Była 3:14 w nocy, wtorek, a ja gapiłam się na na wpół zjedzoną, zimną drożdżówkę, agresywnie kołysząc się w ciemności. Mój najstarszy, który ma teraz pięć lat i jest chodzącą przestrogą na to, dlaczego nie negocjuje się z terrorystami, darł się wniebogłosy. Tego samego ranka, przy kawie, której oczywiście nie zdążyłam wypić, teściowa doradziła mi, żebym po prostu wprowadziła mu harmonogram i spała wtedy, kiedy dziecko śpi. Złota kobieta. To największe kłamstwo, jakie kiedykolwiek wciśnięto współczesnym matkom, ponieważ nie ma żadnego harmonogramu, nie ma nadrabiania zaległości w śnie, jest tylko dziecko na pełen etat, przez całą dobę.
Będę z tobą całkowicie szczera: pomysł, że niemowlęta robią cokolwiek zgodnie z przewidywalnym planem, to mit szerzony przez ludzi, którzy nie mieli w domu noworodka od trzydziestu lat. Kiedy przynosisz tego małego ziemniaczka ze szpitala, zaczynasz całodobową zmianę, która kończy się dopiero, gdy pójdzie do przedszkola. Nie ma czegoś takiego jak dziecko na dzień i dziecko na noc, jest tylko niekończąca się pętla karmienia, odbijania, przewijania i modlitwy o chwilę ciszy.
Zamiast doprowadzać się do szału, próbując wymusić sztywną rutynę, co i tak kończy się tylko tym, że oboje płaczecie na podłodze w pokoju dziecięcym, musisz po prostu poddać się temu absolutnemu chaosowi i zaakceptować fakt, że pranie zamieszka w koszu na najbliższe trzy miesiące.
Mój pediatra i matematyka snu, która nie ma żadnego sensu
Na bilansie po pierwszym miesiącu, dr Evans wręczył mi lichą kserokopię ulotki, z której wynikało, że noworodki śpią około czternastu do siedemnastu godzin na dobę. Przysięgam, roześmiałam mu się prosto w twarz. Zapytałam, gdzie on niby ukrywa te godziny, bo moje dziecko było w pełni obudzone i domagało się uwagi co czterdzieści pięć minut. Lekarz tylko zachichotał i wyjaśnił, że ten sen jest rozbity na mnóstwo malutkich, bolesnych drzemek. Zgaduję, że oznacza to, iż twoje ciało nigdy tak naprawdę nie wchodzi w fazę głębokiego snu, zanim nie zostaniesz ponownie wyrwana z łóżka przez wyimaginowany płacz.
Zrozumienie, jak tak naprawdę wygląda dzień, pomaga uświadomić sobie, że nie robisz niczego źle – po prostu trwasz w najtrudniejszym etapie ludzkiego rozwoju. Oto jak wyglądała moja rzeczywistość w tych wczesnych miesiącach:
- Wyimaginowany płacz pod prysznicem: W końcu udaje ci się odłożyć malucha, wchodzisz pod gorącą wodę na dwie sekundy, a twój mózg natychmiast generuje dźwięk wrzeszczącego niemowlaka, który przebija się przez szum wody.
- Niekończące się wiszenie na piersi: Mój pediatra chyba wspominał coś o karmieniu na żądanie co dwie do trzech godzin, ale bywały dni, kiedy miałam wrażenie, że mój najstarszy syn był do mnie podłączony od wschodu do zachodu słońca.
- Góry płynów ustrojowych: Nikt nie przygotowuje cię na tak ogromną liczbę pieluch – to spokojnie z dziesięć, dwanaście sztuk dziennie. Oznacza to ciągłe wycieranie, wyrzucanie i mycie rąk, aż skóra zacznie ci pękać.
Moja babcia zawsze zarzekała się, że sposobem na dłuższy sen dziecka jest owinięcie go w ciężkie, grube kołdry, co brzmi przerażająco teraz, gdy wiemy o zasadach bezpiecznego snu i o tym, że łóżeczko powinno być całkowicie puste. Panicznie bałam się, że go przegrzeję, ale jednocześnie desperacko potrzebowałam, żeby przestał machać rączkami i sam się wybudzać. Wtedy znalazłam Bambusowy kocyk dla niemowląt we wzór w kolorowe liście od Kianao. Zazwyczaj oszczędzam na dziecięcych gadżetach, ale ten wydatek uzasadniłam tym, że przez brak snu zaczynałam mieć autentyczne halucynacje.
