Stałam w kuchni we wtorek o 6 rano, wpatrując się w mętny słoik, który moja teściowa właśnie z dumą trzasnęła o blat. "Surowe kozie mleko" – oznajmiła, krzyżując ramiona, jakby właśnie wyleczyła wszystkie choroby ludzkości. "Lepsze niż to mleko modyfikowane, które kupujesz. Babcia wychowała na nim całą naszą siódemkę." Boże, miej ją w opiece. Miałam na piętrze noworodka, trzylatka traktującego moją nogę jak drapak, a teraz jeszcze słoik ciepłego, niepasteryzowanego wiejskiego soku, który miałam tak po prostu wlać do dziecięcej butelki.
Jeśli mieszkasz na teksańskiej prowincji tak jak ja, albo jeśli po prostu spędzasz za dużo czasu na internetowych grupach dla „eko” rodziców, pewnie słyszałaś, że kozie mleko to magiczne lekarstwo na wszystko, od kolki po problemy ze snem. Ludzie mówią o nim jak o płynnym złocie. Będę z tobą szczera – lawirując między prowadzeniem małego sklepiku na Etsy z garażu a próbami powstrzymania trójki dzieci poniżej piątego roku życia przed zniszczeniem domu, nie mam siły udawać, że XIX-wieczne wiejskie porady są lepsze od współczesnej medycyny.
Incydent ze słoikiem i przerażona mina mojego lekarza
Oczywiście nie podałam dziecku tego surowego mleka. Ale wspomniałam o tym na następnej wizycie kontrolnej, żeby zobaczyć, co powie nasz pediatra, doktor Evans. Przysięgam, że o mało nie upuścił swojej podkładki. Spojrzał na mnie z dziką paniką w oczach i zaczął wykład o tym, dlaczego niemowlęta poniżej pierwszego roku życia nigdy, przenigdy nie powinny pić surowego ani niemodyfikowanego koziego mleka.
Zaczął rzucać terminami takimi jak „niedokrwistość megaloblastyczna”, co, jak sądzę, oznacza po prostu, że krew nie ma tego, czego potrzebuje do rozwoju, ponieważ świeże kozie mleko ma poważne braki kwasu foliowego i witaminy B12. Chyba powiedział też coś o wysokim obciążeniu nerek substancjami rozpuszczonymi, co brzmi jak nazwa przemysłowego detergentu do prania, ale najwyraźniej oznacza, że takie mleko całkowicie zrujnuje niedojrzałe nerki małego dziecka. Zamiast więc słuchać babci i traktować swoje niemowlę jak dziecko pierwszych osadników, wlewając mu do butelki surowe wiejskie mleko i licząc na cud, powinnaś wylać je prosto do zlewu i trzymać się zatwierdzonego mleka modyfikowanego lub karmienia piersią.
Oczywiście, komercyjne mleko modyfikowane na bazie mleka koziego to zupełnie inna bajka. Lekarz powiedział, że jest w porządku, ponieważ wzbogacają je o wszystkie te składniki, których brakuje surowemu mleku. Cząsteczki białka są mniejsze, więc być może jest ono łatwiejsze do strawienia, jeśli twoje dziecko miewa gazy. Ale jeśli twoje maleństwo ma prawdziwą alergię na białko mleka krowiego, kozie mleko modyfikowane i tak cię nie uratuje, ponieważ te białka są do siebie w zasadzie identyczne. Tyle jeśli chodzi o cudowne lekarstwo.
Co tak naprawdę działa na egzemę
Gdzie kozie mleko faktycznie działa, to skóra twojego dziecka. Moje średnie dziecko, Wyatt, miało w pierwszym roku życia tak straszną egzemę, że jego małe rączki wyglądały jak u czerwonej, łuskowatej jaszczurki. Wypróbowaliśmy wszystkie najdroższe kremy na rynku. W końcu odkryłam, że mydło z koziego mleka naprawdę pomaga. Nie jestem naukowcem, ale jestem prawie pewna, że to dlatego, że jest pełne kwasów tłuszczowych i cholesterolu, które pomagają odbudować barierę ochronną skóry, a do tego zawiera trochę naturalnego kwasu mlekowego, który delikatnie złuszcza martwy naskórek, nie podrażniając go.

Ale samo mydło to było za mało. Zrozumiałam, że ubieranie go w tanie, syntetyczne piżamki zaraz po kąpieli po prostu zatrzymywało ciepło i sprawiało, że się pocił, co na nowo uruchamiało cykl drapania. Trzeba ubierać dzieci w przewiewne materiały.
