Była 2:14 w nocy, a mój najstarszy syn Jackson — który jest moim żywym dowodem na każdy możliwy błąd wychowawczy, jaki da się popełnić — wydawał z siebie wysoki pisk pterodaktyla, od którego wibrowały mi zęby trzonowe. Świeciłam latarką z iPhone'a prosto w jego małe, zmrużone oczka, bo w moim wykończonym brakiem snu mózgu nagle zrodziła się przerażająca myśl. Jego twarz była całkowicie sucha. Wył, jakbym właśnie ukradła mu oszczędności życia, ale z jego oczu nie popłynęła absolutnie żadna łza.

Wpadłam w panikę, słowo daję. Siedziałam tak w ciemnościach, gapiąc się na zaschnięte, kwaśne mleko na jego małej koszulce i byłam święcie przekonana, że jest tak niebezpiecznie odwodniony, że jego ciało całkowicie wyschło od środka. Złapałam się na tym, że bezmyślnie scrolluję telefon, i w amoku wpisałam w wyszukiwarkę „łzy dziecka the sims 4”. Mój mózg zmiksował moje dawne zamiłowanie do gier wideo z obecnym koszmarem na jawie, a ja naprawdę nie potrafiłam sobie przypomnieć, czy wirtualne dzieci w ogóle mają kanaliki łzowe, a co dopiero moje prawdziwe dziecko.

Moja mama, niech ją Bóg błogosławi, upierała się wcześniej, żebym kupiła roślinkę zwaną „dziecięcymi łzami” (solejrolię) i postawiła ją w pokoju dziecięcym, aby „oczyścić zestresowane powietrze”. Naprawdę poszłam i ją kupiłam, a do tego jeszcze trochę wodnych miniaturowych łezek do małej fontanny, żeby pokój był bardziej „zen”. Jedyną rzeczą, która umierała szybciej niż te głupie rośliny, były resztki mojego zdrowia psychicznego, gdy trzymałam na rękach to płaczące na sucho niemowlę.

Co mój pediatra tak naprawdę powiedział o suchym płaczu

Następnego ranka zaciągnęłam nas do lekarza, w pełni gotowa na przyjęcie do szpitala z powodu odwodnienia niemowlęcia. Mój pediatra, doktor Miller, po prostu się roześmiał — przez co szczerze mówiąc, miałam ochotę go zdzielić — i powiedział, że przesadzam.

Z tego, co zrozumiałam z jego wyjaśnień, noworodki rodzą się po prostu... trochę niedokończone. Produkują tak zwane łzy „podstawowe”, które chronią ich gałki oczne przed wysuszeniem podczas mrugania, ale te prawdziwe łzy emocjonalne — te wielkie, grube krople, które łamią serce — nie zostają „podłączone do systemu”, dopóki maluchy nie skończą od dwóch do ośmiu tygodni. Czasami trwa to jeszcze dłużej, jeśli mają zablokowany kanalik łzowy, co podobno zdarza się wielu niemowlakom i sprawia jedynie, że ich oczka wydają się nieco ropiejące i żółtawe, zanim same się oczyszczą.

Więc z twoim maluchem jest wszystko w porządku, a ty nie jesteś wyrodną matką, która odwodniła własne dziecko. One po prostu dosłownie nie potrafią jeszcze płakać prawdziwymi łzami, co jest dziwnym biologicznym kaprysem, o którym nikt nie raczy wspomnieć na tych wesołych zajęciach w szkole rodzenia.

Obsesja na punkcie śledzenia każdego najmniejszego dźwięku

Ponieważ Jackson był moim pierwszym dzieckiem, zareagowałam na jego suchy płacz w najbardziej milenialny z możliwych sposobów: ściągnęłam aplikację do śledzenia jego krzyków. Spędziłam bite trzy tygodnie, dokumentując każde kwilenie, rejestrując czas trwania, tonację i porę dnia, w przekonaniu, że jeśli tylko zbiorę wystarczająco dużo danych, uda mi się rozkodować jego płacz jak program komputerowy.

The obsession with tracking every single sound — The Truth About Newborn Crying and Why You Don't See Tears Yet

Mój mąż dosłownie dostawał przeze mnie szału, kiedy podtykałam telefon do ust dziecka jak mikrofon, zamiast po prostu wziąć go na ręce i uspokoić. Myślałam, że aplikacja w końcu wypluje z siebie magiczny wykres kołowy, który powie mi dokładnie, czego maluch chce. Oczywiście tak się nie stało. Sprawiło to tylko, że byłam jeszcze bardziej zestresowana, bo za każdym razem, gdy uruchamiał się stoper, czułam ucisk w klatce piersiowej. Siedziałam tam, patrząc, jak mijają sekundy, i czułam się jak kompletna ofiara, która nie potrafi pocieszyć własnego dziecka.

