Droga Priyo sprzed sześciu miesięcy.
Siedzisz właśnie na sterylnym podkładzie higienicznym w domowym studiu jakiejś nieznajomej, pocąc się w staniku do karmienia, podczas gdy kobieta o imieniu Crystal ustawia gigantyczną lampę pierścieniową. Na ramieniu masz świeżą plamę z mleka. Termostat jest ustawiony na prawie 27 stopni, zmieniając pokój w tropikalne terrarium. Twój dwutygodniowy syn leży nagi na pufie, zupełnie niewzruszony, a ty po cichu panikujesz, czy zaraz nie zrobi kupy na to drogie, teksturowane tło.
Piszę to, żeby ci powiedzieć: weź głęboki wdech i opuść ramiona. Zdjęcia malucha wyjdą świetnie, ale cały proces ich robienia to po prostu wyreżyserowany cyrk.
Jako była pielęgniarka z pediatrycznej izby przyjęć widziałam już tysiące różnych odcieni rodzicielskiej paniki. Traktujemy sesję noworodkową jak operację medyczną najwyższego ryzyka, która musi zostać przeprowadzona perfekcyjnie, bo inaczej nasze dzieci już na zawsze będą wyglądać źle na zdjęciach. Pakujemy torby, jakbyśmy wyruszali na front. Stresujemy się harmonogramem. Ulegamy trendom, które nawet nam się nie podobają.
Posłuchaj. Musisz usłyszeć prawdę o tym, co tak naprawdę dzieje się podczas tych sesji – prawdę przefiltrowaną przez mój napędzany kofeiną, lekko cyniczny, poporodowy mózg.
Mityczne okienko czternastu dni
Internet będzie próbował wmówić ci, że jeśli przegapisz pierwsze dwa tygodnie życia dziecka, twoja sesja zdjęciowa jest skazana na porażkę. Fotografowie zachowują się tak, jakby piętnastego dnia niemowlę zamieniało się w dynię. Twierdzą, że to jedyny moment, kiedy maluch jest na tyle śpiący i plastyczny, by uformować z niego te wszystkie urocze, zwinięte w kłębek pozy.
Moja lekarka, doktor Gupta, trochę się roześmiała, kiedy wspomniałam o tym arbitralnym terminie. Zauważyła, że pierwszy tydzień to i tak głównie czekanie na ustabilizowanie się laktacji, co następuje wtedy, kiedy twoje ciało w końcu postanowi współpracować. Czasem to piąty dzień, czasem dziesiąty. Dopóki to nie nastąpi, twoje dziecko jest po prostu głodne i złe.
Nie ścigasz się z czasem. Po prostu potrzebujesz opitego mlekiem, ociężałego i ospałego niemowlaka, co oznacza, że i tak warto poczekać przynajmniej do końca pierwszego tygodnia. Jeśli całkowicie przegapisz dwutygodniowy termin, bo akurat dochodzisz do siebie po cesarce albo próbujesz przetrwać ostrą zimę, to nic nie szkodzi. Starsze noworodki po prostu nie śpią i gapią się w obiektyw, jakbyś była im winna pieniądze – co szczerze mówiąc, daje znacznie lepsze zdjęcia niż śpiący ziemniaczek.
Grawitacja i internet
Musimy porozmawiać o pozycji "na żabkę". Wiesz, o co chodzi. Dziecko opiera podbródek idealnie na swoich małych, złożonych rączkach, łokcie ma podparte i wygląda jak mały, zamyślony filozof.
To kompletna ściema.
To cyfrowa iluzja, a ja dostaję szału za każdym razem, gdy widzę mamę próbującą odtworzyć to w domu na własnym łóżku. Noworodek nie jest w stanie utrzymać swojej wielkiej jak kula do kręgli głowy na dwóch patykowatych nadgarstkach. Z anatomicznego punktu widzenia mięśnie jego szyi przypominają ugotowane spaghetti. Profesjonalni fotografowie osiągają ten efekt, robiąc dwa oddzielne zdjęcia: na jednym asystent trzyma główkę dziecka, a na drugim jego rączki. Potem łączą to w Photoshopie.
Nie pozwól nikomu składać twojego dziecka w precel tylko dla estetyki. Niemowlę ma wyglądać jak niemowlę, a nie jak cyrkowy akrobata. Po prostu połóż je płasko na plecach. To bezpieczniejsze, prostsze i nie wywoła u mnie nawrotu lęków pielęgniarki z izby przyjęć.
Szczepienia ważniejsze niż oświetlenie
Ludzie spędzają godziny na analizowaniu stylu obróbki zdjęć fotografa, a zupełnie zapominają zapytać o to, czy jest zaszczepiony. Ta osoba będzie ciężko dyszeć prosto w pozbawioną odporności twarz twojego dziecka przez bite trzy godziny.

