Droga Saro sprzed dokładnie sześciu miesięcy, która stoisz właśnie w dziale warzywnym supermarketu Whole Foods o 8 rano, mając na sobie spodnie do jogi, które zdecydowanie widziały lepsze dni, i polar poplamiony czymś, co miejmy nadzieję jest tylko jogurtem. Wpatrujesz się w wystawę malutkich, uroczych kapust pak choi, bo o 3 nad ranem przeczytałaś gdzieś, że same bataty nie wystarczą, i właśnie wpadasz w spiralę matczynego poczucia winy z powodu diety swojego dziecka.

Odstaw na sekundę kawę i posłuchaj mnie. Kupienie tych uroczych, małych warzyw to ta łatwiejsza część. Sprawienie, by faktycznie trafiły do buzi Leo, bez jednoczesnego pomalowania całej kuchni na zielono, zajmie trochę więcej czasu.

Wiem, że patrzysz na nie i myślisz, że wydają się idealnym pierwszym pokarmem, bo są małe, a dzieci też są małe, więc oczywiście jest to połączenie idealne. I nie mylisz się całkowicie! Ale jest kilka rzeczy, o których chciałabym, żeby ktoś mi powiedział, zanim przyniosłam te zwodniczo brudne, małe zielone łodyżki do domu i spróbowałam nakarmić nimi małego człowieka, który wciąż nie do końca rozumie, że jego dłonie należą do jego własnego ciała.

Rzeczy medyczne, które mniej więcej rozumiem

Mój lekarz, dr Aris — który jest po prostu święty i odpowiadał na moje spanikowane weekendowe wiadomości na portalu pacjenta o dziwnych kolorach kupy częściej, niż chciałabym przyznać — tak naprawdę bardzo się ucieszył, kiedy powiedziałam mu, że próbujemy je wprowadzić do diety. Powiedział, że to w zasadzie jak pigułka witaminowa zrobiona z wody. Albo coś w tym stylu.

Z tego, co udało mi się wyłapać przez dźwięk Mayi agresywnie rzucającej klockami magnetycznymi o podłogę w gabinecie, te zielone liście to w 95 procentach woda, co jest mega pomocne, bo Leo miał poważne problemy z zaparciami, kiedy zaczynaliśmy rozszerzanie diety. Dr Aris powiedział też, że jest w nich mnóstwo roślinnego wapnia dla ich kości, witamina K, żeby krew krzepła jak trzeba, i ogromna ilość witaminy A na wzrok. Wspomniał też o jakimś mądrym, naukowym słowie — glukozynolany, chyba? — które brzmiało jak nazwa dinozaura, ale najwyraźniej jest to związek roślinny, który wspiera ich mikrobiom jelitowy. Po prostu pokiwałam głową i udawałam, że dokładnie wiem, co to znaczy, podając Leo kolejnego chrupka ryżowego, żeby siedział cicho.

Ostrzegł mnie wprawdzie, że z racji tego, że kapusta należy do rodziny brokułowatych, może powodować gazy. Więc tak. Przygotuj się na naprawdę imponujące, muzyczne pieluchy. Ponadto, mimochodem rzucił, że istnieje coś takiego, co nazywa się Zespołem Alergii Jamy Ustnej (OAS), gdzie jeśli dziecko jest uczulone na pyłki bylicy, jego buzia może swędzieć podczas jedzenia tego warzywa? To mnie przeraziło, ale przysięgał, że to niezwykle rzadkie i po prostu mam obserwować, czy Leo nie zacznie trzeć buzi. Spoiler: z Leo wszystko było w porządku, ale spędziłam trzy dni, gapiąc się na jego usta jak jakaś psychopatka.

Kompletny koszmar, jakim jest ich mycie

Dobra, muszę trochę ponarzekać, bo nikt cię nie przygotowuje na tę ilość brudu.

