Był październik 2018 roku. Stałam w kuchni w jaskrawo musztardowych sztruksowych ogrodniczkach, w których myślałam, że wyglądam jak wyluzowana mama z Brooklynu, a tak naprawdę przypominałam wielkiego przedszkolaka. Popijałam letnie cold brew ze słoika, jednocześnie siłując się z moją ówczesną roczną córeczką Mayą, próbując wcisnąć jej na stopy sztywne, błyszczące, jaskraworóżowe kowbojki dla niemowląt. Na jej urodziny zaplanowaliśmy motyw "Moje pierwsze rodeo". Zamówiłam gigantyczny łuk z balonów, który wyglądał jak mała krowa. To była, wiecie, cała wielka produkcja.

Byłam absurdalnie dumna z tego stroju. Spędziłam godziny na przeglądaniu Pinteresta, przekonana, że jeśli nie trafię w punkt z estetyką, poniosę porażkę w moim pierwszym roku macierzyństwa. Maya miała na sobie Niemowlęce Body z Organicznej Bawełny pod uroczą sukienką z denimu w stylu vintage. Tak przy okazji, uwielbiam to body. Tak szczerze i z całego serca. Kiedy kilka lat później urodził się Leo, kupiłam je dosłownie w każdym możliwym kolorze, bo naprawdę rozciąga się przez ich wielkie, kiwające się główki bez zahaczania o uszy, co jest ogromnym plusem, gdy masz w domu małego krzykacza. Płaskie szwy są świetne, bo oboje moich dzieci odziedziczyło po mnie okropną, wrażliwą skórę.

W każdym razie, rzecz w tym, że górna połowa jej stroju była wygodna i przewiewna. A dolna? Średniowieczne narzędzie tortur w przebraniu mody.

Wyglądała uroczo. Przez dokładnie cztery minuty. A potem spróbowała iść.

Jeśli nigdy nie widzieliście roczniaka próbującego chodzić w sztywnych, kowbojskich butach ze spiczastymi noskami i półcalowym obcasem, pozwólcie, że wam to zobrazuję. To tak, jakby patrzeć na pijanego pingwina, który próbuje poradzić sobie na lodowisku w butach narciarskich. Zrobiła dwa kroki, całkowicie straciła środek ciężkości i zaliczyła spektakularny upadek twarzą prosto w stertę papieru do pakowania. Mój mąż Mark, który stał w kącie pijąc piwo i który wcześniej stwierdził, że buty wyglądają "jak błyszczące plastikowe więzienne ciżemki", rzucił mi to spojrzenie. Same wiecie, które.

Resztę imprezy spędziłam, nosząc ją na rękach, ponieważ absolutnie odmawiała postawienia stóp na podłodze. Myślałam, że po prostu dramatyzuje. Tak bardzo się myliłam.

Wielka interwencja pediatry w sprawie miażdżenia paluszków

Tydzień później poszliśmy z Mayą na bilans piętnastomiesięczniaka. Ja, wciąż całkowicie zafiksowana i zdeterminowana, by wyciągnąć maksimum z tych butów z Amazona za trzydzieści dolców, znów ją w nie ubrałam. Siedziałyśmy w gabinecie, Maya gniotła papier na kozetce i próbowała zjeść szpatułkę, kiedy weszła nasza pediatra, dr Gupta.

Spojrzała na Mayę. Spojrzała na buty. Westchnęła. To było takie westchnienie, jakim rozczarowany rodzic obdarza nastolatka, który właśnie sam spróbował rozjaśnić sobie włosy.

– Sarah – powiedziała, stukając w błyszczący różowy czubek buta. – Co my tu wyprawiamy?

Nie jestem lekarzem. Ledwo zdałam biologię w liceum. Ale dr Gupta po prostu posadziła mnie i wyjaśniła, że aktywnie walczę z rozwojem fizycznym własnej córki, a wszystko to dla ładnego feedu na Instagramie. Z tego, co pamiętam – a szczerze mówiąc, byłam skrajnie niewyspana i skupiałam się głównie na tym, by Maya nie lizała spodu stołka pani doktor – stopy niemowląt mają w zasadzie kształt grubiutkich małych trójkątów. Są szerokie w palcach i wąskie w pięcie. Dzieci potrzebują rozczapierzać paluszki, aby chwytać się podłoża i łapać równowagę.

