Kochana Saro sprzed sześciu miesięcy,

Jest dokładnie 19:14 we wtorek, a ty klęczysz na wilgotnych płytkach w łazience w za dużym, poplamionym wybielaczem t-shircie z Nirvaną, którego nie prałaś od tygodnia. Ociekasz letnią wodą, bo próbujesz wykąpać 8-miesięcznego synka twojej siostry, Toby'ego, pod jej nieobecność, co wydawało się całkowicie wykonalną przysługą, kiedy prosiła cię o to trzy miesiące temu. Twoje trzecie Nespresso tego dnia stoi na brzegu umywalki – oczywiście zupełnie zimne.

I wtedy to się dzieje.

Cień odrywa się od sztukaterii nad zasłoną prysznicową. Początkowo twój wyczerpany mózg myśli, że to bardzo duża, agresywna ćma, ale potem cień zaczyna robić te zygzakowate, przerażające, pikujące loty wokół wentylatora. Leo, który ma 7 lat i myśli, że jest nieśmiertelny, zaczyna krzyczeć, że przybył Batman. Maya, mój 4-letni cień, która bez absolutnie żadnego powodu rozebrała się do rosołu tylko po to, by popatrzeć, jak kąpie się jej kuzyn, zaczyna histerycznie płakać i próbować wgramolić się do kosza na pranie. A Mark, mój drogi, kochany mąż, wpada do łazienki dzierżąc metalowy durszlak, którego używamy do spaghetti, jakby sitko na makaron miało cokolwiek pomóc w starciu ze skrzydlatym stworzeniem nocy.

W każdym razie, chodzi o to, że jesteś uwięziona w maleńkim, wykafelkowanym pomieszczeniu z prawdziwym małym nietoperzem pikującym nad twoją głową, fizycznie trzymając śliskie niemowlę w plastikowej wanience z wodą, i to jest dokładnie ten moment, w którym cała twoja filozofia rodzicielstwa pęka w szwach.

A chaotic bath time setup with a baby bathtub and an organic bamboo towel

Skrzydlaty szczur, który zrujnował mi wtorek

Nawet nie wiem, jak ostatecznie pozbyliśmy się go z domu. Myślę, że Mark po prostu otworzył to malutkie okienko w łazience i krzyczał na niego, podczas gdy ja zarzuciłam sobie ręcznik na głowę i ściskałam Toby'ego jak piłkę do rugby. Ale to, co nastąpiło później, było gorsze od samego latającego gryzonia, bo oczywiście pierwszą rzeczą, którą robisz, gdy twoje tętno spada poniżej 150, jest wyciągnięcie telefonu i wpisanie w Google: „nietoperz w domu z dzieckiem”.

I tu mała rada: nigdy tego nie rób.

Zadzwoniłam na nocny dyżur dr Miller o 20:30, niemal hiperwentylując. Spodziewałam się, że po prostu się zaśmieje, powie, żebym dała dzieciom paracetamol i poszła spać, ale ona zamilkła i zaczęła mruczeć coś o tym, że nietoperze przenoszą wściekliznę i że ich zęby są tak mikroskopijne, że nawet byś nie wiedziała, czy ty albo dzieci zostaliście ugryzieni. To dokładnie taki rodzaj pocieszającej porady medycznej, jakiego potrzebuje już i tak spanikowana matka. Powiedziała, że jeśli nie możemy z całą pewnością stwierdzić, że nietoperz nikogo nie dotknął, gdy tak krzyczeliśmy w ciemności, to możemy potrzebować zastrzyków. O Boże, zastrzyki.

Ostatecznie ich nie potrzebowaliśmy, bo Mark jakimś cudem przypomniał sobie, że nietoperz tak naprawdę nigdy nie zniżył się poniżej drążka od zasłony prysznicowej, ale sam strach podczas tej rozmowy telefonicznej całkowicie przestawił mi myślenie. Sprawił, że rozejrzałam się po tej łazience i dotarło do mnie, że podczas gdy ja panikowałam z powodu narażenia na wściekliznę, gdzie szansa wynosi jeden na milion, dosłownie sadzałam mojego siostrzeńca w zupie pełnej codziennej chemii.

Porozmawiajmy przez chwilę o plastiku

Bo po incydencie z nietoperzem nie mogłam zasnąć, więc zaczęłam agresywnie przeszukiwać internet, sprawdzając, do czego tak właściwie wkładam Toby'ego. Kojarzycie te standardowe, tanie plastikowe wanienki dla niemowląt, które każdy dostaje na baby shower i używa, nie myśląc o nich ani przez chwilę? Te, które pachną trochę jak nowa zasłona prysznicowa?