Patrzysz na te nieskazitelne małe kapustki w sklepie i myślisz: och, szybkie płukanie pod kranem i gotowe. NIE. Absolutnie nie. Przysięgam na wszystko, ilość ziemi ukrytej głęboko u nasady tych liści mogłaby wystarczyć na założenie ogrodu społecznościowego. Kiedy przygotowywałam je po raz pierwszy, po prostu opłukałam je przez sekundę pod kranem, ugotowałam, a kiedy wzięłam gryza, żeby sprawdzić temperaturę, czułam się, jakbym żuła garść piasku z piaskownicy. To była tekstura rodem z piekła.

Musisz agresywnie odciąć dół albo dosłownie oddzielić każdy pojedynczy liść i szorować go pod bieżącą wodą, jakbyś szukała złota. Jest to niesamowicie żmudne i zazwyczaj dzieje się wtedy, gdy ktoś krzyczy przy moich kostkach domagając się przekąski, ale jeśli tego nie zrobisz, twoje dziecko będzie jadło sam piach. Mój mąż Mike wszedł do kuchni podczas jednej z moich sesji mycia, zobaczył ogromną ilość ziemi w zlewie i zapytał, czy przesadzam rośliny doniczkowe. Prawie rzuciłam mu w głowę mokrą, zieloną łodygą.

Jeśli chodzi o ich przechowywanie? Po prostu wepchnij je nieumyte do szuflady na warzywa w lodówce w luźnym woreczku i miej nadzieję, że przypomnisz sobie o nich, zanim trzy dni później zamienią się w żółty szlam.

Jak nie zamienić tego w szarą papkę

Pierwsza zasada dotycząca zieleniny dla niemowląt jest taka, że absolutnie nie można podawać łodygi na surowo, ponieważ stwarza to ogromne ryzyko zadławienia. Druga zasada to wymyślenie, jak ją ugotować, aby była wystarczająco miękka dla bezzębnych dziąseł, ale nie tak rozgotowana, żeby pachniała jak szkolna stołówka.

How to not turn it into gray mush — Dear Past Me: How To Cook Baby Bok Choy & Baby Bok Choy Recipes

Kiedy Leo miał około sześciu miesięcy, a my tkwiliśmy po uszy w bałaganie zwanym metodą BLW (Bobas Lubi Wybór), po prostu gotowałam na parze gigantyczne, grube, białe części łodyg, dopóki nie były całkowicie miękkie. Odcinałam właściwe zielone liście i dawałam mu do rączki samą wielką łodygę. To było genialne, bo mógł ją chwycić swoimi niezgrabnymi piąstkami i po prostu żuć ją przez dwadzieścia minut. Pomogło mu to zorientować się, gdzie znajduje się tył jego jamy ustnej, a i tak głównie wysysał z niej tylko wodę.

Kiedy skończył dziewięć miesięcy i nagle rozwinął ten malutki, przerażający chwyt pęsetkowy, dzięki któremu chciał podnosić z podłogi każdy mikroskopijny okruszek, musiałam zmienić strategię. Zaczęłam siekać ugotowane łodygi na maleńkie, łatwe do pogryzienia kawałeczki, a miękkie, ugotowane liście kroić w cienkie paski. Mieszałam te paseczki z purée z batatów lub kaszką ryżową. Małe ostrzeżenie: czasami te małe, mokre, zielone paski przyklejają się do podniebienia, a dzieci robią wtedy tę dramatyczną, bezgłośną minę, jakby się krztusiły, przez co serce staje w gardle. Ale dr Aris zapewnił mnie, że jest to całkowicie nieszkodliwe i dzieci sobie z tym radzą.

Teraz, gdy skończyliśmy już rok, to w zasadzie wolna amerykanka. Siekam to wszystko, polewam oliwą z oliwek, żeby organizm faktycznie przyswoił witaminy, i pozwalam mu próbować używać widelca, co zazwyczaj kończy się tym, że po prostu rzuca jedzeniem w psa. Pies, tak przy okazji, odmawia jego jedzenia.

