Moja teściowa stwierdziła, że muszę urządzić pokój dla dziecka w leśnym stylu, bo zwierzęta gospodarskie "kojarzą się z harówką". Moja sąsiadka Sarah upierała się, żebym kupowała niepasteryzowane mleko prosto od krowy jej kuzyna, bo "sklepowe mleko modyfikowane to jeden wielki przekręt". A moja mama właśnie wpadła z przerażająco realistycznym pluszowym zwierzakiem ze wsi dla mojego najmłodszego, twierdząc, że musimy natychmiast usiąść i wybrać dla niego jakieś dostojne imię, żeby dziecko czuło do niego respekt. Gapię się na tego pluszaka z jego dziwnie realistycznymi oczami, trzymając do połowy wymieszaną butelkę, w której na bank skopałam proporcje wody, i po prostu próbuję przetrwać do drzemki. W internecie szaleje teraz moda na sielskie życie i nagle wszyscy chcą rozmawiać o byciu rolnikiem i ubijaniu własnego masła, podczas gdy ich maluchy biegają samopas po podwórku. Słuchajcie, mieszkam na teksańskiej wsi. Zdarzyło mi się wdepnąć w prawdziwy nawóz na własnym podjeździe. To nie jest żadna estetyka, to po prostu bałagan. A jednak siedzę tu, uwięziona we własnym salonie we wtorkowe popołudnie, próbując wymyślić, jak nazwać tego małego, puchatego koziołka, żeby moja mama przestała do mnie w tej sprawie wypisywać.
Wielka katastrofa z nazywaniem pluszaków
Porozmawiajmy przez chwilę o imionach, bo jeśli wręczysz maluchowi pluszaka i zapytasz, jak go nazwać, przygotuj się na absurdalną odpowiedź. Mój najstarszy syn, Hunter, dostał pluszowego zwierzaka z farmy, gdy miał dwa lata, i tak bardzo starałam się podsunąć mu urocze, tematyczne opcje w stylu Łatka czy Kwiatuszek. Biedaczek, spojrzał mi prosto w oczy i nazwał go "Kupa". Przez trzy długie lata musieliśmy zabierać Kupę do sklepu, Kupa chodził do żłobka, Kupa musiał być zapinany pasami na środkowym siedzeniu w minivanie. Więc kiedy moja mama przyniosła tego nowego pluszaka i chciała dla niego uroczego imienia, wiedziałam już, żeby pod żadnym pozorem nie pozwalać starszym dzieciom decydować.
Podobno istnieją oficjalne terminy na określenie tych zwierząt, jeśli chcemy być technicznie poprawni. Samiczka to kózka, a ogólnie młode nazywa się koźlętami (w języku angielskim to słowo "kids", czyli dokładnie to samo co "dzieci"). Co jest wystarczająco mylące, kiedy krzyczę przez cały plac zabaw do moich ludzkich dzieci, żeby przestały jeść piasek. Czy mówię do mojego malucha, czy do dosłownego zwierzęcia z zagrody? Kto to wie. Nie obchodzi mnie, czy samiec to technicznie koziołek – my stanowczo nazywamy tego pluszaka Kevin i idziemy dalej przez życie. Jeśli chcecie mojej rady, odpuśćcie sobie wymyślne, rodowodowe imiona w stylu Vincent van Kozioł, czy cokolwiek podpowiada wam Pinterest, i po prostu wybierzcie coś, co wasz niewyspany mózg zdoła sobie przypomnieć o trzeciej nad ranem, kiedy dziecko wyrzuci zabawkę z łóżeczka.
Błagam, nie karmcie niemowlaka prosto z pastwiska
Muszę odnieść się do rady Sarah na temat surowego mleka, ponieważ ostatnio widzę to wszędzie w moich mediach społecznościowych i powiem wam szczerze – strasznie mnie to stresuje. Nagle wszystkim wydaje się, że skoro coś pochodzi prosto z obory i jest przelane do słoika, to w magiczny sposób jest lepsze dla ludzkiego trawienia. Ledwo zdałam biologię w liceum, więc moje pojęcie o witaminach i kwasie foliowym jest w najlepszym razie mgliste, ale wiem jedno: moja pediatra, doktor Miller, prawie dostała pokrzywki, kiedy na bilansie czwartomiesięcznym mimochodem wspomniałam o trendzie na niepasteryzowane mleko prosto od krowy.

