Jest 2:14 w nocy. Siedzę w ciemnym salonie, a niebieskie światło telefonu oświetla moją skrajnie wyczerpaną twarz. Oglądam viralowy post o maluchu, który całkowicie odchodzi od zmysłów, bo mama nie pozwoliła mu zjeść baterii. Wypuszczam cicho powietrze nosem. To autentycznie zabawne. I wtedy, z niani elektronicznej na stoliku kawowym, mój własny jedenastomiesięczny syn zaczyna wrzeszczeć z siłą silnika odrzutowego, ponieważ – co odkryję po dziesięciu minutach gorączkowej diagnostyki – lewa skarpetka zsunęła mu się z pięty.

Internet uważa, że niemowlęca histeria to komedia najwyższych lotów. Wszyscy udostępniamy ten jeden słynny mem z płaczącym dzieckiem, które zalewa się łzami przez kłaczek kurzu. Jednak w moim własnym domu rzeczywistość przypomina mniej żart, a bardziej negocjacje z porywaczem, w których stawka jest ogromna, a terrorysta komunikuje się tylko za pomocą skoków głośności. Większość dni spędzam na desperackich próbach rozwiązania problemów z małym człowiekiem, który uparcie odmawia przyjścia na świat z odpowiednią instrukcją obsługi. Kiedy widzisz te posty w sieci, dostajesz szybki strzał dopaminy, bo czujesz, że nie jesteś sam, ale kiedy to ty stoisz w słabo oświetlonym pokoju dziecięcym, trzymając sztywnego, wrzeszczącego ziemniaczka, cały humor natychmiast wyparowuje.

Nie próbuj tłumaczyć histerii logiką

Moim największym błędem na początku było to, że próbowałem z młodym negocjować. W zeszłym tygodniu złapałem się na tym, że szepczę do syna, przekonując go, że jeśli tylko pozwoli mi wsunąć rączkę w rękaw swetra, będziemy mogli pójść do parku i popatrzeć na pieski. On ma jedenaście miesięcy. Uważa, że park to wielka toaleta, a mój nos to odczepiana zabawka. Nie rozumie logiki warunkowej łączącej swetry i psy. Próba przemówienia do rozsądku płaczącemu dziecku przypomina próbę naprawienia błędu w oprogramowaniu poprzez krzyczenie na monitor.

Znajomi wysyłają mi linki do najnowszych kompilacji memów o płaczących dzieciach, pytając, czy dzięki nim czuję się lepiej z codziennymi napadami złości mojego własnego dziecka. Naprawdę nie. Kiedy płacz dziecka zaczyna narastać od cichego marudzenia do pełnowymiarowej syreny alarmowej, moje tętno po prostu szybuje w kosmos. Moja żona zazwyczaj musi mi przypominać, żebym przestał próbować mu cokolwiek wyjaśniać. Okazuje się, że nie możesz tak po prostu powiedzieć niemowlakowi, że banana już nie ma, bo przecież dosłownie przed sekundą go zjadł. Dla niego banan zniknął w otchłani, a to tragedia na miarę Szekspira.

Zacząłem śledzić jego ataki histerii w arkuszu kalkulacyjnym, bo myślałem, że znajdę w tych danych jakiś wzorzec. Sądziłem, że jeśli będę zapisywał dokładne godziny, uda mi się przewidzieć awarie systemu, zanim w ogóle nastąpią. Oto lista rzeczy, o których błędnie zakładałem, że wywołują krzyki w ciągu zaledwie czterech dni:

  • Nagła, bardzo specyficzna alergia na naszego golden retrievera (po prostu kichnął raz i sam się tego przestraszył)
  • Kąt nachylenia lampy w salonie, która rzucała dziwny cień
  • Zbyt ciasno zapięta pieluszka
  • Zbyt luźno zapięta pieluszka dokładnie pięć minut później
  • Za głośne mruganie moimi oczami, gdy on próbował zasnąć

Arkusz okazał się całkowicie bezużyteczny. Porzuciłem ten projekt, gdy dotarło do mnie, że on i tak będzie płakał za każdym razem, gdy po prostu poczuje, że klimat odrobinę mu nie odpowiada.