Ofiary w garderobie

Jeśli nie zapamiętasz z tego listu niczego innego, proszę, zrozum przynajmniej to, że mokre, ugotowane na parze zielone liście trwale zafarbują każde urocze, estetyczne ubranko, w które ubierzesz swoje dziecko. Zniszczyłam tyle pastelowych pajacyków, zanim poszłam po rozum do głowy.

W zasadzie masz dwa wyjścia: rozebrać dziecko do samej pieluchy, co oznacza, że będziesz musiała je wykąpać natychmiast po obiedzie, albo ubrać je w coś, co możesz z niego łatwo ściągnąć, bez przeciągania zielonego szlamu przez twarz. Z tego właśnie powodu jestem wielką fanką Dziecięcego Body z Bawełny Organicznej. Dekolt ma zakładki na ramionach, więc kiedy kończymy posiłek, a Leo wygląda jak potwór z bagien, po prostu ściągam całe body W DÓŁ przez jego ramiona i zamykam cały bałagan wewnątrz koszulki. Co więcej, bawełna organiczna jest zaskakująco odporna i jak dotąd nie zatrzymała trwale zielonych plam, chociaż moja pralka na pewno już swoje przeżyła.

Jeśli polujesz na ubranka, które przetrwają absolutny chaos rozszerzania diety, ich linia ubrań ekologicznych jest naprawdę warta przejrzenia, bo obecnie jestem zbyt zmęczona, żeby bawić się z delikatnymi materiałami.

Kiedy dziąsła dają w kość

O czym całkowicie zapomniałam do momentu, gdy stałam w kuchni gotując warzywa w południe, to to, że dokładnie w czasie, gdy wprowadzasz stałe pokarmy, maluchy postanawiają też zacząć ząbkować. To taki naprawdę zabawny żart biologii, gdzie mają uczyć się jeść, ale ich buzia boli tak bardzo, że chcą tylko krzyczeć i gryźć cię w ramię.

When their gums are raging — Dear Past Me: How To Cook Baby Bok Choy & Baby Bok Choy Recipes

Bywały dni, kiedy Leo nawet nie chciał spojrzeć na jedzenie, które zrobiłam. Był po prostu zbyt nieszczęśliwy. Kiedy wysypka od ślinienia była w najgorszym stadium, szczerze zrezygnowałam kilka razy z obiadu i po prostu dałam mu w zamian jego Gryzak Pandę. Kupiłam go pod wpływem impulsu, bo ten mały bambusowy detal był uroczy, ale okazał się niesamowity. Silikon jest bezpieczny do kontaktu z żywnością i ma takie małe, teksturowane wypustki, które Leo zapamiętale żuł, rzucając mi mordercze spojrzenia. Wrzucałam gryzak do lodówki na dziesięć minut, zanim mu go dałam, a zimno zdawało się na tyle znieczulać jego dziąsła, że czasami mogliśmy później na poważnie wrócić do prób z zielonymi warzywami.

Krajobraz po posiłku

Po wielkiej popołudniowej katastrofie z zieloną kapustą, zazwyczaj pilnie potrzebujemy zmiany otoczenia. Kiedy już wytrę podłogę, wytrę krzesełko do karmienia, wytrę dziecko i wytrę siebie, ewakuujemy się do salonu.

Przez długi czas mieliśmy w kącie rozstawiony Drewniany Stojak Edukacyjny Baby Gym. Będę tutaj całkowicie szczera — jest piękny. Wygląda, jakby pochodził z minimalistycznego, skandynawskiego domu, którym nasz dom absolutnie nie jest. Stonowane kolory są urocze, a Leo, kiedy był mniejszy, naprawdę lubił uderzać w małego drewnianego słonika. Ale jako rozwiązanie oszczędzające przestrzeń? Jest tylko w porządku. Maya, która ma siedem lat i ciągle ćwiczy domową gimnastykę, potykała się o drewnianą nogę w kształcie litery A przynajmniej dwa razy w tygodniu. To solidny sprzęt, ale jeśli masz mały salon lub pełne chaosu starsze rodzeństwo, lepiej najpierw zmierz dywan, aby upewnić się, że stojak nie stanie się niebezpiecznym elementem toru przeszkód. Tak czy inaczej, chodzi o to, że potrzebujesz czegoś, co odwróci ich uwagę, podczas gdy ty będziesz pić zimną kawę i mentalnie przygotowywać się do kolacji.

