Moja teściowa święcie wierzy, że kupowanie dwulatkowi miniaturowego nosidełka dla lalek jest nieco niedorzeczne i sprawia, że dzieci dorastają zdecydowanie zbyt szybko. Z kolei znajoma z wtorkowej grupy zabawowej – ta, która w środku listopada nosi do samej ziemi suknie z niebielonego lnu – zapewniała mnie, że to harmonizuje ich opiekuńcze czakry i przygotowuje na życie pełne inteligencji emocjonalnej. Tymczasem nasza położna środowiskowa spojrzała tylko na ciemne, sine worki pod moimi oczami i mruknęła: „Proszę tylko pamiętać, żeby związać luźne paski, żeby nie skręciła pani karku w kuchni”.

Zostałam z tymi skrajnie sprzecznymi radami w pewien deszczowy wtorek, próbując wcisnąć krzyczącego, dziesięciokilogramowego malucha do prawdziwego nosidła, tylko po to, by po odwróceniu się zobaczyć, jak jej siostra bliźniaczka próbuje wepchnąć pluszową żyrafę za dekolt swojego sweterka. Okazuje się, że kiedy spędzasz pół dnia, nosząc dzieci niczym taktyczną kamizelkę kuloodporną, w końcu same chcą dołączyć do tej zabawy.

I właśnie tak znalazłam się w sytuacji, w której badałam integralność strukturalną nosidełka dla lalek – produktu zaprojektowanego w celu ergonomicznego podtrzymywania kawałka odlanego plastiku, który, ściśle rzecz biorąc, nawet nie ma kręgosłupa.

Prawdziwy powód, dla którego maluchy domagają się własnego miniaturowego sprzętu taktycznego

Kiedyś patrzyłam na zabawkowe nosidełka i myślałam, że to absolutny szczyt współczesnych, rodzicielskich absurdów, tuż obok podgrzewaczy do chusteczek i ekologicznych nakolanników do raczkowania. W gruncie rzeczy kupujesz skomplikowany system klamer i taśm do transportu zabawki, którą równie dobrze można po prostu ciągnąć za włosy po podłodze w salonie – bo tak zazwyczaj maluchy wszystko transportują.

Ale okazuje się, że istnieje cała gałąź psychologii rozwojowej, która sugeruje, że takie naśladownictwo buduje empatię i pomaga dzieciom przetwarzać otaczający je świat. Choć moje osobiste zrozumienie literatury w tej dziedzinie opiera się głównie na wertowaniu pomiętej ulotki w poczekalni w przychodni, podczas gdy próbowałam powstrzymać Mayę przed zjedzeniem dwuletniego wydania magazynu lifestylowego. Lekarz wspomniał mimochodem, że naśladowanie naszych zachowań opiekuńczych daje im poczucie kontroli w świecie, w którym obecnie nie wolno im nawet decydować, z jakiego koloru kubka piją.

W naszym domu, ze względu na dynamikę bliźniaczek, widać to niezwykle wyraźnie. Maya jest drobiazgowa. Starannie pozycjonuje swoją plastikową lalkę, upewnia się, że rączki są bezpiecznie schowane, klepie ją po sztywnych, plastikowych plecach i naśladuje moje pełne wyczerpania westchnienie, po czym maszeruje do kuchni, domagając się przekąski. Chloe z kolei traktuje nosidełko czysto użytkowo – jak ładownicę. Używała go już do noszenia drewnianego klocka, połówki tosta, a w trakcie jednego z pamiętnych epizodów zaciekle próbowała zapiąć w nim kota, dopóki nie zainterweniowałam.

Byłam w połowie tłumaczenia subtelnej różnicy między żywym zwierzęciem a lal— kiedy Maya z sukcesem zapięła swój własny pas biodrowy wokół nogi stolika kawowego, skutecznie przywiązując się do mebla. To był chaotyczny poranek.

Krótkie i chaotyczne słowo o paskach i taśmach

Jeśli zamierzasz wprowadzić jeden z tych wynalazków do swojego domu, musisz zaakceptować fakt, że wręczasz przedszkolakowi dobrze ponad metr wytrzymałej, nylonowej taśmy. Mogłabym spędzić trzy akapity, wściekając się na samą długość pasków naramiennych w tych miniaturowych nosidłach. Ciągną się po podłodze niczym treny sukni ślubnych. Zaczepiają się o klamki do drzwi. Owijają się wokół kółek wózka. Musisz je zwijać i zabezpieczać elastycznymi gumkami, jakbyś zabezpieczała olinowanie na statku, a wszystko to przy akompaniamencie krzyków malucha, że jego plastikowemu dziecku jest zimno.

