Właśnie leżę na piankowej macie, która pachnie lekko wilgotnymi herbatnikami i tanim płynem do mycia podłóg, w przewiewnej sali parafialnej w Hackney. Instruktorka, kobieta o imieniu Serenity, ubrana w lniane spodnie, które wyglądają o wiele zbyt wygodnie jak na wtorkowy poranek, mówi do kręgu wyczerpanych rodziców, żebyśmy „oddychali dnem miednicy”. Bardzo chciałbym spróbować tego biologicznie niemożliwego wyczynu, ale jestem całkowicie zajęty. Trzymam właśnie dwie dziesięciotygodniowe dziewczynki. Bliźniaczka A jest sztywna jak deska z MDF-u i wściekle odmawia ugięcia kolan. Bliźniaczka B aktywnie próbuje zjeść moją lewą dziurkę od nosa.

Tak właśnie się kończy, gdy pozwolisz, by o twoim harmonogramie decydował brak snu. Myślisz, że będziesz budować więź z własnym potomstwem w cichym, uważnym otoczeniu, a zamiast tego kończysz z przepoconą koszulką, podczas gdy kobieta z tybetańską misą wmawia ci, że twoja aura jest napięta.

Nocne urojenia, które mnie tu sprowadziły

Wszystko zaczęło się od tego, że popełniłem fatalny błąd i o trzeciej nad ranem wszedłem do sieci. Bliźniaczka A miała ostatnio w zwyczaju agresywnie krzyczeć na sufit przez dwie godziny każdego wieczoru. Nasz lekarz rodzinny, człowiek, który wyglądał, jakby nie spał od późnych lat dziewięćdziesiątych, mgliście zasugerował, byśmy poszukali jakiegoś masażu dla niemowląt albo zajęć ruchowych na „kolki i budowanie więzi”. Chyba wymamrotał coś o przewodzie pokarmowym i uwięzionych gazach, ale szczerze mówiąc, moja wiedza z zakresu biologii niemowląt opiera się w całości na gorączkowym wpisywaniu haseł w Google w środku nocy.

Tak więc, siedząc w blasku ekranu mojego smartfona i podskakując z wściekłym dzieckiem na kolanie, próbowałem znaleźć jakieś wideo. Zdążyłem wpisać „dziecko jo” spoconym kciukiem, zanim telefon został brutalnie wytrącony z mojej dłoni przez malutką, wymachującą pięść. Następnego ranka, po jakichś czterdziestu minutach przerywanego snu, znalazłem lokalne zajęcia, zapłaciłem absolutnie irracjonalną kwotę i skazałem nas na sześć tygodni publicznego upokorzenia.

Fizyka kwantowa wózka bliźniaczego

Dotarcie na zajęcia to sport ekstremalny, do którego nikt cię nie przygotuje. Nasz wiktoriański szeregowiec ma tak wąski korytarz, że podwójny wózek muszę składać na chodniku, jakbym pracował w pit-stopie Formuły 1. Wciskasz jedno z bliźniąt w lewe siedzenie, desperacko próbując zapiąć pasy, zanim wygnie plecy w łuk i wyślizgnie się jak nasmarowany prosiaczek. Potem chwytasz drugie bliźnię, które oczywiście uznało, że to idealny moment, by wypełnić pieluchę.

Wbiegasz z powrotem do domu, robisz gorączkowe przecieranie chusteczkami, które przeraziłoby każdą położną środowiskową, wpychasz ją w czystą pieluchę i wybiegasz z powrotem na chodnik, gdzie Bliźniaczka A zdążyła się już rozpłakać, bo jakiś gołąb spojrzał na nią agresywnie. W końcu pchasz wózek wzdłuż drogi, kółka blokują się na każdej nierównej płycie chodnikowej we wschodnim Londynie, a ty pocisz się obficie w zimowym płaszczu, bo na zewnątrz jest mróz, ale zaczynasz wrzeć w sekundę po podjęciu jakiegokolwiek wysiłku fizycznego. Zanim w ogóle przepchnąłem wózek przez ciężkie dębowe drzwi domu kultury, zajęcia już się zaczęły, a dwanaście niesamowicie zadbanych matek odwróciło się, by patrzeć, jak demontuję wózek z chaotyczną energią sapera rozbrajającego bombę.

