Stałam w środku działu obuwniczego w Target z moim najstarszym synem – który ma teraz cztery lata i, kochane z niego dziecko, ale nadal jest absolutnym utrapieniem – kiedy uświadomiłam sobie, że w mojej głowie odbijają się echem trzy zupełnie różne głosy na temat tego, co powinnam założyć mu na stopy. Moja mama zadzwoniła do mnie tego ranka, żeby przypomnieć mi, że potrzebuje „sztywnych butów z twardą podeszwą dla odpowiedniego wsparcia kostki”, bo najwyraźniej, jeśli nie usztywnisz nogi malucha tak, jakby doznał kontuzji na nartach, jego kostki po prostu się wykręcą i złamią. Potem była ta przypadkowa kobieta w supermarkecie, która dogoniła mnie przy awokado, żeby mi powiedzieć, że powinnam kupić te buty, które piszczą przy każdym kroku, żebym „zawsze wiedziała, gdzie on jest”. A na koniec moja szwagierka, która mieszka w jakiejś komunie w Oregonie, napisała mi esemesa z manifestem o tym, że obuwie to więzienie dla stóp i powinien zawsze chodzić wyłącznie boso po wilgotnym mchu.
Dziewczyny, byłam tak cholernie zmęczona. Próbowałam po prostu wymyślić, co założyć mojemu dziecku na stopy, żeby w żłobku nie odesłali go do domu, a skończyło się na tym, że wciągnęła mnie nocna, internetowa czarna dziura. Przeglądałam fora, na których połowa postów była oznaczona tymi dziwnymi, usypiającymi, estetycznymi hasztagami w stylu #babi i #babie, i siedziałam tak na stercie prania myśląc, że z tego powszechnego wyczerpania zapominamy już nawet, jak poprawnie przeliterować słowo babies.
Więc dałam sobie spokój z internetem i po prostu zapytałam doktor Sarah, naszą lekarkę, podczas bilansu roczniaka. I zamierzam podzielić się z wami dokładnie tym, co mi powiedziała, przefiltrowanym przez moje własne, chaotyczne doświadczenia z trójką dzieci, ponieważ ogarnianie tych rzeczy jest drogie i irytujące, a ja nie pozwolę wam kupować butów, które zrujnują stopy waszych dzieci albo wasz budżet.
Bosa rzeczywistość, o której nikt nie mówi
Będę z wami szczera: moja szwagierka i jej wilgotny mech byli właściwie bliżej prawdy niż moja mama. Według dr Sarah absolutnie najlepszą rzeczą dla stóp stawiającego pierwsze kroki malucha jest brak czegokolwiek.
Z tego, co mi wyjaśniła, kiedy dzieci się rodzą, ich stopy to w zasadzie tylko miękkie, małe grudki chrząstki i tłuszczu. Nie mają tam jeszcze prawdziwych, stwardniałych kości, co, szczerze mówiąc, trochę mnie przeraża, kiedy zbytnio o tym myślę. Kiedy chodzą boso, stale odbierają małe sygnały sensoryczne z podłogi, które mówią ich mózgowi, jak utrzymać równowagę, a do tego używają paluszków, żeby chwytać się dywanu lub parkietu. Założenie sztywnego buta dziecku, które dopiero uczy się podciągać i stawać, to jak założenie grubych zimowych rękawic komuś, kto próbuje nauczyć się grać na pianinie. To po prostu nie działa.
Jeśli chodzi o moje średnie dziecko, zaczęło swoją przygodę ze stawaniem od podciągania całego ciężaru swojego ciała opierając się o bok Drewnianego stojaka edukacyjnego Rainbow. To taki wspaniały drewniany stojak gimnastyczny, który pierwotnie kupiłam, bo nienawidziłam patrzeć na to gigantyczne, plastikowe, mrugające światłami monstrum, które miałam przy najstarszym synu. W każdym razie, stała tam boso, chwytając podłogę palcami jak mała małpka i pacając rączką wiszącego słonika. Gdybym założyła jej wtedy sztywne buty, po prostu przewróciłaby się do tyłu jak ścięte drzewo.
Więc w domu? Niech biegają boso. Oszczędźcie pieniądze.