To był najlepszy zakup, jakiego dokonałam. Tkanina bambusowa jest niezwykle lekka i oddychająca, więc nigdy nie panikowałam, że w naszym dusznym domu zrobi mu się za gorąco. Jednocześnie kocyk miał wystarczającą wagę, by dać mu poczucie bezpieczeństwa, gdy ciasno go spowijałam. Do tego jest w pełni ekologiczny i nie wywoływał tej dziwnej, czerwonej wysypki, którą syn często łapał po kontakcie ze sztucznymi materiałami. To była gigantyczna ulga, biorąc pod uwagę, że i tak masz już na głowie milion innych zmartwień.
Godzina czarownic tak naprawdę trwa cztery godziny
Nie wiem, kto wymyślił termin „godzina czarownic”, ale mocno zbagatelizował sytuację. W przypadku całej trójki moich dzieci, w okolicach siedemnastej po prostu coś w nich pękało i zamieniały się w niepocieszone gargulce. Ten stan trwał zazwyczaj do dziewiątej lub dziesiątej wieczorem. Spędzasz cały dzień, spełniając każdą ich zachciankę, a potem twój partner wraca z pracy dokładnie w momencie, gdy dom pogrąża się w czystym, akustycznym szaleństwie.
Czytałam gdzieś, że ich małe układy nerwowe po prostu doświadczają zwarcia od nadmiaru bodźców z całego dnia, a może ma to związek z tym, że wieczorem jest mniej pokarmu. Szczerze mówiąc, chyba nikt nie wie tego na pewno. To po prostu rozwojowa tajemnica, którą musisz przecierpieć. Skaczesz na piłce do jogi, aż strzelają ci kolana, agresywnie szumisz im tuż nad uchem, wychodzisz z nimi na zewnątrz, w duszne nocne powietrze, mając nadzieję, że komary was nie zjedzą. To test czystej wytrzymałości.
Próbowaliśmy wszystkiego. Maszyna z białym szumem, ciemny pokój, kontakt skóra do skóry. Bywały noce, że jedynym, co działało, było włożenie synka do nosidełka i chodzenie dokładnie po tej samej, wytartej ścieżce na dywanie w salonie, podczas gdy ja w kółko przeglądałam internet w telefonie, byle tylko nie zamknąć oczu. Kiedy w tym tkwisz, wydaje się to nie mieć końca, ale obiecuję, że wieczorne festiwale krzyku w końcu słabną w okolicach trzeciego lub czwartego miesiąca życia.
Aha, mój pediatra wspomniał też, że wystarczy kąpać je może dwa razy w tygodniu, bo ich skóra tak łatwo się przesusza. Przynajmniej nie musisz się martwić o wciskanie "kojącej kąpieli przed snem" w ten wieczorny chaos.
To, czego naprawdę potrzebujesz, kontra internetowe bzdury
Kiedy przez cały dzień utknęłaś na kanapie z dzieckiem śpiącym na twojej piersi, robisz mnóstwo zakupów online. Reklamy targetowane doskonale wiedzą, że jesteś bezbronna. Kupiłam masę bezużytecznych śmieci, próbując rozwiązać jakikolwiek problem, z którym borykaliśmy się w danym tygodniu, ale przy okazji nauczyłam się też, co naprawdę zdaje egzamin w starciu z trójką dzieci poniżej piątego roku życia.

Oto kilka rzeczy, które naprawdę mają znaczenie, gdy zajmujesz się maluchem całą dobę:
- Ogromna butelka na wodę ze słomką: Jeśli musisz odkręcić korek, nigdy się nie napijesz, bo zawsze masz wolną tylko jedną rękę.
- Przekąski, które nie kruszą: Jedzenie kruchego batona musli nad śpiącym niemowlakiem to błąd nowicjusza, który natychmiast go obudzi.
- Ubranka, które nie komplikują zmiany pieluchy: Robisz to dziesięć razy dziennie, więc guziki to twój wróg, a suwaki – twój najlepszy przyjaciel.
