Gapię się właśnie na stulitrowy plastikowy pojemnik w moim przedpokoju, który wydaje z siebie ciągły, wysoki dźwięk, przypominający czujnik dymu, który z jakiegoś powodu nabawił się bardzo absorbującej osobowości. W tym pojemniku są cztery małe kurczaczki. Winię za to Instagrama, chroniczny brak snu i chwilowe, szalenie nietrafione urojenie, że nasz miejski dom w bliźniaku podoła wiejskiemu stylowi życia. Wszystko zaczęło się dość niewinnie, w zeszły wtorek o drugiej nad ranem, kiedy to łapiąc się na wpisywaniu w telefon hasła "małe kurczaczki", czekałam, aż Bliźniaczka A skończy pić mleko.
Istnieje szczególny rodzaj szaleństwa, który ogarnia rodziców, gdy decydują, że ich dzieci potrzebują większego kontaktu z naturą. Patrzysz na swoje dwulatki, które właśnie biją się o plastikowy pilot do telewizora, i myślisz, że sprowadzenie rolniczego drobiu do twojego kodu pocztowego w jakiś magiczny sposób zmieni je w spokojne, bose leśne nimfy. Tak się nie stanie. Oznacza to tylko tyle, że spędzisz wieczory na wyszorowywaniu sosnowych wiórów z dywanu, pachnąc przy tym lekko stodołą.
Nocne wędrówki po internecie
Mogłoby się wydawać, że zdobycie zwierząt gospodarskich wymaga traktora i uściśnięcia dłoni z człowiekiem o imieniu rolnik Jan, ale okazuje się, że można je po prostu kupić w internecie. Znalezienie małych kurczaków na sprzedaż jest niepokojąco łatwe. W sieci działają ogromne wylęgarnie, które dosłownie wsadzają jednodniowe ptaki do kartonowego pudełka i przekazują je poczcie.
To stanowiło dla mnie logistyczny koszmar. Wiele z tych wysyłkowych miejsc wymaga minimalnego zamówienia na piętnaście sztuk, tylko po to, by sama masa ich malutkich ciał utrzymywała je w cieple podczas transportu. Nie mam miejsca na piętnaście kurczaków. Jeśli piętnaście kur zacznie wędrować po moim ogrodzie, sąsiedzi bez wątpienia uformują tłum z widłami i wygonią nas z dzielnicy. W końcu, godzinę drogi stąd, znalazłam lokalny sklep rolniczy, w którym pozwolono mi kupić tylko cztery sztuki. Przywiozłam je do domu w wentylowanym kartonowym pudle, które ćwierkało przez całą drogę autostradą, sprawiając, że czułam się, jakbym przewoziła bombę zrobioną z pianek marshmallows.
Doktor Evans psuje przytulanki
Pierwszą rzeczą, jaką zrobiły bliźniaczki po tym, jak wniosłam pudło do domu, była próba wejścia prosto do niego. Z wyciągniętymi rączkami piszczały z radości, zazwyczaj zarezerwowanej dla Świnki Peppy. To sprowadza nas do najbardziej stresującej części całego przedsięwzięcia.
Wspomniałam mimochodem o naszym nowym stadku naszej lekarce, doktor Evans, kiedy przyszłam po receptę na kolejną infekcję ucha. Spojrzała na mnie znad okularów, westchnęła głęboko i wyjaśniła, że te urocze, puszyste małe cuda to w zasadzie miniaturowa broń biologiczna. Z tego, co udało mi się zrozumieć przez narastającą panikę, przenoszą one pałeczki Salmonelli na swoich piórach i w odchodach, nawet jeśli wyglądają absolutnie nieskazitelnie. Doktor Evans uświadomiła mi, że małe dzieci mają układ odpornościowy zrobiony w dużej mierze z mokrej chusteczki, a zbliżanie się do dziobów lub pyszczków ptaków może skończyć się przerażającą wycieczką do szpitala.
Więc teraz, zamiast sielankowego, wiejskiego zacieśniania więzi, które sobie wyobrażałam, interakcja z kurczaczkami polega na tym, że krzyczę jak sierżant na musztrze, zmuszając dziewczynki do szorowania rąk taką ilością mydła antybakteryjnego, która wystarczyłaby do wysterylizowania sali operacyjnej, jeśli chociażby spojrzą w stronę plastikowego pojemnika.
Odciąganie uwagi maluchów od zakaźnych ptaków
Trzymanie dwuletnich bliźniaków z dala od czegoś puszystego i zakazanego to praca na pełen etat. Bliźniaczka B zaliczyła wczoraj absolutną, rzucającą o podłogę histerię, ponieważ nie pozwoliłam jej nosić jednej z kurek jedwabistych za szyję. Była niepocieszona.

