„No spójrzcie tylko na te długie nogi, na pewno będzie nosił rozmiar buta czterdzieści osiem!” – moja ciocia Linda niemalże wykrzyczała to przez całe patio, podnosząc mojego trzytygodniowego synka niczym pucharowego okonia podczas rodzinnego grilla. Wszyscy z powagą pokiwali głowami. Przy urodzeniu mierzył 56 centymetrów, co najwyraźniej oznaczało, że wychowuję drugiego LeBrona Jamesa. Ludzie kupowali nam gigantyczne buciki. Mój mąż zaczął żartować, że stypendium koszykarskie z college'u opłaci naszą emeryturę.

Będę z tobą zupełnie szczera: ma teraz cztery lata i jest absolutnie, całkowicie przeciętnego wzrostu, a jego młodszy brat – który po urodzeniu wyglądał jak uroczy klopsik – właśnie go przerasta. Przekonanie, że długi noworodek to w przyszłości wysoki dorosły, jest największą bzdurą, jaką karmi się nas w poporodowym zamgleniu. Doktor z naszej przychodni powiedział mi, że długość ciała przy urodzeniu pozwala przewidzieć zaledwie jakieś dwadzieścia procent ostatecznego wzrostu w dorosłym życiu. Szczerze mówiąc, chce mi się krzyczeć, kiedy pomyślę o tych wszystkich specjalistycznych, „wydłużonych” gadżetach dla niemowląt, na które w pierwszym miesiącu przepuściłam zyski z mojego sklepu.

Próba zmierzenia wijącego się ziemniaczka

Jeśli nie miałaś jeszcze przyjemności oglądać, jak pielęgniarka próbuje zmierzyć długość dziecka, to szczerze współczuję. Można by pomyśleć, że przy całej naszej technologii medycznej będziemy mieć do dyspozycji jakiś skaner laserowy czy coś podobnego, ale nie. Rozbierają twoje dziecko do pieluszki, kładą je na stole przykrytym papierem, który szeleści jak gigantyczna gnieciona paczka chipsów, i próbują idealnie wyprostować krzyczące, zwinięte w kłębek niemowlę. Pielęgniarka przyciska jego małe kolanka, jednocześnie stawiając kreskę długopisem na papierze, a ty po prostu stoisz oblana potem, mając nadzieję, że nie upuścisz smoczka na linoleum.

Nasz lekarz stwierdził, że większość maluchów zaraz po przyjściu na świat ma około 50 centymetrów, ale nawet jeśli mierzą trochę mniej lub więcej, zazwyczaj zależy to po prostu od tego, jak bardzo były ściśnięte w brzuchu i jak energicznie pielęgniarce udało się wyprostować ich nóżki tego dnia. To nie jest aptekarska precyzja. Przysięgam, że moje środkowe dziecko „skurczyło się” o dobry centymetr między wizytą w drugim a czwartym miesiącu życia tylko dlatego, że wpadło w absolutną furię i za nic nie chciało wyprostować plecków.

Nocny kryzys ubraniowy

O czym nikt cię nie ostrzega, to to, że w pierwszym roku życia niemowlęta rosną o około 25 centymetrów. Dwadzieścia pięć centymetrów. Wyobraź sobie, że w tym roku rośniesz o 25 centymetrów – zbankrutowałabyś od kupowania nowych dżinsów. Niemowlaki robią dokładnie to samo, w dodatku skokowo, często przez jedną noc, co całkowicie przeczy logice.

The overnight clothing crisis — Why Your Newborn's Length Doesn't Mean What You Think It Means

Przysięgam na żeliwną patelnię mojej babci, że mój najstarszy syn położył się pewnego wieczoru spać w pajacyku, który leżał na nim idealnie, a następnego ranka obudził się z paluchami dosłownie rozrywającymi szwy. Dziewczyny, prowadzę małą firmę i mam trójkę dzieci poniżej piątego roku życia, nie śpię na pieniądzach i po prostu odmawiam kupowania całkowicie nowej garderoby co trzy tygodnie tylko dlatego, że czyjeś kości udowe postanowiły się rozciągnąć.

