Pierwszego Sylwestra mojego najstarszego syna spędziłam siedząc na kafelkach w naszej gościnnej łazience, w całkowitych ciemnościach, nerwowo go uciszając, podczas gdy mój mąż zatykał szpary pod drzwiami zwiniętymi ręcznikami. Jackson miał zaledwie siedem miesięcy, sąsiedzi z działki obok odpalali coś, co brzmiało jak artyleria wojskowa, a moja przed-dziecięca fantazja o trzymaniu spokojnie śpiącego niemowlaka w maleńkim welurowym smokingu i popijaniu szampana oficjalnie umarła o 23:43. Będę z wami szczera – przejście od bycia rozrywkową dwudziestoparolatką, która baluje do drugiej w nocy, do zmęczonej matki, której dosłowne przetrwanie zależy od harmonogramu snu dziecka, to brutalny cios w twarz.
Zanim na świat przyszły moje dzieci, miałam te wszystkie wspaniałe plany, jak to nie pozwolimy, by niemowlak zmienił nasz styl życia, co jest tym rodzajem przezabawnego urojenia, na które możesz sobie pozwolić tylko wtedy, gdy jesteś w ciąży i wciąż przesypiasz nieprzerwanie osiem godzin. Myślałam, że zabierzemy dziecko na sąsiedzką imprezę, będę je swobodnie karmić piersią pod mieniącymi się lampkami na patio i powitamy nowy rok jako idealna, estetyczna mała rodzinka.
A potem uderzyła rzeczywistość. A przez rzeczywistość rozumiem absolutną destrukcję, jaka następuje, gdy zaburzysz rytm dobowy niemowlaka.
Fatalne rady mojej babci
Moja babcia, kochana kobieta, pochodzi z pokolenia, w którym po prostu ciągnęło się dzieci za kostki i dawało im łyk whiskey, jeśli ząbkowały. Kiedy powiedziałam jej, że stresuję się pierwszym Sylwestrem Jacksona, poradziła, żebym po prostu trzymała go przytomnego do północy, bo wtedy będzie tak wykończony, że następnego dnia pośpi do dziesiątej. Musiałam użyć całej siły woli, by nie wybuchnąć śmiechem do słuchawki.
Nasz lekarz na bilansie czteromiesięczniaka wyjaśnił nam dość ogólnikowo, że sen dziecka zależy od niesamowicie delikatnej równowagi hormonalnej, i szczerze mówiąc, nie udaję, że rozumiem całą tę neurochemię, ale wiem, co się dzieje, gdy przetrzymasz dziecko poza jego naturalnym oknem snu. One nie śpią magicznie dłużej rano. Łapią drugi oddech napędzany czystym kortyzolem i zamieniają się w dzikie, wrzeszczące gremliny, które i tak budzą się o 5:30 rano, tylko że są nieskończenie bardziej wściekłe. Nie słuchajcie dobrze życzących wam krewnych, zdecydowanie zignorujcie instagramowe matki urządzające estetyczne, noworoczne imprezy z niemowlakami i po prostu połóżcie dziecko spać o normalnej porze, bo to wy będziecie musieli znosić konsekwencje przez kolejne trzy dni robocze.
Welur to materiał szatana
Częścią moich absurdalnych złudzeń świeżo upieczonej mamy był strój. Kupiłam Jacksonowi ten niesamowicie sztywny, drapiący, trzyczęściowy garnitur na świąteczne zdjęcia, bo myślałam, że tak właśnie powinno się świętować nowy rok z maluchem. Do 20:00 dostał wściekle czerwonej pokrzywki na szyi od syntetycznego kołnierzyka i spędził kolejną godzinę, próbując zerwać sobie muchę z gardła. On był nieszczęśliwy, ja płakałam, a zdjęcia wyglądały jak sytuacja z zakładnikiem.
Kiedy na świecie pojawiło się dziecko numer trzy, moje standardy drastycznie spadły – i to w najlepszym z możliwych sensów. Całkowicie zrezygnowałam z eleganckich ubranek. Moja najmłodsza dosłownie nosi Body z długim rękawem z bawełny organicznej na każde świąteczne wyjście, na którym musimy się pojawić. To mój absolutny święty Graal i z radością zrezygnuję z kilku mrożonych kaw z drive-thru, żeby kupić je w kolejnym rozmiarze. Bawełna organiczna faktycznie się rozciąga, gdy próbuję ją w to wcisnąć podczas nocnej awarii pieluchowej, rękawki zapewniają jej ciepło, nie powodując pocenia, a materiał jest tak miękki, że nie wywołuje nawrotów egzemy. Przesypia w tym strzelające obok rzymskie ognie sąsiadów, a ja całkowicie pogodziłam się z faktem, że wygląda, jakby szykowała się na drzemkę, a nie na galę.
Jeśli szukacie czegoś, co nie zniszczy skóry waszego dziecka podczas tych chaotycznych, świątecznych miesięcy, szczerze mówiąc, po prostu przejrzyjcie kolekcję ubranek dziecięcych Kianao i oszczędźcie sobie stresu związanego z welurową wysypką.