Co dr Lin powiedziała o harmonogramie krzyków

Zabraliśmy go do naszej lekarki, dr Lin, bo byłem przekonany, że jego popołudniowe napady krzyku oznaczają awarię układu pokarmowego. Miałem przygotowaną całą listę pytań o florę jelitową i temperaturę mleka. Spojrzała na niego, spojrzała na moje niezwykle szczegółowe notatki i wspomniała ogólnikowo o czymś, co nazywa się "okresem fioletowego płaczu". Szczerze mówiąc, brzmi to jak nazwa jakiegoś niszowego zespołu indie z 2008 roku.

What Dr. Lin said about the screaming timeline — Why The Viral Baby Crying Meme Hits Way Too Close to Home

Podobno istnieje faza rozwoju, w której dziecko po prostu płacze bez absolutnie żadnego wyraźnego powodu, zazwyczaj dokładnie wtedy, gdy w końcu siadasz, żeby zjeść ciepły posiłek. Zapytałem, czy to znaczy, że odczuwa ból fizyczny, a ona tylko wzruszyła ramionami w ten typowy, uspokajający medyczny sposób. Zgaduję, że teoria jest taka, iż ich układ nerwowy jest po prostu całkowicie przeciążony samym faktem bycia obudzonym, a jedynym sposobem, w jaki potrafią rozładować to napięcie, jest krzyczenie w sufit. Powiedziała nam, że to nie jest oznaka złego rodzicielstwa, co było miło usłyszeć, ale nie dało mi to żadnego gotowego rozwiązania. Medycyna w zasadzie kazała mi kupić zatyczki do uszu i to przeczekać.

Wypróbowaliśmy trzy różne marki drogich, ortodontycznych smoczków, a on z furią wypluł każdy z nich na drugi koniec pokoju, więc ta kategoria uspokajania całkowicie dla nas umarła.

Diagnozowanie problemów ze środowiskiem fizycznym

Kiedy z żoną po raz pierwszy mierzyliśmy się z tymi potężnymi, memicznymi atakami złości, wpadaliśmy w panikę i zbytnio komplikowaliśmy naszą reakcję. Próbowałem skakać z nim na piłce do ćwiczeń, jednocześnie agresywnie szumiąc mu do ucha i próbując wyregulować termostat w pokoju wolną stopą. Zamiast próbować skomplikowanych sekwencji podskakiwania, szumienia i przebierania, w końcu odkryliśmy, że on zazwyczaj potrzebował po prostu, żebyśmy całkowicie znieruchomieli i pozwolili mu przez chwilę w ciszy pogapić się na pustą ścianę.

Udało nam się jednak zidentyfikować jeden rzeczywisty problem "sprzętowy". Duża część tego popołudniowego marudzenia to w rzeczywistości była nienawiść do sztywnych, syntetycznych ubranek, które dostaliśmy w prezencie od mających dobre intencje krewnych. Z całego serca nienawidzę ubranek dla dzieci, które wymagają wciskania rączki wijącego się niemowlaka przez sztywny, nierozciągliwy otwór. Czuję się wtedy, jakbym próbował wepchnąć ośmiornicę do naparstka. I nawet nie zaczynajcie tematu bodziaków, które mają z tyłu czterdzieści malutkich guziczków. Kto w ogóle projektuje te rzeczy? Czy oni kiedykolwiek widzieli na oczy dziecko? Czy kiedykolwiek próbowali zapiąć mikroskopijny guzik, podczas gdy mały człowiek próbuje zrobić krokodyli obrót i uciec z przewijaka?

