Droga Saro sprzed sześciu miesięcy,

Stoisz właśnie w dziale dziecięcym tego śmiesznie drogiego butiku w centrum. Jest dokładnie 10:15 we wtorek, a ty masz na sobie te czarne legginsy od lululemon, które z całą pewnością mają na lewej łydce zaschniętą plamę po jogurcie. W jednej ręce trzymasz mrożone Americano, które skrapla ci się na dłoń, a w drugiej ściskasz stos estetycznych śliniaków z organicznego lnu za czterdzieści dolarów, które zamierzasz kupić na baby shower swojej siostry.

Odłóż je, odejdź i kup sobie zamiast tego jakieś ciastko, ponieważ za chwilę popełnisz straszny błąd.

Wiem, że chcesz dobrze. Wiem, że Mark właśnie napisał ci SMS-a: „kup cokolwiek ma na swojej liście prezentów, dosłownie mnie to nie obchodzi”, co jak zawsze jest irytująco wręcz niepomocne. I wiem, że te małe, beżowe, lniane śliniaczki wyglądają, jakby zostały wyjęte z minimalistycznego skandynawskiego katalogu, w którym dzieci jakimś cudem nigdy nie mają glutów pod nosem. Ale piszę do ciebie z przyszłości, moja droga. Jej dziecko właśnie skończyło sześć miesięcy i zaczęło jeść stałe pokarmy, a te piękne, drogie materiałowe śliniaczki leżą obecnie w jej koszu na śmieci.

Myślałam, że będę wyluzowaną, doświadczoną starszą siostrą. Zupełnie zapomniałam o absolutnym, nieskrępowanym koszmarze rozszerzania diety metodą BLW, przez który przeszliśmy z Leo i Mayą. Myślę, że po prostu wypieramy tę traumę. Ale czy wiesz, co zgniecione awokado robi z organiczną tkaną bawełną? Ono się z nią chemicznie łączy. Jestem o tym absolutnie przekonana. Możesz namaczać ją w odplamiaczu przez trzy dni, możesz szorować płynem do naczyń, aż twoje knykcie zaczną krwawić, możesz odprawiać nad nią starożytny rytuał oczyszczania w świetle księżyca, a ta toksyczna, zielona maź i tak będzie się na ciebie gapić, drwiąc z twoich życiowych wyborów.

Nie ma to oczywiście żadnego znaczenia, jeśli twoje dziecko i tak zdecyduje się jeść bezpośrednio z podłogi niczym golden retriever, ale zakładając, że od czasu do czasu siedzi w krzesełku do karmienia, materiałowe śliniaczki to katastrofa.

Moja osobista vendetta przeciwko rzepom

Skoro jesteśmy już w temacie rzeczy, które rujnują ci życie podczas posiłku, musimy porozmawiać o mechanizmach zapinania. Ponieważ rzepy to zbrodnia przeciwko wyczerpanym matkom na całym świecie.

Kto w ogóle wymyślił rzepy w ubrankach dla dzieci? Poważnie, kim był człowiek, który pomyślał: „O tak, weźmy przedmiot, który będzie nieustannie prany, i pokryjmy go mikroskopijnymi plastikowymi haczykami, które działają jak śmiertelnie silny magnes na każdy najmniejszy kłaczek, sierść golden retrievera i zabłąkaną chusteczkę w pralce”? O Boże, pamiętam, kiedy Maya była mała, miałam całą stertę śliniaczków na rzepy, które dostałam w spadku po innych dzieciach. Pierzesz je dokładnie jeden raz, a zapięcie nagle wygląda jak puszysta, szara gąsienica. A kiedy rzep zapełni się kłaczkami z suszarki, całkowicie przestaje się kleić, więc śliniak po prostu zwisa z szyi dziecka jak jakaś smutna peleryna.

Do tego dochodzi ten hałas. Dźwięk rozdzieranego rzepu dokładnie w momencie, gdy twoje dziecko wreszcie, dzięki niebiosom, zasypia przy piersi lub butelce, bo zapomniałaś zdjąć mu śliniak przed poobiednim dokarmianiem. To jak odpalenie małej, agresywnej piły łańcuchowej w ciemnym, spokojnym pokoiku dziecięcym. Oczy dziecka otwierają się szeroko. A ty po cichu przeklinasz cały wszechświat.

