Mój mąż trzymał mrożoną kawę, z której skroplona woda kapała prosto na ekspozycję laktatorów, i wpatrywał się w metkę z ceną, jakby przed chwilą obraziła jego przodków. Staliśmy na środku sklepu Buy Buy Baby – niech spoczywa w pokoju ten chaotyczny, oświetlony jarzeniówkami market – a ja byłam w ósmym miesiącu ciąży z Leo. Miałam na sobie te ciążowe legginsy, które miały być bezszwowe, ale zdecydowanie wpijały mi się w żebra, i jedyne, o czym marzyłam, to usiąść. Ale nie mogliśmy usiąść, ponieważ utknęliśmy w cichym impasie nad wózkiem dziecięcym.
Chciałam UPPAbaby Vista. Nie do końca wiedziałam, *dlaczego* go chciałam, poza tym, że każda inna mama spacerująca po naszej okolicy go miała, skórzana rączka wyglądała tak elegancko, a ja, szczerze mówiąc, byłam przerażona wizją macierzyństwa i myślałam, że kupno „odpowiedniego” sprzętu w magiczny sposób sprawi, że stanę się kompetentną matką. Mój mąż, Dave, w pamięci dokonywał obliczeń i lekko bladł. Ale przekonałam go. Powiedziałam mu, że to inwestycja, że wózek będzie rósł razem z naszą rodziną i że do końca życia nie będziemy musieli kupować kolejnego. Boże, jaka byłam naiwna.
Kliknięcie fotelika, które sprawiło, że inne marki przestały dla mnie istnieć
Półtora miesiąca później, Leo był już z nami. Był takim malutkim, pomarszczonym słodkim ziemniaczkiem, a kiedy pierwszy raz wyszliśmy z nim z domu, użyliśmy fotelika dla niemowląt Mesa, który wpinał się bezpośrednio w ramę wózka. Muszę przyznać, że ten specyficzny dźwięk – ciężki, bezpieczny *klik* fotelika blokującego się w ramie bez konieczności zabawy z dodatkowymi plastikowymi adapterami – dawał niesamowitą satysfakcję. Sprawiał, że czułam, jakbym naprawdę wiedziała, co robię.
Moja lekarka, dr Miller, totalnie mnie przeraziła na naszej pierwszej wizycie kontrolnej. Powiedziała, że wożenie dzieci tyłem do kierunku jazdy zmniejsza ryzyko śmiertelnych obrażeń o jakąś przerażającą liczbę, chyba 71 procent, czy coś takiego? Nie znam dokładnych wyliczeń, bo funkcjonowałam łącznie na trzech przespanych godzinach i głównie starałam się po prostu nie rozpłakać w jej gabinecie, ale to wystarczyło, abym dostała absolutnej obsesji na punkcie pozycji jego fotelika. UPPAbaby ma niesamowitą opcję rezerwacji rozmowy na Zoomie z jednym z ich ekspertów ds. bezpieczeństwa pasażerów dziecięcych. Pamiętam, jak dosłownie balansowałam laptopem na dachu mojej Hondy CR-V, podczas gdy ta niezwykle cierpliwa kobieta patrzyła, jak szarpię bazę fotelika, by upewnić się, że nie przesuwa się na więcej niż dwa centymetry.
A potem zaczęły się pieluszkowe eksplozje. Byliśmy na targu, miałam mrożoną latte w uchwycie na kubek, a Leo po prostu eksplodował w foteliku Mesa. To było wszędzie. Musiałam rozebrać go do rosołu z tyłu samochodu. Dzięki Bogu miałam go ubranego w Bezrękawnik Niemowlęcy z Bawełny Organicznej od Kianao, który szczerze uratował tego dnia moje zmysły. Ma takie kopertowe zakładki na ramionach, więc zamiast przeciągać ten musztardowy bałagan PRZEZ jego głowę i brudzić mu włosy, mogłam po prostu zsunąć całe ubranko w dół jego ciała i opanować katastrofę. Tak czy inaczej, bawełna później pięknie się doprała, czego nie mogę powiedzieć o samej wkładce do siedziska wózka. Zajęło mi obejrzenie trzech poradników na YouTube, żeby ogarnąć, jak ją zdjąć i wyczyścić.
Rzeczywistość pchania luksusowego czołgu
Rzecz, o której nikt nie wspomina, gdy masz dziecko i wózek premium: on jest ciężki. Wręcz absurdalnie ciężki. Vista w wersji pojedynczej waży prawie 13 kilogramów. Kiedy dochodzisz do siebie po porodzie i próbujesz wrzucić 13 kilo złożonego aluminium i materiału do bagażnika SUV-a, podczas gdy ktoś trąbi na ciebie na parkingu pod supermarketem, przeklniesz dzień, w którym uznałaś, że potrzebujesz luksusowego symbolu statusu.

