Siedziałam na schodach werandy w dusznym, teksańskim upale, próbując wyciągnąć wrzeszczące sześciomiesięczne dziecko ze sztywnego, poliestrowego stroju dyni, który jakimś cudem nie miał ani jednego zatrzasku w kroku. Moja starsza córka – która ma teraz pięć lat i wciąż święcie wierzy, że noszenie spodni jest opcjonalne – pociła się obficie, a jej twarz przybrała dokładnie ten sam odcień co jaskrawopomarańczowy, syntetyczny materiał duszący ją w szyję. Zostaliśmy zaproszeni na sąsiedzki jesienny festyn, a ja wydałam czterdzieści pięć dolarów z moich ciężko zarobionych na Etsy pieniędzy na przebranie, które na Instagramie wyglądało uroczo, ale w rzeczywistości było plastikową sauną pozbawioną wentylacji. Właśnie gdy wciskałam jej rączki w sztywne zielone rękawy do zdjęcia, usłyszałam to. Ten nieomylny, wstrząsający ziemią dźwięk pieluchowej awarii piątego stopnia. Ponieważ nie było zatrzasków, całe ubranko musieliśmy ściągać przez głowę. Oszczędzę wam wizualnych szczegółów, ale powiedzmy, że dynia była zrujnowana, ja płakałam, ona płakała, a mój mąż po cichu wycofywał się do domu.
Będę z wami szczera – tamtego dnia dostałam bolesną nauczkę. Przemysł dziecięcy całkowicie postradał zmysły, jeśli chodzi o świąteczne przebrania.
Wielki koszmar tiulu i syntetyków
Jeśli wejdziesz do jakiegokolwiek hipermarketu pod koniec września, zostaniesz zaatakowana przez wieszaki pełne tanich, błyszczących ubranek, które w dotyku przypominają zasłony prysznicowe. Ktokolwiek projektuje te stroje z trzema warstwami drapiącej krynoliny, najwyraźniej nigdy nie próbował wycierać wiercącego się niemowlaka na tylnym siedzeniu samochodu, trzymając w zębach paczkę nawilżanych chusteczek. Kompletny brak dostępu do pieluchy to dla mnie jakiś kosmos – jakby myśleli, że dzieci przestają trawić mleko tylko dlatego, że jest jakaś specjalna okazja. Żądamy suwaków, które odpinają się od dołu, dziewczyny! I nawet nie zaczynajcie tematu dopasowanych bucików sprzedawanych z tymi strojami – po prostu załóżcie dziecku normalne skarpetki i cieszcie się życiem.
Moja babcia zawsze powtarzała, że nie powinno się zakładać dziecku niczego, w czym sama nie chciałabyś spać. Nie zgadzam się ze wszystkim, co mówi – niech ją Bóg błogosławi, ale wciąż uważa, że dodawanie kaszki do butelki to lek na bezsenność – jednak w tej kwestii ma absolutną rację. Dzieci mają zerową tolerancję na dyskomfort. Nie obchodzi ich estetyka rodzinnego zdjęcia. Jeśli metka drapie je w szyję, będą wrzeszczeć, aż sąsiedzi wezwą policję.
Kiedy spojrzysz na opcje przebrań dla dziewczynek, uwierz mi, to morze swędzącego brokatu i sztywnych spódniczek tutu, które zostawiają czerwone ślady na ich pulchnych, małych udach. A w przypadku strojów dla chłopców wcale nie jest lepiej. Zazwyczaj są to ciężkie, wyściełane kombinezony "z mięśniami" albo sztywne kurtki pilotki, które sprawiają, że dzieci nie mogą nawet zgiąć łokci ani usiąść w wózku. Jako osoba, która po godzinach szyje małe materiałowe rzeczy na sprzedaż, wiem, ile kosztuje porządny materiał, a płacenie zawrotnych kwot za jednorazowe, ropopochodne mieszanki przyprawia mnie o ból głowy.
O czym to mruczała moja lekarka
Tej samej jesieni zabrałam moją najstarszą córkę na bilans zdrowia, a moja lekarka zaczęła robić mi wykład na temat bezpieczeństwa przebieranek. Chyba widziała już wystarczająco dużo spanikowanych rodziców wpadających do niej z dziwnymi wysypkami od tanich barwników czy coś w tym stylu. W skrócie powiedziała mi, żebym unikała wszystkiego, co zakrywa twarz dziecka, dodając, że te tanie maski i grube, opadające na oczy nakrycia głowy to ogromne zagrożenie, które może ograniczyć dopływ tlenu, gdy nieuchronnie zsuną się na nos malucha.