W chwili absolutnej desperacji chwyciłam z sofy nasz bambusowy kocyk Kolorowy Wszechświat i zwinęłam ją w ciasne, kosmiczne burrito. Będę szczera, ten kocyk to prawdopodobnie jedna z najlepszych rzeczy, jakie posiadamy. Jest zrobiony z organicznej mieszanki włókien bambusowych, która jest absurdalnie miękka i jakimś cudem utrzymuje stabilną temperaturę, dzięki czemu mała nie poci się od razu podczas ataku złości. Nie udaję, że rozumiem termodynamikę włókien bambusowych, ale gładka tekstura i małe pomarańczowe planety zdawały się robić zwarcie w jej wściekłości. Siedziałam na podłodze, kołysząc moje wściekłe burrito, dopóki nie zapomniała o kurczakach. Jest genialny, nawet jeśli od czasu do czasu używam go do ztarcia tajemniczej plamy z własnych spodni, gdy nie mogę znaleźć muślinowej pieluszki.
Próbowaliśmy również wykorzystać leśny motyw na naszą korzyść. Kupiliśmy kocyk z bawełny organicznej we wiewiórki, myśląc, że będzie pasował do naszego nowego, rustykalnego klimatu. Prawdę mówiąc, jest w porządku. Organiczna bawełna jest idealnie miękka i robi dokładnie to, co kocyk robić powinien, ale beżowe tło uwydatnia absolutnie każdy błotnisty odcisk stopy, gdy jedna z dziewczynek nieuchronnie wlecze go obok wylęgarki w przedpokoju. Spełnia swoje zadanie, ale i tak za każdym razem w pierwszej kolejności sięgnęłabym po ten w kosmiczny wzór.
Absolutny horror tradycyjnych lamp grzewczych
Jeśli nie wyciągniesz z mojego wejścia w amatorską hodowlę drobiu niczego innego, niech to będzie to: tradycyjne lampy grzewcze to dzieło szatana.
Kiedy przynosisz jednodniowe ptaki do domu, potrzebują one temperatury otoczenia wynoszącej około 35 stopni Celsjusza, ponieważ nie mają jeszcze prawdziwych piór. Staromodny sposób polega na kupieniu masywnej żarówki, która świeci upiorną, demoniczną czerwienią, przymocowaniu jej do metalowej kopuły i przyczepieniu do krawędzi plastikowego pudła. Ten uchwyt to niezmiennie wątły mechanizm sprężynowy, który wygląda tak, jakby został zaprojektowany przez pijanego człowieka w latach 50. ubiegłego wieku.
Używałam jej przez równe dwadzieścia minut, po czym zaczęły mnie nachodzić natrętne myśli o tym, że uchwyt zepsuje się, 250-watowa żarówka wpadnie w legowisko z suchych wiórów drzewnych, a cały mój dom spłonie w chwalebnym, ognistym piekle. Siedziałam i patrzyłam, pocąc się od ciepła, które emitowała, i kalkulując, jak szybko zdołałabym ewakuować bliźniaczki. Następnego ranka wyrzuciłam ją do śmieci. Zamiast tego wykosztowałam się na płytę grzewczą, czyli malutki podgrzewany stoliczek, pod którym kurczaczki mogą się schować, jak pod skrzydłami kwoki. Nie świeci, nie spali domu i pozwolił mi przespać kilka godzin bez snów o syrenach strażackich.
Słówko o wodzie
Kurczaczki są fenomenalnie głupiutkie i z radością utopią się w misce z wodą o głębokości centymetra, więc po prostu włóż tam płytkie naczynie wypełnione szklanymi kulkami, aby mogły pić ze szczelin bez zanurzania całych główek.

Przedziwne tempo dorastania
To bardzo dziwne uczucie, kiedy obserwujesz, jak coś rozwija się tak szybko, będąc przyzwyczajonym do ludzkich dzieci. Bliźniaczkom zajęło czternaście miesięcy, aby zorientować się, jak przejść przez salon, by nie uderzyć twarzą w listwę przypodłogową. Małe kurczaczki biegały i drapały ziemię drugiego dnia życia.
Pamiętam, że spędzałam długie godziny, kładąc dziewczynki pod ich Tęczowym Stojakiem Edukacyjnym, i delikatnie potrząsając drewnianym słonikiem, z nadzieją, że zrobią w jego kierunku choć odrobinę skoordynowany ruch dłonią. Właściwie ten stojak był dla nich genialny. Naturalne drewno i spokojne, stonowane kolory przyniosły ogromną ulgę od rażących, plastikowych, zasilanych bateriami potworności, które zazwyczaj wypełniają nasz salon. Zapewniło im to solidne, bezpieczne miejsce do odkrywania, jak działają ich rączki, bez przebodźcowania prowadzącego do histerii. Tymczasem kurczaki do czwartego dnia nauczyły się, jak wskoczyć na miskę z jedzeniem i rozsypać drogą, organiczną paszę startową po całym przedpokoju. Trudno uznać to za sprawiedliwe.
