Zanim mój najstarszy syn skończył trzy dni, w mojej kuchni stanęły trzy różne kobiety i udzieliły mi całkowicie sprzecznych rad na temat wkładania kawałka silikonu do ust mojego dziecka. Moja babcia, kochana kobieta, kazała mi zanurzyć smoczek w słodkim syropie i wcisnąć mu do buzi, żebym mogła złożyć pranie. Moja doradczyni laktacyjna dosłownie na mnie syknęła, ostrzegając, że jeśli dam mu smoczek przed szóstym tygodniem życia, cała moja przygoda z karmieniem piersią legnie w gruzach. Z kolei mój lekarz, dr Miller, spojrzał tylko na moje przekrwione oczy i powiedział, żebym po prostu dała dziecku ten cholerny smoczek, żebyśmy wszyscy mogli się trochę przespać.
Nie wiedziałam, kogo słuchać, ale o 2 w nocy, kiedy Hunter wrzeszczał wniebogłosy, desperacja wzięła górę. Włożyłam ten mały, zielony kawałek plastiku do jego buzi, on natychmiast odpłynął, a ja siedziałam, gapiąc się na wentylator sufitowy, przerażona, że właśnie zrujnowałam mu zgryz na całe życie.
Co dr Miller tak naprawdę powiedział mi o SIDS i śnie
Poszłam na wizytę kontrolną w drugim tygodniu życia, czując się jak przestępczyni, bo pozwalałam mojemu noworodkowi spać ze smoczkiem. Ale dr Miller całkowicie zmienił moje myślenie. Powiedział mi, że podawanie smoczka w czasie drzemki i przed snem to coś, co on gorąco poleca ze względów bezpieczeństwa. Byłam w szoku, bo myślałam, że po prostu poszłam na łatwiznę.
Z mojego nieco mglistego, pozbawionego snu zrozumienia nauki wynika, że podanie dziecku czegoś do ssania podobno zmniejsza ryzyko SIDS (zespołu nagłego zgonu niemowląt) o jakąś szaloną wartość – nawet do 90 procent. W skrócie, lekarz wyjaśnił, że grubsza część smoczka naturalnie wypycha mały języczek do przodu, zapobiegając jego opadnięciu i zablokowaniu dróg oddechowych. Dodatkowo utrzymuje to dziecko w nieco płytszej fazie snu. Wiem, „płytszy sen” brzmi jak najgorszy koszmar rodzica, który chce tylko, by dziecko padło na osiem godzin, ale najwyraźniej utrzymanie fal mózgowych w takiej aktywności, by kontynuowały ssanie, sprawia, że łatwiej je wybudzić, jeśli na ułamek sekundy zapomni o oddychaniu.
Podał mi jednak kilka twardych zasad dotyczących łóżeczka, które faktycznie pofatygowałam się zapisać:
- Tarczka musi być duża: Przynajmniej na cztery centymetry szeroka, żeby nie było absolutnie żadnych szans na włożenie całości do buzi i zadławienie.
- Nigdy nie wkładaj sznureczków do łóżeczka: Żadnych klipsów, żadnych zawieszek i absolutnie żadnych uroczych pluszaczków przypiętych do końcówki smoczka, chyba że cały czas patrzysz na dziecko. Stanowią one ogromne zagrożenie uduszeniem.
- Otwory wentylacyjne to podstawa: Plastikowa tarcza musi mieć dziurki wentylacyjne na wypadek, gdyby jakoś przykleiła się do buzi dziecka.
Cała prawda o dramacie "zaburzenia odruchu ssania"
Porozmawiajmy o potężnym poczuciu winy, którym obarczył mnie internet w związku z „zaburzeniem odruchu ssania”. Spędziłam tygodnie na zamartwianiu się, czy moje dziecko zapomni, jak prawidłowo chwytać pierś, jeśli dam mu sztuczny smoczek. Ale mój lekarz spojrzał na mnie, jakbym miała dwie głowy i powiedział, że to zaburzenie to w zasadzie obalony mit, który tylko niepotrzebnie stresuje mamy.
Według niego cała sprawa nie polega na tym, że dzieci mylą różne kształty. Chodzi po prostu o to, by upewnić się, że twoja "mleczna fabryka" działa na pełnych obrotach, zanim dasz dziecku drogę na skróty do uspokojenia. Ssanie uwalnia w ich mózgu uspokajające endorfiny, więc jeśli są najedzone i po prostu chcą się wyciszyć, smoczek jest na wagę złota. Powiedział mi, że jeśli karmisz butelką, możesz zacząć od pierwszego dnia bez zastanowienia, ale jeśli karmisz piersią, mądrze jest poczekać około trzech lub czterech tygodni, aby upewnić się, że laktacja się w pełni ustabilizowała, a maluch zjada wystarczająco dużo, zanim wręczysz mu uspokajacz.