Tradycyjne kowbojki mają dokładnie odwrotny kształt. Są zwężane w palcach. Kiedy wpychasz pucołowatą, kwadratową stópkę dziecka w spiczasty czubek, w zasadzie krępujesz mu stopy. To miażdży ich chrząstki, które w tym wieku są super miękkie, i uniemożliwia używanie palców do utrzymania równowagi.

No i ten obcas. O rany, obcas. Dorosłe buty do jazdy konnej mają podwyższony obcas, aby zaczepić o strzemię. Chyba że twój maluch aktywnie jeździ do żłobka na miniaturowym kucyku, naprawdę nie potrzebuje podwyższonego obcasa. Dr Gupta wyjaśniła, że taki obcas całkowicie zaburza postawę dziecka, pochylając miednicę do przodu i zmuszając je do kompensacji poprzez wyginanie dolnej części pleców. To zwiększa ryzyko potknięcia się o jakiś milion procent. Słysząc to, poczułam się jak najgorsza matka na planecie. W zasadzie zmuszałam moje dziecko do chodzenia w szpilkach, podczas gdy ono dopiero próbowało nauczyć się chodzić.

Niemowlęta nie potrzebują też wsparcia łuku stopy, więc po prostu zignorujcie każde buty, w których twierdzą, że mają to dla niemowlaka.

Sztuczna skóra to po prostu szklarnia na pot stóp

Ale kształt nawet nie był najgorszy. Porozmawiajmy o materiałach, bo to właśnie ta część do dziś nie daje mi spokoju.

Fake leather is basically a greenhouse for foot sweat — The Truth About Baby Cowgirl Boots (And My Epic Buying Mistakes)

Kiedy w końcu przyznałam się do porażki w gabinecie lekarskim i spróbowałam zdjąć te buty, to była istna walka fizyczna. Tam dosłownie wytworzyło się podciśnienie. Ja ciągnęłam, Maya kopała, a Mark bezużytecznie krążył wokół nas. W końcu but zeskoczył z nogi, a w powietrzu uniósł się zapach, który mogę opisać jedynie jako połączenie ciepłego sera i rozpaczy. Jej malutka stopa była jaskrawoczerwona, wilgotna i pachniała po prostu strasznie.

Te tanie kowbojki były wykonane ze sztucznej skóry poliuretanowej (PU). Ponieważ myślałam, że dbam o budżet domowy, kupiłam w zasadzie buty z twardego plastiku. Sztuczna skóra w ogóle nie oddycha. Działa jak szklarnia, zatrzymując ciepło i wilgoć blisko skóry. Dzieci bardzo pocą się na stopach – o wiele bardziej, niż wam się wydaje. Kiedy uwięzisz ten pot w plastikowej tubie, otrzymasz okropny zapach, pęcherze i zwiększone ryzyko chorób grzybiczych, o których w ogóle nie chcę myśleć.

Jeśli zamierzasz kupić dziecku buty, muszą być one oddychające. Prawdziwa skóra licowa jest świetna, ponieważ tak naprawdę dopasowuje się do ich dziwacznych, małych stópek i naturalnie oddycha. Ale ponieważ teraz staramy się robić zakupy bardziej zrównoważenie, szukam skóry garbowanej roślinnie lub naprawdę wysokiej jakości wegańskich alternatyw, takich jak skóra z jabłek czy kaktusa, które szczerze mówiąc, mają cechy porowate. Zrównoważone materiały kosztują początkowo więcej, ale wyrabiają się na stopie zamiast się zużywać. Można je też przekazywać dalej. Różowe, plastikowe kozaczki Mayi wyrzuciłam bezpośrednio do kosza pod przychodnią, co jest okropne dla środowiska, ale nie mogłam się zmusić, żeby je komuś oddać i przekląć nimi kolejne dziecko.

Co naprawdę się sprawdza, gdy zależy ci na estetyce

Więc czy to oznacza, że już nigdy nie możesz ubrać dziecka w urocze rzeczy w stylu country? Nie. Mam na myśli, ta estetyka jest niezaprzeczalnie urocza. Ale musisz całkowicie zmienić to, czego szukasz, przechodząc od "miniaturowych butów dla dorosłych" do "butów dla niemowląt w przebraniu kowbojek".