Let's talk about the plastic situation for a second — Dear Past Me: Surviving The Literal Baby Bat And Bath Time Chaos

No cóż, ten zapach to ulatniające się chemikalia. Wpadłam w gigantyczną nocną króliczą norę dotyczącą polichlorku winylu (PVC) i ftalanów. Okazuje się, że wiele z tych starszych lub tańszych wanienek jest produkowanych z chemikaliami zaburzającymi gospodarkę hormonalną, które przedostają się do wody, zwłaszcza gdy napełniasz je ciepłą wodą. Niemowlęta mają tę niesamowicie przepuszczalną, cienką jak papier skórę, a ja po prostu pozwalałam mu moczyć się w plastikowej chemicznej kąpieli trzy noce w tygodniu, bo na boku wanny był namalowany uroczy wielorybek.

Wyrzuciłam to wszystko prosto do pojemnika na plastik w garażu o 2:00 w nocy. Byłam na siebie wściekła.

Spędziłam kolejne trzy dni polując na naprawdę nietoksyczną wanienkę dla niemowląt z silikonu spożywczego lub polietylenu o wysokiej gęstości, bo najwyraźniej są to bezpieczniejsze plastiki, które nie uwalniają szkodliwych substancji. Jednak znalezienie produktów do kąpieli dla niemowląt, które nie są po prostu bezwartościowym ekologicznym bełkotem, jest niesamowicie wyczerpujące. Musisz czytać każdą najmniejszą etykietę. Jeśli na opakowaniu widnieje tylko napis „wolne od BPA” (BPA-free), ale nie ma informacji, CZYM właściwie jest ten plastik, prawdopodobnie po prostu zastąpiono BPA przez BPS, co jest w zasadzie tym samym toksycznym świństwem, ale z inną literką.

Jeśli zastanawiacie się nad temperaturą wody, po prostu zanurzcie w niej łokieć, aż poczujecie, że przypomina ciepłą zupę. To naprawdę nie jest fizyka kwantowa.

Rzeczy, które naprawdę sprawdziły się podczas tego całego chaosu

W noc nietoperza, kiedy praktycznie wyciągnęłam Toby'ego z wody, chwyciłam najbliższą rzecz, żeby go owinąć. Przypadkiem padło na bambusowy kocyk dla niemowląt w małe, akwarelowe listki. Wiem, że w teorii to kocyk do spania lub do wózka, ale powiem Wam, organiczny bambus jest DOSŁOWNIE bardziej chłonny niż którykolwiek z moich tak zwanych „ręczników dziecięcych”.

Te drapiące frotowe ręczniki, które kupuje się w wielopakach, tylko przesuwają wodę po ich skórze, ale ten bambusowy kocyk wysuszył go w jakieś dwie sekundy, gdy tak strasznie krzyczał. Jest niesamowicie miękki, wprost nieziemsko aksamitny, i w ogóle nie podrażnił jego plamek egzemy. Poważnie, skończyło się na tym, że kupiłam jeszcze jeden, by trzymać go w łazience, bo jest wystarczająco ogromny, by całkowicie owinąć w niego rzucające się na wszystkie strony niemowlę.

Zanim przeszkodził nam nietoperz, żuł zestaw miękkich klocków dla niemowląt, które wrzuciliśmy do wody, żeby odwrócić jego uwagę. Są wykonane z miękkiej gumy, całkowicie wolne od BPA i formaldehydu, co dawało mi spokój ducha, gdy obgryzał klocek z numerem 4. Szczerze mówiąc, jako zabawki do kąpieli są po prostu okej. Unoszą się na wodzie, pastelowe kolory są urocze i nienachalne, ale mają w sobie te maleńkie dziurki od piszczałek, które zasysają wodę, i próba wyciśnięcia całej wilgoci z dwunastu pojedynczych klocków, żeby nie urosła w nich pleśń, jest strasznie upierdliwa. Maya jednak lubi je układać, więc przetrwały w naszym domu.

Jeśli chcesz rzucić okiem na kilka rzeczy, które autentycznie sprawiają, że wieczorna rutyna jest mniej koszmarna, sprawdź organiczne kocyki i akcesoria do kąpieli tutaj, bo znalezienie najlepszych produktów do kąpieli dla niemowląt to nie wykupienie całego działu dziecięcego, a raczej po prostu znalezienie trzech rzeczy, przez które nie masz ochoty wyrywać sobie włosów z głowy.