Kiedy naprawdę musisz kupić buty
Choć bardzo chciałabym pozwolić moim dzieciom biegać dziko i boso 24/7, mieszkam na teksańskiej wsi. W naszym ogrodzie mamy kolczaste rzepy wielkości piłeczek golfowych, mrówki ogniste czekające w zasadzce i asfalt, który w lipcu o 10 rano nagrzewa się tak, że można by na nim usmażyć jajko. Do tego istnieją przepisy dotyczące żłobków, a tam kręcą nosem na przyprowadzanie bosego dziecka.
Wprowadzenie obuwia jest tak naprawdę konieczne tylko wtedy, gdy dziecko samodzielnie chodzi na zewnątrz, idzie do żłobka lub spaceruje po miejscach publicznych, gdzie nie ufasz podłodze (czyli dla mnie, w dosłownie każdej publicznej toalecie czy restauracji). Ale kiedy w końcu przyjdzie moment na zakup butów, musisz wiedzieć, czego szukać, bo rynek jest zalany śmieciowym towarem.
Oto cechy, które naprawdę mają znaczenie, gdy kupujesz buty dla początkującego piechura:
- Całkowicie płaska podeszwa: Nie powinno być absolutnie żadnego podwyższenia pięty. Pięta i palce muszą znajdować się dokładnie na tym samym poziomie. Czasami delikatne podkręcenie do góry na samym końcu palców jest w porządku, ponieważ nieco zapobiega to częstemu potykaniu się o własne stopy, ale poza tym – but musi być płaski jak naleśnik.
- Przód buta (nosek) w kształcie kawałka pizzy: Stopy maluchów są naturalnie szersze w palcach i węższe w pięcie. Jeśli but jest zwężany w szpic lub ma kształt eleganckiego buta dla dorosłych, to zgniecie im palce i zaburzy równowagę.
- Tylko rzepy lub elastyczne zapięcia: Nie kupuj butów z tradycyjnymi sznurówkami, chyba że naprawdę kręci cię siłowanie się ze spoconym, wrzeszczącym aligatorem podczas prób zawiązania podwójnego węzła na kokardkę. Po prostu tego nie rób.
Test taco (i dlaczego mam na jego punkcie lekką obsesję)
Porozmawiajmy o elastyczności podeszwy, bo jest to kwestia, w której nigdy nie ustąpię. Następnym razem, gdy będziesz w sklepie i weźmiesz do ręki malutką, uroczą parę miniaturowych trampek za kostkę, spróbuj złożyć je na pół. Zbliż do siebie piętę i palce. Jeśli nie jesteś w stanie łatwo, używając tylko jednej ręki, zgiąć tego buta wpół, niczym taniego taco ze stacji benzynowej, odłóż go z powrotem na półkę.

Przekonałam się o tym na własnej skórze przy moim najstarszym synu. Kupiłam mu te drogie, ciężkie skórzane trapery, bo wyglądały tak uroczo z jego małymi flanelowymi koszulami. Założyłam mu je, a on natychmiast zapomniał, jak zginać kolana. Przez około dziesięć minut chodził jak potwór Frankensteina, po czym potknął się o dywan, rozciął sobie wargę i przez tydzień odmawiał chodzenia. Podeszwa była w zasadzie zrobiona z betonu. Dzieci stawiające pierwsze kroki powłóczą nogami, potrafią przeczołgać się przez pół pokoju, zanim znów wstaną, i bez przerwy kucają. Potrzebują butów, które zginają się i skręcają razem z nimi.
Ten test taco to mój ostateczny wyznacznik. Jeśli but się nie zgina, nie wyląduje na stopie mojego dziecka. Kropka. Nie obchodzi mnie, czy jest na wyprzedaży za trzy dolary.
I słuchajcie, wiem, że te małe, gumowe chodaki z dziurkami są teraz super popularne, ale błagam, nie wkładajcie w nie początkującego piechura, chyba że aktywnie czerpiecie przyjemność z patrzenia, jak wasz maluch co trzy kroki "całuje" podjazd zębami.
