„Zostaw to mleko, Tucker!” – krzyknęłam przez taras, dając nura nad rozsypaną stertą drewnianych klocków, jednocześnie tuląc do piersi wiercącego się noworodka. Mój najstarszy syn – niech Bóg błogosławi to jego kochające zwierzęta, wysoce impulsywne serce – klęczał na wilgotnym trawniku, trzymając coś, co wyglądało wypisz wymaluj jak poobijana parówka koktajlowa, i próbował na siłę nakarmić to ludzkim mlekiem modyfikowanym z butelki dla lalek swojej siostry.
W ostatniej chwili wytrąciłam mu butelkę z ręki, rozlewając lepkie mleko na swoje buty. Moje średnie dziecko, które miało wtedy trzy lata i jeszcze nie do końca wyraźnie mówiło, zaczęło skakać w górę i w dół, krzycząc, że Tucker robi krzywdę „dzidzi” wiewiórki. Tucker natychmiast wybuchnął płaczem, pies szczekał na płot, a łysy mały kosmiczny stworek w jego dłoniach wydawał z siebie piskliwe dźwięki, które mogę opisać tylko jak odgłos powoli zgniatanej piszczącej zabawki dla psa.
Jeśli masz na podwórku drzewa i dzieci poniżej piątego roku życia, to nie jest kwestia tego, czy znajdą jakieś bezpańskie, dzikie maleństwo, ale kiedy. Rada mojej babci na dokładnie taki scenariusz zawsze brzmiała: odwróć się, wejdź do domu i pozwól okolicznym jastrzębiom zająć się kręgiem życia, co, szczerze mówiąc, jest nieco zbyt ponure jak na moją erę łagodnego rodzicielstwa. Ale mój gorączkowy instynkt, by przynieść to do domu i założyć oddział intensywnej terapii noworodków w wannie, był równie błędny.
Będę z wami szczera: nie miałam pojęcia, co robię, więc zadzwoniłam do Earla, faceta od usuwania dzikich zwierząt, który wcześniej zdarł ze mnie majątek za eksmisję szopów z mojego komina. Oto chaotyczna, pełna paniki lekcja, jaką odebrałam na temat przydomowej dzikiej fauny, którą zazwyczaj ignorujemy, dopóki nie znajdzie się dosłownie w naszych rękach.
Wielki zrzut koktajlowych parówek wczesną wiosną
Kiedyś myślałam, że wiosna to tylko czas przebiśniegów i alergii, ale najwyraźniej to także sezon, w którym z drzew zaczynają spadać maleńkie gryzonie. Z tego, co wyjaśnił mi Earl – a mogę tu trochę przekręcić dokładną biologię, ale posłuchajcie – mamy wiewiórki zazwyczaj zachodzą w ciążę w środku zimy i rodzą swój pierwszy miot około lutego lub marca. Potem, jako że natura kocha bisy, najwyraźniej robią to wszystko od nowa późnym latem, w okolicach sierpnia lub września.
Są w ciąży przez jakiś półtora miesiąca i mogą urodzić od dwóch do ośmiu takich maluchów na raz. Kiedy się rodzą, są całkowicie ślepe, zupełnie łyse i szczerze mówiąc, mają dość niefortunny wygląd. Tucker nawet zrobił później w tym tygodniu kartonowy znak na podwórko z napisem „nie depczcie dzidziusia” zapisanym koślawie czerwoną kredką, co było urocze, ale mocno zaniepokoiło kuriera z Amazona.
Jeśli twoje dziecko znajdzie zwierzątko, które wygląda jak puszysta, mała miniatura dorosłego osobnika z krzaczastym ogonem i jest dłuższe niż twoja dłoń, to w zasadzie jest to nastolatek, który już wyprowadził się z domu mamy, więc zostaw go w spokoju. Ale jeśli jego oczy są zamknięte lub wygląda jak szczur z lekko rozmytym ogonem, to znaczy, że wypadło z gniazda i jest całkowicie bezradne.
Dlaczego mój strych kosztował mnie czterysta dolarów
Skoro już jesteśmy przy temacie tych leśnych stworzeń, pozwólcie, że na chwilę odniosę się do wyidealizowanego wizerunku wiewiórek. Owszem, wyglądają uroczo, gdy zbierają żołędzie w filmach Disneya, ale w prawdziwym życiu potrafią być absolutnym utrapieniem dla domostwa.

Kilka lat temu, przed incydentem na podwórku, ciągle słyszeliśmy nerwowe drapanie tuż nad sufitem w sypialni najstarszego syna. Nasza lekarka ostrzegła nas kiedyś podczas wizyty kontrolnej, że jeśli podejrzewamy obecność dzikich zwierząt w ścianach, musimy się tym natychmiast zająć ze względu na zagrożenie dla zdrowia dzieci, i wcale nie żartowała. Facet, który sprawdzał nasz dach, powiedział, że te gniazda to w zasadzie luksusowe apartamenty dla kleszczy, pcheł i roztoczy. W ułamku sekundy, gdy matka wiewiórka wprowadza się pod twoją ciepłą, suchą podsufitkę, by urodzić młode, te owady zaczynają się mnożyć, a w końcu szukają drogi w dół przez płyty kartonowo-gipsowe, by przekąsić twojego psa lub raczkujące niemowlę.