Pokąpielowe negocjacje z zakładnikami

Kiedy łazienka została ewakuowana, a Toby suchy i ubrany w świeże body, wciąż musiałam go nakarmić. A także moje własne dzieci, które po spotkaniu z nietoperzem od nadmiaru adrenaliny kompletnie oszalały. Leo biegał wokół wyspy kuchennej z ręcznikiem zawiązanym na szyi niczym peleryna, a Maya domagała się suchych płatków z bardzo konkretnej różowej miseczki, która akurat brudna leżała w zmywarce.

Post-bath hostage negotiations — Dear Past Me: Surviving The Literal Baby Bat And Bath Time Chaos

Toby siedział w krzesełku do karmienia, pocierając oczy i kwiląc w tej specyficznej tonacji, która oznacza, że histeria jest tuż-tuż. Jesteśmy w zaawansowanej fazie rozszerzania diety, gdzie on chce jeść sam, ale ma koordynację ruchową pijanego marynarza. Trzepnęłam na jego tacę silikonowy talerzyk z morsem, i przyssał się jak absolutny beton. Nie żartuję, ta przyssawka jest agresywna. Nałożyłam w przegródki trochę tłuczonych słodkich ziemniaków i malutkie kawałki awokado – bo broń Boże, żeby jedzenie się stykało – a on, choćby nie wiem jak mocno ciągnął, nie mógł oderwać go od tacy.

Kocham ten talerzyk. Jest w 100% z silikonu spożywczego, więc nie muszę się martwić tym całym przenikaniem toksycznego plastiku, kiedy wrzucam go do mikrofalówki, by podgrzać resztki. Dodatkowo, te małe uniesione krawędzie w kształcie morsa naprawdę pomagają mu zgarnąć jedzenie do rączki, zamiast tylko zrzucać je przez brzeg prosto na moją świeżo zamiecioną podłogę.

Rzeczywistość wieczornej rutyny

Oto, co chciałabym, żeby ktoś mi powiedział, zanim miałam dzieci, a nawet zanim zgodziłam się popilnować dziecka mojej siostry: nie musicie kąpać dziecka codziennie. Dr Miller powiedziała mi podczas jednej z wczesnych wizyt kontrolnych Mayi, że noworodki i niemowlęta tak naprawdę potrzebują kąpieli tylko około trzech razy w tygodniu. Robienie tego co wieczór po prostu pozbawia ich skórę naturalnych olejków i sprawia, że są podatne na wysypki. Kiedyś myślałam, że codzienna wieczorna kąpiel to jedyny sposób, by zasygnalizować dziecku, że nadeszła pora spania, ale szczerze mówiąc, w połowie większości kąpieli i tak robi im się po prostu zimno i są wkurzone.

Kiedy już zdecydujecie się na kąpiel, absolutnie najważniejszą rzeczą, jakiej się nauczyłam – nie licząc inwazji nietoperzy – jest upewnienie się, że ręcznik, pieluszka i piżamka są dosłownie na wyciągnięcie ręki, zanim w ogóle pomyślicz o odkręceniu kranu, ponieważ w sekundzie, w której ta śliska mała foka znajdzie się w wodzie, jesteście w całkowitej pułapce. Nie możecie po prostu odejść na krok po myjkę. Moja pani doktor nazywa to „nadzorem dotykowym”, co brzmi bardzo klinicznie, ale w zasadzie oznacza po prostu, że cały czas musisz mieć jedną rękę fizycznie na ciele dziecka, bo może ono bezgłośnie ześlizgnąć się pod wodę mając dosłownie dwa centymetry głębokości, w mgnieniu oka. Właśnie dlatego nie upuściłam Toby'ego, kiedy zaatakował nas skrzydlaty demon.

Więc, Saro z przeszłości, oto lista rzeczy, które przetrwasz tamtej nocy:

  1. Absolutne przerażenie dzikim zwierzęciem w twoim własnym domu.
  2. Uświadomienie sobie, że używałaś toksycznej chemicznej wanienki.
  3. Bezużyteczną strategię obronną Marka z durszlakiem do makaronu w roli głównej.
  4. Plamy ze słodkich ziemniaków, które bezpowrotnie zniszczą twój t-shirt z Nirvaną.