Ale ten kosz. O Boże, kosz pod Vistą ma rozmiar małego mieszkania. Mogłam tam zmieścić moją ogromną torbę na pieluchy, koc piknikowy, zakupy na trzy dni i jeszcze kurtkę Dave'a. Stał się moim mobilnym centrum dowodzenia. To niemal rekompensowało fakt, że manewrowanie wózkiem w wąskich alejkach naszej lokalnej kawiarni wymagało wyobraźni przestrzennej kontrolera lotów.
Przeglądaj kolekcję ekologicznych, idealnych do wózka zabawek niemowlęcych Kianao tutaj.
Wielkie kłamstwo o wózku podwójnym i piekło adapterów
Trzy lata później na świat przyszła Maya. To był ten moment, kiedy Vista miała zabłysnąć, prawda? To dlatego wydaliśmy w 2017 roku prawie tysiąc dolarów – żeby wózek mógł stać się podwójny. Pozwólcie, że opowiem wam o absolutnym oszustwie, jakim jest przekształcenie tego sprzętu.

Nie da się tak po prostu wpiąć drugiego siedziska. Musisz kupić siedzisko RumbleSeat, które kosztuje kolejne kilkaset dolarów. A potem orientujesz się, że siedziska nie pasują do siebie bez adapterów. Więc musisz dokupić „adaptery górne”. I może jeszcze „adaptery dolne”. DLACZEGO POTRZEBUJĘ ADAPTERÓW DO SIEDZISK WYPRODUKOWANYCH PRZEZ DOKŁADNIE TĘ SAMĄ FIRMĘ, DO DOKŁADNIE TEGO SAMEGO WÓZKA? Dosłownie spędziłam całe popołudnie siedząc na dywanie w salonie, otoczona kawałkami metalu i krzyczącymi dziećmi, próbując wymyślić konfigurację, w której stopy Mai nie kopałyby non-stop Leo w tył głowy. Byłam spocona, Dave ukrywał się w kuchni, a ja czułam się, jakbym próbowała ułożyć kostkę Rubika w ciemnościach.
A kiedy w końcu uda ci się posadzić tam dwójkę dzieci? Pchasz przed sobą grubo ponad 30 kilogramów. Próba podbicia tej bestii pod miejski krawężnik to martwy ciąg na poziomie olimpijskim. Pamiętam bardzo dobrze, jak utknęłam na przejściu dla pieszych, bo przednie koła zablokowały się w dziurze, a ja po prostu stałam na środku ulicy, kwestionując każdy życiowy wybór, który doprowadził mnie do tego momentu. Maya, siedząca w dolnym foteliku, absolutnie traciła zmysły, bo wyrzynały się jej pierwsze zęby trzonowe, więc po prostu wrzeszczała prosto w kolana przechodniów.
Dzięki Bogu miałam nasz Bambusowo-Silikonowy Gryzak dla Niemowląt Panda, który walał się gdzieś w tym przepastnym dolnym koszu. Szczerze mówiąc, ta mała panda uratowała mi życie więcej razy, niż potrafię zliczyć. Po prostu sięgnęłam w ciemno w tę otchłań, chwyciłam go i wrzuciłam do dolnego siedziska. Maya natychmiast złapała za mały, płaski bambusowy kształt – którego idealny rozmiar sprawił, że nie zrzuciła go od razu na brudny chodnik – i po prostu agresywnie go gryzła, podczas gdy ja w końcu wciągnęłam wózek na krawężnik. To silikon spożywczy, więc nigdy nie panikowałam, kiedy żuła go przez bitą godzinę. Była to jedyna rzecz, która utrzymywała ją w ciszy, podczas gdy Leo narzekał na wiatr wiejący mu w twarz w górnym siedzisku.
Ach, no i jest też UPPAbaby Minu, jeśli szukasz wózka podróżnego, ale szczerze mówiąc, my na nasz lot na Florydę kupiliśmy w hipermarkecie zwykłą parasolkę za dwadzieścia dolców, bo nie mogłam znieść myśli, że pracownik lotniska mógłby zniszczyć coś, na co wydałam prawdziwe pieniądze, więc w sumie bez znaczenia.
Co dziś zrobiłabym inaczej
Patrząc z perspektywy czasu, myślę, że kupiliśmy zły wózek. Dla naszego stylu życia o wiele więcej sensu miałby UPPAbaby Cruz. To w zasadzie Vista, ale węższa, lżejsza i nie stara się na siłę być wózkiem podwójnym. Mogliśmy po prostu używać Cruza przy Leo, a kiedy pojawiła się Maya, zachęcić Leo do chodzenia lub używać jednej z tych małych dostawek na kółkach (tzw. desek), które mocuje się z tyłu.