Mruczała też coś o sprawdzaniu, czy materiały są naturalnie odporne na ogień, co moim zdaniem oznacza po prostu ubieranie ich w dopasowaną, zwykłą bawełnę zamiast puszystych materiałów syntetycznych, które teoretycznie mogłyby się zapalić, gdybyś stanęła zbyt blisko grzejnika na tarasie. Szczerze mówiąc, próbując powstrzymać moje dziecko przed zjedzeniem szeleszczącego papieru na kozetce i przyswajając to, co mówiła lekarka, moim głównym wnioskiem było: po prostu przestać tak bardzo się starać. Zawińcie je w coś miękkiego, upewnijcie się, że mogą oddychać i to wszystko w temacie.
Jak radzę sobie przy użyciu codziennych ubranek
Obecnie, przy trójce dzieci uczepionych moich nóg, odmawiam kupowania czegokolwiek, czego nie będą mogły założyć w jakiś przypadkowy wtorek w lutym. Absolutnie najlepszym patentem, jaki znalazłam, jest po prostu kupowanie wysokiej jakości, jednokolorowych ubranek bazowych i przypinanie do nich różnych elementów. Oszczędzasz budżet, dziecku jest wygodnie i nie dokładasz się do góry śmieci pełnej wyrzuconych, plastikowych peleryn superbohaterów.
Moim absolutnym Świętym Graalem w tej kwestii jest Niemowlęce body z bawełny organicznej od Kianao. Kupiłam jedno w przepięknym, ziemistym, rudawo-brązowym kolorze w zeszłym roku. Słuchajcie, wzięłam starą, miękką czapkę, przypięłam do niej agrafkami dwoje tanich, filcowych niedźwiedzich uszu, wcisnęłam moje średnie dziecko w to oddychające body i gotowe. Wyglądał jak małe leśne stworzonko, mógł swobodnie zginać kolana do raczkowania, a co najlepsze – kopertowy dekolt oznaczał, że gdy ulało mu się mleko, mogłam ściągnąć mu wszystko w dół ciała, zamiast ciągnąć ten bałagan przez głowę. Materiał jest tak miękki i wystarczająco elastyczny, że praktycznie mieszkał w tym body aż do wiosny.
Jeśli chcecie czegoś, co wygląda nieco bardziej elegancko, ale nie rezygnuje z wygody, mają też to Body niemowlęce z falbankami z bawełny organicznej. Ubierasz dziecko w to białe body z falbankami, przypinasz małą, miękką kokardkę we włosy, może przyklejasz tekturowe anielskie skrzydła z tyłu wózka i bum – masz aniołka. A następnego ranka zdejmujesz skrzydła, a ono może w tym dosłownie spać. To rodzaj praktycznej matematyki, którą mój wyczerpany mózg jest w stanie pojąć.
Jeśli jesteście zmęczone wyrzucaniem pieniędzy w błoto na stroje, które dzieci noszą przez równe dwie godziny, zanim potężna awaria z pieluchą wszystko zrujnuje, po prostu przejrzyjcie kolekcje organicznych ubranek na co dzień w ich sklepie i oszczędźcie sobie nerwów.
Rekwizyty, nosidełka i inne moje oszustwa
Zamiast stresować się dopasowywaniem rajstopek, wydawać połowę wypłaty na syntetyczne futro i martwić się, czy jest im za gorąco, czy za zimno, po prostu chwyćcie jednokolorowy pajacyk, miękką czapeczkę i wykorzystajcie posiadane akcesoria dla dzieci na swoją korzyść.

Kiedy mój najmłodszy syn był noworodkiem, zastosowałam sztuczkę z nosidełkiem. Po prostu ubrałam go w jego normalne, miękkie spodenki, przypięłam go mocno do klatki piersiowej w nosidełku i narzuciłam na nas oboje wielki, za luźny t-shirt z przyklejoną kartką z napisem „Złodziej bankowy i worek łupów”. Spał przez cały czas, ogrzewało go moje ciało, a ja nie musiałam wpychać jego małych, opornych kończyn w sztywny kombinezon.
Próbowałam też używać gryzaków jako rekwizytów, z mieszanym skutkiem. Byliśmy u znajomych, a mój ząbkujący syn był ubrany na zielono, udając mały bambusowy las, więc wręczyłam mu Silikonowy gryzak niemowlęcy w kształcie pandy z bambusem. Jako gryzak to fantastyczna rzecz, bo jest z całkowicie szczelnego silikonu i mogę po prostu wrzucić go do zmywarki, gdy się zabrudzi. Ale jako dodatek na spacer? Trzy razy w ciągu dziesięciu minut wyrzucił go z wózka wprost w błoto. To prawdziwe wybawienie dla opuchniętych dziąseł, gdy siedzimy spokojnie w salonie, ale jeśli oczekujecie, że dziecko będzie trzymać rekwizyt podczas spaceru po okolicy, będziecie grać w aportowanie przez cały wieczór.
