarzyczkę i nie powie ci, że nienawidzi jego imienia. Przełkną swoje swetrowe żale i będą udawać, że od początku je uwielbiali.

Katastrofalne przeoczenie inicjałów

Możesz spędzić pół roku, dręcząc się melodyjnym brzmieniem pierwszego i drugiego imienia, całkowicie zapominając o zapisaniu całości obok nazwiska. Znam faceta, który naprawdę omal nie nazwał swojej córki Penelope Irene Gibson, zanim jego żona gorączkowo nie nabazgrała inicjałów P.I.G. (z ang. świnia) na serwetce w środku pizzerii. My omal nie wpadliśmy w podobną pułapkę przy naszej drugiej bliźniaczce. Przerażająco łatwo jest przypadkowo obarczyć swoje dziecko inicjałami, które układają się w łagodne wulgaryzmy, nazwy agencji rządowych lub akronimy medyczne.

Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, jeśli próbujecie połączyć wasze nazwiska myślnikiem – szlachetne i nowoczesne przedsięwzięcie, które nieuchronnie sprawia, że pełne miano twojego dziecka brzmi jak nazwa prestiżowej kancelarii prawniczej. Trik, który odkryliśmy w okolicach siódmego miesiąca, gdy wybuchła już u nas pełna panika, polega na tym, by zapisać pełne imię i nazwisko niedbałym charakterem pisma, wpisać je jako podpis w e-mailu i wyobrazić je sobie na uniwersyteckim dyplomie. Jeśli przetrwa te wszystkie trzy środowiska bez wywoływania u ciebie skrzywienia, być może naprawdę masz zwycięzcę.

Krótka uwaga na temat pasujących do siebie imion

O nadawaniu bliźniętom rymujących się lub zaczynających się na tę samą literę imion powiem dokładnie jedną rzecz: absolutnie tego nie róbcie, chyba że chcecie spędzić następne osiemdziesiąt lat, przepraszając dwoje ludzi, którzy i tak są już zmuszeni dzielić urodziny, wózek i sekwencję genetyczną.

A brief note on matching names — The Google Sheet That Nearly Broke Us: A Guide to Baby Girl Names

Wizualizacja dziecka w prawdziwym życiu

Tym, co ostatecznie przełamało nasz impas, nie było kolejne przewijanie bazy unikalnych imion dla dziewczynek, ale raczej próba wyobrażenia sobie tego konkretnego dziecka w naszym prawdziwym domu. Zaczęliśmy przyglądać się rzeczom, które dla nich kupowaliśmy. Łapiesz się na tym, że projektujesz osobowość na dziecko, które jeszcze nie istnieje, co jest całkowicie szalone, ale zaskakująco pomocne.

Na przykład moja żona kupiła przez internet niesamowicie urocze body niemowlęce z organicznej bawełny z falbankami na ramionach. Pamiętam, jak trzymałem w salonie to malutkie, brązowe, pełne falbanek ubranko i myślałem: „Dobra, kto to założy?”. Wyobrażaliśmy sobie małą dziewczynkę biegającą po ogrodzie, całą w błocie, ale wciąż wyglądającą jak aniołek w tych rękawkach. To pomogło nam zmienić koncepcję z „wiktoriańskiego ducha” na coś bardziej naturalnego i odpornego. Tak na marginesie, jeśli kupujesz ubranka dla noworodka, to to body jest naprawdę genialne. Większość ubranek dla dzieci wydaje się być zaprojektowana tak, aby ubieranie wiercącego się niemowlaka o 3 nad ranem było najtrudniejszym możliwym zadaniem, ale zatrzaski w tym modelu naprawdę mają sens, a organiczna bawełna sprawiła, że u Bliźniaczki A nie pojawiła się ta dziwna, tajemnicza czerwona wysypka pod kolanami, którą zawsze wydają się wywoływać materiały syntetyczne. Ostatecznie kupiliśmy ich jeszcze kilka, żeby po prostu przetrwać wielkie plamy w epoce rozszerzania diety 2023 roku.

Kiedy zaczynasz przypisywać imię do fizycznego przedmiotu – body, malutkiej pary skarpetek, miejsca z tyłu samochodu, gdzie montuje się fotelik – przestaje ono być abstrakcyjnym pojęciem w arkuszu kalkulacyjnym. Staje się osobą. W ten sposób ostatecznie wybraliśmy imiona, które po prostu pasowały; powtarzaliśmy je na głos, składając miniaturowe pranie, aż z nami zostały.

