Był wtorek, około 18:15, a ja miałam na sobie moją jedyną porządną, jedwabną koszulę. Dlaczego ubrałam bluzkę Madewell (którą można prać tylko chemicznie!) we własnej kuchni podczas karmienia półroczniaka, pozostanie tajemnicą, którą zabiorę do grobu. Ale chyba miałam jakieś złudzenia, że mogę być tą ogarniętą mamą, która pije ciepłą kawę i nosi szlachetne materiały. Nieważne.
Leo siedział w swoim krzesełku do karmienia, waląc piąstkami w tackę jak mały, wściekły dyktator. Właśnie spędziłam dwadzieścia minut, ostrożnie piecząc kawałek dzikiego łososia, bo Instagram powiedział mi, że moje dziecko potrzebuje kwasów omega-3 do rozwoju mózgu. Oddzieliłam przepiękny, idealnie upieczony kawałeczek, położyłam go delikatnie na jego tacce i cofnęłam się o krok, żeby podziwiać magię BLW w akcji.
Spojrzał na rybę. Spojrzał na mnie. Złapał łososia w swoją pulchną małą rączkę, pisnął z absolutnego zachwytu i plasnął nim prosto w moją klatkę piersiową. Centralnie na jedwab. Następnie, używając drugiej rączki, zaczął go agresywnie wcierać, cały czas utrzymując ze mną nieprzerwany kontakt wzrokowy.
Pachniałam jak targ rybny przez trzy dni. Koszula trafiła prosto do kosza na śmieci.
Jeśli stoisz teraz w kuchni, gapisz się na kawałek surowej ryby i zastanawiasz się, jak u diabła masz to bezpiecznie umieścić w ciele swojego dziecka, nie powodując przy tym nagłego wypadku medycznego ani nie rujnując swojej garderoby – widzę cię. Byłam tam. Oto wszystko, czego dowiedziałam się o absolutnym chaosie, jakim jest wprowadzanie ryb do diety, całkowicie bez cenzury.
Całkowicie przerażająca mowa mojej pediatrki o alergiach
Kiedy Leo skończył sześć miesięcy, nasza pediatra – która zawsze wygląda, jakby przed chwilą przebiegła półmaraton i ma zerową tolerancję na moje lęki – posadziła mnie i powiedziała, że musimy natychmiast zacząć podawać główne alergeny. Najlepiej już wczoraj.
Najwyraźniej ryby znajdują się w pierwszej dziewiątce alergenów. Co jest przerażające. Powiedziała mi, że według najnowszych badań, opóźnianie wprowadzania produktów alergizujących w rzeczywistości zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia alergii, co wydaje się okrutnym żartem, jaki wszechświat robi rodzicom. Trzeba je podawać wcześnie i często. Ale jednocześnie musisz obserwować dziecko jak jastrząb w poszukiwaniu pokrzywki, świszczącego oddechu czy wymiotów.
Więc tam byłam, przerażona, że doprowadzę własne dziecko do wstrząsu anafilaktycznego, ale równie przerażona, że jeśli mu tej ryby *nie* podam, jego mózg nie rozwinie się prawidłowo przez brak DHA. Rodzicielstwo to po prostu wybieranie swojego ulubionego smaku poczucia winy, serio.
Chyba wspomniała, że to super zdrowe ze względu na witaminę D, wapń i inne takie, ale mój mózg odtwarzał tylko w kółko dźwięk alarmu. Zaczęliśmy od potarcia mu ust odrobiną soku z łososia. Oblizał się, spojrzał zdezorientowany i nie dostał pokrzywki. Następnego dnia dostał maciupki kawałeczek. Przeżyliśmy. Ale o rany, ten stres.
Sytuacja z ośćmi to istne tortury
Rzecz, o której nikt ci nie mówi przed podawaniem dziecku ryby: ości są niewidzialne, są wszędzie i będą ci się śnić po nocach. Łosoś ma takie malutkie, przypominające igły ości. Stanowią one ogromne zagrożenie zadławieniem dla niemowlaka.