Spojrzała na mnie znad okularów i wyjaśniła, że niemodyfikowane mleko zwierzęce nie ma żelaza ani specyficznych składników odżywczych, których ludzki mózg potrzebuje do rozwoju, a do tego niesie ze sobą ogromne ryzyko infekcji bakteryjnych, przez które malutkie dziecko może wylądować na oddziale intensywnej terapii. To nie to samo, co za czasów mojej babci, kiedy podawano dzieciom zagęszczone mleko i liczono, że jakoś to będzie – teraz na szczęście jesteśmy mądrzejsi. Doktor Miller powiedziała, że jeśli naprawdę chcę użyć alternatywy dla mleka krowiego, muszę kupić przebadane, sklepowe mleko modyfikowane, które zostało specjalnie dostosowane do potrzeb niemowląt, a nie po prostu bańkę od faceta z sąsiedztwa, który sprzedaje drewno na opał ze swojego pickupa.
Więc jeśli siedzisz i martwisz się, że jesteś złym rodzicem, bo nie sprowadzasz rzemieślniczego nabiału dla swojego półroczniaka, to przestań przewijać Instagrama i mieć poczucie winy. Po prostu weź jakiekolwiek bezpieczne mleko modyfikowane lub mleko z piersi, które masz w kuchni, i nakarm swoje dziecko, bo utrzymanie go w zdrowiu i z dala od szpitala to jedyny cel, który naprawdę się tu liczy.
Wiejska estetyka, która naprawdę sprawdza się w życiu
Zmieńmy temat na wystrój pokoju dziecięcego, bo o ile w kuchni stawiam absolutną granicę, jeśli chodzi o inwentarz, o tyle przyznaję, że mam ogromną słabość do uroczych, wiejskich motywów w pokoju malucha. Robię naklejki na ścianę do mojego sklepu na Etsy i te małe, rustykalne scenki ze wsi zdecydowanie sprzedają się najlepiej. Ale jeśli chodzi o ubranka, które dziecko faktycznie ma na sobie, musiałam odebrać kilka bolesnych lekcji.
Zazwyczaj kupowałam tanie wielopaki body w marketach, bo niemowlaki niszczą wszystko, ale moje drugie dziecko miało straszną egzemę, która robiła się jaskrawoczerwona za każdym razem, gdy ubrałam je w tanią, sztuczną tkaninę. Moja babcia zawsze powtarzała, że skóra dziecka musi oddychać i chociaż kazała mi też wcierać im whiskey w dziąsła przy ząbkowaniu (zdecydowanie podziękuję), to w kwestii ubranek miała rację. W końcu zacisnęłam zęby i kupiłam Body niemowlęce z bawełny organicznej od Kianao. Za około 25 dolarów, to więcej niż zazwyczaj wydaję, ale mówię wam, ta rzecz to prawdziwe zbawienie. Materiał jest w dotyku jak moja ulubiona, sprana koszulka z czasów studiów, no i ma ten genialny kopertowy dekolt. Kiedy nastąpi nieunikniona, potężna awaria pieluchowa, która wędruje aż po same plecy, możesz ściągnąć całe body w dół przez nóżki, zamiast przeciągać zabrudzony kupą dekolt przez włosy dziecka, sprawiając, że krzyczy jeszcze głośniej.
Moja mama kupuje też każdy losowy gadżet dla dzieci, jaki zobaczy w reklamach na Facebooku, i tak właśnie staliśmy się posiadaczami Silikonowego gryzaka dla niemowląt Panda. Będę z wami szczera – jest po prostu w porządku. Silikon jest przeznaczony do kontaktu z żywnością, więc nie muszę panikować, że jakieś dziwne chemikalia przedostają się do ust mojego dziecka, i jest wystarczająco płaski, by malutkie rączki mogły go złapać. Ale mój dzieciak rzuca nim o podłogę w salonie równie szybko, co każdą inną zabawką, którą mamy. Łatwo myje się go w zmywarce, co w moich oczach jest jego największą zaletą, bo absolutnie odmawiam stania nad kuchenką i gotowania wody o dziewiątej wieczorem, żeby zdezynfekować kawałek gumy.