What honestly works when you still want the aesthetic — The Truth About Baby Cowgirl Boots (And My Epic Buying Mistakes)

Kiedy pojawił się Leo i chciałam, żeby miał urocze botki do jesiennych zdjęć rodzinnych, miałam już zupełnie inną strategię. Po pierwsze, podeszwa musi przejść test zginania. Jeśli nie potrafię jedną ręką z łatwością całkowicie zgiąć w pół podeszwy buta, trzymając w drugiej kawę, to znaczy, że jest zbyt sztywna dla malucha. Amerykańska Akademia Pediatrii twierdzi, że kiedy uczą się chodzić, powinny jak najwięcej chodzić po domu na boso. Z kolei na zewnątrz, podeszwa powinna być na tyle cienka i elastyczna, by nadal mogły czuć podłoże.

Jeśli masz noworodka lub niemowlę, które jeszcze nie chodzi (0-12 miesięcy), powinnaś szukać wyłącznie miękkich bucików typu "soft-sole". Znalazłam dla Leo niesamowite mokasyny ze skóry garbowanej roślinnie z kowbojskimi przeszyciami z boku. Wyglądały jak kowbojki, ale działały jak skarpetki. Były całkowicie płaskie (zero-drop) i miały super szeroki nosek, który pozwalał mu swobodnie poruszać palcami.

Poza tym, nigdy nie kupujcie niemowlętom wsuwanych butów z wąską cholewką. To syzyfowa praca. Spędzicie dwadzieścia minut na poceniu się i przeklinaniu, próbując przepchnąć uciekającą stópkę pod odpowiednim kątem za zgięcie kostki. Szukajcie fasonów, które ułatwiają zadanie. Najlepsze mają głęboki, ukryty boczny suwak, który całkowicie je otwiera, lub szerokie klapki na rzepy, które po zapięciu po prostu przypominają tradycyjną cholewkę.

Mark rzucił jeden z tych Zestawów Miękkich Klocków dla Niemowląt przez dywan, żeby odwrócić uwagę Leo, kiedy po raz pierwszy próbowałam mu założyć te miękkie buciki. No wiecie, są w porządku. To miękkie gumowe klocki. Mają na sobie cyferki i małe owoce, co jest miłe, ale w zasadzie Leo lubi je po prostu zgniatać podczas kąpieli i żuć rogi, kiedy jest sfrustrowany. Unoszą się na wodzie, co jest pomocne, ale szczerze mówiąc, to po prostu klocki. Robią swoje, gdy potrzebujesz pięciu sekund spokoju, by zapiąć dziecku buta.

Moje aktualne zasady dotyczące obuwia (których w większości się trzymam)

Obecnie podchodzę nieskończenie bardziej na luzie do tego, co noszą moje dzieci, głównie dlatego, że jestem zbyt zmęczona, by walczyć o modę z czterolatką. Ale zdrowie stóp to jedna z tych rzeczy, o które będę autentycznie kruszyć kopie.

Kupujemy rozmiar z zapasem na wzrost, upewniając się, że między najdłuższym palcem a czubkiem buta jest miejsce szerokości kciuka, ale nie kupujemy aż tak dużych butów, żeby dzieci potykały się o własne nogi. Jeśli buty trudno się zakłada, nie nosimy ich. Jeśli zostawiają czerwone ślady na skórze, lądują w koszu na dary (lub w śmietniku, jeśli to plastikowe śmieci). A tak szczerze mówiąc, to w domu i tak przez większość czasu biegają na boso.

Kiedy Leo był mniejszy, w zasadzie spędzał dnie na swoim Drewnianym Stojaku Edukacyjnym w salonie, całkowicie bez skarpetek i butów. Uwielbiałam ten gadżet. Naturalne drewno nie wyglądało jak wybuch plastiku w moim domu, a obserwowanie, jak próbuje kopać gołymi paluszkami tego małego, wiszącego słonika, to był najlepszy moment każdego mojego poranka. Bycie boso pomaga im rozwijać świadomość przestrzenną i wzmacnia mięśnie podbicia. Dzieci nie potrzebują butów, dopóki nie zaczną pewnie chodzić na zewnątrz, po powierzchniach, które mogą je zranić lub oparzyć.