Tak więc, jesteśmy teraz kurzą rodziną. Obecnie mieszkają w pudle w korytarzu, pachnąc delikatnie ciepłym kurzem i nadciągającym chaosem. Wkrótce przeniosą się na zewnątrz, do kurnika, którego jeszcze nie do końca wiem, jak zbudować. Jeśli kuszą cię te urocze, ćwierkające filmiki w mediach społecznościowych, wiedz, że pod tą puszystą powłoką kryje się maleńkie, delikatne stworzenie, które wymaga protokołów higienicznych na poziomie wojskowym i mnóstwa drogiego sprzętu.
Jeśli akurat próbujesz uspokoić malucha, który właśnie dowiedział się, że nie może pocałować żywego zwierzęcia gospodarskiego, być może zechcesz przejrzeć naszą kolekcję kojących kocyków organicznych, aby pomóc w rozładowaniu sytuacji.
Zanim jednak popędzisz na łeb, na szyję do lokalnego sklepu rolniczego, przeczytaj o kilku faktach poniżej, żeby sprawdzić, czy masz wystarczająco mocne nerwy na to całe popiskiwanie.
Pytania, które mogą ci się nasunąć przed zakupem
Czy kurczaki z zamówień wysyłkowych naprawdę przeżywają drogę pocztą?
O dziwo, tak, chociaż nadal uważam to za niepojęte. Wylęgarnie idealnie planują wysyłkę, więc ptaki żyją z woreczka żółtkowego, który wchłonęły tuż przed wykluciem – wystarcza on na kilka dni. Ale szczerze mówiąc, stres związany ze śledzeniem w aplikacji paczki z żywymi zwierzętami podczas czekania na listonosza to było za dużo dla mojego układu nerwowego, dlatego zamiast tego sama pojechałam do sklepu rolniczego.
Jak powstrzymać dwulatka przed ich zgnieceniem?
Nie da się, dlatego małym dzieciom absolutnie nigdy nie wolno trzymać ich bez nadzoru. Stosujemy zasadę "głaskania jednym palcem", która polega na tym, że ja trzymam ptaka pewnie w obu dłoniach, a dziewczynki mogą delikatnie pogłaskać go po grzbiecie tylko jednym palcem. Zaraz potem następuje pełen paniki marsz do umywalki w łazience w celu szorowania mydłem.
Co to jest żwirek dla kurczaków i czy na pewno go potrzebuję?
Kurczaki nie mają zębów, co wydaje się być jakimś ewolucyjnym niedopatrzeniem. Trawią jedzenie, przechowując w żołądku małe kamyczki do rozdrabniania pokarmu. Jeśli karmisz je tylko komercyjną paszą startową, powinno być w porządku, ale w ułamku sekundy, w którym dasz im odrobinkę jajecznicy lub rozgniecionego groszku jako smakołyk, potrzebują żwirku dla kurczaków (czyli w zasadzie grubego piasku), aby to przetrawić. W przeciwnym razie jedzenie zalega w ich wolu i powoduje ogromne problemy.
Czy możemy po prostu zatrzymać je na zawsze w domu jako zwierzątka domowe?
Jeśli nie chcesz, aby twój dom w całości pokrył się cienką warstwą łupieżu, piór i kurzu, która jakimś cudem przykleja się do ścian i sufitu, absolutnie nie. Są urocze przez około trzy tygodnie. W czwartym tygodniu wyglądają jak niezdarne nastolatki przechodzące fazę punkową, i wykopują swoją ściółkę z pudełka z zadziwiającą siłą. Zaplanuj budowę kurnika na zewnątrz na długo przed przyniesieniem ich do domu.
Dlaczego nie mogę po prostu użyć lampki na biurko do ogrzewania?
Ponieważ lampki na biurko nie zapewniają temperatury otoczenia na poziomie 35 stopni, jakiej kurczak potrzebuje do przetrwania, a wkręcenie żarówki o dużej mocy do standardowej lampki to fantastyczny sposób na stopienie plastikowej obudowy i wezwanie straży pożarnej. Zaciśnij zęby i kup odpowiedni, bezpieczny rolniczy sprzęt grzewczy.





Udostępnij:
Wychowywanie piskląt: Zderzenie z rzeczywistością i list do samej siebie
List do samego siebie o absolutnym absurdzie perfum dla niemowląt