Siedzisz teraz przy wyspie kuchennej z zimnym, w połowie pustym kubkiem rozpuszczalnej, wpatrując się ze złością w żółty notatnik pełen przekreślonych słów, podczas gdy twój dwulatek po cichu maluje po listwach przypodłogowych ukradzionym markerem. Dokładnie wiem, jak się teraz czujesz, bo jestem tobą, tylko sześć miesięcy w przyszłości. Zgaga szaleje, twoje kostki wyglądają jak rosnące ciasto drożdżowe, a ty potwornie zadręczasz się tym, jak nazwać to trzecie dziecko. Piszę ten list do ciebie z drugiej strony sali porodowej, żeby ci powiedzieć: weź głęboki oddech, odejdź od tych internetowych forów i porozmawiajmy szczerze o tym, jak znaleźć imię dla synka, by nie brzmieć tak, jakbyś za bardzo się starała.

Będę z tobą szczera: presja na znalezienie czegoś całkowicie unikalnego to pułapka. Prowadzę z naszej wolnej sypialni ten mały sklepik na Etsy, więc połowę tygodnia spędzam na haftowaniu imion na ulewajkach i malutkich płóciennych plecaczkach. Widzę absolutnie każdy trend nazewniczy, który przewija się przez moją maszynę do szycia. Dziewczyny, to, do czego zdolni są ludzie, byle tylko nie nazwać dziecka Janek albo Michał, jest szczerze mówiąc wyczerpujące do oglądania. Widzę rodziców, którzy biorą zupełnie normalne imiona i wciskają w nie cztery dodatkowe samogłoski, tylko po to, żeby się wyróżnić, co bywa naprawdę urocze. Ale jako mama trzech chłopców poniżej piątego roku życia, mogę ci powiedzieć, że tak naprawdę szukasz złotego środka. Chcesz czegoś na tyle rzadkiego, żeby nie był jednym z pięciu w swojej grupie przedszkolnej, ale na tyle intuicyjnego, żeby jego przyszli nauczyciele nie oblewali się zimnym potem na widok listy obecności.

Mój pediatra, doktor Evans, wspomniał mi mimochodem podczas wizyty kontrolnej w drugim miesiącu życia, że dzieci z bardzo nietypowymi imionami czasami rozwijają silniejsze poczucie własnej tożsamości. Szczerze mówiąc, usłyszałam tylko połowę z tego co mówił, bo mój dwulatek właśnie aktywnie próbował zjeść wacik z podłogi w gabinecie. O trzeciej nad ranem podczas karmienia czytałam też jakiś artykuł psychologiczny w internecie, w którym pisali coś podobnego o budowaniu pewności siebie przez wyjątkowe imię. Równie dobrze mogła to jednak być opinia blogerki parentingowej przebrana za naukę, więc w sumie to nic nie wiadomo. Sęk w tym, że odchodzenie od pierwszej dziesiątki najpopularniejszych imion ma swoje plusy, ale musimy to robić z głową.

Dlaczego przez monogramy stałam się cyniczna

Pozwól, że opowiem ci o moim najstarszym synu, który jest dla mnie nieustającą przestrogą we wszystkim, co związane z rodzicielstwem. Kiedy byłam w ciąży, za wszelką cenę chciałam być szalenie oryginalna. Wybrałam imię, które uwielbiałam, dobrałam do niego drugie imię rodowe i całkowicie zapomniałam sprawdzić, jak to się układa z naszym nazwiskiem. Wyhaftowałam inicjały na jego ubranku na wyjście ze szpitala, pomalowałam pokoik, zrobiłam wszystko na tip-top. Dopiero kiedy moja mama weszła, spojrzała na robiony na zamówienie drewniany napis nad łóżeczkiem i zauważyła, że z jego inicjałów układa się słowo K.A.C., dotarło do mnie, co zrobiłam. „Ciążowy mózg” to bardzo realna, niezwykle niebezpieczna przypadłość, która całkowicie zaślepiła mnie na to, co oczywiste.