Patrząc z perspektywy czasu, mam ochotę sama sobą potrząsnąć. Nie da się umieścić noworodka w arkuszu kalkulacyjnym. Nie obchodzą go twoje punkty danych ani starannie oznaczone kolorami dzienniki snu; wie tylko, że nagle znalazł się w zimnym, głośnym świecie i chce wracać do twojego brzucha. I nawet nie wspominajcie mi o tych sekretnych słownikach języka niemowląt, gdzie ludzie twierdzą, że dźwięk „neh” oznacza głód, a „owh” senność — dziewczyny, to wszystko to po prostu jeden wielki, rozpaczliwy hałas.

Przetrwanie okopów czwartego trymestru

Mój pediatra ujął to tak, że kiedy dziecko płacze, jego mały mózg zalewa kortyzol, czyli chyba jakiś hormon stresu? Wyjaśnił, że natychmiastowe branie ich na ręce i reagowanie na ich potrzeby pomaga obniżyć ten stres i programuje ich mózg na poczucie bezpieczeństwa. Dosłownie nie da się rozpieścić noworodka, nawet jeśli teściowa wmawia ci, że „tworzysz złe nawyki”, nosząc je za dużo na rękach.

Ale powiem wam całkowicie szczerze. Czasami płacz trwa bite trzy godziny, maluchy podciągają swoje małe kolanka do klatki piersiowej, jakby ćwiczyły gimnastykę, i nie działa zupełnie nic. Bujasz, robisz „ciiiii”, chodzisz po ciemnych korytarzach, aż bolą cię stopy, a one wciąż krzyczą. Kiedy uderzysz w tę ścianę — a uderzysz na pewno — musisz po prostu bezpiecznie odłożyć tego wrzeszczącego ziemniaczka do łóżeczka i fizycznie wyprowadzić swoje wykończone ciało na korytarz na dziesięć minut, żeby tylko pooddychać i pogapić się w ścianę, zanim całkowicie stracisz zmysły. Dla nich jest o wiele bezpieczniej płakać samotnie w łóżeczku przez dziesięć minut, niż być noszonymi na rękach przez matkę, która z nerwów ma czerwoną mgłę przed oczami.

Kiedy w końcu pojawiają się prawdziwe łzy (i zaczyna się ząbkowanie)

Do czasu, gdy na świecie pojawiło się moje drugie dziecko, Chloe, podchodziłam do etapu noworodkowego ze znacznie większym spokojem. Ale mniej więcej w czwartym miesiącu te prawdziwe, mokre, wielkie łzy w końcu zadebiutowały, zazwyczaj przy okazji jej prób połknięcia własnej pięści. Ząbkowanie to już zupełnie inna bajka.

When the real tears finally show up (and the teething starts) — The Truth About Newborn Crying and Why You Don't See Tears Ye

Przy ząbkowaniu naprawdę trzeba dać im do gryzienia coś bezpiecznego, chyba że chcesz mieć posiniaczone obojczyki od ich agresywnych małych dziąseł. Bardzo restrykcyjnie podchodzę do tego, co moje dzieci wkładają do buzi, dlatego tak chętnie sięgałam po Szydełkową Grzechotkę i Gryzak Króliczek od Kianao. Ta zabawka była dosłownie kołem ratunkowym dla Chloe. Zrobiona jest z organicznej bawełny, więc nie stresowałam się, kiedy cała przesiąkała śliną, a surowe, drewniane kółko miało dokładnie taką twardą strukturę, jakiej potrzebowała, by masować obolałe dziąsła. Nosiłam ten gryzak w kieszeni podczas domowych obowiązków, żeby był zawsze gotowy do wkroczenia do akcji w ułamku sekundy, gdy tylko włączał się ryk. Nadal mamy go schowanego w jej pudełku na pamiątki.

Będę też z wami całkowicie szczera, jeśli chodzi o inne produkty na rynku. Przy najmłodszym wypróbowaliśmy Gryzak Bubble Tea od Kianao. Słuchajcie, nie da się ukryć, że jest uroczy i świetnie wygląda na Instagramie, ale na samym początku wydawał się trochę za duży dla jego malutkich rączek. W końcu, gdy zaczęły wyrzynać się trzonowce, bardzo polubił żucie małej, silikonowej "słomki", ale nie używaliśmy go na co dzień tak jak tego drewnianego kółeczka.