Nie możesz po prostu ufać facetowi na dziale rybnym, który mówi "jest wyfiletowana, pani kochana". Musisz umyć ręce, zanurzyć w niej palce i agresywnie wymasować surowe mięso ryby własnymi opuszkami, żeby wyczuć wszelkie ostre, małe kolce ukrywające się w środku. To obrzydliwe. Nienawidzę dotykać surowego mięsa. Strasznie tego nienawidzę.
Kiedy jest już upieczona, musisz to zrobić ponownie. Stałam nad krzesełkiem Leo, dokonując sekcji trzycentymetrowego kawałka łososia, jakbym rozbrajała bombę, absolutnie przerażona, że przeoczyłam jakąś ość. On krzyczał z głodu, a ja potrzebowałam, żeby posiedział spokojnie przez dwie sekundy, bym mogła się skupić. Zaczęłam trzymać Zestaw Miękkich Klocków Dla Niemowląt prosto na kuchennym blacie specjalnie w tym celu. Wysypywałam te mięciutkie, pastelowe klocki na jego tackę, a ponieważ mają na sobie takie zabawne symbole zwierzątek, był na tyle zajęty próbą zjedzenia gumowego hipopotama, że miałam czas na skończenie mojej mikroskopijnej rybiej operacji. Są super miękkie, co jest świetne, bo kiedy w końcu się wkurzał, że z rybą schodzi mi za długo i rzucał klockiem w moją głowę, to wcale nie bolało.
Dlaczego przestałam przejmować się debatą "dziki kontra hodowlany"
Jeśli spędzisz więcej niż pięć minut na mom-toku, będziesz przekonana, że podając dziecku łososia hodowlanego, karmisz je toksycznymi odpadami. Internet oczekuje od ciebie, że będziesz kupować łowionego na wędkę, dzikiego łososia alaskańskiego, któremu syreny śpiewały kołysanki do snu.

Pozwól, że oszczędzę ci trochę pieniędzy. Hodowlany łosoś jest w porządku. Jest łatwo dostępny, tańszy i, według mojego lekarza, całkowicie bezpieczny. Bo szczerze mówiąc, jeśli płacisz sto złotych za kilogram ryby, którą twoje dziecko zaraz agresywnie wetrze we własne czoło albo zrzuci na podłogę dla psa, to coś robisz źle.
Och, i nie dawaj im sushi. Surowa ryba i maleńki, niedojrzały układ odpornościowy niemowlaka to złe połączenie. To samo dotyczy wędzonego łososia – jest nafaszerowany sodem i najwyraźniej niesie ze sobą ryzyko listeriozy. Po prostu upiecz tę cholerną rybę, aż osiągnie odpowiednią temperaturę i będzie się łatwo dzielić na kawałki. Lecimy dalej.
Straty w garderobie i jedyna rzecz, którą Maya nosiła w rybne wieczory
Porozmawiajmy o zapachu. Olej rybny to unikalny rodzaj zła. Wnika w syntetyczne włókna i rozbija tam obóz na zawsze. Kiedy pojawiła się Maya (moje drugie dziecko), byłam już znacznie mądrzejsza. Wprowadziłam surową politykę: „żadnych ładnych ubrań na obiad z rybą”.
Ale dzieci wciąż muszą nosić *cokolwiek*, chyba że chcesz kąpać śliskie, pokryte rybą nagie dziecko w zlewie, co jest już zupełnie innym koszmarem. Zaczęłam więc ubierać ją wyłącznie w Niemowlęce Body Bez Rękawów z Bawełny Organicznej od Kianao za każdym razem, gdy jedliśmy owoce morza.
To autentycznie moja ulubiona rzecz w naszej szafie do brudzących posiłków. Ponieważ to w 95% organiczna bawełna, faktycznie oddycha, ale co ważniejsze, puszcza zapachy w praniu. Nie znam naukowego wytłumaczenia różnicy między włóknami syntetycznymi a naturalnymi, ale wiem jedno: poliester chłonie smród łososia jak gąbka, a to bawełniane body – nie. Do tego dekolt na zakładkę (kopertowy) sprawia, że kiedy Maya niechybnie wtarła purée z ryby w kołnierzyk, mogłam ściągnąć całość w dół, przez ramiona, zamiast przeciągać rybie resztki przez jej włosy i twarz. Przetrwało pranie w niemal wrzącej wodzie i nie skurczyło się do rozmiaru koszulki dla lalek. To czysta magia. Kupiłam dosłownie sześć sztuk w tych pięknych, neutralnych kolorach ziemi i stały się naszym oficjalnym ubraniem ochronnym.
