Jest 3:14 nad ranem. Jedno z bliźniąt w niewyjaśniony sposób zdołało wcisnąć zdradziecki, twardy jak głaz kawałek tosta za kaloryfer w pokoju dziecięcym, a drugie odstawia właśnie przedłużający się, iście operowy lament, ponieważ nasz wybitnie obojętny pręgowany kot spojrzał na nią z drugiego końca pokoju. W desperackiej próbie znalezienia w telefonie jakiejkolwiek formy dorosłej solidarności, czekając, aż syrop zacznie działać, wcale nie szukałem wytycznych dotyczących treningu snu. Zamiast tego przypadkowo wkroczyłem w hiperdramatyczne, całkowicie odklejone od rzeczywistości uniwersum krótkometrażowych telenowel.

Dokładniej rzecz ujmując, w amoku stukałem w ekran, polując na link wujek ryszard jest ojcem mojego dziecka dailymotion, ponieważ mój pozbawiony snu mózg przeszedł całkowite zwarcie i uznał, że to właśnie to kulturowe doświadczenie, którego teraz potrzebuję. Jeśli nie mieliście tego wielkiego nieszczęścia odkryć tego 77-odcinkowego arcydzieła współczesnego, streamingowego kiczu w aplikacjach takich jak GoodShort, pozwólcie, że was wprowadzę. Kobieta przyłapuje męża na zdradzie, magicznie cofa się w czasie o trzy lata i jakimś cudem zachodzi w ciążę z wujkiem swojego męża. To absolutny obłęd, całkowicie pozbawiony jakiegokolwiek związku z rzeczywistością, a ja obejrzałem czternaście odcinków z rzędu, wycierając jednocześnie zaschniętą ślinę z lewego kolana.

To fascynujące, jak konsumujemy ten całkowity fikcyjny chaos, by sprawić, że nasz własny, zupełnie przyziemny chaos staje się łatwiejszy do zniesienia. Oglądasz, jak fikcyjna bohaterka knuje intrygę zemsty obejmującą podróże w czasie i skomplikowane kwestie ojcostwa, i nagle fakt, że nie brałeś prysznica od wtorku, wydaje się być całkiem udaną strategią rodzicielską.

Absolutny mit unikania stresu

Całe założenie tych seriali opiera się na tym, że kobiety w ciąży doświadczają poziomu stresu, który powaliłby nosorożca. Podróże w czasie, zdrady, skrywane tajemnice drzewa genealogicznego. Sporo tego. W prawdziwym świecie każdy poradnik dla rodziców, jaki kiedykolwiek napisano, powie ci, żebyś unikała stresu w ciąży, co szczerze mówiąc jest najbardziej stresującą radą, jaką można komukolwiek dać.

Kiedy moja żona była w ciąży z bliźniakami, pamiętam jak nasz lekarz rodzinny, doktor Evans, patrząc na jej nieco podwyższone ciśnienie, wzruszył ramionami z typowo brytyjskim dystansem i zasugerował, by po prostu "trochę zwolniła". Doktor Evans wymamrotał coś ogólnikowo o tym, jak przewlekły stres może zaburzać reakcje immunologiczne matki i potencjalnie wywołać przedwczesny poród, ale sposób, w jaki przekazał te wieści, brzmiał tak, jakby tylko zgadywał na podstawie artykułu, który przejrzał w pokoju socjalnym. Nie było tam żadnej absolutnej pewności, jedynie delikatna sugestia, że panikowanie z powodu dwójki dzieci rosnących jednocześnie w jednym brzuchu nie jest idealne dla niczyjego zdrowia.

Zrobiliśmy więc to, czego absolutnie robić nie wolno. Stresowaliśmy się faktem, że jesteśmy zestresowani. Siedziałem po nocach – technicznie rzecz biorąc, jako przyszły tata dwójki małych ludzi – i gorączkowo wpisywałem w Google, czy zamartwianie się finansami aktywnie szkodzi naszym nienarodzonym dzieciom. Uwaga, spojler: zamartwianie się, czy krzywdzisz swoje dziecko własnym zamartwianiem się, to fantastyczny sposób na to, by już nigdy więcej nie zasnąć.