A to nawet nie jest najgorsze. One gryzą. Gryzą drewno, przegryzają rury PCV i absolutnie uwielbiają przegryzać kable elektryczne. Earl powiedział mi, że połowa niewyjaśnionych pożarów domów, o których słyszy w naszej okolicy, prawdopodobnie zaczęła się, ponieważ opiekuńcza mama wiewiórka postanowiła zrobić sobie pokoik dla dzieci z izolacji z włókna szklanego i przewodu pod napięciem 220 woltów. Więc tak, są urocze na dębie, ale jeśli słyszysz je w swoim suficie, musisz zadzwonić po specjalistę na wczoraj. Nie próbuj tam wchodzić i przenosić ich samemu, chyba że chcesz, by bardzo zły, buzujący od hormonów gryzoń rzucił ci się na twarz.
Pudełko po butach i sztuczka ze smartfonem
Wracając na trawę. Nie dawajcie im mleka, nie dawajcie wody, po prostu w ogóle ich nie karmcie.
Jeśli twoje dziecko znajdzie takie maleństwo na trawniku i nie krwawi ono, ani nie jest pokryte jajami owadów, twoim jedynym zadaniem jest oddanie go matce. Po prostu bierzesz małe pudełko lub koszyk, wrzucasz na dno trochę suchych liści lub czystą szmatkę, żeby nie zamarzło na gołym kartonie, i mocujesz całą tę konstrukcję trytytkami do pnia najbliższego drzewa. Następnie zabierasz dzieci i zwierzęta do domu, żeby mama poczuła się na tyle bezpiecznie, by zejść na dół.
Potem następuje najdziwniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek zrobiłam jako właścicielka domu. Earl kazał mi wejść na YouTube, wyszukać hasło „baby squirrel distress call” (wołanie o pomoc małej wiewiórki) i puścić to na pełnej głośności z okna w kuchni. Czułam się jak kompletna wariatka, stojąc przy zlewie i puszczając na całą okolicę piskliwe dźwięki, podczas gdy w tle krzyczał mój własny noworodek. Ale przysięgam wam, zajęło to niecałe dwadzieścia minut. Spanikowana matka wiewiórka zbiegła pędem z dębu, chwyciła swoje maleństwo za kark jak bezpańskiego kociaka i wciągnęła je z powrotem w korony drzew.
Jak zapewnić własnym, ludzkim dzieciom komfort na zewnątrz
Podczas gdy my przeprowadzaliśmy całą tę operację ratowania dzikiej fauny, wciąż miałam noworodka i malucha, którzy musieli być na zewnątrz, ale pod kontrolą. Nie możesz tak po prostu stać nad drzewem, czekając na wiewiórkę, gdy twoje sześciomiesięczne dziecko próbuje jeść ziemię garściami.

Skończyło się na tym, że wyciągnęłam nasz Stojak Edukacyjny Nature Play Gym Set prosto na zadaszony taras. Będę szczera, kupiłam go początkowo, ponieważ estetycznie pasował do mojego salonu, ale przetrwał naprawdę wiele. Drewniana rama jest na tyle solidna, że żaden silny teksański wiatr jej nie przewróci, a ponieważ zamiast błyskających plastikowych światełek ma urocze botaniczne zawieszki, moje dziecko po prostu tam leżało, wpatrując się w drewniane listki i obserwując prawdziwe drzewa kołyszące się na wietrze. To był jedyny sposób, żeby mieć wolne ręce i ogarnąć sytuację z Tuckerem.
Jeśli chodzi o kwestię smoczka, powiem wam po prostu moją nieprzefiltrowaną opinię o Drewniano-Silikonowych Zawieszkach do Smoczka. Kupiłam je z nadzieją, że cudownym sposobem powstrzymają moją najmłodszą córkę przed wyrywaniem smoczka i rzucaniem go prosto w ściółkę. Prawda? Jeśli twoje dziecko jest zdeterminowane, by go odpiąć, to znajdzie sposób, jak to zrobić. Są pięknie wykonane, a drewniane koraliki świetnie sprawdzają się podczas ząbkowania, ale to nie jest magiczny kaftan bezpieczeństwa. Biorąc to wszystko pod uwagę, za te kilkadziesiąt złotych zapobiegają lądowaniu smoczka w pełnej potencjalnych pasożytów trawie przez 90% czasu, więc nadal używam ich absolutnie codziennie. Po prostu mierzcie siły na zamiary, jeśli macie do czynienia z zapalonym miotaczem.
Sprawdźcie naszą pełną kolekcję naturalnych akcesoriów dla niemowląt, aby zapewnić swoim maluchom bezpieczeństwo i komfort podczas wszystkich podwórkowych przygód.