Przerzuciłam się na Niemowlęce body z bawełny organicznej od Kianao i to był strzał w dziesiątkę. Jestem strasznie oszczędna i wydanie ponad dwudziestu dolców na jedne śpioszki zazwyczaj przyprawia mnie o tiki nerwowe, ale to było naprawdę tego warte. To w 95% bawełna organiczna z odrobiną elastycznego materiału, całkowicie niebarwiona, bez tych drapiących metek, przez które dzieci z egzemą wpadają w histerię. Przetrwało najgorsze dni z przeciekającymi pieluchami Wyatta i trzymało się tak dobrze po praniach, że moje najmłodsze dziecko nosi je do dziś. Kiedy planujesz budżet na ubranka dla niemowląt, odpuść sobie te modne, syntetyczne zestawy, które dziecko założy raz do zdjęcia, i po prostu kup trzy lub cztery takie body. Skóra twojego malucha ci podziękuje.
Jeśli mierzysz się z problemem spoconego, swędzącego malucha, poświęć chwilę, by przejrzeć naszą kolekcję ubranek z bawełny organicznej – to zaoszczędzi ci wielu nocnych pobudek na smarowanie kremem sterydowym.
Dlaczego moje najstarsze dziecko ma zakaz wstępu do mini zoo
Ponieważ mieszkam na wsi, wycieczki na farmę lub do mini zoo to coś, co robimy na każdym jesiennym festynie, urodzinach i we wtorkowe popołudnia, kiedy po prostu chcę wyciągnąć dzieci z domu. Kiedyś miałam o tym romantyczne wyobrażenie. Widziałam te instagramowe mamy w białych, lnianych sukienkach, trzymające nieskazitelnie czyste niemowlę, podczas gdy czysta, grzeczna mała kózka skubała marchewkę z ich dłoni.

Rzeczywistość wygląda tak, że ja pocę się w mojej koszulce w teksańskim upale, krzycząc na mojego najstarszego syna, Huntera, bo próbuje pocałować wiejskie zwierzę z języczkiem.
Małe kózki są urocze. Podskakują jak ziarenka popcornu. Ale to także chodzące fabryki bakterii. Według ulotek, które tam rozdają (i których nikt nie czyta), zdrowo wyglądające zwierzęta gospodarskie mogą przenosić pałeczki E. coli i Salmonellę. Dzieci poniżej piątego roku życia mają układ odpornościowy z mokrego papieru i ciągle wkładają ręce do buzi. W zeszłym roku Hunter upuścił smoczek w zagrodzie dla kóz, podniósł go, wytarł o dżinsy i próbował włożyć z powrotem do ust, zanim powaliłam go na ziemię niczym obrońca w futbolu amerykańskim.
Jeśli zabierasz dzieci do takiego miejsca, nie pozwól im całować zwierząt, zamknij butelki i smoczki w samochodzie i umyj im ręce prawdziwym mydłem i wodą w sekundę po wyjściu z zagrody. Środki do dezynfekcji rąk i tak są w zasadzie bezużyteczne w starciu z wiejskim brudem i zarodnikami bakterii.
Odpowiadanie na niekończące się pytania malucha
Jeśli twój maluch jest choć trochę podobny do mojego, to w sekundzie, gdy tylko zobaczy jakieś zwierzę, zaczyna się przesłuchanie. Hunter pyta mnie „jak nazywa się mała koza” ze pięćdziesiąt razy dziennie, za każdym razem, gdy czytamy książeczki o farmie.
"To koźlątko" – odpowiadam.
"Taki mały koziołek, tak jak ja?" – pyta.
"Tak, jak ty, tyle że ono nie pyskuje."
Potem domaga się, żebyśmy wymyślili imię dla każdej pojedynczej kózki, którą widzimy. Zazwyczaj nazywamy je Barnaby lub Pip, głównie dlatego, że wymyślanie imion sprawia moim dzieciom radość, nawet jeśli w tym samym czasie koza próbuje zjeść mi sznurówki.
Jedna rzecz, której dowiedziałam się od farmera i która zupełnie rozwaliła mi system, to to, że samice kóz prawie zawsze rodzą bliźniaki. Ten fakt sprawił, że poczułam z nimi głęboką, duchową więź. Ale potem dowiedziałam się, że ich dzieci potrafią wstać i chodzić zaledwie kilka minut po narodzinach. Minut! Tymczasem Hunter zaczął chodzić dopiero, jak miał 15 miesięcy, a przez pół roku głównie ślizgał się na tyłku po moim dywanie.
