Wiersz 74 w moim arkuszu Google migał na neonowo zielono. Napisałem własny skrypt, który podświetlał każde imię z odchyleniem standardowym popularności poniżej 5% w ciągu ostatniej dekady, odfiltrowując wszystko, co wystrzeliło w górę przez popkulturowe anomalie. Przesunąłem laptopa po małym stoliku w kawiarni Stumptown Coffee, niezwykle dumny z mojej wizualizacji danych. Sarah, moja żona, wzięła powolny łyk swojego bezkofeinowego latte na mleku owsianym, spojrzała na ekran i cicho poinformowała mnie, że nie nazwiemy naszego ludzkiego dziecka „Artur” tylko dlatego, że jego krzywa regresji jest stabilna.
Naprawdę wierzyłem, że jeśli zbiorę wystarczająco dużo danych, idealne imię dla naszego dziecka po prostu samo się skompiluje. Traktowałem cały proces jak problem z architekturą backendu, zakładając, że jeśli zoptymalizuję długość znaków, liczbę sylab i przejrzystość fonetyczną, przyszłość naszego dziecka będzie działać bez żadnych błędów wykonania (runtime errors). Tak bardzo się myliłem.
Etap arkusza kalkulacyjnego w moim życiu
Zanim Sarah zablokowała mi dostęp do oficjalnych baz danych o nadawanych imionach, śledziłem historyczne trendy niczym day trader. Okazuje się, że krajobraz imion, które nadajemy naszym synom, całkowicie się zmienił. Przeanalizowałem panowanie wielkiej piątki – Liama, Noaha, Olivera, Theodore'a i Jamesa – i zdałem sobie sprawę, że to w zasadzie domyślne systemy operacyjne współczesnych żłobków.
Tym, co naprawdę zbiło z tropu mój analityczny mózg, był nagły wzrost popularności imion, które internet określa jako „surowe”. Dzięki serialom takim jak Yellowstone, ludzie nazywają swoje dzieci Dutton, Maverick i Waylon. Próbowałem wyjaśnić Sarah, że opieranie tożsamości naszego dziecka na całe życie na serialu telewizyjnym z Kevinem Costnerem było statystycznie ryzykownym posunięciem, wysoce podatnym na anulowanie produkcji lub zły finałowy sezon, ale ona tylko przewróciła oczami i stwierdziła, że za dużo o tym myślę.
Końcówki z samogłoskami i wielkie przesunięcie spółgłosek
Jeśli spojrzysz na surowe dane, męskie imiona kończące się na „o” lub „a” to nowy standard. Mateo, Leo, Luca, Ezra. Pokolenie mojego taty używało twardych spółgłosek, które brzmiały jak upuszczanie ciężkich stalowych narzędzi na betonową podłogę w garażu. Bob. Jack. Frank. Todd. Dzisiejsze imiona są miękkie, płynne i akustyczne.
Mój lekarz wspomniał mimochodem podczas wizyty prenatalnej, że dzieci mogą rozpoznawać wizualny kształt swoich imion, zanim zaczną przetwarzać litery, więc wybór czegoś z dzikimi wydłużeniami górnymi i dolnymi liter mógłby je teoretycznie zdezorientować na wczesnym etapie. Szczerze mówiąc, miałem jednak wrażenie, że po prostu zgaduje na podstawie jakiegoś badania, które przejrzał w 2014 roku. Tak czy inaczej, wpędziło mnie to w obsesję na punkcie symetrii typograficznej, z której do dziś nie do końca się wyleczyłem.
Testy obciążeniowe na placu zabaw
Sarah ostatecznie wyłączyła algorytmy i wprowadziła mnie w praktyczne testy użyteczności. Nie możesz po prostu patrzeć na słowo na ekranie; musisz wdrożyć je w środowisku produkcyjnym. Zaczęliśmy od sprawdzenia inicjałów. Mocno forsowałem imiona Andrew Samuel, aż do momentu, gdy Sarah zapisała to na serwetce, a ja uświadomiłem sobie, że w połączeniu z naszym nazwiskiem na literę S jego inicjały tworzyłyby dosłownie ASS (z ang. tyłek). To krytyczny błąd składniowy, który prawie wypuściłem na produkcję.