Drzewa genealogiczne i współczesny tatuś

Uważam, że określenie „tatuś” (w tym modnym, serialowym sensie) brzmi komicznie, gdy odnoszę je do siebie, głównie dlatego, że obecnie posiadam dokładne przeciwieństwo tego luzu i pewności siebie, które to słowo sugeruje. Jestem 34-letnim facetem, którego największym codziennym osiągnięciem jest skuteczne przekonanie malucha, że słupek z ogórka to w zasadzie to samo co frytka. Ale oglądanie tego serialu, w którym główna bohaterka nawiguje przez absolutny koszmar próbując ustalić, kto jest prawdziwym ojcem – czy to mąż, czy to on jest "tatusiem", a może to ten wujek? – skłoniło mnie do refleksji nad tym, jak dziwne potrafią być relacje rodzinne.

Family trees and the modern baby daddy — Why The Uncle Richard Is My Baby Daddy Drama Actually Helps

Nasza pielęgniarka środowiskowa, urocza kobieta o imieniu Margaret, która zawsze wyglądała, jakby pilnie potrzebowała mocnego ginu, powiedziała nam kiedyś, że niemowlęta tak naprawdę nie przejmują się tradycyjnymi strukturami rodzinnymi, dopóki nikt na nie nie krzyczy. W zasadzie stwierdziła, że nauka pokazuje, iż dzieci po prostu potrzebują mało konfliktów i dużo stabilności, choć przyznała, że wyliczenie tej „stabilności”, gdy wychowujesz bliźniaki w dwupokojowym mieszkaniu w Londynie, to w dużej mierze kwestia opinii. Jeśli w wychowaniu dziecka pomaga krewny lub jeśli kwestia ojcostwa jest skomplikowana, najgorszą rzeczą, jaką można zrobić, jest spowicie całej tej sprawy mydlaną, dramatyczną tajemnicą.

Oczywiście serial telewizyjny w całości opiera się na tajemnicy. To jest jego fabuła. Ale w prawdziwym życiu ukrywanie rzeczy przed dziećmi oznacza tylko tyle, że nieuchronnie wykrzyczą one na głos wasze sekrety w kolejce w supermarkecie.

Szukanie maleńkich wysp kontroli

Głównym powodem, dla którego uważam, że rodzice dają się wciągnąć w te chaotyczne fabuły, jest to, że nieoczekiwana ciąża – niezależnie od tego, czy wiąże się z podróżą w czasie, czy po prostu z zawodną antykoncepcją – odbiera całe poczucie kontroli. Nagle zostajesz przypięty do rollercoastera, na który wcale nie kupiłeś biletu. Kiedy moja żona dowiedziała się, że to bliźniaki, spędziłem trzy tygodnie na skrupulatnym reorganizowaniu szafek kuchennych, ponieważ układanie puszek z fasolką w rzędy było jedyną rzeczą w moim życiu, o której mogłem faktycznie decydować.

Ta desperacka potrzeba kontroli zazwyczaj objawia się obsesyjnym przeszukiwaniem informacji o produktach. Nie masz kontroli nad tym, że twoje dziecko w końcu spróbuje zjeść garść ziemi w parku, ale możesz kontrolować to, co bezpośrednio dotyka jego skóry. Jeśli masz już wpaść w obsesję na jakimś punkcie, to jest to obszar, w którym faktycznie znalazłem prawdziwe pocieszenie.