Skoro mowa o ubraniach, będę z wami szczera w kwestii Body bez rękawków z bawełny organicznej. Jest w porządku. To od Kianao jest niesamowicie miękkie i zdecydowanie lepiej znosi pranie niż te tanie pięciopaki z supermarketu, które rozpadały się w rękach po dwóch tygodniach. Ale powiedzmy sobie wprost: body bez rękawów oznacza, że jeśli twój dom ma agresywną klimatyzację tak jak mój, musisz ciągle kombinować z warstwami albo męczyć się z wciskaniem rączek wiercącego się malucha w sweterek. Super sprawdza się w lipcu, ale nie jest to magiczne rozwiązanie na cały rok.
Jeśli naprawdę chcesz zaopatrzyć się w rzeczy, które ułatwią ci życie, sprawdź kolekcję ubranek organicznych od Kianao. Znajdziesz tam rzeczy, które autentycznie się rozciągają i oddychają, nie wywołując u twojego dziecka dziwnych nawrotów egzemy.
Co robią, gdy w końcu nie śpią
Kiedy nie śpią, nie jedzą i nie płaczą, nagle uświadamiasz sobie, że musisz zapewnić im rozrywkę. Amerykańskie organizacje zdrowotne najwyraźniej twierdzą, że powinniśmy całkowicie zrezygnować z ekranów przed ukończeniem osiemnastego miesiąca życia, co w sumie ma sens ze względu na rozwój mózgu. Ja jednak staram się tego przestrzegać głównie dlatego, że nie chcę, aby moje dziecko było uzależnione od śpiewających animowanych warzyw, zanim jeszcze w ogóle zacznie chodzić.
Zapewnianie rozrywki małemu ziemniaczkowi jest jednak trudne. One jeszcze nic nie potrafią. Kiedyś po prostu relacjonowałam na głos wszystko, co akurat robiłam. „Mamusia realizuje zamówienie z Etsy na spersonalizowane lniane woreczki, ponieważ mamusia musi zapłacić rachunek za prąd”. Jestem prawie pewna, że pierwszym słowem mojego najstarszego syna było niemal „etykieta nadawcza”.
Musisz też kłaść je na brzuszku, czego moje dzieci z reguły nienawidziły. Po prostu leżały, wbijały twarz w podłogę i wrzeszczały. Aby odwrócić ich uwagę od tej udręki budowania siły mięśni szyi, używaliśmy Drewnianego stojaka edukacyjnego z zestawem zabawek z tęczą. Jest naprawdę śliczny, nie to co te wielkie, plastikowe i neonowe potworki, które błyskają światłami i grają fałszywą muzykę cyrkową. Naturalne drewno ładnie prezentuje się w moim salonie, a zawieszone zabawki w kształcie zwierzątek dały im coś, na co mogły się gapić i ostatecznie w to uderzać, gdy w wieku trzech miesięcy w końcu zaskoczyła im motoryka.
Faza ząbkującego potwora
Właśnie wtedy, gdy myślisz, że przetrwałaś czwarty trymestr, a niekończące się dni zaczynają nabierać jakiegoś rytmu, zęby zaczynają się ruszać. Nagle twoje w miarę przewidywalne niemowlę znowu staje się dzieckiem na pełen etat, ale tym razem ślini się na potęgę i gryzie cię w obojczyk.

Mój pediatra stwierdził, że niektóre dzieci w ogóle nie zauważają ząbkowania, ale najwyraźniej mam słabe geny, ponieważ cała moja trójka zachowywała się, jakby rodziła kamienie nerkowe za każdym razem, gdy wyżynał się ząb. Stan podgorączkowy, wypieki na twarzy, nocne pobudki – to wszystko wraca ze zdwojoną siłą.
Kiedy moje drugie dziecko ząbkowało, wreszcie przestałam próbować używać tych dziwnych, zamrożonych myjek, które i tak rozmrażają się w trzy sekundy, i kupiłam Silikonowo-bambusowy gryzak Panda. Jest zrobiony z silikonu spożywczego wolnego od BPA, co ma dla mnie ogromne znaczenie, ponieważ nie ufam plastikom w tanich zabawkach z marketu, które maluchy żują przez cały dzień. Jest na tyle płaski, że syn mógł go sam złapać bez upuszczania co pięć sekund, a ja pod koniec dnia mogłam go po prostu wrzucić do zmywarki razem z butelkami. Wart absolutnie każdego grosza, gdy kupuje ci dwadzieścia minut spokoju.