To samo dotyczy skomplikowanych teł do zdjęć. Pewnego razu spróbowałam zbudować całą scenografię dla „siłacza cyrkowego” używając naszego zestawu Tęczowy stojak edukacyjny Baby Gym, myśląc, że zrobię mu urocze zdjęcie, jak chwyta drewniane kółka. Sam stojak jest przepiękny i w normalne dni zapewnia mu rozrywkę na dobre dwadzieścia minut, ale gdy tylko spróbowałam zmusić go do spojrzenia w aparat z przyklejonymi sztucznymi wąsami, wpadł w kompletną histerię. Powtórzę: dziecko to dziecko, nie rekwizyt.
Zróbcie sobie przysługę w tym sezonie. Zrezygnujcie z pułapki taniego poliestru, zignorujcie presję posiadania niemowlaka jak z okładki magazynu i kupcie kilka solidnych, oddychających ubranek bazowych, które faktycznie posłużą wam przez całą zimę. Sprawdźcie kolekcję organicznych body Kianao, odzyskajcie zdrowie psychiczne, a te zaoszczędzone czterdzieści pięć dolarów wydajcie na ogromną kawę dla siebie.
Rzeczy, nad którymi możecie się zastanawiać (bo ja na pewno to robiłam)
Jak poradzić sobie ze zmianą pieluchy, jeśli jednak kupię skomplikowany strój?
Szczerze mówiąc, po prostu bym go nie kupiła, ale jeśli już taki masz, lepiej miej nadzieję, że masz kogoś, kto przytrzyma rączki dziecka, podczas gdy ty będziesz walczyć z materiałem. Jeśli nie ma dwukierunkowego suwaka albo zatrzasków w kroku, to dosłownie rozważałabym potraktowanie szwów nożyczkami. Zawsze miej w torbie na pieluchy zapasowy, zwykły pajacyk, bo ten skomplikowany strój prawie na pewno zostanie ubrudzony kupką w ciągu pierwszej godziny.
Czy zwykłe ubrania nie są zbyt nudne na świąteczne wyjścia?
Powiedzcie to mojemu dziecku, które było „farmerem” ubranym w zwykłe dżinsowe ogrodniczki i koszulę w kratę, które już mieliśmy. Załóż im na głowę słomkowy kapelusz na trzydzieści sekund, żeby zrobić zdjęcie, i nagle masz motyw przewodni. „Nudne” oznacza, że dzieci dobrze śpią i nie krzyczą, co z kolei sprawia, że dla mnie jest to najbardziej ekscytująca rzecz na świecie.
A co, jeśli tam, gdzie mieszkamy, jest potwornie zimno?
Pogoda w Teksasie przyprawia o zawrót głowy, więc tego samego dnia możemy mieć ponad 30 albo zaledwie 5 stopni Celsjusza. Ubiór na cebulkę, dziewczyny. Body z długim rękawem z bawełny organicznej pod grubym, dzianinowym swetrem. Piękno powstrzymania się od zakupu gotowego, cienkiego plastikowego stroju polega na tym, że możesz po prostu założyć dziecku zwykłe, ciepłe spodenki i przytulną czapkę, którą faktycznie będzie tolerować.
Czy farbki do twarzy są bezpieczne dla niemowlaka?
Kiedy o to zapytałam, moja lekarka spojrzała na mnie, jakbym miała dwie głowy. Nawet te „nietoksyczne” produkty mogą powodować ogromne wypryski na ich super wrażliwej skórze. Ponadto, niemowlęta ciągle pocierają oczy. Oczywiście, chyba że chcecie mieć wrzeszczące dziecko z zieloną farbą wciśniętą prosto w rogówki – w przeciwnym razie po prostu odpuśćcie ten pomysł, dopóki nie będą znacznie starsze.
Jaki jest najlepszy sposób na usunięcie plam z tych organicznych pajacyków, jeśli używamy ich na zewnątrz?
Stary trik mojej babci wciąż działa najlepiej. Używam odrobiny niebieskiego płynu do naczyń, szoruję błoto lub ulania starą, miękką szczoteczką do zębów i zostawiam do namoczenia w zimnej wodzie przed wrzuceniem do zwykłego prania. Bawełna organiczna trzyma się świetnie, o ile nie potraktujesz jej wrzątkiem, który tylko „zapiekłby” plamę na stałe.





Udostępnij:
Jak przetrwać amerykańską panikę wokół jadowitych węży jako nieświadomy tata
Jak przetrwać spotkanie z młodym kojotem i zmęczonymi jetlagiem bliźniakami