Nadal wracam do tych zdjęć z pierwszych urodzin Mayi. Łuk z balonów był krzywy, moje ogrodniczki to była pomyłka, a te błyszczące różowe kowbojki były po prostu podologicznym koszmarem. Ale przeżyliśmy to. A teraz jestem mądrzejsza. W pewnym sensie. Nadal od czasu do czasu zdarza mi się kupować ubrania, które są głęboko niepraktyczne, ale przynajmniej rysuję grubą kreskę przy ich stopach.

Jeśli kompletujecie garderobę dla swojego malucha i szukacie rzeczy, które są naprawdę wygodne, odkryjcie nasze ubranka dla niemowląt z bawełny organicznej i kocyki, bo uwierzcie mi, miękkość i przewiewność to jedyna słuszna droga.

A jeśli jesteście gotowe na dobre pożegnać sztywne plastikowe buty, sprawdźcie kolekcję elastycznych, ekologicznych butów dla niemowląt od Kianao, zanim popełnicie te same błędy co ja.

Czy dzieci naprawdę potrzebują butów, kiedy uczą się chodzić?

Szczerze mówiąc, nie. Moja pani pediatra wbiła mi to do głowy. W domu powinny chodzić całkowicie boso lub w skarpetkach antypoślizgowych, by mogły czuć podłogę i uczyć się łapać równowagę. Tak naprawdę buty potrzebne są dopiero wtedy, gdy chodzą na zewnątrz po gorącym asfalcie, ostrym żwirze lub w miejscach publicznych, gdzie nie chcecie, by ich bose stopy dotykały podłoża. Nawet wtedy buty powinny dawać uczucie chodzenia boso, jak to tylko możliwe.

Skąd mam wiedzieć, czy buty są za sztywne dla malucha?

Zróbcie test wyginania! Robię to w sklepach cały czas i prawdopodobnie wyglądam jak wariatka. Weźcie but i spróbujcie zgiąć czubek z powrotem w stronę pięty. Jeśli nie dacie rady łatwo zgiąć podeszwy wpół jedną ręką, to znaczy, że jest o wiele za sztywna dla dziecka. Ich stopy muszą naturalnie zginać się podczas chodzenia. Jeśli but się nie wygina, stopa też nie może, a maluch będzie chodził jak Frankenstein.

Czy spiczaste noski naprawdę są takie złe dla niemowląt?

Tak, niestety tak. Stopy dziecka mają inny kształt niż stopy dorosłych – są znacznie szersze z przodu. Wpychanie ich w wąski nos zmusza te ich mięciutkie kostki w palcach do zgniatania się o siebie. To dla nich niewygodne i może zaburzyć prawidłowy rozwój stopy. Zawsze szukajcie butów z szerokim, zaokrąglonym noskiem lub szerokich w kształcie kwadratu, jeśli naprawdę zależy wam na wyglądzie w stylu country.

O co tyle hałasu ze sztuczną skórą?

Posłuchajcie, kupiłam tę tanią sztuczną skórę i do dziś tego żałuję. Podróbka skóry z poliuretanu (PU) to w zasadzie po prostu plastik. Nie oddycha. Stópka dziecka będzie się pocić, pot zostaje uwięziony, a potem masz do czynienia z czerwoną, podrażnioną, niesamowicie śmierdzącą małą stopą. Jeśli tylko możecie, wybierzcie prawdziwą ekologiczną skórę, garbowaną roślinnie, albo miękkie materiały płócienne, które autentycznie przepuszczają powietrze.

Czy powinnam kupować buty o rozmiar większe, żeby starczyły na dłużej?

Wiem, że to kuszące, bo dzieci wyrastają z rzeczy w ciągu, powiedzmy, trzech tygodni, ale nie róbcie tego w przypadku butów. Jeśli buty są za duże, stópka ślizga się wewnątrz, co powoduje straszne pęcherze. Poza tym całkowicie zmienia to ich chód i sprawia, że wciąż się potykają. Trzymajcie się zasady: miejsce na kciuk przy palcach, nie więcej.