Droga Saro z zeszłego października,
Jest 23:42 we wtorek, a ty siedzisz na lepkim linoleum w kuchni tuż przed zmywarką. Masz na sobie te czarne legginsy do jogi z zaschniętą plamą po jogurcie na lewym kolanie i pijesz letni kubek mocnej kawy, bo już kilka godzin temu zrezygnowałaś ze snu. Maya właśnie czwarty raz w ciągu dwudziestu minut poprosiła o wodę, Leo jakimś cudem śpi w poprzek legowiska psa zamiast we własnym łóżku, a ty wpatrujesz się intensywnie w poplamionego kawą PDF-a z „małymi krokami” Dave'a Ramseya, którego w nerwach wydrukowałaś w pracy, bo na widok wyciągu z naszej karty kredytowej dostałaś hiperwentylacji na parkingu pod supermarketem.
Wiem, że wpadłaś w panikę. Wiem, że wydaje ci się, że te całe „małe kroki” magicznie naprawią nasze konto bankowe z dnia na dzień, jeśli tylko wystarczająco mocno nakrzyczysz na męża, żeby sprzedał swoje kije golfowe.
Ale proszę cię, na miłość boską, odłóż ten zakreślacz i weź głęboki oddech. Piszę do ciebie z przyszłości, z perspektywy sześciu miesięcy, żeby powiedzieć ci, że próba przestrzegania surowych zasad finansowych, kiedy masz czterolatka i siedmiolatkę, to mniej więcej to samo, co próba złożenia prześcieradła z gumką podczas huraganu. To czysty chaos. To frustrujące. Będziesz dużo płakać.
Te małe kroczki brzmią tak niewiarygodnie prosto, kiedy krzyczy o nich do ciebie milioner w podcaście, ale prawdziwe życie z małym dzieckiem i chaotycznym uczniem podstawówki nie mieści się tak gładko w tabelkach Excela. Oto, co tak naprawdę musisz wiedzieć o przetrwaniu tej całej fazy budżetowania, żeby nie oszaleć i nie złożyć pozwu o rozwód.
Ten tysiąc dolarów funduszu awaryjnego to jakiś ponury żart
Okej, porozmawiajmy o Kroku 1. Masz rzekomo zaoszczędzić tysiaka jako początkowy fundusz awaryjny, a potem każdy kolejny grosz przeznaczać na spłatę długów. I w sumie okej. Pod kątem psychologii to ma pewnie sens. Odnosisz szybkie zwycięstwo.
Ale powiem ci, co wydarzy się w przyszłym miesiącu. Leo wepchnie sobie plastikowy koralik tak głęboko do lewego nozdrza, że w niedzielę o 20:00 będziesz musiała pędzić z nim na dziecięcy ostry dyżur. Lekarz na to spojrzy, weźmie taką dziwną świecącą pęsetę i wymamrocze coś o ściance jamy nosowej albo ciśnieniu w zatokach – szczerze mówiąc, nie bardzo słuchałam, bo w myślach przeliczałam koszty naszego ubezpieczenia, próbując jednocześnie utrzymać szarpiącego się Leona.
Rachunek za to 15-minutowe wyciągnięcie koralika? Siedemset dolarów. Puff. Większość twojego początkowego funduszu awaryjnego znika. Bo tysiąc dolarów przy dzieciach to jest nic. To w zasadzie koszt spojrzenia na lekarza i wymiany opon.
Jeśli uparcie będziesz trzymać się tylko tego tysiąca, bo tak było w jakiejś książce, przy pierwszej awarii bojlera znowu skończysz płacąc za zakupy spożywcze kartą kredytową, a to całkowicie mija się z celem. Zresztą, w skrócie: razem z mężem uznaliśmy, że potrzebujemy w banku co najmniej trzech tysięcy, żeby poczuć się bezpiecznie, zanim zaczniemy agresywnie spłacać kredyty studenckie. Zaufaj w tej kwestii swojej intuicji. Wiesz, że twoje dzieci to chodzące katastrofy, które ciągle coś psują. Zrób sobie większą poduszkę finansową.