Dobra, muszę powoli kończyć, bo Maya właśnie oznajmiła, że próbowała spuścić kamień w toalecie, żeby „zobaczyć, czy potrafi pływać”. Jeśli jesteś właśnie w samym środku rozszerzania diety swojego dziecka, niech Bóg ma cię w opiece. Jest to brudne, bywa frustrujące, a przez połowę czasu czujesz się, jakbyś prowadziła malutką, niewdzięczną jadłodajnię. Kup sobie trochę miękkich, odpornych na plamy rzeczy od Kianao, aby uratować swoje zdrowie psychiczne, zanim zabierzesz się za gotowanie tej zieleniny.

Pytania, które gorączkowo wpisywałam w Google o 2 nad ranem

Czy moje dziecko może się zadławić tą zieloną, liściastą częścią?
O Boże, tak, jeśli nie posiekasz jej odpowiednio. Po ugotowaniu liście stają się super cienkie i śliskie, a jeśli są zbyt duże, mogą dosłownie przykleić się do podniebienia twojego dziecka lub do tylnej ściany jego gardła. Dr Aris powiedział mi, aby posiekać same liście na maleńkie paseczki dla dzieci poniżej pierwszego roku życia lub po prostu całkowicie unikać liści i dawać im tylko grubą, ugotowaną łodygę do gryzienia.

Czy to normalne, że kupa mojego dziecka jest teraz praktycznie neonowo zielona?
Za pierwszym razem wpadłam w taką panikę, ale tak! Cokolwiek wchodzi, wychodzi wyglądając niemal dokładnie tak samo, kiedy ich brzuszki dopiero uczą się trawienia. O ile nie towarzyszy temu gorączka lub skrajne marudzenie, zielone pieluchy są po prostu dowodem na to, że faktycznie coś połknęły, a nie tylko zrzuciły wszystko na podłogę.

Czy mogę podać to na surowo, jeśli pokroję to super cienko?
Nie. Nie, nie, nie. Surowe łodygi są o wiele za twarde i stanowią dla niemowląt ogromne zagrożenie zadławieniem, nawet jeśli pokroisz je na grubość papieru. Musisz je ugotować na parze lub podsmażyć, aż będą na tyle miękkie, że bez problemu rozgnieciesz je między kciukiem a palcem wskazującym.

Czy absolutnie muszę kupować wersję ekologiczną?
Słuchaj, nie śpię na pieniądzach, ale zielone warzywa liściaste są wręcz znane z tego, że zatrzymują w sobie pestycydy. Ponieważ dzieci są takie małe, ich drobne organizmy przetwarzają takie rzeczy inaczej. Jeśli jest jedno miejsce w dziale z warzywami, gdzie naprawdę jestem gotowa wydać dodatkowe kilka złotych na wersję ekologiczną, to są to właśnie warzywa liściaste.

Co zrobić, jeśli moje dziecko dosłownie dławi się tym za każdym razem?
Weź głęboki oddech i zrób sobie przerwę. Odruch wymiotny jest całkowicie normalny — to tak naprawdę ich ciało chroniące się przed zadławieniem. Ale jeśli to stresuje was oboje, po prostu przestań. Odczekaj tydzień, spróbuj wymieszać to z rozgniecionym batatem lub czymś, co już lubi, i spróbuj ponownie. Nie ponosisz porażki, jeśli twój sześciomiesięczny maluch woli banany od kapusty.