Co tak naprawdę ląduje na stopach moich dzieci
Kosztowało mnie to sporo prób i błędów, ale ostatecznie znalazłam zestaw rzeczy, które sprawdzają się u nas bez konieczności brania drugiego kredytu hipotecznego. Kiedy potrzebuję prawdziwych butów na zewnątrz lub do żłobka, zazwyczaj chwytam za Dziecięce trampki antypoślizgowe z miękką podeszwą - Pierwsze kroki od Kianao. Zazwyczaj podchodzę z dużą dozą podejrzliwości do dziecięcych trampek, bo z reguły sromotnie oblewają mój test taco, ale te są zupełnie inne.
Ich podeszwa jest niesamowicie miękka i elastyczna — możesz złożyć je wpół. Mają ten szerszy przód, więc pulchne, przypominające kostki sera stópki moich dzieciaków naprawdę mieszczą się w środku bez zgniatania. Ale absolutnie najlepsze w nich jest to, że wyglądają, jakby miały klasyczne sznurówki, a w rzeczywistości to superelastyczne gumki. Po prostu odciągasz język, wsuwasz stópkę i gotowe. Żadnego wiązania. Muszę dodać, że są odrobinę luźniejsze, co było świetne dla moich dzieci, bo wszystkie odziedziczyły po mnie szerokie stopy, ale jeśli twoje dziecko ma super wąskie stopy, być może będziesz musiała nieco bardziej zaciągnąć elastyczne zapięcie. My bierzemy brązowe, bo najlepiej kamuflują ten wszechobecny, teksański brud.
Delikatna sugestia: Jeśli jesteś właśnie na froncie, próbując znaleźć ubrania i buty, które nie będą sprawiać dyskomfortu twojemu dziecku, weź głęboki oddech i sprawdź kolekcję butów z miękką podeszwą od Kianao. Została specjalnie dobrana, by uczciwie wspierać ich rozwój, a nie go utrudniać.
Jak ubierać dziecko na etapie przejścia z raczkowania do chodzenia
Jedną z rzeczy, o których ludzie nie uprzedzają cię, gdy twoje dziecko zaczyna stawać i stawiać pierwsze kroki, jest to, jakie to bezlitosne dla jego ubrań. Maluchy ciągle wstają i siadają, szurają kolanami po podłodze, pełzają, przewracają się i podnoszą. Jeśli ubierzesz je w sztywne dżinsy lub mało elastyczne ogrodniczki, będą czuły się fatalnie.

Na tym etapie dosłownie żyjemy w Niemowlęcych body z organicznej bawełny. Materiał ma w sobie około 5% elastanu, co nie brzmi jak dużo, ale sprawia, że całość idealnie się rozciąga, gdy maluch kuca, żeby podnieść chrupka z podłogi. Co więcej, nie robi się z tego po dwóch praniach ten okropny, wyciągnięty, pofalowany jak plaster bekonu dekolt. Ponadto bawełna organiczna jest o wiele lepsza dla ich skóry, gdy intensywnie pocą się podczas popołudniowych szaleństw na placu zabaw. Zestawiam je z elastycznymi legginsami i miękkimi trampkami i to jest w zasadzie nasz stały uniform na cały rok.
Panika z powodu płaskostopia i rzeczywistość dobierania rozmiarów
Jeśli patrzysz na stopę swojego malucha i wpadasz w panikę, bo wygląda jak mały płaski naleśnik z palcami, nie pędź jeszcze z wizytą do ortopedy dziecięcego. Pamiętam, jak wpatrywałam się w stopy mojej córki, myśląc, że całkowicie zapadły się jej łuki stóp. Dr Sarah zaśmiała się i powiedziała mi, że one mają tam po prostu takie duże, grube poduszeczki tłuszczowe, dokładnie w miejscu, gdzie powinny być łuki. Prawdziwe ukształtowanie łuku stopy podobno pojawia się dopiero u dwu- lub trzylatków. Odpuść więc sobie buty, które reklamują "wsparcie łuku stopy" (wkładki ortopedyczne). Maluchy tego nie potrzebują, a bardzo prawdopodobne, że po prostu wyrządzisz im tym ból.