Ostatecznie usiedliśmy na naszej macie. Przez kolejne cztery minuty próbowałem po prostu złapać oddech, podczas gdy Serenity opowiadała o znaczeniu centralizacji naszej energii, co kompletnie zignorowałem na rzecz prób znalezienia pieluchy tetrowej, którą na sto procent spakowałem.

Jak te zajęcia wyglądają w rzeczywistości

Jeśli nigdy nie byliście na takich zajęciach, proszę, wymażcie ze swojej pamięci obraz spokojnego studia jogi. To w zasadzie sytuacja z zakładnikami przy akompaniamencie rymowanek. O wszystkim decydują dzieci. Serenity grzecznie poprosiła nas, byśmy chwycili dolne partie nóżek naszych dzieci i delikatnie dociskali ich kolanka do brzuszków, aby pomóc im z uwięzionymi gazami.

What the class actually looks like — The Humiliating Reality of Trying Baby Yoga With Twins

W teorii robisz im rowerek, jakby jechały na malutkim, niewidzialnym bicyklu, co działa jak biologiczny miech, z siłą wypychając powietrze, które sprawia, że krzyczą. W rzeczywistości moje córki mają napięcie mięśniowe ściśniętej sprężyny. Nie da się zmusić niemowlaka do zgięcia kończyny, której on zgiąć nie chce. Próbowałem delikatnie poćwiczyć nóżkami Bliźniaczki B, a ona spojrzała na mnie z tak głęboką zdradą w oczach, że natychmiast przestałem i po prostu poklepałem ją po głowie.

W pewnym momencie Serenity poprosiła nas o ułożenie dzieci w pozycji szczęśliwego dziecka z jogi, która polega na tym, że leżą na plecach, a my pomagamy im trzymać ich własne stopy. Czy próbowaliście kiedyś wymanewrować dwa śliskie, wiercące się niemowlęta w pozycję szczęśliwego dziecka jednocześnie, utrzymując kontakt wzrokowy z kimś obcym po drugiej stronie sali? Wyglądały mniej jak szczęśliwe dzieci, a bardziej jak zdezorientowane żółwie przewrócone na skorupę. Skończyło się na tym, że po prostu przygniotłem ich stopy do siebie, mając nadzieję, że Serenity nie wystawia nam ocen.

Jeśli wy również próbujecie zachować choć pozory godności, będąc przy tym obślinionym, możecie przejrzeć kolekcję akcesoriów dla niemowląt Kianao, które naprawdę są w stanie przetrwać chaos codziennego rodzicielstwa.

Co tak naprawdę ubraliśmy na tę katastrofę

Jedną z rzeczy, których nauczyłem się bardzo szybko, jest to, że cokolwiek im założycie, musi być praktycznie niezniszczalne, ale także zdolne do rozciągania się w dziwnych kierunkach bez eksponowania pieluchowej eksplozji szerokiej publiczności. Moim absolutnym wybawieniem podczas tych sesji było Niemowlęce body bez rękawów z bawełny organicznej.