Wielka inwazja hałasu o północy
Mieszkanie na teksańskiej prowincji oznacza zero przepisów dotyczących hałasu, których ktokolwiek by przestrzegał, więc nasz Sylwester od zachodu słońca brzmi jak strefa działań wojennych. Lekarz powiedział nam kiedyś, że komercyjne fajerwerki mogą osiągać poziom decybeli wyższy niż startujący odrzutowiec, co brzmi niedorzecznie, ale jest niezwykle trafne, gdy o północy w twoim domu drżą szyby w oknach.

Kiedyś myślałam, że te wyciszające słuchawki ochronne dla niemowląt to tylko modny gadżet dla hipsterskich rodziców zabierających maluchy na festiwale muzyczne, ale to dosłowne narzędzie przetrwania. Jeśli absolutnie musimy wyjść na zewnątrz lub jeśli sąsiedzi stają się wyjątkowo agresywni ze swoimi petardami, zakładamy te pancerne nauszniki na uszy dziecka. Nie jestem do końca pewna, jak duże uszkodzenie słuchu może spowodować jedna noc fajerwerków, ale patrzenie, jak niemowlę z krzykiem i przerażeniem budzi się z powodu głośnego huku, nie jest doświadczeniem, które chciałabym kiedykolwiek powtórzyć.
A jeśli jeszcze jedna influencerka powie mi, że sposobem na świąteczny stres jest zapisanie swoich intencji na nadchodzący rok na suszonym liściu laurowym i spalenie go w zlewie, to chyba postradam zmysły.
Obniż poprzeczkę tak nisko, żeby zeszła pod ziemię
Z nowym rokiem wiąże się mnóstwo tradycji kulturowych, a większość z nich jest aktywnie niebezpieczna dla niemowląt. Moja kochana teściowa chciała podtrzymać hiszpańską tradycję jedzenia 12 winogron o północy na szczęście. Podała mi miskę gigantycznych, nieobranych winogron, abym dała je mojemu bezzębnemu ośmiomiesięczniakowi w słabo oświetlonym salonie.
Musiałam grzecznie wyjaśnić, że nasze szczęście wyczerpałoby się natychmiast na tyle karetki, ponieważ winogrona są w zasadzie idealnie ukształtowanymi przez naturę zatyczkami do dróg oddechowych. Ryzyko zadławienia jest wręcz astronomiczne. Poszliśmy na kompromis i pozwoliliśmy mu wgnieść 12 chrupek dla niemowląt w dywan. Nie było to zbyt tradycyjne, ale przynajmniej nikt nie umarł.
Jeśli odwiedza cię rodzina i czujesz presję, by dom wyglądał nieskazitelnie i odświętnie, możesz chcieć zarzucić na dziecko coś ładnego na wypadek nieuniknionych rodzinnych zdjęć tuż przed snem. Kupiłam Bambusowy kocyk dla niemowląt w niebieskie kwiaty dokładnie z tego powodu. Będę z wami całkowicie szczera – jest niesamowicie miękki, a bambus podobno reguluje temperaturę, więc maluchy nie dostają potówek, ale białe tło przyprawia mnie o potężne stany lękowe. Moi dwaj starsi synowie są wiecznie cali w błocie, tajemniczych lepkich substancjach i posypce z chrupek serowych. To przepiękny kocyk, jeśli masz cudownie ułożone, nieskazitelne życie, ale w moim domu umieram ze strachu na myśl o użyciu go do czegokolwiek innego niż szybka sesja zdjęciowa. Zaraz potem składam go i chowam głęboko w szufladzie, żeby nikt nie wytarł w niego chipsów.
Sylwester w południe to jedyne wyjście
Kiedy już pogodzisz się z faktem, że trzymanie niemowlaka na jawie do północy jest formą autosabotażu, musisz znaleźć nowy sposób na świętowanie. Kilka lat temu zaczęliśmy urządzać "Sylwestra w południe" i to zdecydowanie najlepszy rodzicielski trik, jaki kiedykolwiek zastosowałam. Odliczamy do 12:00 w południe 31 grudnia.

Rozkładamy Kocyk z bawełny organicznej w wiewiórki na podłodze w salonie, bo leśny klimat i tak znacznie bardziej mi pasuje niż eleganckie kwiaty. Jest na tyle gruby, że może służyć jako mata do zabawy, i nie wpadam w panikę, jeśli trochę się pobrudzi. Wysypujemy mnóstwo bezpiecznych dla niemowląt zabawek sensorycznych, walimy drewnianymi łyżkami w metalowe miski i otwieramy butelkę musującego soku jabłkowego. Starszak ma frajdę z odliczania, niemowlak może się turlać po miękkim kocyku w wiewiórki, gapiąc się na wiatrak na suficie, a o 19:00 wszyscy są już bezpiecznie w swoich łóżkach.