Ubrani do brudzenia się
Jeśli wasze dzieci są choć trochę podobne do moich, ich głównym celem życiowym jest ubrudzić się tak bardzo, jak to tylko ludzko możliwe jeszcze przed 10 rano. Kiedy pracujemy w ogrodzie lub mamy do czynienia z przypadkowymi akcjami ratunkowymi dla zwierząt, moją najmłodszą pociechę ubieram w zasadzie wyłącznie w Body z Krótkim Rękawem z Organicznej Bawełny.
Zazwyczaj strasznie skąpię na ubrania, które i tak zaraz zniszczą, ale to jeden z tych elementów garderoby, za który faktycznie zapłacę te kilka złotych więcej. Prążkowana bawełna wytrzymuje moją agresywną rutynę prania – która zazwyczaj obejmuje szorowanie plam z trawy płynem do naczyń – i nie robi się z niej ten dziwny, rozciągnięty, pofalowany dekolt, jak w przypadku wielopaków z sieciówki już po dwóch praniach. Poza tym, materiał świetnie oddycha w dusznym upale, więc córka nie dostaje potówek, gdy ja bawię się w opiekunkę w zoo.
Szczerze mówiąc, dzika przyroda na podwórku to po prostu część wychowywania dzieci na świeżym powietrzu. Będziecie mieli chwile paniki, będziecie wpisywać w Google absurdalne rzeczy i będziecie krzyczeć na swojego przedszkolaka, żeby zostawił to leśne stworzenie. Po prostu zachowajcie dystans, zaufajcie zwierzęcym mamom, że wykonają swoją robotę, i upewnijcie się, że wasze własne dzieci są bezpiecznie ulokowane na tarasie.
Gotowi, by ulepszyć strefę zabaw na zewnątrz waszego malucha za pomocą bezpiecznych, naturalnych materiałów? Zgarnijcie kilka naszych wytrzymałych niezbędników z organicznej bawełny i drewnianych zabawek przed kolejną przygodą na podwórku.
Trudne pytania, o których nikt ci nie mówi
Czy to prawda, że matka odrzuci młode, jeśli dotknę go gołymi rękami?Nie, to właściwie wielki mit, który moja babcia ciągle powtarzała. Wiewiórki, podobnie jak większość ssaków, są głęboko przywiązane do swoich dzieci i nie obchodzi ich, czy pachną jak płyn do dezynfekcji rąk z Bath & Body Works. Oczywiście i tak nie powinniście ich dotykać bez rękawiczek ze względu na pasożyty i zarazki, ale jeśli wasz maluch zdążył już je zgarnąć gołymi rękami, mama absolutnie i tak przyjmie je z powrotem, gdy tylko włożycie je do pudełka.
Dlaczego mój pies wariuje teraz wokół dębu?Jeśli jest wiosna lub wczesna jesień, a twój pies ma obsesję na punkcie konkretnego drzewa lub wpatruje się intensywnie w linię dachu, jest 99% szans, że jest tam gniazdo. Psy potrafią usłyszeć wysokie piski wydawane przez młode o wiele lepiej niż my. Moja rada? Wyprowadzaj psa na siku na smyczy przez kilka tygodni, aż młode dorosną i odejdą, ponieważ pies znajdujący wiewiórkę przed tobą to trauma, której nie chcesz tłumaczyć swoim dzieciom.
Czy mogę po prostu włożyć młode z powrotem do samego gniazda?Chyba że macie życzenie śmierci i dwunastometrową drabinę – proszę, nie róbcie tego. Gniazda znajdują się zazwyczaj niesamowicie wysoko na cienkich gałęziach. W dodatku matka może być w środku i będzie bronić swojego domu zębami. Pudełko po butach przywiązane na dole pnia to najbezpieczniejsza metoda dla wszystkich zaangażowanych stron.
Co jeśli puściłam dźwięki z YouTube, a mama nigdy się nie pojawiła?Jeśli minęło kilka godzin, robi się ciemno lub maluch jest lodowato zimny w dotyku, wtedy musisz wywiesić białą flagę. Nie przynoś go do domu i nie próbuj bawić się w weterynarza. Musisz zadzwonić do lokalnego licencjonowanego ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt lub ekopatrolu. Zazwyczaj można znaleźć ich listę na stronach lokalnych organizacji zajmujących się dziką przyrodą. Mają oni te wszystkie dziwne, specjalistyczne mieszanki mleka i inkubatory, by utrzymać takie stworzenie przy życiu.
Jak w ogóle powstrzymać je przed gniazdowaniem na moim strychu?Musisz przejść do ofensywy, zanim zajdą w ciążę. Raz w roku, zazwyczaj późną jesienią, mój mąż obchodzi dom dookoła i sprawdza każdy otwór wentylacyjny, podsufitkę i kawałek wykończenia. Jeśli jest tam szczelina większa niż piłeczka golfowa, łata ją wytrzymałą metalową siatką. Nie używajcie pianki montażowej ani plastiku; one dosłownie przegryzą to i wyplują.





Udostępnij:
Kiedy można poznać płeć dziecka? Przewodnik bez lukru
Kiedy właściwie można przestać odbijać dziecko? Szczery poradnik taty