Posłuchaj mnie, Jess sprzed sześciu miesięcy. Stoisz w alejce w supermarkecie z trójką dzieci zwisających z wózka, wpatrując się w małą lodówkę, której na pewno tam nie było, gdy rodziło się twoje pierwsze dziecko. Jesteś zmęczona, masz ślady ulewania na swojej ulubionej za dużej koszulce i zastanawiasz się, czy wydanie małej fortuny na schłodzone przeciery magicznie zmieni twoje trzecie dziecko w geniusza jedzenia warzyw.
Będę z tobą szczera: kup te tubki, ale miej świadomość, na co dokładnie się piszesz. Ponieważ przejście do krainy tłoczonych na zimno posiłków dla niemowląt całkowicie zmienia logistykę twojej torby do wózka.
Moje najstarsze dziecko, niech je Bóg błogosławi, to mój chodzący przykład tego, czego nie robić, w niemal każdej kwestii. Karmiłam go wyłącznie z tych ciężkich, szklanych słoiczków, które mogą stać na półce w temperaturze pokojowej do końca świata, a dziś chłopak odmawia jedzenia czegokolwiek, co nie jest beżowe lub w kształcie dinozaura. Kiedy więc pojawiło się dziecko numer trzy, byłam zdesperowana, żeby zrobić to inaczej. Zobaczyłam na Instagramie Jennifer Get opowiadającą o marce, której jest współzałożycielką, i szczerze mówiąc, zazwyczaj przewracam oczami na firmy parentingowe zakładane przez celebrytów, ale panika przed wychowaniem kolejnego niejadka sprawiła, że się poddałam.
Dlaczego nagle uznaliśmy, że zwykłe słoiczki są złem
Moja mama patrzyła, jak wypakowuję te małe, zimne saszetki do lodówki i tylko kręciła głową, przypominając mi po raz setny, że przetrwałam na kaszkach w proszku i na tym, co rozgniotła mi widelcem przy stole. I nie myli się. Ale wpędzający w poczucie winy marketing we współczesnym świecie rodzicielstwa potrafi być bezlitosny, dziewczyny.
Z tego, co rozumiem, zwykłe przeciery o długim terminie przydatności są gotowane w temperaturze chyba miliona stopni, żeby mogły leżeć w gorącym magazynie przez dwa lata bez zepsucia. Ma to sens w przypadku apokalipsy, ale najwyraźniej wygotowanie życia ze słodkiego ziemniaka niszczy również wszystkie witaminy i sprawia, że smakuje jak lekko słodkie błoto. Nie do końca rozumiem dokładne podstawy naukowe tego, co robi ta modna farmerska marka, ale nazywa się to pasteryzacją na zimno pod wysokim ciśnieniem (HPP).
W skrócie, używają zimnej wody i ogromnego ciśnienia, by wycisnąć z jedzenia bakterie, zamiast gotować je na śmierć, co ma na celu zachowanie nienaruszonych składników odżywczych i sprawienie, by borówka smakowała jak prawdziwa borówka, a nie jak fioletowy syrop. Mój pediatra wspomniał coś o tym, że tłoczenie na zimno jest lepsze dla zachowania witaminy C i wszystkich tych delikatnych przeciwutleniaczy, ale będę szczera – moim głównym zmartwieniem natury medycznej o 6 rano jest po prostu dostarczenie czegoś zielonego do organizmu mojego niemowlaka, zanim starszak ukradnie mu śniadanie.
Wielki dramat lodówkowego zakładnika
Oto absolutnie największy haczyk, o którym nikt cię nie ostrzega, kiedy przerzucasz się na świeże przeciery. Z miejsca stajesz się więźniem swojej lodówki. Jeśli byłaś przyzwyczajona do wrzucenia trzech słoiczków na dno wózka i wycieczki do zoo na sześciogodzinny maraton w upale, te dni minęły bezpowrotnie.