Absolutny koszmar nocnego wypadania smoczka
Dobra, będę z wami szczera. Absolutnie najgorszą częścią tego całego układu jest to, co czule nazywam "smoczkowym maratonem".

Przez wiele miesięcy z Hunterem biegałam do jego pokoju po dziesięć razy w nocy, ponieważ w sekundzie, gdy zapadał w głęboki sen, smoczek wypadał i uderzał o materac, a on natychmiast budził się z wrzaskiem, jakby ktoś go zdradził. Myślisz, że śpisz więcej, bo smoczek uspokaja dziecko, ale potem stajesz się zakładnikiem utrzymywania go w jego ustach, potykając się w ciemnościach i próbując po omacku włożyć go z powrotem, nie budząc przy tym malucha jeszcze bardziej.
Moja przyjaciółka Sarah nauczyła mnie w końcu tej absurdalnie brzmiącej sztuczki, którą przekazała jej doradczyni ds. snu, i przysięgam, że uratowała mi tym resztki zdrowia psychicznego. Kiedy twoje dziecko zasypia, ale wciąż trochę ssie, delikatnie pociągasz za smoczek, jakbyś chciała go wyciągnąć. To wyzwala u nich jakiś dziwny biologiczny refleks, który sprawia, że zaciskają usta i ssą go z powrotem mocniej. Jeśli zrobisz to wystarczająco dużo razy, podobno budują kontrolę mięśniową, by utrzymać go dłużej. U nas to zadziałało po około tygodniu, chociaż na początku czułam się, jakbym grała w przeciąganie liny ze śpiącym noworodkiem.
Ostatecznie, około siódmego lub ósmego miesiąca życia, wreszcie nabierają koordynacji wzrokowo-ruchowej, aby samodzielnie znaleźć to ustrojstwo w ciemności. Zaczęłam więc po prostu wrzucać do łóżeczka trzy lub cztery świecące w ciemności smoczki i pozwalałam mu samemu sobie radzić. A jeśli chodzi o mycie ich, kiedy lądują na podłodze... dajcie spokój, po prostu wrzucajcie je na górną półkę zmywarki!
Przejście na bezpieczniejsze dzienne nawyki podczas ząbkowania
Zanim pojawiło się moje drugie dziecko, Wyatt, zdałam sobie sprawę, że nie mogę pozwalać mu na smoczek 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu, kiedy zaczną mu rosnąć zęby. Nasz dentysta ostrzegał mnie przed zgryzem krzyżowym i wadami podniebienia. Dodatkowo, jeśli maluchy mają zatkane buzie przez cały dzień, zaczynają łapać infekcje ucha, a tego mój portfel z pewnością by nie zniósł.
Zaczęłam więc w ciągu dnia zamieniać smoczek na bezpieczne gryzaki, zachowując ten pierwszy tylko do łóżeczka. Kupiłam Silikonowy gryzak z lamą w kształcie serca do ukojenia dziąseł, który jest szczerze mówiąc taki sobie. Jest uroczy, silikon jest bezpieczny dla żywności i wolny od BPA, i na pewno dawał mu coś bezpiecznego do gryzienia zamiast własnego kciuka. Ale szczerze mówiąc, Wyatt nie był pod wielkim wrażeniem i w większości po prostu rzucał nim pod kanapę, gdzie zbierał tylko psią sierść.
Natomiast w przypadku Silikonowego gryzaka dla dzieci w kształcie pandy z bambusem sprawa wyglądała zupełnie inaczej. To prawdopodobnie moja ulubiona rzecz, jaką kupiłam dla mojego najmłodszego dziecka. Kiedy wyrzynały się jej dolne ząbki i była z tego powodu absolutnie nieszczęśliwa, płaski kształt tej pandy idealnie pasował do jej pulchnych rączek. Mogła go trzymać samodzielnie, a różne tekstury na nim wydawały się trafiać dokładnie w odpowiednie miejsca na jej opuchniętych dziąsłach, bez konieczności trzymania go za nią, kiedy ja próbowałam ugotować obiad. Wystarczyło wrzucić go do lodówki na dziesięć minut, żeby zrobił się przyjemnie zimny, a ona z radością gryzła go w swoim krzesełku przez pół godziny.
