Drogi Tomie,

Siedzisz właśnie na brzegu wanny, ubrany w polarowy szlafrok pachnący lekko Sudocremem i rozpaczą, i wpatrujesz się w ekran telefonu, na którym leci stary odcinek tego amerykańskiego serialu komediowego. Wiesz o którym mowa. Ten o samotnym ojcu, w którym niemożliwie przystojnemu dwudziestoparolatkowi podrzucają dziecko pod drzwi, a on mimo to jakoś daje radę bywać w barach, umawiać się z kobietami bez cieni pod oczami i nosić koszule, które nie zostały agresywnie ochrzczone ulewaniem.

Musisz natychmiast zamknąć aplikację Netflixa. Cała ta fabuła to obraźliwa fikcja, wymyślona po to, by prawdziwi ojcowie poczuli, że ponoszą porażkę w podstawowym zarządzaniu czasem.

Dlaczego telewizja nas okłamała

W którymś tam odcinku Ben zostawia dziecko z bratem i po prostu wychodzi na imprezę na dachu. Po prostu wychodzi. Nie pakuje torby do przewijania z wojskową precyzją, nie zostawia pięciostronicowego manifestu ze szczegółowymi instrukcjami, jak podać Calpol, gdy temperatura otoczenia przekroczy 20 stopni, i z pewnością nie spędza pierwszych czterdziestu minut imprezy, wpatrując się w aplikację elektronicznej niani na telefonie, ukrywając się w kabinie toaletowej.

A to mieszkanie. Dobry Boże, to mieszkanie. W tym mitycznym wszechświecie Ben – barman, dodajmy – może pozwolić sobie na życie w ogromnym nowojorskim lofcie, jednocześnie płacąc za pieluchy. Jego dom jest pełen ostrych krawędzi i szklanych stołów. Nie ma tam ani jednego bezpańskiego kawałka plastikowej maszyny rolniczej, który czekałby, by przebić podbicie jego stopy o czwartej nad ranem. Dziecko po prostu tam siedzi, grzecznie gaworząc i służąc za rekwizyt w jego miłosnych perypetiach, zamiast być wrzeszczącym, świadomym ziemniakiem żądającym natychmiastowej ofiary z krwi.

Jego "wioska", która pomaga w wychowaniu, składa się z brata – zawodowego hokeisty, sypiącego żartami najlepszego kumpla i matki, która pojawia się dokładnie wtedy, gdy fabuła wymaga darmowej opieki nad dzieckiem, żeby Ben mógł iść na randkę. Tymczasem twoja wioska składa się obecnie z kuriera Amazona, który w tym tygodniu widział cię w gaciach już trzy razy i za każdym razem oceniał cię w milczeniu.

Specyficzna biologia ojcowskiego poczucia winy

Będziesz przewijać media społecznościowe, uwięziony pod śpiącym maluchem, i zobaczysz te wszystkie dzieciaki z pokolenia Z w estetyce "baby d", wykonujące choreografie na TikToku w nieskazitelnych, pasujących dresach, z idealnie opatulonym niemowlakiem przypiętym do klatki piersiowej. Powiem ci coś, w nowoczesnym tacierzyństwie nie ma absolutnie żadnego szpanu, gdy spędzasz 70% czasu czuwania, próbując zidentyfikować, który bliźniak wyprodukował tajemniczą, lepką substancję na pilocie od telewizora. W tym domu nie ma układów tanecznych, jest tylko gorączkowe, drobiące kroki szuranie po dywanie w salonie o północy, żeby tylko nie nadepnąć na podstępny klocek Lego.

The peculiar biology of dad guilt — Starring in the Real Baby Daddy Show (Minus the Laugh Track)

Porozmawiajmy o zdrowiu psychicznym, bo programy telewizyjne z pewnością tego nie robią. Nasz lekarz rodzinny, dr Evans – facet, który zawsze wygląda, jakby spóźniał się na pociąg – wspomniał podczas wizyty kontrolnej, że ojcowie też mogą doświadczać depresji poporodowej. Wręczył mi lekko pogniecioną ulotkę, która wyglądała, jakby została skserowana w 1998 roku, mrucząc coś o tym, że brak snu obniża poziom serotoniny i jak ogromny ciężar odpowiedzialności może wywoływać stany lękowe. Nie podał mi twardych faktów medycznych, a jedynie mgliste ostrzeżenie, by uważać na obniżony nastrój i może pić trochę więcej wody.