Te rzeczy muszą pozostać zimne. Nawet nie zliczę, ile razy znalazłam ciepłą, spuchniętą tubkę leżącą w uchwycie na kubek w moim minivanie, bo zapomniałam, że była w torbie od wózka, i musiałam wyrzucić przekąskę za kilkanaście złotych prosto do kosza, opłakując przy tym mój budżet na zakupy. Nagle stajesz się tą mamą, która nosi ze sobą torby termiczne i wkłady chłodzące tylko po to, żeby pójść na pocztę, bo nie daj Boże twoje niemowlę zgłodnieje na światłach, a ty masz przy sobie tylko ciepły mus z awokado, który właśnie w oczach brązowieje.
Zajmują połowę szuflady na sery w mojej lodówce, wypadają za każdym razem, gdy mój mąż szuka ketchupu, a układanie ich to całkowicie daremny wysiłek, ponieważ w sekundę po tym, jak ułożysz je w zgrabną piramidkę, dziecko wyciąga tę z samego dołu i powoduje lawinę saszetek z jarmużem i jabłkiem.
Możesz je zamrozić nawet na sześć miesięcy, ale szczerze, kto ma na to miejsce w zamrażarce pomiędzy mrożonymi goframi a woreczkami z zamrożonym mlekiem z piersi.
Metale ciężkie i grządka pomidorów mojej babci
Musimy porozmawiać o panice związanej z metalami ciężkimi. Kilka lat temu pojawiły się te wszystkie raporty o arsenie i ołowiu w przekąskach dla niemowląt i przysięgam, że zbiorowy niepokój millenialsowych matek mógłby zasilić małe miasto. Moja babcia powiedziała mi, że my jedliśmy ziemię i piliśmy z węża ogrodowego, i nic nam nie było, co jest standardową reakcją babci na dosłownie każdy kryzys zdrowotny.
Ale kiedy to ty jesteś osobą wkładającą łyżeczkę z jedzeniem do ust półrocznego malucha, „nic mu nie będzie” to trochę za mało. Jednym z głównych powodów, dla których zostałam przy tej marce pomimo faktu bycia lodówkowym zakładnikiem, jest to, że testują pod kątem ponad 400 toksyn środowiskowych i faktycznie zdobyli jakąś nagrodę Clean Label Project. Nie testują tylko końcowego produktu, podobno badają nawet glebę, na której rośnie ich jedzenie.
Czy do końca rozumiem, jak ołów w ogóle dostaje się do ekologicznej marchewki? Nie, ma to coś wspólnego z glebą, wodami gruntowymi i spływami przemysłowymi, o których myślenie przyprawia mnie o ból głowy. Ale wiedza o tym, że firma aktywnie szuka tych świństw, daje mi wystarczająco dużo spokoju ducha, aby spać w nocy, a przynajmniej spać, dopóki dziecko nie obudzi się ząbkując o 3 rano.
A propos ząbkowania, kiedy mój najmłodszy całkowicie odmawia jedzenia, ponieważ jego dziąsła są spuchnięte i obolałe, nawet nie próbuję wmuszać w niego przecierów. Wrzucam jego gryzak Tapir Malajski do lodówki tuż obok tubek. Kupiłam tego małego czarno-białego silikonowego ziomka pod wpływem impulsu i jest zaskakująco świetny. Małe wycięcie w kształcie serca pośrodku ułatwia jego pulchnym rączkom trzymanie, a teksturowane krawędzie docierają prosto do wyżynających się zębów trzonowych. Poza tym daje mu to coś do żucia, co nie jest moim ramieniem, podczas gdy ja próbuję wymyślić, co zrobić na obiad.
Jeśli zastanawiasz się, jak podawać te wszystkie smakołyki, nie tracąc przy tym zmysłów, spójrz na nasze niezbędniki do pokarmów stałych i jedzenia rączkami, które naprawdę są w stanie przetrwać chaos codziennego rodzicielstwa.
Co dr Thomas powiedział mi o pułapce związanej z tubkami
W tym miejscu muszę wyznać mój najgłębszy grzech rodzicielski. Przy moim drugim dziecku pozwoliłam jej wysysać przez plastikowy ustnik praktycznie każdy posiłek przez cały rok, ponieważ oznaczało to, że nie musiałam zmywać łyżeczki.

