Jak jeden kocyk z królikiem wziął naszą rodzinę za zakładników
Właśnie wiszę do góry nogami na tylnym siedzeniu naszego Priusa z latarką w zębach. Jest 23:43. Moja żona stoi na ganku, trzymając wrzeszczące jedenastomiesięczne dziecko, a my rozbieramy samochód na części, bo zgubiliśmy główny egzemplarz różowego kocyka z króliczkiem. Siedzę...


