Droga Saro sprzed sześciu miesięcy. Stoisz właśnie w swojej kuchni, jest wtorek, 16:15. Masz na sobie te szare dresy z niewiadomego pochodzenia plamą po wybielaczu na lewym udzie i trzymasz w rękach wilgotne, kartonowe pudełko. Twój czteroletni syn, Leo, krzyczy wniebogłosy, że znalazł szczura w krzakach azalii, a siedmioletnia Maya już płacze, bo zdążyła nazwać tego „szczura” Iskierką i uznała, że to jej bratnia dusza.
Jesteś wykończona. Wypiłaś już trzy kawy, z czego ta ostatnia była tylko zimnym mlekiem owsianym i czystą rozpaczą, a twój mąż Dave ma właśnie ważne spotkanie na Zoomie w jadalni. Zaraz otworzysz to pudełko i zdasz sobie sprawę, że to wcale nie jest szczur. To bardzo, bardzo mały kotek.
Piszę do ciebie z przyszłości, żeby powiedzieć ci, że to przetrwasz, ale nie prześpisz ani jednej nocy przez okrągły miesiąc. Bo przyniesienie do domu małego kotka, kiedy masz już dwójkę chaotycznych ludzkich dzieci, to w zasadzie jak decyzja o kolejnym noworodku. Tyle że ten noworodek ma dosłownie przyczepione do łapek małe żyletki i potrafi przecisnąć się przez szczelinę za kibelkiem.
Siedział tam, cały w błocie, wydając z siebie to żałosne, piskliwe, chrapliwe skrzeczenie, które w wolnym tłumaczeniu oznaczało jestem małym kotkiem, gdzie jest moja mama i, o boże, to całkowicie złamało moje zimne, napędzane kofeiną serce. Zaczęliśmy wołać na niego Kociaczek, bo nadawanie mu prawdziwego imienia wydawało się zapeszaniem, a ja byłam przerażona, że może nie przetrwać nocy.
Łazienka to twój nowy pokoik dziecięcy, pogódź się z tym
Kojarzysz ten moment, jak przynosisz do domu niemowlę i czeka na nie ten pięknie urządzony pokoik w stonowanych barwach z oddychającym materacem w łóżeczku? No cóż, wyrzuć ten obrazek przez okno. Pokoik dla małego kotka to twoja mała łazienka na dole, która przez dłuższą chwilę będzie pachnieć mokrym kartonem i ciągłym niepokojem.
Mój weterynarz, dr Evans, który spojrzał na mnie z głęboką litością, kiedy przyniosłam to zakurzone małe stworzonko do jego gabinetu, powiedział mi, że takie maluchy mają praktycznie zerową odporność. Mówił coś o procedurach kwarantanny i trzymaniu go z dala od innych zwierząt, co szczerze mówiąc brzmiało jak powrót do początków 2020 roku. Stanęło więc na łazience.
Problem z kociętami polega na tym, że to samobójczy, płynni ninja. Próbują wciskać się w szczeliny, które łamią prawa fizyki. Cały pierwszy wieczór spędziłam, siedząc na łazienkowym dywaniku i oceniając każde najmniejsze zagrożenie na tych kilku metrach kwadratowych. Oto bardzo niekompletna lista rzeczy, o które nagle musiałam się martwić:
- Szczelina za umywalką (zdecydowanie czarna dziura).
- Kosz na śmieci (jak się okazuje, ryzyko utonięcia).
- Szczotka do toalety (obrzydliwe, ale jakimś cudem świetny sprzęt wspinaczkowy).
- Każdy kabel elektryczny w promieniu pięciu kilometrów.
Doszło do tego, że wzięłam zestaw z Kianao – Miękkie klocki dla niemowląt – które, bądźmy szczerzy, są tylko w porządku jako prawdziwe klocki, bo Leo głównie rzuca nimi w psa, ale są zrobione z bardzo miękkiej, plastycznej gumy. Wcisnęłam je w wąską szczelinę za szafką pod umywalką, żeby kociak nie wszedł w ścianę. Nie zawierają BPA i są przeznaczone dla ząbkujących dzieci, ale szczerze mówiąc, sprawdzają się jako fantastyczne, awaryjne barykady architektoniczne. Skoro coś działa, to znaczy, że nie jest głupie, prawda?
Karmienie to w zasadzie powtórka z obozu przetrwania dla noworodków
Jeśli myślałaś, że nocne karmienie ludzkich niemowląt to koszmar, poczekaj, aż spróbujesz przekonać półkilogramową kulkę puchu, by chwyciła maleńki gumowy smoczek o 3:00 nad ranem, podczas gdy twój mąż chrapie wniebogłosy w drugim pokoju.