Zawieszenie składek na fundusz emerytalny sprawi, że twojemu mężowi zacznie drgać powieka
Kiedy dotrzesz do Kroku 2 – metody kuli śnieżnej, w której spisujesz wszystkie długi od najmniejszego do największego – zasady mówią, że musisz wstrzymać WSZYSTKIE inwestycje emerytalne. Nawet te z dofinansowaniem od pracodawcy.

Pamiętam, jak siedziałam przy stole w jadalni w otoczeniu niezapłaconych rachunków za leczenie i mówiłam mężowi, że musimy zawiesić jego składki emerytalne. Spojrzał na mnie tak, jakbym właśnie zaproponowała, że upieczemy naszego psa na obiad. Chwycił serwetkę i zaczął agresywnie rysować wykres słupkowy o procencie składanym i środkach od pracodawcy. Chyba mówił coś o tym, że to dosłownie darmowe pieniądze, które rosną wykładniczo? Posłuchaj, na samą myśl o matematyce mam ochotę zwinąć się w kłębek i zniknąć, a ogarnięcie zwrotów z rynku kontra stóp procentowych to nie jest moja mocna strona.
Ale on miał rację. Rezygnacja z darmowych dopłat od pracodawcy to finansowe szaleństwo. Skończyło się na kompromisie – utrzymaliśmy jego wpłaty, bo wyrzucanie w błoto darmowych pieniędzy wydawało się głupsze niż posiadanie kredytu na samochód, a dopiero całą resztę przeznaczyliśmy na spłatę zadłużenia. Musisz sama zadecydować, co pozwala ci spokojnie spać, zamiast ślepo podążać za zasadami, które tylko przysparzają ci stresu.
Przestań kupować tanie śmieci, bo przez to jesteś jeszcze biedniejsza
To ten etap podróży, na którym dostaniesz hiper-obsesji na punkcie budżetu. Będziesz próbowała zaoszczędzić, kupując absolutnie najtańsze wersje wszystkiego dla dzieci. Błagam cię, natychmiast z tym skończ.
To klasyczna pułapka. Kupujesz wielopak spodenek dziecięcych na stronie typu fast-fashion za parę groszy, a po dwóch praniach kurczą się do rozmiaru ubranek dla lalki Barbie, podczas gdy gumka w pasie całkowicie się rozpada. Potem musisz iść i kupić kolejne. W rezultacie wydajesz trzy razy więcej, niż gdybyś od początku kupiła jedną, porządną rzecz.
Kiedy w końcu to zrozumiałam, zaczęłam szukać rzeczy, które naprawdę przetrwają wszystko. Na przykład te Niemowlęce Spodenki z Bawełny Organicznej z Miękkim Prążkowanym Wiązaniem od Kianao. W zeszłym tygodniu kupiłam parę dla nowo narodzonego maluszka mojej siostry, bo przypomniałam sobie, jak okropne były te tanie ciuszki, gdy Leo był malutki. Te prążkowane spodenki są genialne, bo zamiast tej strasznej, wszytej na stałe gumki, która wpija się w pulchne niemowlęce brzuszki, mają regulowany sznureczek w pasie.
One naprawdę rosną razem z dzieckiem. Bawełna organiczna się rozciąga, nogawki można podwinąć, a w praniu sprawdzają się świetnie, nie zamieniając się w sztywny karton. Fason haremek sprawia, że pasują nawet na ogromne pieluchy wielorazowe i biedne dziecko nie wygląda w nich jak pęto kiełbasy. Kupno jednej pary wysokiej jakości, ekologicznych spodenek, które przetrwają trzy skoki rozwojowe, jest o wiele mądrzejsze dla twojego budżetu niż kupowanie dziesięciu par taniego badziewia, które rozleci się w rękach.
Muszę jednak przyznać, że nie każdy ekologiczny zakup to jakieś życiowe objawienie. Kupiłam też Zestaw Bambusowych Sztućców dla Dzieci (Łyżeczka i Widelec), starając się być taka zrównoważona i minimalistyczna. I szczerze mówiąc, są zupełnie w porządku. Silikonowe końcówki są miękkie, a bambusowe rączki – urocze. Ale umówmy się, Leo i tak użył widelca, żeby katapultować purée ze słodkich ziemniaków prosto na kuchenny sufit. To świetne sztućce, ale nie nauczą magicznie twojego malucha dobrych manier przy stole, więc nie myśl, że musisz wymienić zawartość całej szuflady w kuchni, żeby być dobrą mamą.