Dlatego błagam cię, przestań używać tej dziwnej aplikacji do generowania imion dla dzieci, którą ściągnęłaś w zeszłym tygodniu. Ona po prostu wypluwa z siebie losowe sylaby, które brzmią jak nazwy leków na alergię na receptę. Kiedy polujesz na rzadkie imię dla chłopca, musisz pamiętać, że to dziecko w końcu musi dorosnąć, złożyć wniosek o kredyt hipoteczny i zamówić kawę bez konieczności literowania swojego imienia sześć razy biednemu bariście. Chcesz, żeby było rzadkie, a nie absurdalne.

Imiona inspirowane naturą brzmią świetnie, dopóki nie mieszkasz na wsi

Obecnie każdy i jego kuzyn na potęgę nadają dzieciom imiona w stylu eko, inspirowane naturą. I słuchaj, rozumiem ich urok. Widzisz te piękne, instagramowe kadry z dzieckiem o imieniu Forest, Ridge czy Canyon, ubranym w neutralne lny, stojącym w zadumie na zamglonej łące. To ma swój klimat.

Ale my mieszkamy na głębokiej wsi w Teksasie. Jeśli nazwiesz dziecko Lis (Fox), moja babcia dostanie zawału, bo w zeszły wtorek straciła przez lisa trzy dobre kury nioski. Nie możesz nazwać dziecka imieniem lokalnego szkodnika ani formacji geologicznej, kiedy spędzamy weekendy na wyciąganiu ciągnika z błota. Te imiona są urocze dla mieszczuchów, którzy chcą poczuć odrobinę dziczy, ale tutaj nazwanie dziecka Rzeka (River) przypomina wszystkim tylko o tym, gdzie zeszłego lata zgubili swój najlepszy sprzęt wędkarski. To trochę głupie.

A skoro mowa o taplaniu się w błocie – ponieważ zaraz będziesz miała trzech dzikich chłopaków biegających po waszym podwórku, muszę ci opowiedzieć o najlepiej wydanej stówce w twoim życiu. Odpuść sobie te wszystkie sztywne, dżinsowe spodnie dla niemowląt, które ciągle dorzucasz do swojej listy wyprawkowej. Kiedy to nowe maleństwo już tu będzie i zacznie pełzać po dywanie w stylu komandosa, będziesz potrzebować spodenek niemowlęcych z bawełny organicznej od Kianao. Mam na ich punkcie totalnego bzika, a rzadko już ekscytuję się ubrankami dla dzieci, bo i tak zaraz ulegają zniszczeniu. Ale ich cena jest naprawdę rozsądna i mają prawdziwy, działający sznurek w pasie. Mój najstarszy zawsze był tak chudy, że spodnie spadały z niego przy każdym raczkowaniu, przez co wyglądał jak mały hydraulik. Te z organicznej bawełny faktycznie trzymają się na tyłku, prążkowany materiał rozciąga się bez efektu wypchniętych kolan, a ściągacze na kostkach sprawiają, że nogawki nie wloką się w błocie, kiedy wychodzimy karmić kozy. Poza tym, wytrzymują w mojej pralce, co w tym domu jest właściwie ostatecznym testem przetrwania.

Cała ta faza na greckich bogów

Po prostu całkowicie odpuść sobie imiona mitologiczne, bo nikt nie chce krzyczeć „Apollo, przestań bić brata plastikową łopatką” w osiedlowym parku.

That whole Greek god thing — Stop Stressing: A Letter to Myself About Rare Baby Boy Names

Imiona dziadków wracają do łask

To jest trend, który szczerze popieram, nawet jeśli nasza rodzina myśli, że postradałam zmysły. Powrót retro. Branie imion, które nie były popularne od lat dwudziestych ubiegłego wieku, i odkurzanie ich. Imiona takie jak Ambroży, Ignacy, Artur czy Leon. Obecnie bardzo rzadko nadaje się je niemowlakom, ale to ugruntowane imiona z potężną historią.