Dave był całkowicie bezużyteczny na tym etapie. W sumie to niesprawiedliwe, bo przecież robił kawę. Ale pewnej nocy stał nade mną, gdy w ciemnościach gorączkowo wpisywałam w Google hasła typu „jak utrzymać dzikiego kota przy życiu” czy „zgłębnik do karmienia noworodków kotów”, i rzucił jakimś totalnie nieprzydatnym żartem. Powiedział, że moja historia wyszukiwania robi się tak dziwna, że algorytmy dostawcy internetu wezmą mnie za fankę jakiegoś mrocznego, kociego podziemia. Słucham?! Proszę pana, jestem cała w mleku zastępczym i braku snu, więc proszę zabrać ten swój dziwaczny internetowy humor do pokoju gościnnego, podczas gdy ja próbuję dowiedzieć się, czy koty mogą eksplodować od zbyt szybkiego jedzenia.
Dr Evans wyraził się bardzo jasno, jeśli chodzi o kwestię mleka. Żadnego krowiego mleka. Nigdy. Podobno niszczy to ich malutkie przewody pokarmowe i wywołuje wybuchową biegunkę, co jest absolutnie ostatnią rzeczą, z jaką chcesz się mierzyć w małej łazience o świcie. Trzeba używać specjalnego preparatu mlekozastępczego dla kociąt (KMR).
Trzeba je też podawać na ciepło. To była część, która mnie najbardziej przerażała. Weterynarz wyjaśnił, że jeśli temperatura ciała kociaka spadnie, jego narządy wewnętrzne po prostu wciskają przycisk „pauza”. Jeśli nakarmisz wyziębionego kotka, mleko po prostu zostaje w jego żołądku i fermentuje. Nie do końca rozumiem biologię tego procesu, ale sama ta wizja spędzała mi sen z powiek. Więc byłam tam, co trzy godziny, podgrzewając w mikrofali kubek wody, żeby ogrzać butelkę z mlekiem, przerażona, że przez przypadek ugotuję to mleko albo zamrożę kota.
Jeśli jesteś właśnie w okopach noworodkowego życia — ludzkiego lub zwierzęcego — i potrzebujesz na chwilę uciec od tego chaosu, zerknij na naszą kolekcję ekologicznych niezbędników dla niemowląt. Nie sprawi, że wyśpisz się lepiej, ale patrzenie na te urocze, organiczne rzeczy to całkiem miła odskocznia od zapachu mleka w proszku.
Co zaskakujące, otulanie działa na wiele gatunków
Ponieważ przez pierwsze kilka tygodni kocięta nie potrafią kontrolować ciepłoty własnego ciała, dbanie o to, żeby Kociaczkowi było ciepło, stało się moim głównym życiowym celem. Mieliśmy termofor do podgrzewania w mikrofali, ale nie można położyć na nim kotka bezpośrednio, bo po prostu by się upiekł.
Byłam tak zdesperowana, żeby znaleźć coś miękkiego, oddychającego i bezpiecznego do owinięcia malucha, że skończyło się na plądrowaniu moich szafek z prezentami. Kupiłam to obłędne Niemowlęce body bez rękawów z organicznej bawełny od Kianao na zbliżające się baby shower u bratowej. To mój absolutny hit prezentowy, bo w 95% składa się z organicznej bawełny, jest niefarbowane i tak nieziemsko miękkie, że sama z chęcią nosiłabym je w swoim rozmiarze.
Cóż, przepraszam moją bratową, ale to body stało się oficjalnym otulaczem dla kociaka. Podgrzewałam termofor, zawijałam malucha w organiczną bawełnę jak maleńkie, włochate burrito i pozwalałam mu spać. Ten materiał był wręcz stworzony do tego celu – całkowicie wolny od toksycznych barwników czy chemii, co dawało mi ogromny spokój ducha w sytuacji, gdy kotek non stop próbował ssać jego brzegi. Poza tym świetnie się prało. Wiecie, ile razy musiałam spierać z niego to mleko? Mnóstwo. A body nigdy nie straciło swojego kształtu. (Oczywiście odkupiłam potem nowe na baby shower, nie martwcie się. Nie jestem potworem).
Stres związany z kamieniami milowymi jest prawdziwy (i znajomy)
Zdążyłam już zapomnieć, jak bardzo stresujące bywają kamienie milowe. Kiedy Leo był niemowlakiem, obsesyjnie sprawdzałam, czy przewraca się na brzuszek w odpowiednim czasie albo czy łapie odpowiedni kontakt wzrokowy. Przy kotku ściągnęłam trzy różne aplikacje, tylko po to, by monitorować przyrost jego wagi.

One zmieniają się tak szybko. W jednym tygodniu to ślepe stworzonka w kształcie ziemniaka, z uszkami przyklejonymi płasko do głowy, a w następnym otwierają oczy i chwieją się na łazienkowej podłodze jak pijani marynarze.