Jeśli toniecie w dziecięcych gadżetach i zależy wam tylko na kilku rzeczach świetnej jakości, które naprawdę przetrwają pranie i potoki śliny, nie rozpadając się na kawałki, przejrzyjcie ekologiczne kolekcje Kianao, zanim przypadkiem kupicie kolejną porcję taniego plastiku, którego w ogóle nie potrzebujecie.
Co kupić, kiedy wszystko ląduje w ich buzi
Naprawdę musimy porozmawiać o etapie ząbkowania, bo urocze motywy farmy w pokoju są świetne, dopóki twoje dziecko nie zacznie obgryzać drewnianych szczebelków łóżeczka jak rasowy bóbr próbujący zbudować tamę. Kiedy Hunter ząbkował, zgryzł w całości kartonową książeczkę, a ja przez trzy dni panikowałam, czy zdoła strawić papier. Teraz, przy dziecku numer trzy, jestem już trochę spokojniejsza, ale wciąż chcę zabawek, które nie są malowane ołowiem ani jakimikolwiek podejrzanymi materiałami, których używa się dziś w tanim plastiku.

Naprawdę polubiłam Drewnianą grzechotkę-gryzak z misiem, którą niedawno wybraliśmy. Ma takiego małego, zaspanego, szydełkowego misia z bawełny, przymocowanego do kółka z surowego drewna bukowego, i budzi we mnie ogromną nostalgię. Wygląda jak coś, co moja babcia trzymałaby w torebce razem z miętowymi cukierkami, żeby uciszyć mnie w kościele. Drewno jest na tyle twarde, że autentycznie pozwala docisnąć te biedne, opuchnięte dziąsła, a szydełkowa część daje zupełnie inną fakturę do obślinienia. Za około 18 dolarów uważam, że to bardzo rozsądna cena za coś, co wygląda na rękodzieło i nie bije po oczach jaskrawymi, przedszkolnymi kolorami prosto z mojego stolika kawowego.
Ach, i jeśli urządzacie pokój w stylu wiejskim, proszę, odpuśćcie sobie te gigantyczne plastikowe centra aktywności, które zajmują pół pokoju. Kupiliśmy Drewniany stojak edukacyjny dla niemowląt, ponieważ pasuje nam do podłóg i, co ważniejsze, nie odtwarza tej samej elektronicznej melodyjki pięćdziesiąt razy na minutę. Mojemu mężowi udało się złożyć go za pierwszym razem tył na przód (niech mu bozia wynagrodzi te chęci), ale jak go poprawiliśmy, wyglądał świetnie. W zestawie są małe wiszące zabawki w kształcie zwierzątek, w tym słonik. Jasne, słoń to nie jest do końca zwierzę gospodarskie, ale niemowlaki mają zerowe pojęcie o wierności geograficznej. Stojak jest solidny, kolory są stonowane, a kiedy moje dziecko nieuchronnie z niego wyrośnie za kilka miesięcy, pewnie będę mogła go odsprzedać w sieci za niezłe pieniądze, bo wciąż wygląda jak nowy.
Szybkie zderzenie z rzeczywistością w kwestii pielęgnacji skóry
Pamiętacie, jak mówiłam, że moja pediatra stanowczo zabroniła picia niepasteryzowanego mleka? Cóż, na tej samej wizycie powiedziała coś dość interesującego o pielęgnacji skóry. Podobno wiejskie mydła i balsamy na bazie mleka są wręcz fenomenalne na trądzik niemowlęcy i egzemę, ponieważ ich poziom pH jest w zasadzie identyczny z pH ludzkiej skóry.