Zapytaj o szczepienie DTP (przeciwko błonicy, tężcowi i krztuścowi). Mówię poważnie. Jeśli fotograf oburzy się na prośbę o potwierdzenie przypominającej dawki na krztusiec, odbierz zaliczkę i wyjdź. Krztusiec to nie jest jakaś dziwaczna choroba z dawnych lat. Jest przerażający, a twój noworodek nie ma przed nim żadnej obrony. O wiele bardziej obchodzi mnie karta szczepień fotografa niż to, czy potrafi odbić światło lampy błyskowej od sufitu.
Garderobiana rzeczywistość
Twoja teściowa będzie robić wyraźne aluzje, że powinnaś zrobić sesję w stylu małego króliczka. Zacznie podsyłać ci linki do misternie dzierganych, oklapniętych uszu i syntetycznych, włochatych dywaników, które wyglądają, jakby wyjęto je prosto z salonu z lat 70. Po prostu powiedz „nie”, kochana.
Skóra noworodka jest niesamowicie podrażniona. Łuszczy się, jest podatna na przypadkowe wysypki i reaguje dosłownie na wszystko. Wciśnięcie takiego świeżaczka w drapiący, poliestrowy kostium gwarantuje tylko, że będziesz fotografować krzyczące, czerwone i wściekłe niemowlę.
Kiedy dotarliśmy do studia, już po dwudziestu minutach nasz maluch zaliczył gigantyczną wpadkę z pieluszką. Crystal miała przygotowane te wszystkie skomplikowane koronkowe wdzianka, ale ja po prostu sięgnęłam do torby i wyciągnęłam Body niemowlęce bez rękawów z bawełny organicznej od Kianao. To po prostu gładka, niefarbowana i mięciutka warstwa materiału.
Tak naprawdę jestem absolutnie zakochana w tym ubranku. W tych pierwszych tygodniach Prem miał na klatce piersiowej okropne plamy egzemy, a ten materiał był jedyną rzeczą, po której nie wyglądał jak wysypany krostami pomidor. Ma kopertowy dekolt, co oznacza, że mogłam ściągnąć je w dół przez nogi, zamiast przeciągać brudny od różnych płynów materiał przez jego twarz. Crystal też była nim zachwycona, bo neutralny kolor nie rzucał dziwnych odblasków na jego skórę. To najlepszy dowód na to, że nie potrzebujesz żadnych przebrań.
Jeśli masz dość syntetycznych tkanin, od których twoje dziecko dostaje przypadkowych czerwonych krostek, być może warto sprawdzić kolekcję z bawełny organicznej od Kianao. Oszczędza to sporo nerwów.
Rekwizyty są w większości bezużyteczne
W ataku nocnej, zakupowej paniki na Amazonie, prawdopodobnie spakujesz ogromną torbę z rekwizytami. Ja wzięłam Zestaw miękkich klocków dla niemowląt od Kianao, bo widziałam na TikToku, jak ktoś ułożył w tle imię swojego dziecka. To miękkie, gumowe klocki w stonowanych, pastelowych kolorach.

Są w porządku. Wyglądają całkiem ładnie, gdy leżą na półce. Ale dwutygodniowe dziecko dosłownie nie widzi niczego dalej niż na 20 centymetrów, nie mówiąc już o jakiejkolwiek interakcji z przestrzennym klockiem. Położyliśmy jeden obok jego rączki, żeby sprawdzić, czy go złapie, a on po prostu agresywnie go zignorował. Od razu spakowałam je z powrotem do torby. Zostaw zabawki na czas, kiedy będzie potrafiło już siedzieć i rzucać różnymi rzeczami prosto w twoją głowę.
Chaotyczna mechanika poranka
Będziesz czytać nieskończone porady z rygorystycznymi listami instrukcji, jak przygotować się do sesji. Nie pozwól im spać przez dwie godziny. Rozbierz je. Wykąp. To wyczerpujące.
Po prostu zignoruj tę wojskową dyscyplinę i skup się na dwóch rzeczach. Poluzuj pieluszkę na trzydzieści minut przed przyjazdem, żebyś na zdjęciach nie uwieczniała głębokich, czerwonych śladów po ściągaczach na całym brzuchu malucha, i zaplanuj wielkie karmienie dokładnie na moment, w którym wejdziesz do studia. Pełny brzuszek to jedyna rzecz, która kupi ci trochę współpracy.
Przygotuj się też na sikanie. Na bardzo dużo sikania. Zdejmują pieluszkę do tych nagich, uśpionych ujęć i uderza w nich zimne powietrze. To podstawowa biologia. W pierwszej godzinie Crystal wymieniła trzy warstwy kocyków. Właśnie dlatego bierzesz też ubranie na zmianę dla siebie – w końcu oberwiesz rykoszetem, próbując zapozować do czułego portretu rodzinnego.