Na przykład kiedyś myślałem, że wszystkie ubranka dla niemowląt są w zasadzie takie same, dopóki u Bliźniaczki A nie pojawiła się okropna, tajemnicza czerwona wysypka na klatce piersiowej. W końcu odkryliśmy, że była to reakcja na tanie, syntetyczne materiały, w które ją wciskaliśmy. Przerzuciliśmy się na Body z bawełny organicznej od Kianao i nie przesadzam mówiąc, że to zmieniło cały mój ekosystem prania. To zdecydowanie moja ulubiona rzecz, jaką posiadamy. Body nie ma rękawków, jest niewiarygodnie miękkie i, co najważniejsze, ma kopertowe zapięcie na ramionach, które łatwo ściąga się w dół. Jeśli nigdy nie musiałeś ściągać brudnego body w dół ciałka dziecka, żeby uniknąć rozsmarowania wybuchowej kupy na jego twarzy, to nie wiesz, co to życie. Organiczna bawełna naprawdę oddycha, wysypka zniknęła w ciągu kilku dni, a ja naprawdę poczułem się, jakbym rozwiązał jeden maleńki, konkretny problem w moim skądinąd nie do opanowania życiu.

Zabawki, które tolerujemy

Oczywiście nie wszystko, co kupujesz, by odzyskać kontrolę, naprawdę działa. Mamy te Miękkie klocki dla niemowląt, które rzekomo genialnie rozwijają wczesne myślenie matematyczne i wyobraźnię przestrzenną. Są miękkie, co jest miłe, ale głównie istnieją po to, by być rozrzuconymi po przedpokoju dokładnie tam, gdzie staję, próbując po omacku dojść do kuchni bez zapalania światła. Są w porządku. Dziewczynki czasami ustawiają dwa na sobie, po czym je burzą i odchodzą, by pobawić się pustym kartonowym pudełkiem. To nie są magiczne narzędzia rozwojowe, to po prostu urocze, pastelowe przeszkody, o które można się potknąć.

The toys we tolerate — Why The Uncle Richard Is My Baby Daddy Drama Actually Helps

Z drugiej strony, kiedy mojemu dziecku zaczęły wyrzynać się zęby, nasze mieszkanie zmieniło się w strefę przetrzymywania zakładników. Byliśmy zdesperowani. Silikonowy gryzak dla niemowląt Panda naprawdę udowodnił swoją wartość. Ma kształt pandy, jest wykonany z bezpiecznego dla żywności silikonu i, co najważniejsze, jest na tyle płaski, że wściekły półroczniak potrafi go solidnie złapać, nie rzucając nim ze złością na drugi koniec pokoju. Nie wiem, czy teksturowane elementy faktycznie masują dziąsła, tak jak twierdzi opakowanie, ale wrzucenie go do lodówki na dziesięć minut zapewniało co najmniej dwadzieścia minut błogiej, chwalebnej ciszy.

Jeśli aktualnie toniesz w nieoczekiwanym chaosie rodzicielstwa, gorąco polecam przejrzenie kolekcji ubranek dziecięcych Kianao, żebyś po prostu miał o jedną rzecz mniej do zmartwień.

Wysoce nienaukowy poradnik przetrwania

Więc, spędziwszy zdecydowanie zbyt dużo czasu na analizowaniu fikcyjnej telenoweli o ciężarnej podróżniczce w czasie, oto czego nauczyłem się o przetrwaniu prawdziwych, realnych kryzysów rodzicielskich bez utraty zmysłów.

  • Pokochaj prozę życia: Nie potrzebujesz skandalicznego zwrotu akcji, by uzasadnić swoje wyczerpanie. Fakt, że powstrzymałeś malucha przed zrzuceniem się z kanapy sześć razy przed 9 rano, jest wystarczająco dramatyczny.
  • Zignoruj medyczny doom-scrolling: Internet powie ci, że każda chwilowa przerwa w ekologicznej diecie niszczy przyszłość twojego dziecka, ale realistycznie rzecz biorąc, większość dzieci przeżywa zjedzenie odrobiny psiej sierści z dywanu.
  • Kontroluj to, co się da: Kup miękkie body, które nie powoduje wysypek, znajdź gryzak, który można myć w zmywarce, i mentalnie odrzuć całą resztę, która leży poza twoją jurysdykcją.
  • Obniż poprzeczkę: Jeśli twoje dziecko jest czyste, nakarmione i śpi w bezpiecznym miejscu, wygrałeś ten dzień, bez względu na to, czy spędziłeś popołudnie oglądając kiczowate filmiki na telefonie.

