Mówię wam, wiatr w południowym Chile to nie są przelewki. On dosłownie próbuje wyrwać resztki nadziei z klatki piersiowej. Stałam tam, na kamienistym szlaku, który przypominał powierzchnię księżyca, trzymając mojego dziewięciomiesięcznego synka, Liama. Mój mąż wpadł na ten genialny pomysł z naszej listy marzeń, by zabrać nasze pierwsze dziecko na sam dół mapy świata, zanim "uwiążą" nas kolejne pociechy. Płakałam schowana za tanimi okularami przeciwsłonecznymi, podczas gdy Liam, ubrany w sztywną zimową kurtkę narzuconą na zwykłe bawełniane body, pocił się jak mysz dociśnięty do mojej klatki piersiowej w nosidle, ale jednocześnie drżał gwałtownie za każdym razem, gdy podmuch wiatru uderzał w jego małą buzię. Właśnie w tamtym momencie zdałam sobie sprawę, że nie mam bladego pojęcia, jak zapewnić temu małemu człowiekowi komfort w ekstremalnych warunkach pogodowych.

Kiedyś myślałam, że ubieranie niemowlaka na zewnątrz oznacza po prostu kupienie tej drogiej, małej polarowej kurteczki z logo góry, którą wszyscy chwalą się w mediach społecznościowych. Wiecie dokładnie, o jaki klimat mi chodzi. Ale wrzucenie na dziecko modnego polaru za kilkaset złotych i uznanie, że to załatwia sprawę, to najkrótsza droga do tego, by skończyć z wrzeszczącym wniebogłosy niemowlakiem na dużej wysokości. Czy wiecie, ile tak naprawdę kosztuje ta malutka wiatroszczelna odzież? Prawie zakrztusiłam się herbatą, kiedy zaczęłam zapełniać wirtualny koszyk w sklepie internetowym. To absurd, by wydawać tyle pieniędzy na kawałek materiału, z którego maluch wyrośnie za sześć tygodni.

Moja mama powiedziała mi, że chyba oszalałam, zabierając niemowlę poza granice naszego Teksasu, a co dopiero na inną półkulę. Stwierdziła, że dzieci potrzebują tylko czystego dywanu i grzechotki – i niech ją Bóg błogosławi, wcale tak bardzo się nie myliła. Ale mieliśmy już opłacone, bezzwrotne bilety lotnicze, więc musiałam wymyślić, jak nie pozwolić mojemu dziecku zamarznąć lub ugotować się na górskim szlaku. Będę z wami całkowicie szczera – to, co sprawdza się u dorosłych na łonie natury, nie zawsze zadziała w przypadku niemowlaka.

Dlaczego sztywna zimowa kurtka to twój największy wróg

Moja babcia zawsze mi powtarzała, żeby ubierać dzieci na cebulkę, aż będą wyglądać jak małe ludziki Michelin, ale ta rada całkowicie traci sens, gdy przypinasz je do swojego ciała. Kiedy niesiesz dziecko na wędrówce, stajesz się w zasadzie wielkim, chodzącym grzejnikiem. Ubrałam Liama w gruby, sztywny kombinezon zimowy, myśląc, że chronię go przed zimnem, ale biedak nie mógł w nim zgiąć rączek ani nóżek. Po prostu patrzył na mnie jak rozgwiazda uwięziona w wielkiej piance marshmallow.

Prawdziwym sekretem radzenia sobie w terenie jest ubieranie na cebulkę, ale musisz używać do tego odpowiednich materiałów. Zazwyczaj po prostu chwytałam najtańsze wielopaki bawełnianych body w wielkich marketach, myśląc, że koszulka to po prostu koszulka. Ogromny błąd. Bawełna zatrzymuje wilgoć, więc kiedy Liam pocił się przytulony do mojego ciała, jego koszulka natychmiast przesiąkała i zostawała mokra, a potem zimny wiatr zamieniał go w małego sopelka w ułamku sekundy po tym, jak wyjęłam go z nosidła. Kończy się na tym, że zdejmujesz z dziecka wilgotne ubranka, próbując jednocześnie własnym ciałem osłonić je przed wiatrem.

Teraz zawsze zaczynam od niemowlęcego body bez rękawów z bawełny organicznej jako warstwy bazowej. Powiem wam szczerze: to mój absolutnie ulubiony element garderoby na wycieczki w plener, ponieważ bawełna organiczna naprawdę oddycha inaczej niż tanie, syntetyczne materiały. Jest na tyle elastyczna, że potrafię wcisnąć ją na wierzgające dziecko na tylnym siedzeniu wypożyczonego auta, nie rozrywając przy tym szwów. Nie chłonie tego dziwnego zapachu kwaśnego mleka, kiedy wędrujemy godzinami, i stanowi idealną, oddychającą barierę dla skóry mojego dziecka, zanim nałożę na niego wełnianą warstwę środkową i wiatrówkę.