Kiedy masz do czynienia z bliźniakami, brakuje ci przepustowości umysłowej na skomplikowane stroje z malutkimi guzikami, do zapinania których potrzebna jest lupa. Potrzebujesz czegoś, co się rozciąga, gdy zmuszasz ich małe nóżki do robienia rowerka, żeby wycisnąć z nich bąka, a to body naprawdę daje radę. Nie obtarło ich, gdy wierciły się na piankowych matach, mocno trzymało ciężkie, mokre pieluchy na swoim miejscu podczas dziwnych ćwiczeń z podnoszeniem, i szczerze mówiąc, jest to jedna z niewielu rzeczy, które posiadamy, a które nie skurczyły się całkowicie po trzydziestu rundach w naszej pralce. Organiczna bawełna jest genialna, ponieważ obie odziedziczyły moją tragicznie wrażliwą skórę, a ten materiał nie wydaje się wywoływać u nich tych dziwnych czerwonych plam, gdy robi się im za gorąco.

Moja żona, która ma znacznie wyższą tolerancję na estetykę niż ja, kupiła dla Bliźniaczki A Body niemowlęce z bawełny organicznej z falbankami na ramionach, bo chciała, żeby ładnie wyglądała na swoim „towarzyskim debiucie”. Przyznam, że jest niesamowicie urocze. Małe rękawki z falbankami są przeurocze. Jednakże, próba docenienia delikatnych, falbaniastych detali, kiedy twoje dziecko właśnie głośno puściło wiatry podczas cichej medytacji na zajęciach, jest dość trudna. To piękny element garderoby, ale może lepiej zostawić go na wizytę w kawiarni, a nie na sportowe wyczyny w przewiewnej sali.

Zabawki, którym nie udało się odwrócić ich uwagi

Po około dwudziestu minutach zajęć zbiorowa cierpliwość w sali się wyczerpała. Jedno z dzieci zaczęło płakać, co wywołało reakcję łańcuchową i nagle sala parafialna zaczęła brzmieć jak poligon doświadczalny alarmów przeciwpożarowych. Serenity powiedziała nam, żebyśmy „skorzystali z naszych narzędzi łagodzących”.

The toys that failed to distract them — The Humiliating Reality of Trying Baby Yoga With Twins

Sięgnąłem do mojej torby pełnej asów. Tydzień wcześniej kupiłem Drewniany stojak edukacyjny z figurkami zwierząt, żeby ćwiczyć pracę na podłodze w domu. Jest... w porządku. Wygląda olśniewająco w salonie, bardzo przyjemnie dla oka i o wiele lepiej niż te potworne, plastikowe monstra, które świecą i grają blaszaną muzykę. Ale moje dziewczynki używają go tylko jako podpory konstrukcyjnej podczas swoich zapasów. Bliźniaczka A rzuca agresywne spojrzenia drewnianemu słoniowi, podczas gdy Bliźniaczka B próbuje rozmontować ramy. To wspaniały sprzęt dla spokojniejszego dziecka, ale tutaj w terenie nie miał szans mi pomóc.

Zamiast tego wepchnąłem Bliźniaczce B w rączkę Silikonowo-bambusowy gryzak Panda. Nawet nie wydaje mi się, żeby aktywnie ząbkowała, ona po prostu lubi żuć rzeczy z czystej złośliwości. Ale płaski, łatwy do uchwycenia kształt szczerze mówiąc zajął ją na dokładnie cztery minuty, co w „bliźniaczym czasie” stanowi mniej więcej równowartość długiego weekendu na Bahamach. Jest całkowicie nietoksyczny, co jest super, biorąc pod uwagę to, że zdążyła upuścić go na wątpliwej czystości podłogę kościoła, podnieść i włożyć z powrotem do buzi, zanim zdążyłem ją powstrzymać. Przynajmniej sam gryzak na początku był czysty.

Pokłosie i nauka, którą ledwie rozumiem

Wyszliśmy z zajęć dwadzieścia minut wcześniej. Nie mogłem znieść presji związanej z faktem, że Bliźniaczka A agresywnie próbowała sturlać się z maty prosto w twarz starszego niemowlęcia, podczas gdy Bliźniaczka B krzyczała na lampy sufitowe. Spakowałem wózek z prędkością człowieka uciekającego z miejsca zbrodni, kiwnąłem przepraszająco głową do Serenity i praktycznie wybiegłem na ulicę.