Właśnie przez te absurdy mam taką dziwną obsesję na punkcie spodenek niemowlęcych z bawełny organicznej. Większość niemowlęcych ubranek to prawdziwy koszmar w trakcie skoków wzrostu – jeśli pasują w pasie, wyglądają jak przykrótkie rybaczki, a jeśli kupisz takie z odpowiednio długimi nogawkami, przy próbie raczkowania natychmiast zsuwają się z pieluchy. Te spodenki mają za to prawdziwy, funkcjonalny sznurek ściągający. Gdy mój najmłodszy zaliczył potężny skok wzrostu, po prostu kupiłam rozmiar większy, mocno ściągnęłam pas, żeby nie spadały, i podwinęłam prążkowane ściągacze na dole. Kiedy rósł, po prostu powoli je odwijałam. To niby proste rozwiązanie, ale gdy jesteś potwornie zmęczona, fakt, że nie musisz ciągle podciągać dziecku spodenek, jest małym zwycięstwem.

Sen najwyraźniej naprawdę coś daje

Moja mama zawsze powtarzała mi: „dzieci rosną, gdy śpią”, a ja ostentacyjnie przewracałam na to oczami, bo mówiła mi też, że od połkniętych pestek arbuza w brzuchu wyrośnie mi pnącze. Ale najwyraźniej z tym snem miała rację. Czytałam gdzieś, że ich małe układy kostne w dużej mierze wydłużają się właśnie wtedy, gdy maluchy twardo śpią.

Całkowicie pokrywa się to z moimi doświadczeniami, bo tuż przed tym, jak moje dzieci wyrastają z kolejnego rozmiaru ubranek, zaczynają spać jak nastolatki. Potrafią uciąć sobie trzygodzinną drzemkę i obudzić się z miną, jakby w życiu nie widziały jedzenia, duszkiem wciągając mleko, jakby to był sport wyczynowy. Oczywiście czasami bóle wzrostowe sprawiają, że są koszmarnie marudne i wcale nie chcą spać, co jest – rzecz jasna – wspaniałą zabawą dla wszystkich domowników.

Kiedy mamy jeden z tych marudnych, pełnych bólu wzrostowego dni, zazwyczaj ratuję sytuację, podrzucając im trochę miękkich zabawek i licząc na cud. Po salonie wala nam się zestaw miękkich klocków dla niemowląt. Będę z tobą szczera: to tylko klocki. Nie sprawią magicznie, że twoje dziecko dostanie się na studia architektoniczne na prestiżowej uczelni. Ale są mięciutkie, więc gdy twój gwałtownie rosnący, maksymalnie poirytowany maluch rzuci ci którymś prosto w twarz, bo bolą go nóżki – nic ci się nie stanie. Poza tym, w zaledwie kilka chwil zmyjesz z nich w zlewie okruchy krakersów i psią sierść.

Rywalizacja na centyle musi się skończyć

Mamy bywają dziwnie nastawione na rywalizację, jeśli chodzi o siatki centylowe. Chodziłam kiedyś do lokalnej grupy zabaw, gdzie jedna mama – nazwijmy ją Brenda – zawsze głośno się chwaliła. „Och, mój Brayden jest na 99. centylu pod względem wzrostu, lekarz twierdzi, że dosłownie brakuje na niego skali!”. Okej, Brenda, gratulacje. Twoją nagrodą za posiadanie wyjątkowo długiego niemowlaka jest to, że szybciej musisz kupować większe foteliki samochodowe, a twój kręgosłup wysiądzie o rok wcześniej niż nam wszystkim.

The percentile competition needs to stop — Why Your Newborn's Length Doesn't Mean What You Think It Means

Nie ma czegoś takiego jak „zwycięski” centyl. Jeśli twoje dziecko znajduje się na 15. centylu pod względem długości, to ma się równie dobrze, co dziecko z 85. centyla – tak długo, jak ogólnie rośnie wzdłuż swojej własnej, specyficznej krzywej. Przestań obsesyjnie śledzić te idealne niemowlęce algorytmy w aplikacjach, które co do milimetra wyliczają ci, ile we wtorek powinno urosnąć twoje maleństwo. Po prostu spójrz na dziecko, które masz przed sobą. Je? Ma mokre pieluszki? Demoluje twój salon? Zapewne wszystko z nim w najlepszym porządku.

Mój lekarz powiedział, że jedynym rzeczywistym powodem do zmartwień byłaby sytuacja, gdyby dziecko całkowicie przestało rosnąć na długość podczas kilku kolejnych wizyt kontrolnych, a jednocześnie mocno przybierało na wadze, co mogłoby sugerować jakieś zawirowania hormonalne. Ale poza tym? Po prostu pozwól im rosnąć we własnym tempie.