Jeśli jesteś obecnie w fazie wicia gniazda i próbujesz zwizualizować sobie zbliżające się pojawienie malucha, polecam zajrzeć do kolekcji ubranek z bawełny organicznej Kianao. O wiele łatwiej jest wybrać imię, gdy możesz wyobrazić je sobie w czymś ładniejszym niż szpitalny kocyk.

Dziwne zjawisko żałowania wybranego imienia

Zawsze zakładałem, że „żal z powodu wybranego imienia” to dramatyczny wymysł ludzi z nadmiarem wolnego czasu, aż do drugiej nocy w szpitalu, kiedy spojrzałem na Bliźniaczkę B i pomyślałem: Chyba jednak nie jesteś tą, za którą cię uznaliśmy.

The bizarre phenomenon of name regret — The Google Sheet That Nearly Broke Us: A Guide to Baby Girl Names

Podczas jednej z naszych pierwszych wizyt kontrolnych, położna środowiskowa – agresywnie ważąc krzyczącą wniebogłosy Bliźniaczkę B – od niechcenia bąknęła coś o tym, że zaskakująco duża część rodziców całkowicie legalnie zmienia imię swojego dziecka w ciągu pierwszych sześciu miesięcy. Podobno w tych początkowych dniach formalności są alarmująco proste. Pamiętam, że uznałem tę informację zarówno za niesamowicie uwalniającą, jak i głęboko przerażającą, ponieważ oznaczało to, że byłem w pełni zdolny obudzić się kompletnie niewyspany we wtorek rano i zmienić imiona moich córek na nazwy mało znanych europejskich serów. Funkcjonujesz na zaledwie czterech minutach snu i żywisz się wyłącznie czerstwymi herbatnikami; twój osąd jest fundamentalnie zaburzony. Dajcie sobie kilka tygodni, zanim uznacie, że popełniliście straszny błąd. Zazwyczaj dzieci po prostu muszą do swojego imienia dorosnąć.

Z początku faktycznie próbowaliśmy wymusić ten proces, kupując przedmioty mające wryć te imiona w nasze mózgi. Kupiłem Zestaw miękkich klocków sensorycznych dla niemowląt, ponieważ miałem wielką wizję ułożenia z nich nowo wybranych imion do uroczego zdjęcia, które zamierzałem wysłać mojej kradnącej swetry mamie. Okazało się, że te konkretne klocki nie mają na sobie alfabetu; mają tylko cyferki i małe wytłaczane owocki. Co w sumie było w porządku. Są to urocze, mięciutkie, pastelowe klocki, do tego całkowicie bezpieczne, gdy Bliźniaczka A nieuchronnie ciska jednym z nich prosto w głowę Bliźniaczki B podczas sporu o wafelka ryżowego. Nawet trochę piszczą. Ale są kompletnie bezużyteczne do układania słów. Po prostu ułożyliśmy owocowe klocki w stosik obok ich głów i i tak zrobiliśmy zdjęcie.

Testowanie imienia w dziczy

Każde imię musi pokonać jeszcze jedną, ostatnią przeszkodę – jest to test placu zabaw. Zanim się zaangażujesz na sto procent, musisz pójść do pustego parku, stanąć przy huśtawkach i wykrzyczeć to imię na całe gardło, wyobrażając sobie, że twój maluch próbuje właśnie zjeść garść lisich odchodów. Jeśli czujesz się całkowicie absurdalnie krzycząc: „Persefona, wypluj ten patyk!”, to znaczy, że wybrałeś niewłaściwe imię.

Będziesz wymawiać to imię mniej więcej cztery tysiące razy dziennie przez następną dekadę. Chociaż, będąc brutalnie szczerym, jakiekolwiek piękne, unikalne imię dla dziewczynki ostatecznie wybierzesz, przez pierwsze dwa lata właściwie w ogóle go nie użyjesz. Będziesz do nich mówić głównie „ziomek”, „bąbel” albo „ej”, desperacko próbując wyrwać im z rąk swoje klucze.