Żona kazała mi znaleźć coś oddychającego, więc kupiłem Body niemowlęce z bawełny organicznej od Kianao. Teraz to autentycznie jedyna rzecz, w którą chcę go ubierać. Ta bawełna faktycznie się rozciąga, więc nie mam wrażenia, że złamię mu obojczyk, próbując przecisnąć ją przez jego wielką głowę. Zatrzaski na dole mają logiczny sens i łatwo się dopasowują, nawet gdy funkcjonuję na dwóch godzinach snu. To po prostu działa. On wydaje się o wiele mniej zirytowany, gdy ma je na sobie, co oznacza dziesięcioprocentową redukcję losowych wrzasków, a to uważam za ogromne zwycięstwo.

Jeśli jesteś obecnie uwięziony pod śpiącym niemowlakiem i starasz się go nie obudzić, może po prostu po cichu przejrzyj kolekcję ekologicznych ubranek Kianao na swoim telefonie, czekając, aż zdrętwieją ci nogi.

Niekończąca się pętla bólu w buzi

A do tego dochodzi ząbkowanie. Okazuje się, że faza ząbkowania to po prostu niekończący się cykl bycia nieszczęśliwym, który trwa dwa lata. Nie miałem pojęcia. Myślałem, że zęby pewnego dnia tak po prostu się pojawiają. Zamiast tego, to przedłużająca się era nadmiernego ślinienia się i niewyjaśnionej wściekłości. Mój syn może być w doskonałym nastroju, układać klocki, po czym nagle zacząć zachowywać się tak, jakby został zdradzony przez cały wszechświat.

The endless mouth pain loop — Why The Viral Baby Crying Meme Hits Way Too Close to Home

Kupiliśmy mu Silikonowy gryzak niemowlęcy Panda. Jest w porządku. To znaczy, to kawałek silikonu spożywczego w kształcie pandy i robi dokładnie to, co powinien. Młody go chwyta, żuje furiacko przez około trzy minuty z wyrazem intensywnego skupienia na twarzy, a potem rzuca nim o twardą podłogę. Po czym natychmiast zaczyna płakać, bo jego panda leży na podłodze. Łatwo myje się go w zlewie, co jest szczerze mówiąc jedyną cechą, na której mi zależy, ale on i tak zdecydowanie woli próbować żuć moje metalowe kluczyki do samochodu. Połowę popołudnia spędzam na delikatnym wyciąganiu kluczyków z jego piąstki i oddawaniu mu pandy. To nieskończona pętla upuszczania i mycia.

Odłożenie na podłogę to słuszna strategia

Dr Lin wspomniała podczas naszej wizyty, że jeśli jesteś całkowicie przytłoczony płaczem, najlepsze, co możesz zrobić, to po prostu położyć dziecko w bezpiecznym miejscu, wyjść z pokoju i poświęcić dziesięć minut na oddychanie. Kiedy powiedziała to po raz pierwszy, brzmiało to dla mnie jak opuszczenie posterunku. Myślałem, że dobry ojciec po prostu weźmie to na klatę. Ale to tak naprawdę niezbędny restart systemu dla was obojga.

Zanim dziecko zaczyna naprawdę marudzić – zanim syreny zaczną wyć na całego – wsuwamy go pod Drewniany stojak edukacyjny Tęcza. Kupiliśmy go, bo nie jest zrobiony z głośnego, migającego plastiku, który wymaga sześciu baterii AA. Ma zwisające, ciche, drewniane i materiałowe kształty zwierzątek. Po prostu kładziemy go na plecach pod spodem, a on niejako zapomina, że był zły z powodu brakującej skarpetki. Gapi się na małego, drewnianego słonia i próbuje go uderzać swoimi niezdarnymi piąstkami. To nie zaprowadza pokoju na świecie, ale kupuje mi dokładnie tyle czasu, by wejść do kuchni i wypić pół kubka letniej kawy we względnej ciszy. Przyjmę każdą odrobinę spokoju, jaką uda mi się zdobyć.