Wielki błąd wózkowy z 2019 roku

Nawet nie próbujcie pchać wózka po kocich łbach czy kamienistych szlakach, chyba że chcecie, żeby wibracje wybiły wam zęby z czaszki. Przeciągnęliśmy nasz potężny wózek podróżny przez trzy lotniska tylko po to, by przez dziesięć dni leżał porzucony w kącie wynajętego domku, podczas gdy my i tak korzystaliśmy z nosidła ergonomicznego.

The great stroller mistake of 2019 — A Patagonia Baby Reality Check: The Gear And The Travel Truth

Oparzenia słoneczne na dużej wysokości to zupełnie inna bajka

Zawsze myślałam, że jeśli na zewnątrz jest zimno, nie trzeba zbytnio przejmować się słońcem. Okazuje się, że warstwa ozonowa na krańcu świata jest znacznie cieńsza niż moja cierpliwość w porze kolacji, co w zasadzie oznacza, że promienie UV po prostu smażą cię szybciej, bez względu na temperaturę.

Zanim wyjechaliśmy, nasz lekarz, dr Miller, wzruszył ramionami na widok mojej gorączkowej listy pytań i stwierdził, że dzieci poniżej szóstego miesiąca życia w ogóle nie powinny przebywać na bezpośrednim słońcu. Brzmi to świetnie w sterylnym gabinecie lekarskim, ale góry nie są zadaszone i czasami po prostu utkniesz na szlaku bez grama cienia. Wymamrotał coś o tym, że w akcie desperacji możemy po prostu użyć mineralnego kremu z filtrem, więc zgaduję, że ten tlenek cynku po prostu utrzymuje się na powierzchni skóry, by blokować promienie, zamiast wchłaniać się do krwiobiegu.

I tak oto we wtorkowy poranek próbowałam rozsmarować gęstą, białą pastę cynkową na wiercącym się niemowlaku, podczas gdy wiatr wdmuchiwał mi włosy prosto do ust. To dokładnie to samo, co próba nakładania lukru na ruchomą babeczkę, która w dodatku na ciebie krzyczy. Przez resztę dnia mój syn wyglądał jak maleńki, wściekły mim, ale przynajmniej się nie poparzył.

Jeśli próbujesz przygotować się do wielkiej podróży, a twój mózg paruje już od nadmiaru informacji, zrób sobie przysługę i przejrzyj kolekcję akcesoriów dla niemowląt od Kianao, aby wybrać czapki i sprzęt, którego naprawdę potrzebujesz, zanim wpadniesz w panikę i zaczniesz kupować przepłacone bzdury w sklepie z pamiątkami.

Zabawki, które naprawdę przetrwają trudy na szlaku

Można by pomyśleć, że majestatyczne piękno strzelistych lodowców i krystalicznie czystych jezior wystarczy, by zająć uwagę niemowlaka. Gdzie tam. Liam chciał tylko jeść kamienie i żuć paski mojego plecaka.

Toys that seriously survive a dirt trail — A Patagonia Baby Reality Check: The Gear And The Travel Truth

Zapakowałam na wędrówki silikonowo-bambusowy gryzak "Panda". Słuchajcie, gryzak sam w sobie jest w porządku. Zdecydowanie spełnia swoje zadanie, gdy dziąsła są opuchnięte, i maluch uwielbiał gryźć te małe uszka pandy, ale niestety nie ma na to prostego sposobu, by przypiąć go do nosidełka. Wyrzucał go w błoto za każdym razem, gdy mu się znudził, przez co połowę naszej wędrówki spędziłam na wycieraniu gryzaka o dżinsy i modleniu się, bym nie zapodała jego układowi odpornościowemu jakiejś egzotycznej bakterii. To doskonały gryzak do salonu, ale może nie być najlepszym wyborem na wietrzną górską ścieżkę.

To, co naprawdę uratowało moje zdrowie psychiczne, to zabawki, które zostawiłam w naszej chatce. Wzięłam ze sobą zestaw miękkich klocków dla niemowląt i okazały się one warte swojej wagi w złocie. Kiedy ugrzęźniesz w malutkiej chatce z powodu niebezpiecznej pogody, potrzebujesz czegoś, co zajmie dziecko, a przy tym nie zajmie połowy walizki. Te klocki są mięciutkie, więc mogłam je po prostu wcisnąć w te dziwne, puste przestrzenie w torbie podróżnej. Poza tym – gdy Liam ze zmęczenia nieuchronnie rzucił jednym z nich prosto w czoło taty, nikomu nic się nie stało.