Jak zapewnić bezpieczeństwo w łóżeczku, nie wyziębiając przy tym dziecka
Ponieważ nie można używać klipsów do smoczków w łóżeczku i zdecydowanie nie można mieć w nim luźnych kocyków, wymyślenie, jak zapewnić dziecku ciepło podczas snu ze smoczkiem, to niezła łamigłówka. Tu wkraczają śpiworki. Gorąco polecam zapoznanie się z ofertą odzieży do spania dla niemowląt marki Kianao w poszukiwaniu takich śpiworków. Próba owinięcia wiercącego się półroczniaka w kwadratową muślinową pieluchę o 3 w nocy to czyste szaleństwo.

Kiedy dentysta mówi, że zabawa skończona
Odzwyczajanie to etap, o którym nikt nie chce rozmawiać. Większość lekarzy powie ci, aby zacząć ograniczać smoczek między pierwszym a drugim rokiem życia, z nieprzekraczalnym terminem do trzeciego roku, aby nie zaburzyć trwale rozwoju szczęki lub mowy.
Historia Huntera była dla mnie ogromną lekcją. Pozwoliliśmy mu zatrzymać smoczek o wiele za długo, bo byłam przerażona wizją utraty łatwej rutyny usypiania, a jego przednie zęby zaczęły wystawać jak u małego bobra. Kiedy w końcu mu go zabraliśmy, to były trzy dni czystego dramatu i przysięgłam sobie, że nigdy więcej nie będę czekać tak długo.
W przypadku dwójki moich młodszych dzieci, zaczęliśmy zamieniać smoczek na Silikonowo-drewniany gryzak miś, gdy miały około roku i potrzebowały po prostu trochę dziennego ukojenia. Surowe, bukowe kółko dawało im mocny opór, którego pragnęły, a silikonowa główka misia była wystarczająco miękka, by uspokajać, nie działając jednak jak tradycyjny smoczek. Dzięki temu przejście było o wiele łatwiejsze, ponieważ dzieci nadal miały coś bezpiecznego do trzymania i gryzienia w stresujących chwilach, a my nie psuliśmy im zgryzu.
Jeśli jesteś teraz w samym środku tego zamieszania, po prostu wiedz, że nie robisz niczego źle. Pozwól dziecku na smoczek, postaraj się nie potknąć o psa, gdy idziesz go poprawić o północy, i wiedz, że w końcu przyjdzie taki moment, kiedy prześpią całą noc bez kawałka plastiku w buzi.
Gotowi, by zmierzyć się z ząbkowaniem bez utraty zmysłów? Weź głęboki oddech i sprawdź naszą pełną kolekcję zabawek na ząbkowanie, aby znaleźć ekologiczne, naprawdę bezpieczne opcje, które nie zniszczą ząbków Twojego malucha.
Co zrobić, jeśli wypluwają smoczek za każdym razem, gdy zasypiają?
Szczerze? Po prostu odpuść. Próba wpychania go z powrotem, gdy maluch już śpi, tylko go obudzi i sprawi, że oboje będziecie nieszczęśliwi. Mój lekarz powiedział mi, że samo ssanie jest najważniejsze, gdy dziecko faktycznie odpływa, więc jeśli smoczek wypadnie mu dziesięć minut później, potraktuj swoje zadanie jako wykonane.
Czy smoczek zaburzy moje karmienie piersią?
Prawdopodobnie nie. Cała ta panika wokół "zaburzenia odruchu ssania" to i tak w dużej mierze mit, więc nie daj się zastraszyć internetowi. Po prostu poczekaj kilka tygodni, aż laktacja dobrze się rozkręci, a maluch będzie jadł jak mistrz, zanim wprowadzisz smoczek, i wszystko będzie w porządku.
Jak często muszę naprawdę wymieniać te rzeczy?
Zazwyczaj wyrzucałam nasze do kosza co cztery do sześciu tygodni, albo w sekundzie, gdy zaczynały wyglądać mętnie lub robiły się lepkie. Nie ma co ryzykować z uszkodzonym silikonem, bo bardzo szybko staje się on zagrożeniem zadławienia, zwłaszcza gdy dziecku zaczną rosnąć małe ząbki.
Czy używanie tych uroczych klipsów do smoczków na noc jest bezpieczne?
Absolutnie nie. Poważnie, nigdy nie zostawiaj klipsa, zawieszki ani jednego z tych ciężkich pluszowych smoczków w łóżeczku, kiedy dziecko śpi, ponieważ mogą one owinąć się wokół jego szyi. Utrzymuj łóżeczko całkowicie puste – niech będzie w nim tylko dziecko i luzem leżący smoczek.





Udostępnij:
Czy niemowlę może bezpiecznie spać ze smoczkiem? Rozwiewamy wątpliwości
Dlaczego w końcu rozpakowałam luksusowy kaszmirowy kocyk dla niemowlaka