Kompromitująca prawda o zajęciach jogi z bliźniętami
Właśnie leżę na piankowej macie, która pachnie lekko wilgotnymi herbatnikami i tanim płynem do mycia podłóg, w przewiewnej sali parafialnej w Hackney. Instruktorka, kobieta o imieniu Serenity, ubrana w lniane spodnie, które wyglądają o wiele zbyt wygodnie jak na wtorkowy...