Kiedy zabrałam najmłodszego na bilans dziewięciomiesięczniaka, dr Thomas spojrzał na mnie znad okularów i powiedział mi, że rujnuję rozwój jego szczęki. Dobra, może nie powiedział tego dosłownie w ten sposób. Powiedział, że chociaż profil odżywczy tych świeżych przecierów jest fantastyczny, niemowlęta tak naprawdę muszą nauczyć się operować jedzeniem za pomocą języka, żuć i połykać różne tekstury, aby prawidłowo rozwinąć mowę i motorykę jamy ustnej.
Więc zamiast po prostu dawać im ustnik i modlić się, żeby nie wycisnęły zielonego smoothie na twój jedyny czysty dywan, wyciskaj tę zawartość na łyżeczkę lub talerzyk, żeby ich mięśnie żuchwy nauczyły się robić coś innego niż tylko zasysać jak mały odkurzacz.
Chwyciłam zestaw bambusowej łyżeczki i widelca z Kianao, żeby zmusić się do normalnego karmienia go przynajmniej raz dziennie. Będę z tobą całkowicie szczera – mają drewniane rączki, co oznacza, że musisz myć je ręcznie. Zwykle mycie ręczne to dla mnie absolutne dyskwalifikacja, ponieważ nie prowadzę wiktoriańskiej zmywalni, ale silikonowe końcówki są tak niesamowicie miękkie dla jego obolałych dziąseł, że po prostu się z tym pogodziłam. Uwielbia łapać bambusowy uchwyt, by spróbować nakarmić się samemu, nawet jeśli 80% ląduje mu na brwiach.
Moim absolutnie ulubionym trikiem podczas karmienia jest wyciskanie tych gęstszych przecierów (szczególnie tych z płatkami owsianymi i dynią) na silikonowy talerzyk z kotkiem. Kupiłam ten konkretny talerzyk tylko dlatego, że ma małe kocie uszka i pomyślałam, że to urocze, ale stał się wołem roboczym mojej kuchni. Przyssawka u podstawy trzyma tak mocno, że mój starszak nie jest w stanie oderwać go od tacy krzesełka, bez względu na to, jak bardzo się stara. Do głównej przegrody wlewam puree, a do przegródek w kształcie uszu wsypuję małe chrupki lub kawałki stałych owoców. Można go myć w zmywarce, co rekompensuje bambusowe łyżeczki, które muszę myć ręcznie, i całkowicie uniemożliwia psu darmowy posiłek z podłogi.
Czy ta marka celebrytów zrujnuje nasz budżet na zakupy
Porozmawiajmy o przysłowiowym słoniu w salonie: o cenie. Kiedy jesteś przyzwyczajona do wydawania przysłowiowych groszy na słoiczek z bananami, zapłacenie kilkunastu złotych za jeden mus to ogromny szok dla systemu. Jeśli masz dziecko, które je trzy takie musy dziennie, to w zasadzie spłacasz ratę małego samochodu w przecierach owocowych.
Musiałam stać się niesamowicie realistyczna w kwestii naszego budżetu. Nie kupuję ich na każdy możliwy posiłek. Używam ich strategicznie. Używam tych cięższych, napakowanych warzywami (jak mieszanki z jarmużem i awokado), aby upewnić się, że zjada ciemnozielone warzywa, na których gotowanie na parze i blendowanie po prostu nie mam czasu. W przypadku prostych rzeczy, takich jak mus jabłkowy czy banan, po prostu sama rozgniatam tego cholernego banana.
Ostatnio dowiedziałam się również, że są pierwszą marką oferującą świeżą żywność, która została zatwierdzona do programu wsparcia dla rodzin o niskich dochodach w wielu stanach, co moim zdaniem jest absolutnie niesamowite. Dostęp do jedzenia, które nie zostało ugotowane na śmierć, nie powinien być przeznaczony tylko dla ludzi, których stać na ceny w sklepach premium.