Rodzicielstwo to nie jest telenowela, nawet jeśli czasem tak się wydaje. To w większości po prostu bardzo długi, bardzo brudny sprawdzian wytrzymałości, przerywany momentami agresywnego wręcz uroku. Nie potrzebujesz wehikułu czasu, by naprawić swoje błędy. Zazwyczaj potrzebujesz po prostu mocnej herbaty, stosu czystych pieluch i akceptacji faktu, że robisz wszystko, co w twojej mocy w tej naprawdę absurdalnej pracy.

Zanim całkowicie spiszesz dzisiejszy dzień na straty i włączysz telewizor, poświęć minutę na przejrzenie kolekcji organicznych niezbędników od Kianao, by ogarnąć garderobę swojego malucha.

Pytania, które zadaję sufitowi o 4 nad ranem

Skąd mam wiedzieć, czy stres naprawdę szkodzi mojemu dziecku?

Szczerze mówiąc, prawdopodobnie nie będziesz wiedzieć, a rozpamiętywanie tego tylko tworzy genialną, nieskończoną pętlę niepokoju. Nasz lekarz zasugerował, że codzienna irytacja to nie problem, uważać trzeba raczej na ogromne, przedłużające się traumy. Jeśli jesteś zestresowany tylko dlatego, że twój maluch rzucił makaronem w ścianę, a ty jesteś zmęczony, z twoim dzieckiem wszystko w porządku. Po prostu weź głęboki oddech i może przekaż dziecko komuś innemu na dwadzieścia minut.

Czy to normalne, że mam absolutną obsesję na punkcie ubranek mojego dziecka?

Tak, jak najbardziej. Kiedy wszystko inne jest jednym wielkim chaosem, kontrolowanie tego, co zakładasz na ciało swojego dziecka, to bardzo normalny mechanizm radzenia sobie ze stresem. Spędziłem trzy tygodnie, badając zawartość elastanu w organicznej bawełnie, zanim zorientowałem się, że po prostu unikałem myślenia o czesnym za żłobek. Wszystko jest w porządku, po prostu kupuj miękkie rzeczy i wybacz sobie to nadmierne analizowanie.

Kiedy ząbkowanie wreszcie przestanie rujnować mi życie?

Z tego, co zdążyłem zauważyć, nigdy. Jak tylko ogarniesz jeden ząb i ślinienie ustanie, zaczyna wyrzynać się kolejny. Bardzo polegaliśmy na wkładaniu silikonowego gryzaka do lodówki, co pomagało tymczasowo znieczulić dziąsła. Myślę, że cały ten proces kończy się gdzieś w wieku dwóch, trzech lat, ale szczerze mówiąc, w tym momencie czas stracił dla mnie jakiekolwiek znaczenie.

Czy powinienem kłamać dziecku, jeśli nasze drzewo genealogiczne jest skomplikowane?

O ile nie jesteś dosłownie postacią z telenoweli na Dailymotion, to prawdopodobnie nie. Nasza pielęgniarka środowiskowa dała jasno do zrozumienia, że dzieci chłoną to dziwne napięcie, gdy dorośli je okłamują. Nie musisz tłumaczyć zawiłości dorosłych relacji kilkulatkowi, ale trzymanie w tajemnicy gigantycznych, mydlanych sekretów zazwyczaj i tak w końcu wybucha ci prosto w twarz. Niech będzie nudno, ale szczerze.

Czy klocek faktycznie może zrobić z mojego dziecka geniusza?

Nie. To są klocki. Są miękkie, mają rozsądną cenę i zajmują moje dzieci na dokładnie cztery minuty jednorazowo. Mogą pomóc w nauce chwytania, ale nie zagwarantują twojemu dziecku miejsca na Oksfordzie. Obniż swoje oczekiwania wobec zabawek, a będziesz znacznie szczęśliwszy.