A oto czego się nauczysz i o co szczerze powinnaś dbać:

  • Znalezienie wanienki dla niemowląt, która nie jest zrobiona z PVC.
  • Zapisanie w telefonie numerów na oddział toksykologiczny i do ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt.
  • Robienie zapasów z organicznych, wysoce chłonnych rzeczy, takich jak ten bambusowy kocyk.
  • Kupowanie silikonowych talerzyków, które naprawdę trzymają się cholernego stołu.

Dobrze ci idzie. Dzieci w końcu pójdą spać. Po prostu wyrzuć rano tę tanią, plastikową wanienkę, a na litość boską, trzymaj okno w łazience zamknięte.

Gotowi na detoks w rutynie Twojego maluszka bez popadania w paranoję? Odkryj naszą kolekcję bezpiecznych, nietoksycznych niezbędników oraz silikonowych naczyń, które naprawdę odrobinę ułatwiają rodzicielstwo.

Pytania, które gorączkowo wpisywałam w Google o północy

Czy naprawdę potrzebuję specjalnej wanienki dla niemowlaka?

Szczerze? Nie, nie POTRZEBUJESZ dedykowanej wanienki, jeśli masz czysty zlew i sporo siły w rękach, ale próba utrzymania mokrego, wyrywającego się niemowlaka, który nagle zdecydował, że nienawidzi wody, jest przerażająca. Dobra, nietoksyczna wanienka o ergonomicznym pochyleniu po prostu daje ci bezpieczne miejsce do jego odłożenia, więc możesz mu porządnie umyć włosy, nie czując się, jakbyś siłowała się z naoliwioną świnką. Upewnij się tylko, że cokolwiek kupisz, nie jest zrobione z plastiku PVC.

Co właściwie sprawia, że produkt dla dziecka jest „nietoksyczny”?

O Boże, to jest najgorsze, bo firmy cały czas kłamią. „Nietoksyczny” nie jest mocno uregulowanym terminem, więc każda marka może umieścić go na pudełku. Dla mnie oznacza to szukanie konkretów: 100% silikon spożywczy, naturalne, nieobrabiane chemicznie drewno, bawełna organiczna lub bambus oraz plastiki, które są wyraźnie sklasyfikowane jako HDPE lub PP (polietylen o wysokiej gęstości lub polipropylen). Jeśli firma podaje tylko hasło „wolne od BPA”, ale nie chce powiedzieć z jakiego dokładnie materiału wykonany jest produkt, zazwyczaj zakładam, że to po prostu śmieć.

Szczerze, jak ciepła powinna być woda do kąpieli?

Mój lekarz zawsze powtarza, że w okolicach 37 stopni Celsjusza, co absolutnie nic mi nie mówi, bo nie jestem ludzkim termometrem. W gruncie rzeczy woda powinna być przyjemnie ciepła na wewnętrznej stronie nadgarstka lub na łokciu, ale nie gorąca. Niemowlęta błyskawicznie tracą ciepłotę ciała, dlatego zazwyczaj stale polewam ich ramiona ciepłą wodą, gdy tak sobie siedzą w wanience, i zawsze mam w pełni rozłożony, czekający na moich kolanach ręcznik, zanim je stamtąd wyciągnę.

A co, jeśli moje dziecko napije się wody z kąpieli?

One na 100% napiją się wody z wanny. Maya traktowała kiedyś swoją kąpiel jak gigantyczną miskę zupy. O ile nie piją na potęgę galonów wody z mydłem albo nie zrobiły kupy do wanny (w takim wypadku natychmiast przerywamy misję), odrobina połkniętej wody ich nie zabije. To jest właśnie ten powód, dla którego znalezienie bezpiecznych produktów do kąpieli i nietoksycznych płynów jest tak szalenie ważne – bo to, co trafia do tej wody, w końcu znajdzie się w ich ustach.

Co tak naprawdę powinnam zrobić, jeśli nietoperz dostanie się do domu?

Dobra, przede wszystkim: nie używaj durszlaka. Odizoluj nietoperza w jednym pokoju, jeśli możesz, zamknij drzwi, podłóż ręcznik w szczelinę u dołu i wyprowadź dzieci i zwierzęta. Zadzwoń do straży dla zwierząt lub do lokalnego ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt. Skontaktuj się też z lekarzem, bo ukąszenia nietoperza są na tyle małe, że nie zawsze je widać, a wścieklizna to nie coś, z czym należy zadzierać, nawet jeśli szanse są astronomicznie niskie. Po prostu... zamontujcie moskitiery w oknach, okej?