Piękno Sylwestra w południe polega na tym, że całkowicie zdejmuje z nas presję wieczoru. Ja i mój mąż możemy o 23:55 siedzieć na kanapie w dresach, wykończeni, jedząc resztki jedzenia na wynos ze styropianowych pojemników, i wcale nie czujemy, że coś nas omija, bo nasza impreza odbyła się już dwanaście godzin wcześniej.
Współpraca zespołowa w strefie mroku
Jeśli absolutnie musisz nie spać lub jeśli w twojej okolicy jest tak głośno, że i tak ktoś musi pełnić dyżur przy dziecku, nie możesz robić tego w pojedynkę. Po prostu nie możesz. Żal, jaki gromadzi się między niewyspaną matką a chrapiącym partnerem o 2:00 w nocy 1 stycznia, wystarczy, żeby potrzebna była terapia dla par.
Teraz pracujemy na zmiany. Ja biorę zmianę od 20:00 do 1:00 w nocy, zarządzając maszynami szumiącymi, aplikacjami z białym szumem i wszelkimi pobudkami spowodowanymi przez fajerwerki. Mój mąż śpi w pokoju gościnnym z zatyczkami do uszu. O 1:00 w nocy się zmieniamy. On bierze wczesnoporanną zmianę, żebym ja mogła złapać solidny, nieprzerwany blok snu, zanim dzieci nieuchronnie obudzą się o świcie, domagając się śniadania. Nie jest to romantyczne i na pewno nie jest to Sylwester, jakiego doświadczaliśmy przed erą dzieci, ale pozwala nam to zachować zdrowe zmysły.
Słuchajcie, pierwszy rok z dzieckiem to w całości walka o przetrwanie. Nie musicie niczego nikomu udowadniać, wbijając rodzinę w niewygodne ciuchy lub na siłę przetrzymując niemowlaka przez absurdalną zmianę na zegarku. Stwórzcie własne tradycje, za wszelką cenę chrońcie sen dziecka i po prostu zaakceptujcie ten bałaganiarski, cichy chaos wczesnego macierzyństwa.
Jeśli przerażają was niewygodne, świąteczne ubranka tak samo jak kiedyś mnie, zdecydowanie zaopatrzcie się w organiczne, oddychające elementy z dziecięcej kolekcji Kianao, żeby przynajmniej upewnić się, że waszemu maluchowi jest wygodnie, podczas gdy świat na zewnątrz szaleje.
Pytania, które pewnie właśnie sobie zadajecie
Czy moje dziecko naprawdę prześpi fajerwerki u sąsiadów?
Szczerze mówiąc, to zależy wyłącznie od ustawienia waszego generatora szumu i temperamentu dziecka. Mój najstarszy budził się na każdy najmniejszy wystrzał, podczas gdy najmłodsza potrafi przespać dosłowną burzę, jeśli tylko odpowiednio głośno włączę biały szum. Postawcie maszynę szumiącą między łóżeczkiem a oknem, a nie tuż przy głowie dziecka, i trzymajcie kciuki.
Co powiedzieć rodzinie, która wpędza mnie w poczucie winy za wcześniejsze wyjście z imprezy?
Patrzysz im prosto w oczy, uśmiechasz się i mówisz: "Bardzo chętnie byśmy zostali, ale jeśli nie zgłaszacie się na ochotnika, by przyjechać do nas i lulać wrzeszczące, przemęczone niemowlę od 2:00 do 5:00 rano, to my wracamy do domu." Ludzie nagle milkną, gdy proponujesz im przejęcie nocnej zmiany. Chrońcie swój święty spokój.
Czy te wyciszające słuchawki dla niemowląt są naprawdę konieczne?
Jeśli zabierasz dziecko na zewnątrz, gdzie odbywają się pokazy fajerwerków, to tak. Jeśli śpi w dobrze wygłuszonym domu z włączonym białym szumem, prawdopodobnie nie. Ale zawsze trzymam parę w torbie na pieluchy, na wypadek gdybyśmy utknęli gdzieś, gdzie jest głośniej niż się spodziewaliśmy.
Czy mogę dać im chociaż malutki łyczek szampana bezalkoholowego o północy?
Posłuchajcie, nie jestem lekarzem, ale podawanie dziecku gazu i tony cukru dokładnie w momencie, gdy chcecie, żeby zasnęło, to jak wręczenie mu odbezpieczonej broni. One nie wiedzą, co tracą. Dajcie im trochę ciepłego mleka i nazwijcie to świątecznym bezalkoholowym drinkiem.
Czy Sylwester w południe jest naprawdę fajny, czy to po prostu smutne?
Sama myślałam, że będzie to wyglądać jak smętna nagroda pocieszenia, ale to autentycznie fantastyczna sprawa. Dzieci nie mają żadnego pojęcia czasu. Odpalacie wideo z odliczaniem na YouTubie, rzucacie trochę konfetti, a one myślą, że to najwspanialsza rzecz, jaka je kiedykolwiek spotkała. A do tego możecie iść spać. Nie ma w życiu nic fajniejszego niż sen.





Udostępnij:
Co zrobić, gdy dzieci znajdą w ogrodzie ptaka drapieżnego
Cała prawda o mleku dla niemowląt bez lukru