Ten dziwny biały śluz to norma, obiecuję
Kiedy po raz pierwszy piekłam filet z łososia dla Mayi, obrzydliwa, biała, przypominająca gile substancja wyciekła z boków ryby, gdy ta była w piekarniku. Wpadłam w panikę i wyrzuciłam wszystko, zakładając, że ryba była chora lub po prostu zgniła od środka.

Dave wrócił do domu, spojrzał na kosz na śmieci i westchnął głęboko. "Sarah, to tylko albumina."
Najwyraźniej albumina to po prostu płynne białko, które żyje w mięśniach ryby, a kiedy robi się gorąco, jest wypychane na zewnątrz i staje się białe. Jest całkowicie nieszkodliwe. Wygląda jak śluz kosmity, ale możesz go po prostu zetrzeć lub pozwolić dziecku to zjeść. Serio, trzeba to po prostu zaakceptować.
Kiedy ząbkowanie spotyka owoce morza (chaotyczny crossover)
Gdy Maya miała około dziewięciu miesięcy, ząbkowała tak bardzo, że była w zasadzie jak dzikie zwierzątko. Jej dziąsła były opuchnięte, śliniła się przez trzy śliniaki na godzinę i odmawiała jedzenia czegokolwiek ciepłego.
Gdzieś przeczytałam, że można dawać niemowlętom zimne, grube paski ugotowanego łososia prosto z lodówki. Zimno przynosi ulgę dziąsłom, a mięso jest na tyle miękkie, że mogą je po prostu żuć bez użycia zębów. Więc spróbowałam. I to zadziałało! Radośnie żuła zimny kawał ryby przez dwadzieścia minut.
Minusy? Przez resztę popołudnia z jej ust pachniało jak podgrzaną karmą dla kotów. Kiedy później spróbowała dać mi oślinionego buziaka z otwartą buzią, prawie zwymiotowałam.
Szybko przerzuciłyśmy się na prawdziwe gryzaki. Kupiłam jej Gryzak Panda od Kianao. Jest... w porządku. Znaczy, to tylko gryzak. To kawałek silikonu spożywczego w kształcie misia. Czy ma magiczne moce? Nie. Ale podobały jej się te małe wypustki o strukturze bambusa po bokach i zajmowało to jej rączki. Żuła go przez kilka tygodni, wrzuciła pod kanapę, aż w końcu znalazł go pies. Ale szczerze mówiąc, łatwo go umyć w zmywarce, nie pachniał jak ocean i dał mi przerwę od całusów o zapachu ryby. Sukces to sukces.
Jeśli chcesz przejrzeć rzeczy dla niemowląt, które faktycznie przetrwają wielkie incydenty z rybnym purée w pierwszym roku ich życia, możesz sprawdzić pełną kolekcję ubranek dziecięcych z bawełny organicznej Kianao tutaj. Uratowała moje zdrowie psychiczne więcej razy, niż potrafię zliczyć.
Po prostu zrób, co możesz, serio
Wprowadzanie łososia robi bałagan. Śmierdzi. Spędzisz absurdalną ilość czasu dotykając zimnego, martwego mięsa ryby w poszukiwaniu wymyślonych ości. Twoja kuchnia będzie dziwnie pachnieć. Twoje dziecko prawdopodobnie zrobi minę, jakbyś właśnie nakarmiła je trucizną, gdy po raz pierwszy go posmakuje.
Ale potem pewnego dnia stanie się maluchem, który autentycznie poprosi o "różową rybkę" na obiad, a ty poczujesz się jak żywieniowy geniusz przez równe pięć minut, zanim rzuci swoimi brokułami na podłogę.