Skup się po prostu na tych najważniejszych rzeczach. Kupuj ubrania, które przetrwają. A skoro o tym mowa, naprawdę powinnaś sprawdzić kolekcję ubranek dziecięcych z bawełny organicznej od Kianao, kiedy już faktycznie będziesz musiała wymienić garderobę – koszt w przeliczeniu na jedno założenie wychodzi nieporównywalnie lepiej dla twojego portfela.
Proszę cię, przestań płakać nad ich funduszami na studia
Okej, kolejność Kroku 4 (oszczędzanie 15% na własną emeryturę) i Kroku 5 (oszczędzanie na studia dla dzieci) wywoła u ciebie ogromne i absolutnie absurdalne poczucie matczynej winy.

Będziesz tak siedzieć i myśleć: „Jaki samolubny potwór wpłaca na własne konto emerytalne, podczas gdy fundusze na studia jego dzieci świecą pustkami?”. Dosłownie nad tym płakałam. Czułam, że zawodzę Mayę i Leona, bo nie odkładałam agresywnie na ich czesne na uniwersytecie w tej konkretnej sekundzie.
Ale mój mąż dosłownie potrząsnął mną za ramiona i sprowadził mnie na ziemię. Na pójście na studia można wziąć kredyt studencki. Można dostać stypendium, dotacje, albo pracować w jakiejś beznadziejnej pracy na stołówce i serwować rozmiękłe frytki. NIE MOŻNA wziąć kredytu na sfinansowanie swojej emerytury.
Jeśli nie zaoszczędzimy na własną starość, staniemy się ogromnym obciążeniem finansowym dla Mai i Leona, gdy jako dorośli będą próbowali wychowywać własne dzieci. Wprowadzenie się do piwnicy naszych dzieci, bo jesteśmy spłukani, jest o wiele gorsze niż to, że oni będą musieli wziąć niewielki kredyt studencki na państwową uczelnię. Najpierw załóż maskę tlenową sobie, Saro. Przestań mieć z tego powodu wyrzuty sumienia.
Bieżące finansowanie tych wszystkich słodkich rzeczy
Och, a Krok 6 to przedterminowa spłata kredytu hipotecznego. Jasne, akurat. Żyjemy w prawdziwym świecie, w którym opieka nad dziećmi kosztuje tyle, co leasing luksusowego samochodu, więc po prostu całkowicie zignoruj ten krok przez następną dekadę. Jedziemy dalej.
Największą zmianą, jakiej dokonasz, będzie korzystanie z „funduszy celowych” na rzeczy, których dzieci naprawdę potrzebują, zamiast przeciągać kartę kredytową i wpadać w panikę po fakcie. Fundusz celowy to po prostu modne określenie na odkładanie odrobiny gotówki każdego miesiąca na zbliżające się wydatki.
Na przykład, wiesz, że Leo wkrótce będzie potrzebował butów. Więc zamiast być „w szoku”, kiedy nagle z nich wyrośnie, co miesiąc wrzucasz kilka dych do koperty. W ten sposób kupiliśmy mu w końcu te Niemowlęce Sneakersy, Pierwsze Buciki z Miękką Podeszwą Antypoślizgową. Absolutnie uwielbiam te buciki. Wyglądają jak malutkie buty żeglarskie dla dorosłych, ale mają niewiarygodnie miękkie, elastyczne podeszwy, więc jego małe stópki mogą naprawdę czuć podłoże, kiedy ćwiczy chodzenie. Sztywne buty dla niemowląt to absolutnie najgorsze, co może być dla rozwoju stopy – lekarz mojej siostry mamrotał kiedyś coś o kształtowaniu się łuku stopy i rozwoju mięśni, co w skrócie oznacza, że dzieci powinny chodzić boso albo w miękkich podeszwach.
Ponieważ sfinansowaliśmy te sneakersy na bieżąco z naszego małego funduszu celowego, przy zakupie mieliśmy zero poczucia winy. To zupełnie inne uczucie kupować wysokiej jakości rzeczy, kiedy wiesz, że pieniądze już tam są i tylko na to czekają.