Właściwie większość moich obecnych rozmów z córkami polega na wymawianiu ich imion ostrzegawczym tonem, jednocześnie machając im przed nosem Gryzakiem Panda. Kiedy wyrzynają się zęby trzonowe – etap rozwoju, o którym jestem niemal pewien, że został zaprojektowany przez średniowiecznych oprawców – imiona tracą na znaczeniu. Po prostu przesuwasz silikonową pandę po podłodze jak negocjator uwalniający zakładników i modlisz się o spokój. Ale pewnego dnia będą miały wszystkie zęby, pójdą do szkoły, a imię, nad którym tak długo ślęczałeś w arkuszu kalkulacyjnym, stanie się po prostu tym, kim są.

Może się to teraz wydawać niemożliwe, ale w końcu spojrzysz na nią i zdasz sobie sprawę, że nie mogłaby nazywać się inaczej. Nawet jeśli to Blythe.

Gotowi na przygotowania do nowej rzeczywistości z maluszkiem? Poznajcie nasze organiczne akcesoria dla niemowląt i znajdźcie sprzęt, który posłuży wam o wiele dłużej niż tylko w fazie noworodkowej.

Pytania, przez które prawdopodobnie tracisz sen

Czy powinniśmy nadać drugie imię po członku rodziny?
Tylko jeśli naprawdę lubicie tego członka rodziny, a jego imię nie brzmi jak nazwa wiktoriańskiej choroby. W przypadku jednej z naszych dziewczynek wykorzystaliśmy rodzinne imię jako drugie, a przy drugiej bliźniaczce całkowicie zignorowaliśmy tę kwestię w odniesieniu do drugiej strony rodziny. Wywołało to krótki okres niezręczności podczas świąt, ale szczerze mówiąc, wolałbym znieść chłodną grudniową kolację, niż obarczyć moje dziecko imieniem „Ethel” tylko dla świętego spokoju.

Co jeśli ja i mój partner całkowicie nie zgadzamy się co do stylu?
Tutaj arkusz kalkulacyjny naprawdę pomaga, pod warunkiem, że nie używasz go jako broni. Niech każda osoba zapisze dwadzieścia imion, nie widząc listy tej drugiej. Następnie porównujecie je, aby sprawdzić, czy jest dosłownie jakikolwiek punkt styczny, nawet jeśli to tylko jedna wspólna litera. Jeśli ona chce „Aurelię”, a ty „Jane”, być może będziecie musieli pójść na kompromis gdzieś pośrodku i wybrać coś w stylu „Alice”. To w zasadzie przypomina negocjacje z porywaczami.

Czy to źle, jeśli imię, które uwielbiamy, znajduje się w pierwszej dziesiątce najpopularniejszych?
Kiedyś uważałem to za absolutną katastrofę, wyobrażając sobie, że moje dziecko będzie znane jako „Emma T.” przez cały okres swojej edukacji szkolnej. Ale szczerze? Popularne imiona są popularne, bo to są ładne imiona. Jeśli uwielbiasz imię Oliwia, po prostu nazwij ją Oliwia. Stres związany z poszukiwaniem imienia tak głęboko oryginalnego, że nikt nigdy o nim nie słyszał, najczęściej kończy się tym, że dziecko musi literować je fonetycznie za każdym razem, gdy rejestruje się do dentysty.

Ile mamy czasu na legalne zgłoszenie imienia dziecka?
W Wielkiej Brytanii rząd hojnie daje ci 42 dni (lub 21 dni w Szkocji, bo Szkoci najwyraźniej mają mniej cierpliwości do niezdecydowania) na oficjalne zarejestrowanie narodzin i nadanie imienia. Nie musisz mieć gotowej decyzji przed wyjściem ze szpitala, niezależnie od tego, jak agresywnie położna krąży wokół ciebie z podkładką z dokumentami. Możesz zabrać malucha do domu, wpatrywać się w niego przez miesiąc, a dopiero potem zadecydować.

Co się stanie, jeśli powiemy ludziom jakie wybraliśmy imię, a oni je znienawidzą?
Niech nienawidzą. Ich nienawiść jest całkowicie bez znaczenia. Jedynymi ludźmi, którzy będą musieli krzyczeć to imię przez gwarną i zatłoczoną salę zabaw, jesteś ty i twój partner. Jeśli ciocia Susan uważa, że „Luna” brzmi jak imię dla kota, ciocia Susan może śmiało iść, kupić sobie kota i nazwać go, jak jej się tylko podoba. Bądźcie nieugięci.