Znowu, nie do końca rozumiem naukę kryjącą się za poziomem pH, wiem tylko, że mój basen w ogródku robi się zielony i dziwnie pachnie, jeśli paski testowe pokazują zły kolor. Ale używanie naturalnego mydła na bazie mleka do kąpieli naprawdę pomogło pozbyć się suchych placków u mojego najmłodszego, bez konieczności sięgania po te drogie, tłuste kremy sterydowe, które niszczą piżamki. To niesamowite, jak czasami działa natura. Nie możemy bezpiecznie dawać im tego do picia, kiedy są malutkie, ale możemy wysmarować je tym od stóp do głów po kąpieli. To tylko pokazuje, że nie powinno się ślepo podążać za internetowymi radami na temat tego, co trafia do organizmu twojego dziecka, nawet jeśli estetyka wiejskiego życia jest teraz super popularna.
Więc zanim zaczniesz martwić się tym, jak nazwać pluszowe zabawki swojego dziecka, albo zaczniesz sprowadzać niepasteryzowany nabiał od jakiegoś nieznajomego w ogrodniczkach, po prostu chwyć tę filiżankę kawy, którą nalałaś sobie trzy godziny temu, wstaw ją do mikrofalówki i weź głęboki oddech. Jeśli potrzebujesz naprawdę bezpiecznych, cichych, nietoksycznych rzeczy dla niemowląt, przez które twój salon nie będzie wyglądał, jakby eksplodował w nim cyrk, zajrzyj tutaj i zrób zakupy w dziale niezbędników Kianao.
Pytania, które ciągle słyszę
Czy mogę podawać mojemu 6-miesięcznemu dziecku surowe mleko prosto od krowy zamiast mleka modyfikowanego?
Nie, bardzo was proszę, nie róbcie tego. Wiem, że na Instagramie wygląda to na super naturalne i zdrowe, ale moja pediatra jasno powiedziała, że niemodyfikowane mleko zwierzęce nie zawiera żelaza potrzebnego dzieciom i może przenosić paskudne bakterie. Trzymajcie się mleka modyfikowanego przeznaczonego dla niemowląt lub mleka matki, żebyście nie musieli siedzieć o północy na SOR-ze z bardzo chorym dzieckiem.
Jak powinnam nazwać pluszowego koziołka?
Technicznie małe kozy to koźlęta, ale jeśli chcecie mojej szczerej opinii, po prostu nazwijcie go jakoś niesamowicie prosto, jak Kevin, Billy albo Fasolka. Jeśli pozwolicie decydować maluchowi, nazwie go "Śmietnik" i będziecie zmuszeni krzyczeć "Zostawiliśmy Śmietnika w markecie?!" na oczach obcych ludzi. Zostańcie przy czymś prostym.
Czy dzieci naprawdę przejmują się motywem przewodnim pokoju?
Ani trochę. Przez pierwsze sześć miesięcy ledwo widzą dalej niż czubek twojego nosa, a co dopiero miałyby docenić rustykalną tapetę ze stodołą, którą wygładzałaś przez cztery godziny, kłócąc się przy tym z mężem. Motyw przewodni jest tam wyłącznie po to, żebyś mogła na niego patrzeć, bujając malucha o 4 rano, więc wybierz coś, co po prostu sprawi ci radość.
Czy mydło na bazie wiejskiego mleka naprawdę pomaga na odparzenia pieluszkowe?
Tak, o dziwo! Mimo że nie mogą pić tego mleka, stosowane miejscowo mydło ma poziom pH, który idealnie pasuje do naszej skóry. To była jedyna rzecz, która złagodziła okropne suche placki u mojego drugiego dziecka bez używania ciężkich leczniczych maści, które plamiły wszystkie jego body.
Jak czyścisz te drewniane gryzaki?
Nie wrzucajcie ich do zmywarki ani nie zostawiajcie do namoczenia w zlewie, bo drewno pęknie i będzie wyglądać okropnie. Ja po prostu biorę wilgotną szmatkę z odrobiną łagodnego mydła, przecieram drewniane kółko i zostawiam do wyschnięcia na ręczniku. Jeśli mają część z bawełny, piorę ją specjalnie ręcznie i modlę się, żeby wyschła przed kolejnym atakiem ząbkowania.





Udostępnij:
Czy złota bransoletka dla niemowlaka jest bezpieczna? Mój poradnik pisany o 3 nad ranem
Dlaczego pożegnałam się z różowym plastikiem (i znalazłam lepsze zabawki dla dziewczynek)