Jeśli wciąż się wahasz, zacznij od małego opakowania. Sprawdź, czy szczerze mówiąc, będziesz pamiętać, żeby włożyć je do lodówki. Zobacz, czy twoje dziecko w ogóle lubi zimne jedzenie – niektóre niemowlęta go nienawidzą i żądają, aby wszystko miało temperaturę pokojową, w którym to przypadku po prostu oszczędź pieniądze. Ale jeśli chcesz mieć żywieniowy odpowiednik zrobienia czegoś od podstaw bez konieczności codziennego mycia robota kuchennego, warto trochę nagiąć budżet.
Gotowa, aby ulepszyć swój chaotyczny sprzęt kuchenny? Złap jeden z tych świetnie trzymających się talerzyków z przyssawką lub gryzak w sklepie Kianao, zanim twoje dziecko zdecyduje, że jego ulubionym jedzeniem jest cokolwiek, co znalazło pod poduszkami kanapy.
Brudna Prawda i FAQ
Jak długo te schłodzone przeciery zachowują świeżość po otwarciu?
Opakowanie mówi o 72 godzinach w lodówce po otwarciu. W moim domu, jeśli tubka zostanie otwarta i porzucona przez malucha, mam dokładnie trzy dni, aby albo przemycić ją do własnego smoothie, albo przyznać się do porażki i wyrzucić do kosza. Nie zostawiaj w połowie zjedzonej tubki w torbie wózka na całą noc, chyba że chcesz, żeby rano pachniała jak pojemnik na kompost.
Czy mogę je podgrzać, jeśli moje dziecko nienawidzi zimnego jedzenia?
Nie wkładajcie samych plastikowych opakowań do mikrofalówki, dziewczyny. Jeśli wasze dziecko zachowuje się jak diva, która żąda ciepłego posiłku, wyciśnijcie mus do szklanej miseczki lub na silikonowy talerzyk i delikatnie podgrzejcie. Ale szczerze mówiąc, największą korzyścią procesu pasteryzacji na zimno jest zachowanie jedzenia w surowej i świeżej formie, więc jeśli będziecie gotować je w mikrofalówce, to trochę mija się to z celem płacenia za to takich pieniędzy.
Czy dzieci mocno się brudzą, jedząc je samodzielnie?
Jeśli wręczysz sześciomiesięcznemu dziecku pełną tubkę z przecierem z borówek, to po prostu prosisz się o fioletowy sufit. Niemowlaki mają zerową kontrolę nad impulsami i ścisną ją jak tubkę pasty do zębów. Wyciskaj jedzenie na łyżeczkę, dopóki nie skończą przynajmniej roku i nie zrozumieją, że zgniatanie tubki oznacza katastrofę.
Czy naprawdę wszędzie muszę nosić wkład chłodzący?
Tak. To znaczy, nie zepsują się natychmiast w sekundę po wyjęciu z lodówki, ale to świeże jedzenie. Pomyśl o tym, jak o braniu kubeczka jogurtu do parku. Jeśli to szybki wypad, wszystko będzie okej. Jeśli zamierzasz być poza domem przez cały dzień, spakuj torbę termiczną lub zamiast tego chwyć jedną z suchych przekąsek.
Czy suche przekąski i mrożone posiłki są tego warte?
Uwielbiam ich chrupki, ponieważ nie wymagają przechowywania w lodówce i szybko się rozpuszczają, co łagodzi mój ciągły, ukryty lęk przed zakrztuszeniem. Mrożone posiłki dla maluchów są świetne w te wieczory, kiedy mój mąż pracuje do późna, a ja jestem zbyt wyczerpana, by gotować, ale zdecydowanie zajmują sporo cennych centymetrów w zamrażarce.





Udostępnij:
Prawda o dziecięcych ubrankach Old Navy i maluchach w błocie
Jak wyrobić amerykański paszport dla niemowlaka i nie zwariować