Huśtawka hormonów i zmiana warty
Porozmawiajmy o poporodowym spadku hormonów, bo nikt mnie nie ostrzegł, jakie to będzie intensywne. Połącz brak snu związany z całodobową opieką nad dzieckiem z potężną chemiczną zmianą w twoim mózgu, a otrzymasz mamę, która płacze, bo jej mąż kupił złą markę ręczników papierowych. To trudne i przytłaczające.
Jeśli masz partnera, musicie grać zespołowo i zmieniać się. Nie dasz rady sama obskoczyć całodobowej zmiany. Kiedy mój mąż wracał z pracy, po prostu fizycznie wręczałam mu dziecko i szłam zamknąć się w sypialni na godzinę. Nawet nie spałam, tylko leżałam w ciszy, gapiąc się w sufit, byle tylko nikt mnie nie dotykał. Musisz głośno i wyraźnie prosić o pomoc, bo ludzie z góry założą, że masz wszystko pod kontrolą tylko dlatego, że udało ci się dzisiaj założyć spodnie.
Przejdziesz przez to. Dni są potwornie długie, ale któregoś ranka obudzisz się i uświadomisz sobie, że twoje dziecko przespało cztery godziny z rzędu, a cała ta mgła zacznie w końcu opadać.
Zanim jednak do reszty stracisz zmysły próbując robić wszystko naraz, zaopatrz się w sprawdzone rozwiązania dla twojej rodziny. Sprawdź naszą pełną kolekcję zrównoważonych, organicznych produktów dla niemowląt i spraw, by te długie dni stały się choć odrobinę łagodniejsze.
FAQ: Jak przetrwać niekończące się dni
Jak mam cokolwiek zrobić w domu z maluchem na rękach?
Nie zrobisz. Poważnie, obniż swoje oczekiwania do samej podłogi, a potem wykop dół i obniż je jeszcze trochę. Jeśli uda ci się samej zjeść i utrzymać dziecko przy życiu, dzień będzie spektakularnym sukcesem. Kup nosidełko, żebyś mogła przypiąć malucha do klatki piersiowej i mieć wolne ręce na zrobienie sobie kanapki, ale pozwól domowi trochę zarosnąć bałaganem. Nic się nie stanie.
Dlaczego moje dziecko płacze za każdym razem, gdy je odkładam?
Bo przez dziewięć miesięcy było dosłownie ściśnięte w ciepłym, głośnym worku z płynem, a teraz znalazło się w zimnym i jasnym świecie. One jeszcze nie wiedzą, że są odrębnymi istotami. Mój pediatra powiedział, że noworodka nie da się rozpieścić, więc po prostu noś je na rękach. To wyczerpujące, ale zupełnie normalne.
Czy godzina czarownic jest prawdziwa, czy moje dziecko jest po prostu na mnie złe?
O tak, jest bardzo prawdziwa i nie ma absolutnie nic wspólnego z tobą. Zazwyczaj zaczyna się to około drugiego lub trzeciego tygodnia życia – maluchy po prostu wieczorami tracą głowę. Podawajcie sobie dziecko z rąk do rąk z partnerem, wyjdźcie na zewnątrz zaczerpnąć świeżego powietrza i po prostu wiedzcie, że w końcu to minie samo z siebie.
Kiedy dzieci zaczynają mieć jakiś stały harmonogram dnia?
Przy moim najstarszym synu próbowałam wymusić harmonogram w wieku dwóch miesięcy i skończyło się na tym, że oboje płakaliśmy przez cały dzień. Przy trzecim dziecku po prostu podążałam za jego potrzebami, a w okolicach czwartego lub piątego miesiąca życia naturalnie zaczęło ucinać sobie drzemki o mniej więcej tych samych porach każdego dnia. Przestań patrzeć na zegarek, a zacznij wypatrywać ziewania i pocierania oczu.
Jak radzić sobie z ciągłym niepokojem, że robię wszystko źle?
Przestań zaglądać na Instagrama. Poważnie. Te idealnie wykreowane mamy z ich beżowymi pokoikami i smacznie śpiącymi niemowlakami pokazują ci tylko pięciosekundowy wycinek swojego dnia. Każda z nas ma na sobie plamy z ulewania i zastanawia się, czy nie psuje własnych dzieci. Robisz świetną robotę, po prostu się nie poddawaj.





Udostępnij:
Mroczna prawda o plotkach w sprawie małego Emmanuela Haro
Dlaczego kawałek "All On Me" Lil Baby nabiera zupełnie innego znaczenia dla taty z Londynu