Sen to jakiś żart, gdy słońce nigdy nie zachodzi

Nikt mnie nie ostrzegł przed tym niebem. Kiedy podróżujesz tak daleko na południe lub na północ w określonych porach roku, słońce po prostu odmawia zajścia. Była dosłownie 22:00, a na zewnątrz wciąż było na tyle jasno, że można było czytać książkę na ganku.

Próba uśpienia niemowlaka, którego wewnętrzny zegar zwariował z powodu wysokości, pięciogodzinnej zmiany czasu i oślepiającego słońca, to szczególny rodzaj tortury psychologicznej. Myślałam, że uda mi się po prostu zmusić go do trzymania się naszego normalnego teksańskiego harmonogramu drzemek. Byłam bardzo naiwna. Skończyło się na tym, że zakleiliśmy okna w domku czarnymi, grubymi workami na śmieci, żeby zaimitować noc i sprawić, aby wreszcie przestał pełzać po całym pokoju.

Mój najstarszy syn to dla mnie dzisiaj na ogół chodząca przestroga. Na tamtej wycieczce popełniliśmy przy nim absolutnie każdy możliwy błąd opisany w podręcznikach, od bawełnianych ubranek po kompletnie bezużyteczny wózek. Ale przeżyliśmy, a teraz, gdy pakuję się na wyprawy z dwojgiem moich młodszych dzieci, naprawdę wiem, co robię. Ubieranie na cebulkę nie podlega negocjacjom, cynkowy krem z filtrem niesamowicie brudzi, ale jest obowiązkowy, a do tego musicie po prostu zaakceptować fakt, że wasz plan dnia legnie w gruzach.

Zanim więc weźmiecie się za te wielkie wyprawy na łono natury i przemrozicie swoje dziecko, upewnijcie się, że warstwy bazowe faktycznie robią to, co do nich należy – łapcie oddychające bawełniane body z kolekcji ekologicznych ubranek dla niemowląt od Kianao i podziękujcie mi później.

Pytania, które wciąż słyszę o plenerach z niemowlakiem

Jak utrzymać niemowlęciu ciepło na wędrówce, żeby go nie przegrzać?
Szczerze mówiąc, to zabawa w zgadywanie z warstwami. Zaczynam od oddychającej bazy z bawełny organicznej, dodaję wełniany lub polarowy sweterek, a całość przykrywam wiatrówką. Kluczem jest sprawdzanie karku — jeśli jest gorący i spocony, natychmiast zdejmuję jedną warstwę. Musisz pamiętać, że jeśli dziecko jest w nosidełku, twoje własne ciepło ciała również je grzeje, więc zwykle potrzeba mniej ubrań, niż ci się wydaje.

Czy warto w ogóle męczyć się i brać dziecko na taką wielką wyprawę?
Zależy, w jaki dzień mnie o to zapytasz. W danej chwili, gdy wyje wiatr, a niemowlak płacze, poddasz pod wątpliwość wszystkie swoje życiowe wybory. Ale oglądanie później zdjęć opatulonego Liama na tle tych potężnych gór jest po prostu niesamowite. To nie są wakacje, to wyprawa. Po prostu obniż swoje oczekiwania do minimum, a będziecie się dobrze bawić.

O co chodzi z tymi kremami z filtrem dla niemowląt?
Dr Miller w zasadzie polecił trzymanie dzieci w cieniu, jeśli nie mają ukończonych sześciu miesięcy, ale jeśli nie masz innej opcji, używaj fizycznego, mineralnego kremu z tlenkiem cynku. Kiepsko się wciera i brudzi wszystkie ciemne ubrania, ale przypuszczam, że to lepsze rozwiązanie, niż pozwolenie słońcu na spalenie ich wrażliwej skóry na dużych wysokościach.

Czy mogę zabrać mój zwykły wózek na leśne szlaki?
Absolutnie nie. O ile nie idziecie po brukowanych alejkach w ogrodzie botanicznym, zostawcie wózek w domu lub w bagażniku auta. Korzenie, kamienie i błoto w ułamku sekundy zablokują te małe kółka. Zdobądźcie po prostu wygodne nosidełko, które rozprowadzi ciężar na waszych biodrach, a nie tylko na ramionach.

Jak ogarniacie drzemki, gdy jesteście z dala od hotelu?
Musiałam całkowicie odpuścić harmonogram. Czasami Liam odpływał w nosidełku podczas spaceru, a ja po prostu dalej maszerowałam, by go nie obudzić. Kiedy próbowaliśmy pędzić z powrotem do pokoju na "porządną" drzemkę, zwykle kończyło się to tylko naszym stresem i przegapieniem najpiękniejszych momentów dnia. Dzieci po prostu usną, gdy będą wystarczająco zmęczone.