I miał rację, na swój nieporadny sposób. Będziesz miał dni, w których sama izolacja, wynikająca z bycia jedynym facetem na środowych porannych zajęciach sensorycznych dla niemowląt, sprawi, że będziesz miał ochotę zwinąć się w kłębek i płakać. Będziesz tam siedział, podczas gdy kobieta o imieniu Cressida będzie gwałtownie potrząsać tamburynem, śpiewając o łaciatej żabie, a ty będziesz się zastanawiać, czy to już absolutny szczyt twojego życia intelektualnego. Pielęgniarka środowiskowa z przychodni, Brenda, zasugerowała, że w drugim roku życia dziecka męski mózg przechodzi przez pewnego rodzaju hormonalne "przeprogramowanie", które ma na celu wzmocnienie więzi, chociaż jestem raczej przekonany, że to "przeprogramowanie" to po prostu fizyczna manifestacja chronicznego zmęczenia, które rozpuszcza moją korę przedczołową, aż do momentu, w którym płaczę na reklamach telewizyjnych ubezpieczeń samochodowych.

Rozpraszacze, od których nie będą krwawić ci oczy

W ciągu najbliższych sześciu miesięcy dokonasz wielu panicznych zakupów w desperackiej próbie kupienia sobie pięciu minut ciszy, więc pozwól, że oszczędzę ci trochę pieniędzy i wskażę sprzęt, który naprawdę ma znaczenie.

W pewnym momencie zdasz sobie sprawę, że bliźniaki potrzebują rozrywki bez plastikowego śmiecia, które agresywnie miga i krzyczy do ciebie podstawowymi kolorami. W końcu kupiliśmy Drewniany stojak edukacyjny | Zestaw Panda ze stelażem tipi i gwiazdką, który naprawdę całkiem mi się podoba, głównie dlatego, że do złożenia nie wymaga baterii AAA ani dyplomu z inżynierii mechanicznej. Kupisz go, bo masz złudzenie, że twoje córki będą cicho leżeć na plecach, angażując się w podniosłe eksploracje sensoryczne, podczas gdy ty będziesz czytać niedzielną gazetę.

To kompletna fantazja. To, co dzieje się w rzeczywistości, to to, że zmienia się on w malutką, drewnianą arenę walk. Jedna z bliźniaczek (myślę, że to była Lily, chociaż w czwartki zamieniają się osobowościami) całkowicie obsesyjnie zafascynowała się małą szydełkową pandą, podczas gdy druga przez trzy tygodnie próbowała systematycznie demontować drewnianą konstrukcję tipi ze spokojnym skupieniem małego eksperta od wyburzeń. Ale to bardzo cicha arena. Stonowana, szara paleta kolorów i naturalne drewno naprawdę wydają się chronić je przed przebodźcowaniem i całkowitym załamaniem nerwowym przed 11 rano. Szydełkowa panda jest urocza, chociaż jej przyjazna, mała buzia widziała rzeczy, których nie powinna oglądać żadna zabawka, a kupuje ci to dokładnie tyle czasu, ile potrzeba na wypicie połowy kubka letniej herbaty, zanim któraś z nich znów zacznie płakać.

Jeśli chcesz oszczędzić sobie nieszczęścia, jakim jest potykanie się o ohydne plastikowe rupiecie, może zechcesz przejrzeć kolekcję drewnianych stojaków edukacyjnych Kianao, zanim twój salon całkowicie skapituluje przed jaskrawymi kolorami.

Rzeczy, z których wycieramy płyny ustrojowe

Mamy też Kocyk niemowlęcy z bawełny organicznej w uspokajający wzór z szarymi wielorybami. Jest uroczy. I niewiarygodnie miękki. Certyfikowana organiczna bawełna GOTS jest w dotyku jak coś, co można znaleźć w butikowym hotelu, który zabrania wstępu dzieciom. Ale bądźmy absolutnie szczerzy – w ciągu czterdziestu ośmiu godzin od otwarcia paczki, kocyk padnie ofiarą wybuchowego incydentu pieluszkowego, który przetestuje same granice technologii nowoczesnych pralek. Przetrwał i nadal jest miękki, co jest małym cudem, ale nie spędzałbym zbyt wiele czasu na podziwianiu nieskazitelnych szarych wielorybów, bo wkrótce zostaną one przyćmione przez rozgnieciony groszek i zaschnięte mleko owsiane.

Things we wipe bodily fluids off of — Starring in the Real Baby Daddy Show (Minus the Laugh Track)

Faza stomatologicznego koszmaru

Za sześć miesięcy pojawią się siekacze. Nie chcę cię straszyć, ale faza ząbkowania u bliźniaków to coś, co, jak sobie wyobrażam, wykorzystuje się do treningu wojny psychologicznej w MI6. Myślałeś, że brak snu przy noworodku jest zły, ale po prostu nie jesteś w stanie pojąć chaosu czterech ostrych jak sztylety ząbków, które postanowiły przebić się przez dziąsła dwojga dzieci jednocześnie.