Zanim ze stresu kupisz termometr do mięsa albo wpadniesz w panikę na myśl o poziomie rtęci, weź głęboki oddech. Radzisz sobie świetnie. Jeśli potrzebujesz wsparcia na te najbardziej brudzące dni, zgarnij kilka rzeczy od Kianao, żeby chronić swoje zdrowie psychiczne (i dobre koszule).
Kup Odporne na Plamy Niezbędniki Dla Niemowląt Kianao Już Teraz
Brudzące i Prawdziwe FAQ O Łososiu Dla Dziecka
Czy mogę po prostu podać łososia z puszki, żebym nie musiała dotykać surowej ryby?
O rany, tak. Łosoś z puszki to najlepszy kod na nieśmiertelność. Jest już ugotowany, jest tani, a ości w środku są zwykle na tyle zmiękczone od gotowania ciśnieniowego, że możesz je po prostu rozgnieść widelcem w mięso. Moja pediatra naprawdę twierdziła, że rozgniecione ości to świetne źródło wapnia. Tylko szukaj puszek z napisem „bez dodatku soli”, ponieważ niemowlęta mają malutkie nerki, które nie poradzą sobie z dużą ilością sodu. Pachnie intensywniej niż świeża ryba, więc przygotuj swoje nozdrza.
Co jeśli agresywnie wetrą sobie rybę w oczy?
Bo to zrobią. Leo robił to ciągle. Nie jest to niebezpieczne, chyba że mają alergię, ale jest obrzydliwe, a olej rybny w gałce ocznej prawdopodobnie nie należy do najprzyjemniejszych uczuć. Po prostu trzymałam tuż obok ciepłą, mokrą myjkę i wycierałam mu rączki oraz buzię w ułamku sekundy, w którym tylko zaczynał celować w oczy. Nie używaj chusteczek nawilżanych do oczu, bo mydło w nich szczypie. Wystarczy ciepła woda i dużo cierpliwości.
Ile łososia to za dużo? Schizuję przez tę całą rtęć.
Okej, więc łosoś naprawdę jest uważany za rybę o "niskiej zawartości rtęci". To jedna z tych dobych ryb. Z tego, co powiedział mi lekarz, podawanie go dwa lub trzy razy w tygodniu jest całkowicie w porządku i szczerze zalecane. Powinnaś unikać dużych ryb drapieżnych, takich jak miecznik czy makrela królewska. Ale powiedzmy sobie szczerze, jeśli uda ci się sprawić, by twoje dziecko jadło łososia trzy razy w tygodniu, zasługujesz na medal. Ja miałam szczęście, jeśli udało mi się wcisnąć mu go raz na dwa tygodnie.
Jak to podawać, jeśli rozszerzamy dietę metodą BLW?
Jeśli mają około 6 do 8 miesięcy i po prostu chwytają wszystko całą piąstką, podawaj go w grubych paskach. Takich o wielkości twoich dwóch złączonych palców. Złapią to dłonią i będą gryźć po brzegach. Kiedy będą starsze, na przykład 9 czy 10 miesięcy i zaczną używać chwytu pęsetowego (kciukiem i palcem wskazującym), możesz rozdzielić go na małe kawałki wielkości paznokcia, żeby mogły je podnosić. Tylko za każdym razem sprawdzaj, czy nie ma tam tych cholernych, igiełkowatych ości. Zawsze.
Moje dziecko ma odruch wymiotny za każdym razem, gdy podaję mu rozdrobioną rybę. Co robić?
Odruch wymiotny (krztuszenie się) jest zupełnie normalny, ale i tak za każdym razem staje mi serce. Łosoś może być suchy, zwłaszcza jeśli go przepieczesz ze strachu przed bakteriami (wina moja). Spróbuj wgnieść ugotowanego łososia w coś kremowego. Ja miałam w zwyczaju agresywnie wgniatać go w purée z awokado lub batatów. Wygląda to absolutnie jak wymiociny, ale śliska tekstura znacznie ułatwia im przełykanie i zmniejsza krztuszenie się suchymi płatkami.





Udostępnij:
Nocne zmagania z konfiguracją robota Baby Miko
Dlaczego piosenka "Go Baby" Justina Biebera jest dokładnie tym, czego potrzebują mamy