Jeśli jesteś obecnie uwięziona pod ząbkującym, płaczącym niemowlakiem, możesz przejrzeć pełną kolekcję zrównoważonych zabawek na ząbkowanie od Kianao tutaj i znaleźć coś, co kupi ci pięć minut spokoju.

Jeśli wolisz silikon od drewna, Gryzak dla Niemowląt Kaktus jest niesamowicie praktyczny. Jest oczywiście wolny od BPA, ale najlepsze w nim jest to, że możesz po prostu wrzucić go prosto do koszyka w zmywarce, gdy nieuchronnie wyląduje na brudnej podłodze przy kasie w supermarkecie. Zazwyczaj kupowałam od razu dwie sztuki, żeby jeden mógł być prany, podczas gdy drugi spoczywał bezpiecznie w torbie na pieluchy.

Przetrwasz to

Niezależnie od tego, czy twoje maleństwo wydaje z siebie suchy pisk noworodka, czy płacze prawdziwymi łzami, bo właśnie wyżyna się ząbek, wiedz, że to wszystko jest tymczasowe. Robisz świetną robotę, nawet gdy twoja bluzka jest pokryta dziwnymi wydzielinami, a ty od wtorku nie spałaś cięgiem dłużej niż dwie godziny.

Zanim wpadniesz w nocną spiralę paniki z wujkiem Google, weź głęboki oddech. Obejrzyj bezpieczne, ekologiczne niezbędniki dla maluszków od Kianao, które pomogą uspokoić twoje dziecko — posiadanie odpowiednich akcesoriów naprawdę sprawia, że te najtrudniejsze dni stają się choć odrobinę bardziej znośne.

Chaotyczne FAQ prosto z życia o płaczu dziecka

Czy to normalne, że oczka mojego dziecka są posklejane i ropiejące podczas płaczu?
Tak, mój lekarz powiedział, że to niezwykle częste i zazwyczaj to po prostu zablokowany kanalik łzowy. Mój najmłodszy miał to przez wiele miesięcy. Wygląda to dość obrzydliwie i osiada jako skorupka, zwłaszcza po drzemkach, ale wystarczyło, że delikatnie przemywałam oczko ciepłym, wilgotnym wacikiem od wewnątrz na zewnątrz. Jeśli stanie się mocno zaczerwienione lub zielonkawe, to oczywiście dzwoń do lekarza, ale w większości przypadków odetkanie się kanalika wymaga po prostu czasu.

Czy naprawdę mogę po prostu wyjść z pokoju, jeśli dziecko nie przestaje płakać?
Zdecydowanie i na 100 procent tak. Mój pediatra kazał mi wręcz obiecać, że będę tak robić. Jeśli nakarmiłaś, odbiło się, pieluszka jest sucha, a maluch nadal krzyczy tak przeraźliwie, że twoje ramiona są spięte i masz ochotę krzyczeć razem z nim, odłóż go do łóżeczka. Zamknij drzwi. Idź wypić szklankę wody w ciszy przez dziesięć minut. Dziecku kompletnie nic się nie stanie, a ty będziesz znacznie bezpieczniejszą, spokojniejszą mamą, kiedy po niego wrócisz.

Kiedy zaczną płynąć prawdziwe, mokre łzy?
U Jacksona nie widziałam prawdziwej łzy, dopóki nie skończył prawie miesiąca, a nawet wtedy była to tylko jedna żałosna kropelka. U większości maluchów dzieje się to pomiędzy drugim a ósmym tygodniem. Wcześniej produkują tylko tyle wilgoci, by ich oczy nie zamieniły się w rodzynki, ale zbyt mało, by łzy popłynęły po pulchnych, małych policzkach.

Czy powinnam kupić jedną z tych aplikacji, które tłumaczą, co oznacza płacz mojego dziecka?
Proszę, oszczędź swoje pieniądze i zdrowie psychiczne. Próbowałam tego i jest to potwornie męczące. Dzieci płaczą, bo są głodne, zmęczone, męczą je gazy, są przebodźcowane lub po prostu złe na to, że muszą teraz żyć poza macicą. Nie potrzebujesz do tego aplikacji; wystarczy zwykła odhaczana lista. Zaproponuj pierś/butelkę, sprawdź pieluszkę, spróbuj pomóc mu odbić, ululaj do snu. Powtarzaj do skutku. Obiecuję, że w końcu i tak nauczysz się rozpoznawać jego konkretne dźwięki, po prostu spędzając z nim czas.