Gorąco polecam natychmiastowe zaopatrzenie się w Silikonowy gryzak uspokajający Lama. Ma małe wycięcie w kształcie serca, za które dzieci mogą go naprawdę mocno złapać, nie upuszczając go co cztery sekundy. A ponieważ jest w 100% wykonany z silikonu spożywczego, możesz po prostu wrzucić go do zmywarki, gdy nieuchronnie spadnie na chodnik przed sklepem. Raz upuściłem go w szczelinę siedzenia w pociągu i poważnie rozważałem rozebranie wagonu gołymi rękami, by go odzyskać, ponieważ w ramach zemsty córka obgryzała mi kciuk. Z tyłu ma teksturowane wypustki, które dziewczynki żują jak małe, wściekłe wilczki. Kup od razu trzy sztuki. Mówię zupełnie poważnie. Kiedy jeden z nich poturla się pod kanapę, a ty będziesz zbyt zmęczony, by go wyciągnąć, podziękujesz mi za posiadanie zapasów.

Spędzisz sporo czasu przez następne sześć miesięcy, zastanawiając się, czy prawidłowo wcielasz się w rolę taty na pełen etat, głównie dlatego, że nie ma tu rocznych ocen pracowniczych, a twoi maleńcy szefowie komunikują się wyłącznie poprzez krzyki i rzucanie tostami. Będziesz oglądać te wypieszczone telewizyjne obrazki ojcostwa i odczuwać wielkie poczucie niespełnienia, bo włosy ci rzedną i nie pamiętasz, kiedy ostatnio przeczytałeś książkę bez obrazków. Ale złapiesz się też na tym, że stoisz o północy w kuchni, myjąc malutkie butelki, gdy w domu w końcu panuje cisza, i czujesz dziwny, ciężki rodzaj spokoju, którego sitcomy nigdy nie potrafią uchwycić.

Zanim całkowicie pogrążysz się w szaleństwie okresu poniemowlęcego, zrób sobie przysługę i wyposaż pokój dziecięcy w sprzęt, który naprawdę przetrwa chaos — poznaj organiczne niezbędniki Kianao i może kup sobie chociaż kilka minut spokoju.

Pytania, które zadałem Google o 4 nad ranem

Dlaczego moje życie nie wygląda jak w sitcomach?
Ponieważ nie masz zespołu hollywoodzkich scenarzystów piszących dla ciebie błyskotliwe riposty, stary. Poza tym mieszkasz w 4. strefie Londynu, a nie w lofcie na Manhattanie, a prawdziwe niemowlęta produkują taką ilość płynów ustrojowych, która naruszyłaby standardowe wytyczne dla nadawców telewizyjnych.

Czy naprawdę potrzebuję kocyka dla dziecka z bawełny organicznej?
"Potrzebuję" to mocne słowo, ale biorąc pod uwagę, że moje bliźniaczki mają tendencję do agresywnego żucia wszystkiego, co na nie narzucam, posiadanie kocyka, który nie jest nasączony syntetycznymi pestycydami, daje mi drobną namiastkę komfortu, podczas gdy cała reszta mojego rodzicielstwa przypomina absolutny bałagan.

Jak długo tak naprawdę trwa faza ząbkowania?
Nasz pediatra mruknął coś niewyraźnie o tym, że zęby mleczne wyrzynają się do prawie trzeciego roku życia, co brzmi jak przedłużony wyrok więzienia, ale szczerze mówiąc, to przychodzi falami absolutnego cierpienia, po których następują tygodnie, kiedy zapominasz, że one w ogóle mają zęby, dopóki któreś z nich nie ugryzie cię w kolano.

Czy wyrażenia "baby d" można używać publicznie?
Tylko jeśli chcesz brzmieć jak tajny policjant próbujący przeniknąć w szeregi licealistów. Po prostu nazywaj siebie tatą i pogódź się z faktem, że twoje "fajne" lata masz już zdecydowanie i bezpowrotnie za sobą.

Czy drewniany stojak edukacyjny naprawdę może zająć bliźniaka?
Przez około jedenaście minut, co w czasie bliźniaczym jest odpowiednikiem dwutygodniowych wakacji na Malediwach. To dokładnie tyle czasu, ile potrzeba, aby zagotować wodę w czajniku, całkowicie zapomnieć, że się to zrobiło, i przypomnieć sobie o tym akurat w momencie, gdy woda zdąży już ostygnąć.