Spędziłam tyle czasu zamartwiając się o wyprawkę. Myślałam, że posiadanie idealnego wózka zagwarantuje nam idealnie spokojne wyjścia do parku, podczas których moje dzieci będą się cicho bawić na kocyku. Rzeczywistość zazwyczaj wyglądała tak, że wysypywałam na trawę Zestaw Miękkich Klocków dla Niemowląt od Kianao – same klocki są świetne, to takie gumowe, w 100% bezpieczne i urocze elementy – jednak Leo najbardziej lubił wyrzucać je prosto z wózka podczas spaceru, więc co chwilę musiałam się zatrzymywać, by wyciągać je z krzaków. Są wspaniałe do zabawy na brzuszku na podłodze w salonie, ale nie dawajcie ich znudzonemu maluchowi w poruszającym się pojeździe, chyba że uwielbiacie zabawę w aportowanie z samą sobą.
Tak czy inaczej, chodzi o to, byś nie pozwoliła, aby lęk związany z kompletowaniem wyprawki pochłonął cię bez reszty. Jeśli zdecydujesz się na wózek UPPAbaby, to błagam, upewnij się, że uczciwie zarejestrujesz numer seryjny online zaraz po zakupie, aby uzyskać przedłużoną, trzyletnią gwarancję, bo elementy w końcu absolutnie zaczną pękać lub się łamać. I może pójdź do sklepu i spróbuj fizycznie podnieść model z wystawy, zanim podasz sprzedawcy swoją kartę kredytową, żebyś dokładnie wiedziała, na co się piszesz.
Moje chaotyczne FAQ o UPPAbaby
Czy naprawdę potrzebuję Visty, czy lepiej kupić Cruza?
Szczerze? Jeśli nie mieszkasz na przedmieściach, nie masz gigantycznego garażu i nie jesteś w stu procentach pewna, że będziesz mieć dwoje dzieci rok po roku, bierz Cruza. Vista to gigantyczny, luksusowy czołg. Uwielbiałam go przy jednym dziecku, ale pchanie go z dwójką przypominało pchanie pod górę wózka sklepowego pełnego mokrego cementu. Oszczędź swoje plecy i kup węższy model.
Czy fotelik Mesa jest ciężki do noszenia?
Tak. Każdy fotelik samochodowy robi się ciężki, kiedy wsadzisz do niego prawdziwe niemowlę, ale Mesa wydawała mi się wyjątkowo nieporęczna, gdy Leo skończył jakieś sześć miesięcy. Moje ramię wyglądało tak, jakby było permanentnie posiniaczone od noszenia go za uchwyt. Fakt, że wklikuje się w wózek bez adapterów, to jego jedyna zaleta, ratująca sytuację – dzięki temu nie musisz go długo nosić.
Jak wyprać materiał z wózka, kiedy twoje dziecko niechybnie go ubrudzi?
Ze łzami w oczach i morzem cierpliwości. Szczerze mówiąc, większość materiału można odpiąć z ramy za pomocą suwaków, ale założenie go z powrotem wymaga dyplomu z inżynierii. Zazwyczaj w słoneczny dzień po prostu brałam szczotkę, trochę delikatnego płynu do naczyń oraz wąż ogrodowy, prałam wózek na podjeździe i zostawiałam do wyschnięcia. Nie wkładaj budki do suszarki, chyba że chcesz, by wyglądała jak zgnieciony chips ziemniaczany.
Czy RumbleSeat i Toddler Seat to to samo?
NIE. To największa bzdura i zmyłka, jaka istnieje. „Toddler Seat” to główne siedzisko, które dostajesz w kartonie z Vistą. Ma udźwig do 22 kilogramów. „RumbleSeat” to dodatkowe siedzisko, które musisz kupić osobno, by stworzyć wózek podwójny, i utrzymuje tylko do 15 kilogramów, A DO TEGO pasuje wyłącznie na dół. Więc twoje cięższe dziecko musi siedzieć na górze, najbliżej ciebie, a mniejsze dziecko ląduje nisko, niemal na ziemi. To dziwne, ale najwyraźniej tak działa środek ciężkości.
Czy dostawka do wózka PiggyBack naprawdę się sprawdza?
Tak, działa bez zarzutu, ale twoje dziecko musi naprawdę CHCIEĆ na niej stać. Leo używał jej przez okrągłe trzy tygodnie, po czym stwierdził, że nienawidzi stać i woli szurać nogami po ziemi, podczas gdy ja pcham wózek. Aha, a kiedy jest doczepiona, musisz trochę chodzić jak pingwin z szeroko rozstawionymi nogami, żeby nie kopać w deskę goleniami. Załóż wygodne buty.





Udostępnij:
Chwila, czy „Co się zdarzyło Baby Jane?” to nowa ekologiczna marka?
Cała prawda o szukaniu wyjątkowego imienia dla dziecka w 2024 roku