Jak zapewnić im rozrywkę bez bakterii E. coli
Szczerze mówiąc, czasami o wiele łatwiej jest uczyć dzieci o zwierzętach gospodarskich z bezpiecznej odległości własnego salonu. Moja szwagierka nazywa swojego najmłodszego „małą kózką”, ponieważ dosłownie zjada wszystko, co znajdzie w zasięgu wzroku, niczym koza, a do tego trzyma go w zagrodzie z klocków zamiast zabierać na łono natury.
My mamy Zestaw miękkich klocków dla niemowląt. Są w porządku. Kolory są ładne – nazywają je „kolorami makaroników”, co po prostu oznacza pastele – i mają na sobie symbole zwierząt, więc możesz uczyć malucha o życiu na farmie bez zapachu nawozu. Prawdę mówiąc, zazwyczaj kończą porozrzucane po całej podłodze i codziennie na nie staję, ale są zrobione z miękkiej gumy, więc nie boli to tak bardzo, jak w przypadku tradycyjnych plastikowych klocków. No i szczerze mówiąc, zapewniają mi dziesięć minut absolutnej ciszy.
Ale jeśli masz w domu prawdziwego niemowlaka, który jeszcze nie biega i nie zadaje pytań, potrzebujesz bezpiecznego miejsca, w którym możesz go położyć podczas składania niekończącej się góry prania. Przy najstarszym synu mieliśmy gigantyczną plastikową świecącą matę edukacyjną, a jej elektroniczne melodyjki przyprawiały mnie o codzienną migrenę. Drewniany stojak edukacyjny z tęczą jest o niebo lepszy. Zrobiono go z naturalnego drewna, wiszą na nim ciche, małe zabawki w kształcie zwierzątek i nie atakuje cię neonowymi światłami. Wymaga nieco większego początkowego nakładu finansowego, ale jest na tyle solidny, że posłuży wszystkim twoim kolejnym dzieciom i faktycznie ładnie wygląda w domu, zamiast przypominać eksplozję plastikowego lunaparku w twoim salonie.
Rodzicielstwo jest wystarczająco chaotyczne, by jeszcze bardziej komplikować je kuracjami z surowego mleka i infekcjami bakteryjnymi z mini zoo. Trzymaj się tego, co działa, kupuj ubranka, w których dziecko się nie drapie i bądź dla siebie wyrozumiała. Jeśli jesteś gotowa podnieść komfort swojego dziecka za sprawą materiałów, które naprawdę pozwalają skórze oddychać, koniecznie sprawdź naszą pełną kolekcję zrównoważonych produktów, zanim zmierzysz się z resztą swojego dnia.
Prawdziwe pytania i szczere odpowiedzi (FAQ)
Czy mogę smarować buzię mojego dziecka balsamem z koziego mleka?
Ja to robię, ale trzeba uważać. Zawsze najpierw wykonuj próbę uczuleniową na ich małej rączce, bo nigdy nie wiadomo, co wywoła u nich wysypkę. Szukaj bezzapachowych, organicznych produktów. Te zapachowe zazwyczaj zawierają sztuczne substancje, które sprawią, że egzema wróci ze zdwojoną siłą.
Co mam zrobić, jeśli moje dziecko polizało zwierzę na farmie?
Przede wszystkim łączę się w bólu, bo moje dziecko zdecydowanie coś takiego odwaliło. Nie panikuj, ale też tego nie ignoruj. Jak najszybciej znajdź umywalkę, umyj dziecku twarz i ręce mocnym mydłem i ciepłą wodą, a przez kilka następnych dni uważnie je obserwuj. Jeśli dostanie gorączki lub zacznie wymiotować, powiedz lekarzowi dokładnie, co się stało.
Czy organiczne ubranka są naprawdę warte swojej ceny przy egzemie?
Kiedyś myślałam, że to wymysł dla bogatych mam, ale tak, to naprawdę robi różnicę. Syntetyczne materiały zatrzymują pot przy skórze, a pot jest jak paliwo dla nawrotów egzemy. Nie potrzebujesz ogromnej garderoby – po prostu kup kilka dobrej jakości śpioszków z bawełny organicznej i częściej rób pranie. To wciąż tańsze niż kupowanie wiader specjalistycznych kremów.
Jak wytłumaczyć dziecku, że nie może mieć kózki jako zwierzątka domowego?
Ja po prostu kłamię i mówię, że mama kózki by za bardzo tęskniła. Kiedy to nie działa, przypominam im, że kozy jedzą ubrania, a gdybyśmy zabrali jedną do domu, zjadłaby ich ulubioną piżamę z superbohaterem. To zazwyczaj bardzo szybko ucina temat.





Udostępnij:
Notatka na 2 w nocy: Gorączka u niemowlaka okiem pielęgniarki pediatrycznej
Spanie na plecach i bunt malucha: Jak przetrwać rodzicielskie lęki