Zalecenia wiekowe dla większości z nich to od trzech lat wzwyż, głównie ze względu na ryzyko uduszenia i potknięcia, co ma całkowity sens. Moje dziewczynki mają dwa i pół roku, co oznacza, że żyjemy na krawędzi, ale wolno im ich używać tylko pod ścisłym nadzorem. Próba podania im porannych kropelek z witaminą D, gdy są ciasno zapięte w małą uprząż, to zupełnie nowy rodzaj piekła, którego nie przewidziałam.

Szybko też zaznaczę, że wyściółka na ramionach w tych zabawkach pełni funkcję czysto dekoracyjną, ponieważ, powtarzam, pluszowy miś waży mniej niż standardowa podkładka poporodowa, więc nie zaprzątaj sobie zbytnio głowy specyfikacjami nośności podczas zakupów.

Moja spektakularnie nieudana próba amatorskiego origami

Zanim skapitulowałam i kupiłam prawdziwe nosidełka klamrowe, próbowałam być zaradna. Postanowiłam po prostu użyć koca, by uwiązać tradycyjną chustę wokół Chloe, żeby mogła nosić swoją lalkę. Chwyciłam nasz Kocyk dziecięcy z bawełny organicznej w misie polarne, który jest naprawdę jedną z moich ulubionych rzeczy w domu. Jest ogromny, niewiarygodnie miękki i cudem przetrwał przeciągnięcie przez błotnistą kałużę w parku. Do prawdziwego spania sprawdza się genialnie.

My spectacularly failed attempt at amateur origami — The Absolute Absurdity of the Baby Doll Carrier (And Why We Own Two)

Niestety do amatorskiego origami na maluchach nadaje się fatalnie. Próbowałam skręcić i założyć materiał przez jej ramię, tak jak widziałam to u ludzi w mediach społecznościowych, ale ponieważ Chloe dysponuje czystą siłą fizyczną młodego nosorożca i odmawia stania w miejscu, kocyk po prostu zsunął się do jej kostek, zabierając lalkę ze sobą. Potknęła się, wpadła na posłanie psa i płakała przez dwadzieścia minut. Kocyk z powrotem stał się po prostu kocykiem, a ja pogodziłam się z porażką.

Na co zwrócić uwagę, wyposażając bardzo małego rodzica

Kiedy w końcu pękniesz i kupisz jedno, szybko zdasz sobie sprawę, że rynek jest zalany najróżniejszymi modelami. Zamiast wydawać listę surowych zaleceń, co musisz kupić, powiem tylko, że naturalne tkaniny to zazwyczaj lepszy wybór, ponieważ materiały syntetyczne mają tendencję do zmieniania maluchów w małe, agresywne kaloryfery podczas aktywnej zabawy. Chcesz też czegoś, co przetrwa cykl prania w 40 stopniach, bo z całą pewnością skończy pokryte rozgniecionym bananem i śliną.

Ustaliliśmy w domu kilka twardych zasad, gdy tylko nosidełka zamieszkały z nami na stałe:

  • Żadnych żywych zwierząt pod żadnym pozorem, nawet jeśli kot wygląda, jakby sam chciał wziąć udział.
  • Żadnego próbowania noszenia w nosidle siostry.
  • Jeśli upuścisz bobasa, sama go podnosisz, ponieważ lędźwie taty trzymają się obecnie tylko na nadziei i ibuprofenie.

Dziewczynki upierają się również, że by nosić swoje lalki, muszą być w pełni ubrane, co wymaga garderoby zdolnej wytrzymać tarcie pasków. Zazwyczaj ubieramy je więc w miękką warstwę, taką jak Dziecięce body z bawełny organicznej, zanim je wepniemy. Rozciąga się ono na tyle, by przetrwać ich siłowe próby założenia nosidełka tyłem na przód, a brak rękawków oznacza, że nie jest im zbyt gorąco, gdy są zajęte przemierzaniem korytarza i uciszaniem kawałka plastiku.

Nieuchronnie będą też nalegać na wkładanie do przedniej kieszeni nosidełka zupełnie przypadkowych przedmiotów. Przez ostatnie trzy dni Maya „nosiła” swój Gryzak panda. To świetny kawałek silikonu i zdecydowanie daje radę, gdy wyrzynają się tylne zęby trzonowe, a syrop przeciwbólowy przestaje wystarczać, ale widok malucha z powagą maszerującego po kuchni, z pyszczkiem pandy wystającym z uprzęży na klatce piersiowej, to obraz, który zostanie ze mną na długo.