Co do dobierania rozmiaru – przygotujcie swoje portfele. Z tego, co zdążyłam luźno wyliczyć z ciągłego kupowania butów, stopa malucha rośnie o około pół rozmiaru co dwa, trzy miesiące. Musisz nieustannie sprawdzać ich palce. Moja żelazna zasada polega na tym, że próbuję wcisnąć swój własny kciuk między duży palec dziecka a czubek buta. Jeśli nie ma tam przestrzeni na szerokość kciuka, buty są za małe i skończy się to podkurczonymi palcami i bolesnymi pęcherzami.
Rodzicielstwo to po prostu niekończące się pasmo wyrastania ze wszystkiego. Kupujesz buty, dziecko zakłada je trzy razy i nagle jego palce są uciśnięte na samym końcu. To frustrujące, ale utrzymanie ich stóp w zdrowiu jest o wiele ważniejsze niż to, by "zamortyzowały się" pieniądze wydane na parę butów.
Jeśli jesteście gotowe, by przestać się stresować i po prostu złapać to, co naprawdę się sprawdza na tym chaotycznym, pięknym etapie wczesnego chodzenia, obejrzyjcie całą niemowlęcą kolekcję Kianao pod tym linkiem.
Moje chaotyczne, życiowe FAQ o stopach maluchów
Czy moje dziecko powinno nosić buty w domu, by ułatwić mu naukę chodzenia?
Broń Boże. Chyba że mieszkasz w domu, w którym podłoga jest usłana potłuczonym szkłem lub lodem, w domu pozwalaj im biegać boso. Bose stopy pomagają im chwytać podłoże i uczyć się równowagi o wiele szybciej niż jakikolwiek but. Skarpetki antypoślizgowe są w porządku, jeśli masz super śliskie, drewniane panele, ale w przeciwnym razie – uwolnij te małe paluszki.
A co, jeśli teściowa kupi im sztywne, drogie wyjściowe buciki na święta?
Załóż je na dokładnie pięć minut, żeby zrobić rodzinne zdjęcie, powiedz "bardzo dziękuję, są piękne", a następnie zdejmij je w sekundę po tym, jak tylko odwróci wzrok, żeby twoje dziecko mogło normalnie raczkować po salonie bez płaczu. Zrobiłam tak więcej razy, niż jestem w stanie zliczyć.
Skąd mam naprawdę wiedzieć, czy but jest za mały, skoro moje dziecko jeszcze nie mówi?
Jeśli musisz wciskać stopę dziecka do buta siłą jak u przyrodniej siostry Kopciuszka, to jest on za mały. Zawsze po zdjęciu butów powinnaś też dokładnie obejrzeć stópki – jeśli zobaczysz czerwone, zaognione odgniecenia lub odciski na piętach czy małych paluszkach, natychmiast wyrzuć te buty do pudła z rzeczami do oddania.
Czy wysokie, twarde buty za kostkę są lepsze, by usztywniać stawy skokowe?
To absolutny mit, w którym tak uwielbiało tkwić pokolenie naszych rodziców. Niemowlęta nie potrzebują unieruchamiania kostek. Muszą ruszać stawami skokowymi, by budować mięśnie, które będą je naturalnie wspierać. Sztywne buciki działają po prostu jak gips i wręcz powstrzymują te niezwykle ważne mięśnie przed nabieraniem siły.
Czy kupowanie używanych butów, żeby zaoszczędzić trochę pieniędzy, jest okej?
Jestem królową budżetowych zakupów z drugiej ręki, ale to jeden z nielicznych obszarów, gdzie mam duże wątpliwości. Jeśli dany but był często noszony przez inne dziecko, ukształtował się już pod kątem tej konkretnej stopy i specyficznego wzorca chodzenia tego dziecka. Kiedy chodzi o ich główne, codzienne buty na zewnątrz, zazwyczaj zaciskam zęby i kupuję nowe, żeby stópki mojego dziecka miały szansę w naturalny sposób dopasować wnętrze buta do siebie.





Udostępnij:
Do dawnej mnie: Nocna spirala w Google o witaminie K u noworodków
Jak tania bramka z marketu o mało nie zrujnowała mi weekendu