Kiedy wspomniałam o jednym z tych „dziadkowych” imion mojej mamie, spojrzała na mnie, jakbym miała dwie głowy, i stwierdziła, że to brzmi jak imię emerytowanego księgowego. Ale szczerze mówiąc, uwielbiam to. Imię dla małego chłopca powinno mieć swoją wagę. Daje mu coś, do czego będzie mógł dorosnąć. O wiele bardziej wolałabym tulić w ramionach pulchnego noworodka o imieniu Włodzimierz, niż spotkać trzydziestopięcioletniego księgowego o imieniu Brajan. Musisz patrzeć na to długofalowo.

Przetestuj swoje pomysły w boju

Zanim ostatecznie zdecydujesz się na cokolwiek z tego żółtego notatnika, musisz przeprowadzić kilka praktycznych testów. Nie możesz patrzeć tylko na to, jak ładnie litery wyglądają na papierze. Musisz wykrzyczałaś to imię przez tylne drzwi, jakbyś wołała go na kolację, sprawdzić wszystkie inicjały, żeby nie powtórzyć katastrofy z 2019 roku, i pogodzić się z absolutnie odklejonym przezwiskiem, które dzieciaki na placu zabaw i tak dla niego wymyślą.

Putting your ideas through the wringer — Stop Stressing: A Letter to Myself About Rare Baby Boy Names

Bo powiem ci jedno: bez względu na to, jak piękne, dystyngowane i rzadkie imię wybierzesz, przez pierwsze trzy lata i tak skończysz nazywając go głupkowato „Bąblem” albo „Śmierdziuszkiem”. To po prostu prawo natury.

A skoro mówimy o realiach tych pierwszych lat, porozmawiajmy o sprzęcie, który namiętnie chomikujesz. Wiem, że wpadłaś w syndrom wicia gniazda i kupujesz każdy możliwy wynalazek na ząbkowanie z internetu. Dałam się zmanipulować i kupiłam silikonowy gryzak w kształcie pandy. Powiem ci prosto z mostu: jest okej. Jest uroczy, silikon jest spożywczy i bezpieczny, a mały rzeczywiście żuje uszy tej małej pandy, gdy dokuczają mu dziąsła. Ale ponieważ to silikon, w sekundzie, w której rzuci go na podłogę – która, powiedzmy sobie szczerze, jest wiecznie pokryta sierścią golden retrievera – gryzak zamienia się w kosmatą kulkę i muszę iść go umyć. Kosztował tylko kilkadziesiąt złotych, więc nie wściekam się o to, ale bądź świadoma, że będziesz opłukiwać to ustrojstwo dwadzieścia razy dziennie. Przynajmniej można go myć w zmywarce, i to jedyny powód, dla którego jeszcze nie wylądował w koszu.

Kiedy wreszcie wybierzesz to cholerne imię

Kiedy już ostatecznie zdecydujesz się na imię, poczujesz gigantyczną falę ulgi. Będziesz chciała naklejać to imię na wszystko, co jest zupełnie normalne. Ale zamiast kupować pięćdziesiąt spersonalizowanych plastikowych gadżetów, które i tak skończą na wysypisku śmieci, zainwestuj w kilka naprawdę dobrych, zrównoważonych rzeczy, które uczciwie przetrwają życie z naszą chaotyczną gromadką.

Jeśli szukasz miękkiego miejsca, w którym niemowlak będzie mógł się turlać, podczas gdy ty próbujesz składać pranie, sprawdź bambusowy kocyk dziecięcy w kolorowe dinozaury. Mieszanka bambusa i bawełny organicznej jest tak cudownie miękka, że marzy mi się wersja dla dorosłych, a nadruk w dinozaury nadaje zabawny, radosny klimat bez cienia kiczu. Idealnie sprawdza się do położenia na podłodze, kiedy jesteś po prostu zbyt zmęczona, żeby robić cokolwiek poza patrzeniem, jak ćwiczy leżenie na brzuszku. Możesz obejrzeć więcej ich organicznych kocyków dla dzieci tutaj, jeśli wolisz coś mniej gadziego, ale znając naszych chłopaków, za rok i tak będą mieli obsesję na punkcie dinozaurów.