Ale absolutnie najgorsze w tym wszystkim są same dzieci, ponieważ to mali, chaotyczni geniusze. Zanim Leo skończył siedem miesięcy, zorientował się, że jeśli po prostu chwyci przód swojego śliniaka tymi małymi, pulchnymi piąstkami i mocno pociągnie, rzep natychmiast się rozepnie. Odwracałam się więc na dosłownie dwie sekundy, żeby wyciągnąć zimną kawę z mikrofali – po raz czwarty tego ranka – i wracałam wzrokiem tylko po to, by odkryć, że zerwał z siebie śliniak, rzucił go prosto na głowę psa i właśnie aktywnie maluje palcami po swojej gołej klatce piersiowej purée ze słodkich ziemniaków.

Swoją drogą, śliniaki-fartuszki z długimi rękawami sprawiają tylko, że wyglądają jak mali, sfrustrowani rzeźnicy, a po praniu w dotyku przypominają zimną, mokrą ścierkę, więc nawet nie zaprzątaj sobie tym głowy.

Czekaj, czym w ogóle jest ten nowy plastik?

To, co próbuję ci uświadomić, Saro z Przeszłości, to fakt, że musisz kupić jej wodoodporne, plastikowe śliniaki. Ale czekaj, wiem, o czym myślisz. „Plastik” to teraz niemal zakazane słowo w kręgach rodzicielskich. Wszyscy od razu wyobrażamy sobie te sztywne, szeleszczące koszmary z PVC z lat 90., których używały na nas nasze mamy – te, które pękały na środku po miesiącu i szczypały w kark.

Wait what exactly is the new plastic anyway — Dear Past Me: The Messy Truth About Waterproof and Plastic Bibs

Moja pediatra, dr Miller, wpadła kiedyś w długi wywód na ten temat podczas bilansu dziewiątego miesiąca Leo. Badała mu chyba uszy i od niechcenia wspomniała, że te stare, plastikowe śliniaki, które mieliśmy jako dzieci, były pełne BPA, ftalanów i tych wszystkich substancji zaburzających gospodarkę hormonalną. Z tego, co kojarzę, te substancje to coś, co miesza w hormonach i rozregulowuje organizm? Szczerze mówiąc, nie do końca rozumiem tę chemię, ponieważ funkcjonowałam na trzech godzinach snu i wpatrywałam się tępym wzrokiem w jej dyplom na ścianie, ale to, co z tego wywnioskowałam, sprowadza się w zasadzie do tego, że stary, sztywny plastik jest toksyczny, a nowa wersja „plastiku” to po prostu bezpieczny dla żywności silikon.

Silikon to anty-plastikowy plastik. Jest całkowicie wodoodporny, nie plami się, jest na tyle miękki, że nie wbija się w ich małe, podwójne podbródki i jest w pełni bezpieczny. Nie uwalnia żadnych dziwnych chemikaliów do zabłąkanych chrupek, które wpadną do kieszonki zbierającej resztki.

A tak przy okazji, ta kieszonka? To głębokie, silikonowe korytko na dole śliniaka? To jedyna rzecz, która stoi między tobą a szorowaniem zaschniętej owsianki z fug o 20:00. Dzieci w zasadzie lubią zaglądać do kieszonki, aby odzyskać jedzenie, które upuściły. To jak małe poszukiwanie skarbów w trakcie posiłku, które przy okazji rozwija ich motorykę małą.

Kiedy już będziesz gotowa na zaakceptowanie tego bałaganu, możesz po prostu przejrzeć całą naszą silikonową kolekcję przetrwania podczas karmienia tutaj.

Rzeczy, które naprawdę przetrwają w mojej kuchni

Skoro całkowicie zmieniamy koncepcję tego prezentu na baby shower, pozwól mi oszczędzić ci metody prób i błędów i po prostu powiem ci, co naprawdę powinnaś jej kupić.