Szczerze, oglądanie śmiesznego zdjęcia w internecie, na którym dzieciak płacze nad zgniecioną borówką, jest dużo łatwiejsze niż radzenie sobie z tym hałasem w prawdziwym życiu. Musisz po prostu przetrwać te iteracje. Wszyscy tylko zgadujemy, zmieniamy parametry i mamy nadzieję, że dziecko w końcu zdecyduje się zasnąć.

Jeśli też odchodzisz od zmysłów, próbując rozkodować te niekończące się łzy i losowe napady złości, zacznij od ulepszenia ich podstawowego sprzętu na co dzień. Sprawdź nasze zrównoważone akcesoria dla niemowląt, zanim nadejdzie kolejna histeria.

Pytania, które gorączkowo wpisywałem w Google o 3 nad ranem

Czy to normalne, że moje dziecko płacze, aż robi się czerwone?

Spanikowałem, kiedy mój syn zrobił to po raz pierwszy. Wyglądał jak mały, wściekły pomidor. Okazuje się, że to dość powszechne, bo dzieci nie wiedzą, jak kontrolować oddech, gdy się nakręcą. Nasza pani doktor stwierdziła wprost, że dopóki łapie oddech i wraca do normalnego koloru po uspokojeniu się, to po prostu dramatyzuje. Jeśli jednak cię to przeraża, zdecydowanie zapytaj swojego lekarza, zamiast ufać programiście.

Dlaczego moje dziecko krzyczy tylko późnym popołudniem?

To tak zwana "godzina czarownic", o której ostrzegała nas dr Lin. Podobno po całym dniu patrzenia na światła i słuchania hałasów ich małe mózgi po prostu padają. Pomyśl o tym jak o komputerze, któremu brakuje pamięci RAM. Nie potrafią już przetwarzać niczego więcej, więc po prostu zaczynają płakać gdzieś między 16:00 a 19:00. My po prostu staramy się w tym czasie przyciemnić światła i przestajemy rzucać mu w twarz zabawkami.

Czy ząbkujące dziecko może dostać gorączki od zbyt silnego płaczu?

Śledziłem jego temperaturę przez trzy dni z rzędu, bo wydawał się gorący, kiedy wrzeszczał z powodu dziąseł. Nasza lekarka powiedziała, że silny płacz może tymczasowo nieznacznie podnieść temperaturę ich ciała z powodu samego wysiłku fizycznego, ale samo ząbkowanie nie powinno powodować wysokiej gorączki. Jeśli termometr naprawdę pokazuje wysoką temperaturę, to prawdopodobnie jakiś losowy wirus ze żłobka, a nie zęby.

Czy powinienem brać je na ręce za każdym razem, gdy płaczą?

W wieku jedenastu miesięcy próbujemy zorientować się, czy jest naprawdę nieszczęśliwy, czy po prostu wkurzony, że zabrałem mu pilota od telewizora. Zazwyczaj dajemy mu z żoną minutę, żeby zobaczyć, czy tylko marudzi, czy naprawdę cierpi. Jeśli to wysoki, rozpaczliwy krzyk, od razu biorę go na ręce. Jeśli to bardziej zrzędliwy, zirytowany okrzyk, daję mu kilka sekund na spróbowanie rozwiązania własnych problemów.

Jak na poważnie uspokoić dziecko, gdy absolutnie nic nie działa?

Czasami nic nie działa. Próbowałem spacerów na zewnątrz, włączania odkurzacza i skakania z nim na rękach przy jednoczesnym śpiewaniu koszmarnych coverów rockowych hitów z lat 90. Jeśli wszystkie "wymagania sprzętowe" są spełnione – jest nakarmiony, ma czystą pieluchę i nic nie uwiera go w nogę – czasami musisz go po prostu potrzymać w ciemnym pokoju i pozwolić mu wyrzucić to z siebie.