Jeśli potrzebujesz więcej rzeczy, o które będziesz się potykać

Jeśli właśnie przechodzisz przez chaotyczną fazę, w której twoje dziecko chce naśladować absolutnie wszystko, co robisz, i chciałabyś wesprzeć je rzeczami, które nie rozpadną się po trzech dniach, może zechcesz przejrzeć naszą kolekcję ekologicznych akcesoriów dla maluchów. Nie sprawią one wprawdzie, że twój salon będzie bardziej uporządkowany, ale przynajmniej bałagan będzie pochodził ze zrównoważonych źródeł.

If you need more things to trip over — The Absolute Absurdity of the Baby Doll Carrier (And Why We Own Two)

Dziwna rzeczywistość empatii u maluchów

Mimo ryzyka potknięcia się i totalnego absurdu zapinania zabawki w zabawkę, jest coś głęboko poruszającego w patrzeniu, jak twoje dziecko delikatnie poklepuje plecy pluszaka. W tych niezdarnych próbach pocieszania widzisz echa samej siebie. Kiedy Maya ucisza swoją lalkę, używając dokładnie tego samego tonu głosu, którego ja używam, gdy budzi się przerażona o 3 rano, sprawia to, że te kilkadziesiąt złotych, które wydałam na nosidełko, wydaje się odrobinę mniej niedorzeczne.

Oczywiście ten wzruszający moment zadumy jest zwykle niszczony trzy sekundy później, gdy Chloe używa swojego nosidełka, by agresywnie zamachnąć się drewnianym pociągiem w moje golenie – ale taka jest właśnie dwoistość wychowywania bliźniaków.

Zanim przejdziemy do pytań o wysoce nienaukowym charakterze

Jeśli masz malucha, który agresywnie próbuje wcisnąć pluszaki pod twoją koszulę, aby naśladować twoje noszenie dziecka, to może czas po prostu zaakceptować ten los. Sprawdź naszą pełną gamę zabawek i akcesoriów z bawełny organicznej, by wyposażyć je w tej całkowicie fikcyjnej podróży opiekuńczej.

Kiepskie odpowiedzi na Twoje pytania

Jaki wiek jest tak naprawdę odpowiedni na takie rzeczy?
Pudełko będzie głośno głosić, że są dla dzieci od trzeciego roku życia, co stanowi głównie zabezpieczenie prawne przed faktem, że paski działają w zasadzie jak niezwykle skuteczne potykacze. Jeśli wprowadzisz je wcześniej, jak my głupio zrobiliśmy to w wieku dwóch i pół roku, musisz po prostu zaakceptować fakt, że od teraz cały czas pracujesz na pełen etat jako inspektor BHP.

Czy to powstrzyma mojego malucha przed próbami wspinania się do prawdziwego wózka?
Absolutnie nie. Logika malucha dyktuje, że choć jest on w pełni zdolny do niesienia swojego plastikowego dziecka przez cały park, jego własne nogi natychmiast przestaną działać w momencie, gdy zobaczy, jak pchasz pusty wózek. Skończysz, niosąc malucha, który ma na sobie nosidełko, w którym jest lalka.

Czy nosidełka z naturalnych włókien naprawdę są warte dopłaty?
Powiedziałabym, że tak, głównie dlatego, że maluchom wiecznie jest gorąco. Przypięcie grubej warstwy taniego poliestru do ich klatki piersiowej, podczas gdy biegają po domu udając spanikowanych rodziców, to przepis na bardzo spocone, niezwykle marudne dziecko. Bawełna po prostu lepiej oddycha i nie pachnie aż tak silnie wyrzutami sumienia, gdy nieuchronnie rozleją na nią mleko.

Jak je prać, gdy już nieuchronnie pokryją się brudem?
Wrzuć je do pralki na delikatny cykl, ale na miłość boską, najpierw włóż nosidełko do poszewki na poduszkę. Jeśli tego nie zrobisz, pas biodrowy owinie się wokół bębna, klamry będą agresywnie walić w szklane drzwiczki, a pralka będzie brzmiała tak, jakbyś prała w niej worek luzem wrzuconych kluczy francuskich.

Moje dziecko zamiast lalki wkłada do środka przypadkowe przedmioty domowe, czy to normalne?
Chloe ma obecnie bezpiecznie przypiętą do klatki piersiowej plastikową szpatułkę i jedną skarpetkę, i traktuje je z większą czcią, niż większość członków swojej własnej rodziny. Poddałam się w próbach zrozumienia tego. Pozwól im nosić szpatułkę.