Things that seriously survive my kitchen — Dear Past Me: The Messy Truth About Waterproof and Plastic Bibs

Przede wszystkim, razem z silikonowym śliniakiem z kieszonką, kup jej Bambusowy Zestaw Łyżeczki i Widelca dla Niemowląt. Mam na ich punkcie wręcz obsesję. Kiedy Maya była mała, używaliśmy tych tanich, twardych, plastikowych łyżeczek z supermarketu, a ona agresywnie je żuła podczas ząbkowania i zostawiała pełno postrzępionych śladów po zębach na całym plastiku. Te z Kianao są genialne, ponieważ ich końcówka jest wykonana z miękkiego silikonu, więc nie niszczy dziąseł, a rączka jest z prawdziwego bambusa. Leo trzymał swoją jak malutką maczugę jaskiniowca. Mają idealnie dobraną wagę dla ich niezgrabnych, małych rączek, gdy uczą się samodzielnego jedzenia. Poza tym bambus wygląda naprawdę szykownie, co marginalnie rekompensuje fakt, że reszta twojej kuchni wygląda obecnie tak, jakby dzikie zwierzę wysadziło w powietrze słoik sosu marinara.

Powinnaś też wziąć Silikonową Miseczkę dla Niemowląt z Przyssawką. Mam bardzo żywe, lekko traumatyczne wspomnienie, jak Leo o 6:00 rano wymyślił, jak wystrzelić całą miskę spaghetti przez wyspę kuchenną. Miska dosłownie uderzyła w lodówkę i się od niej odbiła. Mark po prostu stał w samych bokserkach, mrugając na widok makaronu zsuwającego się po drzwiach ze stali nierdzewnej. Ta miseczka Kianao naprawdę mocno trzyma się tacy krzesełka i tak już zostaje. Musisz tylko upewnić się, że taca krzesełka jest najpierw całkowicie czysta i sucha, w przeciwnym razie przyssawka nie wytworzy próżni, co potrafi być lekko irytujące, gdy bardzo się spieszysz, ale jak już chwyci, jej oderwanie wymaga użycia naprawdę dużej, dorosłej siły.

Wiem, że wpatrywałaś się również w Drewniany Stojak Edukacyjny w butiku, myśląc o prezencie. Jest w porządku, nie da się ukryć, że jest piękny, a wiszące na nim drewniane zwierzątka są urocze, ale szczerze mówiąc, po prostu zajmuje miejsce na podłodze w salonie, a dzieci wyrastają z niego w sekundę, gdy tylko nauczą się od niego odpełznąć. Lepiej zainwestuj te pieniądze w sprzęt do karmienia.

O, poczekaj, skoro i tak robisz zakupy, powinnaś dorzucić do koszyka też Silikonowy Gryzak Wiewiórka Kojący Dziąsła Niemowląt. Wyrzynanie się zębów trzonowych u Mayi niemal złamało we mnie ducha istoty ludzkiej, a gryzaki silikonowe są o niebo lepsze niż te dziwne plastikowe kółka wypełnione wodą, które wkładasz do zamrażarki i które zawsze w końcu smakują jak stary, mrożony groszek. Ten w kształcie wiewiórki jest wyjątkowo łatwy do chwytania, gdy dzieci są malutkie.

Ten moment, kiedy nakrzyczała na mnie pediatra

Zanim zakończę ten list do samej siebie z przeszłości, muszę ci jeszcze przypomnieć o spaniu w śliniakach, bo dobrze wiem, jaka bywasz, gdy jesteś zmęczona.

Kiedyś pozwalałam Mayi zasypiać w foteliku samochodowym z założonym śliniaczkiem, ponieważ mocno ząbkowała i nie chciałam, żeby cała jej koszulka była przemoczona. Dr Miller nieźle mnie za to zbeształa podczas wizyty kontrolnej w czwartym miesiącu. Zobaczyła Mayę śpiącą w foteliku ze śliniaczkiem i posłała mi niesamowicie surowe spojrzenie.