Jak ubrać małą fasolkę

Jeśli akurat trafiło ci się dziecko, które składa się głównie z długaśnego tułowia, musisz całkowicie zmienić swoją strategię zakupową. W przypadku mojego najstarszego syna, zanim jego proporcje nieco się wyrównały, przez kilka miesięcy siłowałam się z zapinaniem napów w klasycznych body. Miałam wrażenie, że próbuję domknąć przeładowaną walizkę. Przycięłam mu zatrzaskiem udka więcej razy, niż chciałabym przyznać.

Oszczędź sobie wyrzutów sumienia i zrezygnuj ze sztywnych, w ogóle nierozciągliwych ubrań. Sięgnięcie po coś w stylu body bez rękawów z bawełny organicznej to znacznie lepszy pomysł, bo materiał ma w sobie dodatek elastanu. Rozciąga się razem z dzieckiem. Nie musisz z trudem przeciskać go przez jego wielką główkę i możesz wygodnie zapiąć dół, bez fundowania swojemu biednemu maluchowi ucisku w kroczu. A jeśli masz już serdecznie dość kupowania nowych, tanich ubranek za każdym razem, gdy dziecko tylko weźmie głębszy oddech i urośnie o kolejny centymetr, koniecznie rzuć okiem na resztę ekologicznych ubranek dla niemowląt Kianao – te elastyczne, bawełniane rzeczy są naprawdę nie do zdarcia w praniu.

Weź więc głęboki oddech. Niezależnie od tego, czy twój noworodek wygląda jak miniaturowy koszykarz, czy mały, krępy rugbysta, jego obecny wzrost to tylko faza przejściowa, która niewiele mówi o tym, jaki będzie za dwadzieścia lat. Zanim przejdziesz do chaotycznych pytań poniżej, zajrzyj do szafy swojego dziecka i wyciągnij z niej wszystkie nierozciągliwe ubranka – uwierz mi, podziękujesz mi jutro, gdy o 6 rano znów będziesz walczyć z ubiorem wiercącego się, wciąż rosnącego malucha.

Najczęstsze pytania o wzrost niemowląt

Dlaczego centyl długości mojego dziecka nagle spadł?
Bez paniki. W ciągu jednego miesiąca mój średni synek spadł z 60. na 30. centyl, a ja bez powodu odchodziłam od zmysłów. W połowie przypadków wynika to z faktu, że inna pielęgniarka wykonała pomiar w nieco inny sposób, dziecko wygięło plecy, albo po prostu przygotowuje się do skoku wzrostu, który jeszcze nie nastąpił. Lekarz sam da ci znać, jeśli to będzie jakaś niepokojąca tendencja.

Czy noworodki płci męskiej są zawsze dłuższe od dziewczynek?
Mówi się, że średnio chłopcy przy urodzeniu są o ułamek centymetra dłużsi, ale w prawdziwym życiu to zwykła loteria. Moja bratanica urodziła się miesiąc po moim najmłodszym synu i była od niego całe pięć centymetrów dłuższa. Genetyka to szaleństwo, a średnie statystyczne to tylko średnie.

Czy dłuższe dzieci jedzą więcej?
Mogą! Kiedy moje dzieciaki były w fazie intensywnego wzrostu, mogły ssać pierś bez przerwy. Czułam się, jakbym prowadziła całodobową jadłodajnię. Budowa nowych kości i mięśni pochłania absurdalne ilości kalorii, więc jeśli twoje zazwyczaj przewidywalne dziecko nagle domaga się jedzenia co godzinę, sprawdź nogawki jego piżamy – najprawdopodobniej zaraz z nich wyskoczy.

Jak mierzyć je w domu, żeby nie zwariować?
Szczerze? Odpuść sobie próby używania miary krawieckiej na wiercącym się niemowlaku. Jeśli naprawdę chcesz poznać wzrost, połóż malucha na dużym kawałku papieru, zrób długopisem kropkę tuż nad jego czubkiem głowy, na ułamek sekundy delikatnie przytrzymaj wyprostowaną nóżkę, zaznacz miejsce, w którym kończy się pięta, a potem podnieś dziecko i po prostu zmierz odległość między dwoma punktami. Ale prawda jest taka, że sprawdzanie wzrostu „na oko”, patrząc po prostu po tym, jak leżą ubranka, kosztuje o wiele mniej stresu.