Ale oto frustrująca część: tego popołudnia obie spały równe dwie godziny.

Nie wiem, czy to przez to robienie rowerka, niejasne próby krzyżowania ich linii środkowej ciała (co jakaś położna kiedyś mi powiedziała, że pomaga w koordynacji lewej i prawej półkuli mózgu, chociaż nie mam pojęcia jak to działa), czy po prostu zwykłe wyczerpanie krzykiem w budynku użyteczności publicznej. Badania podobno mówią, że kontakt „skóra do skóry” i rytmiczny ruch obniżają poziom kortyzolu u niemowląt. Może to zadziałało. Może po prostu zmęczyły się patrzeniem na moją zestresowaną twarz. Tak czy inaczej, siedząc w cichej kuchni i pijąc herbatę, która naprawdę była wciąż gorąca, zdałem sobie sprawę, że pewnie pójdę tam znowu za tydzień. Czego się nie robi dla chwili ciszy.

Zanim przejdziemy na koniec do kłopotliwych pytań – jeśli potrzebujecie sprzętu, który szczerze sprawdza się w tego rodzaju codziennych nonsensach, sprawdźcie pełną ofertę zrównoważonych produktów dla niemowląt od Kianao.

Pytania, które możecie sobie szczerze zadawać

Czy składanie dziecka wpół jest naprawdę bezpieczne?
Zgodnie z opinią każdego lekarza, którego niezręcznie o to zapytałem, młodsze niemowlęta są w zasadzie zbudowane z gumy i chrząstek, ale nigdy nie należy wymuszać na nich rozciągania. Jeśli blokują kolana, zostawcie ich kolana w spokoju. Niech będą deską. Jeśli wasze dziecko ma przeskakujące bioderka lub refluks, koniecznie zapytajcie lekarza, zanim zaczniecie agresywnie robić rowerek ich nóżkami, chyba że chcecie mieć wymiociny na własnej koszuli.

Kiedy mogę zacząć im to robić?
Większość miejsc nie wpuści was za drzwi, dopóki dzieci nie skończą około 6-8 tygodni. Wynika to głównie z faktu, że to wy musicie przejść wizytę kontrolną po połogu, a dzieci muszą mieć wystarczającą kontrolę nad szyją, żeby ich głowy nie kiwały się jak luźne jabłka w torbie, kiedy je podnosicie.

Czy to szczerze mówiąc wyleczy kolkę?
Nic nie „leczy” kolki poza czasem i powolną erozją waszego zdrowia psychicznego, ale masaże brzuszka i przyciąganie kolan do klatki piersiowej naprawdę pomagają dzieciom puszczać bąki. A czasem potężne odbicie lub solidny bąk to jedyna rzecz, która stoi między wami a spokojnym wieczorem.

Czy muszę nosić odpowiedni strój do ćwiczeń?
Absolutnie nie. Ubiór mam na moich zajęciach obejmował wszystko – od nieskazitelnej odzieży sportowej premium po poplamione dresy, w których rano wstały z łóżka. Ja włożyłem dżinsy i od razu tego pożałowałem, bo musiałem siedzieć po turecku przez czterdzieści minut. Noś to, co pozwala łatwo zetrzeć ulanie z ramienia.

A co, jeśli moje dziecko będzie po prostu krzyczeć przez cały czas?
Wtedy doskonale się wpasujesz. W takich salach panuje cicha, niewypowiedziana solidarność. Kiedy twojemu dziecku puszczają nerwy, inni rodzice po prostu rzucają ci zmęczone, pełne zrozumienia spojrzenie i kiwają głową. Nikt nie oczekuje, że twój dziesięciotygodniowy maluch osiągnie wewnętrzny spokój; wszyscy po prostu próbujemy wyjść z domu, żeby nie gapić się w te same cztery ściany przez cały dzień.