Najwyraźniej zostawianie śliniaczka na śpiącym dziecku jest absolutnie zabronione. Jeśli jego główka opadnie do przodu, dekolt śliniaka może podjechać do góry i stworzyć ryzyko uduszenia. Ponadto dr Miller powiedziała, że gruba warstwa materiału lub silikonu na karku zaburza prawidłowe ułożenie pasów w foteliku samochodowym, więc jest to podwójny problem związany z bezpieczeństwem. Szczerze mówiąc, sama liczba rzeczy, które można zrobić źle w kwestii bezpieczeństwa w foteliku samochodowym przyprawia mnie o taki niepokój, że ledwo mogę o tym myśleć bez potrzeby położenia się twarzą w dół na dywanie. Po prostu zdejmuj śliniak w sekundę po zakończeniu posiłku lub przed włożeniem dziecka do samochodu. Zajmuje to dwie sekundy, nawet jeśli będzie krzyczeć.

Więc, Saro z Przeszłości. Wypij tę kawę, zanim lód całkowicie się stopi. Wyjdź z tego butiku. Przestań próbować kupować jej fantazyjną wersję macierzyństwa z nieskazitelnie czystym lnem i zamiast tego kup jej bałaganiarską, praktyczną, wodoodporną rzeczywistość.

Jeśli jesteś gotowa, aby naprawdę pomóc nowej mamie przetrwać pory posiłków, śmiało zrób zakupy z kolekcji do karmienia Kianao, zanim twoje dziecko zniszczy kolejne idealnie czyste ubranko.

Pytania, które prawdopodobnie panicznie wpisujesz w Google o 2 w nocy

Czy plastikowe śliniaki są naprawdę toksyczne dla mojego dziecka?
Te stare, sztywne, plastikowe modele z PVC sprzed trzydziestu lat zdecydowanie takie były. Były nafaszerowane takimi substancjami jak BPA i ftalany, przez co wszyscy wpadli w panikę i przestali ich używać. Ale współczesne „plastikowe” śliniaki od dobrych marek są wykonane w 100% z bezpiecznego dla żywności silikonu, który jest całkowicie obojętny i bezpieczny. Nie uwalnia żadnych dziwnych substancji chemicznych po nagrzaniu, więc nie musisz się tym stresować.

Ile wodoodpornych śliniaków tak naprawdę muszę kupić?
Realistycznie potrzebujesz tylko około trzech lub czterech dobrych, silikonowych sztuk. Ponieważ nie musisz wrzucać ich do pralki, po prostu opłukujesz je w zlewie po śniadaniu, a do obiadu będą już suche i gotowe do użycia. Jeśli kupisz materiałowe śliniaczki do karmienia, będziesz potrzebować ich dosłownie dwudziestu, bo będą siedzieć w koszu na bieliznę i gnić przez trzy dni.

Jak pozbyć się zapachu starego mleka z silikonowego śliniaka?
Czasami, jeśli zostawisz w zlewie brudny, silikonowy śliniak na zbyt długo, przesiąknie on dziwnym, mydlanym lub kwaśnym zapachem. Zazwyczaj po prostu wcieram w niego pastę ze sody oczyszczonej i wody, zostawiam go na blacie na czas, gdy narzekam Markowi na to, jaka jestem zmęczona, a następnie zmywam. Możesz je też wygotować we wrzątku przez kilka minut, aby całkowicie je zdezynfekować, ponieważ silikon się nie stopi.

Czy mogę używać materiałowych śliniaków tylko na ślinienie?
Och, zdecydowanie! Szczerze mówiąc, uwielbiam miękkie, bawełniane lub bambusowe śliniaczki na etap ząbkowania, kiedy po ich brodzie ciągle ścieka ślina. Po prostu nie chciej używać materiału do przecierów lub stałych pokarmów, chyba że naprawdę lubisz szorować plamy ze słodkich ziemniaków z tkaniny o północy.

Kiedy moje dziecko może całkowicie przestać nosić śliniak?
Maya odmówiła noszenia śliniaka tuż przed swoimi drugimi urodzinami, ponieważ uznała, że są one dla „dzidziusiów”. Leo nosił swój, aż skończył prawie trzy lata, bo uwielbiał tę kieszonkę. Tak naprawdę zależy to po prostu od tego, jak uparty jest twój maluch i jak bardzo zależy ci na tym, by nie zniszczył swoich ubranek. Nie ma jakiegoś magicznego wieku, po prostu w pewnym momencie odpuszczasz.