Więc, Saro z przeszłości, wstań z tej podłogi. Odłóż tabelki na dzisiejszy wieczór. Wylej tę zimną kawę do zlewu i idź spać. Nie musisz idealnie przestrzegać każdej pojedynczej zasady, żeby ogarnąć swoje życie finansowe. Musisz tylko jutro dokonywać odrobinę lepszych wyborów niż dzisiaj.
Dasz sobie radę.
Gotowa, żeby zacząć dokonywać mądrzejszych i bardziej ekologicznych wyborów dla garderoby swojego dziecka bez rujnowania budżetu? Kup trwałe niezbędniki dla niemowląt od Kianao właśnie tutaj.
Nieuporządkowane FAQ na temat tego całego systemu małych kroków
Czy naprawdę na wszystko trzeba używać gotówki z kopert?
O rany, nie. Próbowałam systemu kopertowego przez dokładnie dwa tygodnie. Stałam w kolejce w supermarkecie z krzyczącym maluchem, wstrzymując ogonek wkurzonych ludzi, próbując wyliczyć pogniecione banknoty z koperty z napisem „Zakupy spożywcze”. To było upokarzające i stresujące. Teraz po prostu korzystamy z aplikacji do budżetowania i śledzimy nasze wydatki z karty debetowej. Jeśli gotówka doprowadza cię do szału, nie używaj jej. Chodzi tylko o śledzenie pieniędzy, a nie torturowanie samego siebie.
Jak zaplanować budżet na rzeczy dla dziecka, kiedy nie masz pojęcia, czego będziesz potrzebować?
Będąc szczerą – strzelasz. I ograniczasz to do minimum. Świeżo upieczeni rodzice myślą, że potrzebują podgrzewaczy do butelek, podgrzewaczy do chusteczek i miliona zabawek sensorycznych. Nie potrzebujesz tego. Niemowlęta chcą się dosłownie bawić kartonowym pudłem, w którym przyszły pieluchy. Stwórz skromny miesięczny fundusz celowy na „rzeczy dla dzieci” i kupuj je dopiero wtedy, gdy staną się absolutną i wyraźną koniecznością, a nie dlatego, że kazała ci to zrobić reklama na Instagramie.
Czy ekologiczne ubranka dla dzieci naprawdę są warte tych dodatkowych pieniędzy, kiedy ma się długi?
Tak, ale musisz ich kupować mniej. Jeśli nakupujesz całą stertę ubrań z ekologicznych materiałów, zbankrutujesz. Jednak zakup trzech lub czterech niezwykle dobrze wykonanych ubranek bazowych z bawełny organicznej (jak te prążkowane spodenki Kianao, o których nie potrafię przestać mówić), które wytrzymają wiele sezonów, jest znacznie tańszy niż wymiana całej, taniej 20-częściowej garderoby co trzy miesiące, bo psują się suwaki, a materiał się mechaci.
A co jeśli mój małżonek nienawidzi budżetowania?
Witam w moim małżeństwie sześć miesięcy temu! Nie możesz nikogo zmusić do zainteresowania się tematem krzykiem czy rzucaniem w niego książką. Musieliśmy usiąść przy piwie i szczerze porozmawiać o tym, jak chcemy, aby wyglądało nasze życie za pięć lat – na przykład, żebyśmy pojechali na prawdziwe wakacje bez płacenia za nie kartą kredytową. Kiedy zgodziliśmy się co do celu, sprawy z Excelem stały się znacznie mniej kontrowersyjne. Ale tak poważnie, to wymaga czasu. Po prostu nie przestawajcie rozmawiać.
Czy powinnam zawiesić zajęcia dodatkowe mojego dziecka, żeby spłacić długi?
To bardzo osobista sprawa, ale w naszym przypadku? Nie. Zrezygnowaliśmy z kablówki, przestaliśmy jeść na mieście, zaczęłam parzyć własną kawę (nawet jeśli zawsze jest letnia), ale zostawiliśmy Mayę na gimnastyce. Musisz odciąć to, co zbędne w waszym budżecie, ale nie musisz wycinać absolutnej radości z dzieciństwa swoich pociech. Po prostu znajdujesz te pieniądze gdzieś indziej.





Udostępnij:
Jak ta viralowa piosenka z lat 60. uratowała moje zszargane nerwy
Przestań się stresować: List do samej siebie o oryginalnych imionach dla chłopców