Więc, Jess z przeszłości, odłóż ten długopis. Wypij swoją zimną kawę. Zaakceptuj, że niezależnie od tego, jak nazwiesz to dziecko, wszystko z nim będzie w porządku, będzie niezwykle kochane i prawdopodobnie da ci popalić tak samo jak jego bracia. Wybierz imię, które podpowiada ci intuicja, a nie takie, które fajnie wygląda na siatce zdjęć z Instagrama.

Jeśli nadal czujesz, że utknęłaś w martwym punkcie, zrób sobie przerwę od ksiąg z imionami i zacznij szykować pokoik, zaopatrując się w rzeczy, które naprawdę ułatwią ci życie. Sprawdź organiczne ubranka dla niemowląt od Kianao – bo uwierz mi, będziesz potrzebować dużo więcej par spodni.

Pytania, które prawdopodobnie teraz za bardzo analizujesz

Skąd mam wiedzieć, czy imię nie jest zbyt dziwne?

Jeśli musisz tłumaczyć, jak je przeliterować, jak wypowiedzieć i co w ogóle oznacza za każdym razem, gdy przedstawiasz dziecko komuś obcemu w supermarkecie – jest zbyt dziwne. Jestem jak najbardziej za byciem oryginalnym, ale wyświadcz swojemu dziecku przysługę i nie zamieniaj jego całego życia w niekończące się poprawianie innych. Jeśli twoja babcia nie potrafi wymówić go po trzech próbach, daj sobie spokój.

A co, jeśli moja teściowa całkowicie je znienawidzi?

Niech ją Bóg błogosławi, ale miała już swoją szansę, by nadać imiona własnym dzieciom. Musisz po prostu się uśmiechnąć, potakiwać i przypomnieć jej, że i tak pokocha tego malucha tak bardzo, że nie będzie miało dla niej absolutnie żadnego znaczenia, czy nazwałaś go na cześć zardzewiałego kołpaka. Nie wdawaj się w debaty. Po prostu ogłoś imię po jego narodzinach i pozwól, żeby urocza buźka noworodka załatwiła najcięższą robotę. Z noworodkiem nikt nigdy nie dyskutuje.

Czy rzadkie imiona powodują problemy w szkole?

Z czasów, gdy byłam nauczycielką, mogę ci powiedzieć, że dzieci tak naprawdę nie przejmują się dziwnymi imionami – one cenią pewność siebie. Jeśli dziecko potrafi nosić swoje imię z dumą, nie ma żadnego problemu. Jedynym prawdziwym kłopotem są nauczyciele na zastępstwie, kaleczący wymowę podczas sprawdzania obecności. Ale szczerze mówiąc, nawet jeśli nazwiesz go Janek, ktoś i tak znajdzie sposób, żeby to przekręcić, więc nie pozwól, by szkolne dzienniki decydowały o twoim ostatecznym wyborze.

Jak przetestować imię dla chłopca?

Zapisz je kursywą, napisz drukowanymi literami, wykrzycz je gniewnym głosem, jakby przed chwilą wybił szybę, i powiedz na głos najsłodszym tonem, jakby naprawdę przespał całą noc. Następnie wypisz jego inicjały, monogram i sprawdź, z czym się rymuje. Jeśli przetrwa to wszystko bez wzbudzania w tobie zażenowania i nie brzmi jak wulgarne słowo – masz zwycięzcę.

Czy mogę zmienić zdanie w szpitalu?

Oj kochana, oczywiście, że tak. Pielęgniarki przyniosą ci papiery do wypełnienia, a jeśli spojrzysz na tę pulchną małą buzię i zdasz sobie sprawę, że to zdecydowanie nie jest żaden „Amadeusz”, po prostu to przekreślasz i robisz ostry zwrot akcji. Znałam kobiety, które całkowicie wyrzuciły swoją listę do kosza i nazwały dziecko imieniem ratownika medycznego, który prowadził karetkę. To ty wypychasz to dziecko na świat; trzymasz w rękawie wszystkie asy, dopóki atrament na papierze całkiem nie wyschnie.