Kupując trzydzieści sekund spokoju
Nadejdzie ten moment, w którym fotograf będzie chciał zrobić zdjęcie, jak ty i twój partner patrzycie z miłością na dziecko. Naturalnie będzie to dokładnie ten moment, w którym wasz maluch uzna, że ma już absolutnie dość całego tego doświadczenia i zacznie wrzeszczeć.
Kupiłam Gryzak Panda z czystej desperacji. Jest wykonany z bezpiecznego silikonu, ma kształt pandy i jest przeznaczony dla ząbkujących dzieci. Prem jeszcze nawet nie zaczął ząbkować. Miał dwa tygodnie. Ale i tak podetknęłam mu go pod buzię, żeby wywołać u niego naturalny odruch ssania. Zadziałało. Żuł krawędź w kształcie bambusa dokładnie tak długo, by kupić nam trzydzieści sekund względnej ciszy. Migawka pstryknęła, my uśmiechnęliśmy się, jakbyśmy wcale nie cierpieli na głęboki brak snu, i przetrwaliśmy.
Czasami rodzicielstwo polega po prostu na znalezieniu jakiegokolwiek masywnego, gumowego przedmiotu, który łatwo zdezynfekować, i użyciu go, by powstrzymać atak histerii.
Więc, Priyo sprzed sześciu miesięcy, weź głęboki oddech. Przestań się martwić króliczymi uszami. Napij się wody. Zdjęcia trafią na twoją skrzynkę trzy tygodnie później, perfekcyjnie wyedytowane, a ty będziesz się zastanawiać, jakim cudem uchwycili na nich taki spokój, skoro w pokoju było głośno jak podczas składania kozy w ofierze. To po prostu magia krótkiego czasu otwarcia migawki.
Zanim pozwolisz obcej osobie układać w pozycjach twoje kruche niemowlę w nagrzanym pokoju, może po prostu zaopatrz się w kilka porządnych, naturalnych, podstawowych ubranek i na tym poprzestań.
Trudne pytania, które wszyscy zadają
-
Czy naprawdę muszę to zrobić w pierwszych dwóch tygodniach?
Nie. Branża fotograficzna mocno na to naciska, ponieważ taki noworodek śpi bardzo głęboko i łatwo można go układać. Ale jeśli wciąż dochodzisz do siebie, krwawisz lub po prostu czujesz się przytłoczona – poczekaj. Zdjęcia czterotygodniowego dziecka są równie dobre, a zazwyczaj widać na nich prawdziwy kontakt wzrokowy, a nie tylko sen. -
Dlaczego w studiu jest tak potwornie gorąco?
Noworodki fatalnie radzą sobie z termoregulacją. Bardzo szybko tracą ciepło, zwłaszcza gdy są nagie. Fotografowie utrzymują w pomieszczeniu temperaturę około 25-26 stopni, aby zapobiec wyziębieniu. Ubierz się na cebulkę, bo gwarantuję ci, że całkowicie przepocisz ten uroczy sweterek, który założyłaś do rodzinnego zdjęcia. -
Co się stanie, jeśli dziecko nasika na drogie rekwizyty fotografa?
Wypiorą je. Każdy profesjonalista wie, że nagie niemowlę to tykająca bomba z płynami ustrojowymi. Sama patrzyłam, jak mój syn w kilka sekund rujnuje bardzo ładny, puchaty dywanik. Nie musisz z tego powodu wylewnie przepraszać. To dosłownie część ich pracy. -
Czy to bezpieczne, by fotograf używał lampy błyskowej?
Z powodu mojego doświadczenia z pediatrii jestem na to przewrażliwiona, ale tak, na ogół to całkowicie w porządku. Profesjonalista nie skieruje gołej lampy bezpośrednio w siatkówkę oka twojego dziecka. Odbije światło od parasolki lub sufitu, aby je rozproszyć. Jeśli jednak ktoś spróbuje ustawić ostre, bezpośrednie światło błyskowe pół metra od twarzy niemowlaka, masz pełne prawo nakazać mu przerwanie sesji. -
Czy powinnam wziąć własne ubranka i przebrania?
Możesz, ale prawdopodobnie znienawidzisz efekt końcowy. Większość fotografów studyjnych ma zapas prostych, idealnie dopasowanych owijek. Sklepowe ubranka dla noworodków są zazwyczaj zbyt obszerne, niezgrabnie marszczą się wokół szyi i sprawiają, że dziecko wygląda, jakby nie miało podbródka. Jeśli upierasz się przy własnych ubraniach, postaw na proste, dobrze dopasowane body z bawełny organicznej.





Udostępnij:
Droga Jess z przeszłości: Brutalna prawda o wychowywaniu małej papugi
Droga Ja z przeszłości: Co chciałabym wiedzieć przed zakupem pianinka dla dziecka