Trening kuwetkowy to już zupełnie inna bajka, w którą nawet nie będę tutaj wchodzić. Głównie dlatego, że wymaga fizycznego stymulowania ich do wypróżniania przy pomocy ciepłej myjki, gdy są naprawdę malutkie, a ja chyba zablokowałam całe to traumatyczne doświadczenie w mojej pamięci.
Ząbkowanie, ale w wersji z małymi żyletkami
W okolicach czwartego czy piątego tygodnia zaczynają rosnąć im zęby. To ten moment, w którym wyidealizowana wizja posiadania słodkiego kotka zderza się boleśnie z rzeczywistością. Chcą gryźć absolutnie wszystko. Twoje palce. Twoje stopy. Ładowarkę od telefonu. Ogon psa.
Maya, chcąc pomóc, postanowiła zaoferować Kociaczkowi gryzak. Pogrzebała w starym pudełku z pamiątkami po Leo i wyciągnęła z niego Gryzak Panda. Uwielbiam ten gryzak – dla prawdziwych, ludzkich dzieci. Jest zrobiony z bezpiecznego silikonu spożywczego, można go myć w zmywarce i ma te świetne fakturowane powierzchnie, które działają niczym magia na opuchnięte dziąsła malucha. Ale dla kota? Jest tylko okej. Pacnął go kilka razy łapką, spróbował ugryźć ucho pandy, a potem natychmiast wrócił do prób amputacji mojego dużego palca u nogi. Okazuje się, że kocięta nie do końca doceniają ergonomiczne, bambusowe uchwyty. Kto by pomyślał?
Tak czy inaczej, wychowywanie kociaka to trudna, brudna i wykańczająca praca. To prawdziwy test dla twojej cierpliwości, twojego małżeństwa i pralki. Ale potem, dokładnie w chwili, gdy masz ochotę rwać włosy z głowy, takie maleństwo zasypia na twojej klatce piersiowej i zaczyna mruczeć, a ty uświadamiasz sobie, że bez wahania zrobiłabyś to wszystko jeszcze raz. Tylko... może nie od razu w przyszłym tygodniu.
Jesteś gotowa na ulepszenie wyprawki dla swojego ludzkiego dziecka? Szukasz rzeczy, które są bezpieczne, ekologiczne i nie przyprawią cię o ból głowy? Odkryj naszą pełną gamę starannie zaprojektowanych niezbędników w sklepie Kianao.
Moje chaotyczne FAQ o przetrwaniu z małym kotkiem
-
Jak często tak naprawdę trzeba je karmić?
Jeśli mają mniej niż dwa tygodnie, to w zasadzie co dwie, trzy godziny. Przez całą dobę. Tak, o 4 rano też. To istna udręka. Kiedy dobiją do około czterech tygodni, możesz to przeciągnąć do pięciu lub sześciu godzin i zacząć wprowadzać mokrą karmę, co zaczyna przypominać istne wakacje. -
Czy mogę po prostu użyć zwykłego mleka z lodówki?
NIE. Na litość boską, nie. Krowie mleko całkowicie zrujnuje im żołądki. Mój weterynarz niemalże na mnie o to nakrzyczał. Trzeba pojechać do sklepu zoologicznego, kupić w proszku preparat mlekozastępczy dla kociąt (KMR) i wymieszać go z ciepłą wodą. Pachnie dziwnie, ale trzyma te zwierzaki przy życiu. -
Co jeśli nie chcą sikać?
Okej, więc naprawdę malutkie kotki dosłownie nie potrafią same załatwiać swoich potrzeb. Kocia mama zazwyczaj je liże, by stymulować ten proces. Ponieważ teraz ty jesteś mamą, po każdym karmieniu musisz wziąć ciepły, wilgotny wacik lub myjkę i delikatnie masować im brzuszek i okolice intymne. Za pierwszym razem to bardzo dziwne, ale szybko idzie się przyzwyczaić. -
Czy małe kotki są bezpieczne w pobliżu dzieci?
Szczerze? To zależy od dziecka. Kocięta są niezwykle kruche, a kilkuletnie maluchy bywają jak pijani rugbiści. Przez pierwszy miesiąc musieliśmy trzymać Leo z dala od Kociaczka, bo byłam przerażona, że przypadkiem go zgniecie. Ciągły nadzór to podstawa i nie podlega żadnym negocjacjom. -
Skąd mam wiedzieć, czy kociakowi nie jest za zimno?
Dotknij jego uszek lub opuszków łap. Jeśli czujesz chłód, to znaczy, że kociakowi jest zimno. Nigdy nie karm malucha w takim stanie! Najpierw go ogrzej termoforem owiniętym w gruby ręcznik lub naprawdę dobrym, organicznym kocykiem bawełnianym. Zanim zaoferujesz mu butelkę, powinien być ciepły w dotyku jak mały, pieczony ziemniaczek.





Udostępnij:
List do dawnego mnie o kupowaniu niepotrzebnych rzeczy dla dziecka
Wychowywanie małej koali: Jak przetrwać fazę przylepy