Potem zrobiliśmy test baristy. Spędziliśmy tydzień, podając naszych ulubionych kandydatów pracownikom w lokalnych kawiarniach, tylko po to, żeby zobaczyć, jak bardzo zmasakrują pisownię na kubku. Jeśli we wtorkowy poranek barista nie potrafi ogarnąć imienia „Silas” i pisze „Cyliss”, twoje dziecko jest skazane na poprawianie ludzi przez telefon do końca życia.
To właśnie podczas tej maniakalnej fazy nocnych weryfikacji zacząłem stresowo kupować wyposażenie do pokoju dziecięcego. Śledziłem dokładną temperaturę w naszym mieszkaniu co do miejsca po przecinku, ponieważ przerażała mnie myśl o przegrzaniu noworodka. To doprowadziło mnie do odkrycia Bambusowego kocyka dla niemowląt w kolorowe dinozaury. Będę z wami szczery, to absolutnie najlepszy sprzęt, jaki posiadamy. Tkanina bambusowa najwyraźniej termoreguluje jak jakiś kosmiczny polimer, zapewniając mu chłód, gdy nasz kaloryfer wymyka się spod kontroli. Zaraz drugiego dnia mały zwymiotował na Triceratopsa, a po czterdziestu cyklach prania na programie dla trudnych zabrudzeń, kocyk jest jakimś cudem bardziej miękki niż w dniu zakupu. To jedyna rzecz, która tak naprawdę potrafi przerwać jego skrzeczenie przypominające dźwięk modemu telefonicznego o 3 nad ranem.
Dlaczego unikalna pisownia to luka strukturalna
Odmawiam obarczenia mojego syna tożsamością, która wymagałaby od niego literowania imienia przedstawicielom obsługi klienta do końca jego naturalnego życia, więc „Jaxon” i „Khristopher” zostali natychmiast usunięci z bazy danych. Koniec dyskusji.
Imiona ze świata natury i wpływ Portland
Życie na Wybrzeżu Północno-Zachodnim oznacza ogromną presję, by nazwać dziecko od lokalnego akwenu wodnego lub wiecznie zielonego drzewa. Proekologiczny trend jest tu wszechobecny. Mieliśmy znajomych, którzy nazywali swoje dzieci Bear (Niedźwiedź), Wren (Strzyżyk), Forest (Las) i Sage (Szałwia). My sami zresztą krążyliśmy wokół imienia „River” przez bite trzy tygodnie.

Podczas naszej krótkiej, inspirowanej naturą fazy, Sarah zamówiła Zestaw miękkich klocków dla niemowląt. Szczerze mówiąc, są po prostu w porządku. Początkowo myślałem, że będę mógł ich użyć, by ułożyć jego potencjalne imiona na dywanie w pokoju dziecięcym i zobaczyć, jak wyglądają w 3D. Okazało się jednak, że klocki zamiast alfabetu mają tylko losowe cyfry, symbole zwierząt i plasterki owoców. To całkowicie zrujnowało mój eksperyment z typograficzną wizualizacją. Mały głównie agresywnie gryzie gumową cyfrę cztery, gdy dokuczają mu dziąsła, więc chyba spełniają one swoje zadanie mechaniczne, ale nie spodziewajcie się, że ułożycie z nich jakiekolwiek słowa.
Jeśli wy również jesteście na głębokim etapie wicia gniazda i podczas urządzania pokoju nieskończenie debatujecie, czy „Artur” nie brzmi zbyt mocno jak imię księgowego, zróbcie sobie przerwę od arkuszy kalkulacyjnych i przejrzyjcie ubranka dla niemowląt z bawełny organicznej od Kianao, żeby dać odpocząć swoim mózgom.
Rozwiązywanie problemów w debacie o tradycyjnych imionach
Spędziliśmy miesiące w pętli między tradycyjnymi imionami, a nowoczesnymi, unikalnymi opcjami. Ja chciałem czegoś, co wydawałoby się solidnym fragmentem kodu bez żadnych błędów. Sarah z kolei chciała czegoś, przez co nie byłby jednym z pięciu chłopców o imieniu „Leo M.” w przedszkolnej grupie.
Podczas gdy my dyskutowaliśmy, dziecko faktycznie się pojawiło. I tak skończyło się na imieniu Leo. Natychmiast moja uwaga przeniosła się z jego teoretycznej tożsamości na jego rzeczywisty, niesamowicie awaryjny sprzęt fizyczny (hardware). Około trzeciego tygodnia jego skóra pokryła się wściekle czerwonymi plamami. Nasz lekarz powiedział, że jego bariera skórna dopiero dostosowuje się do brutalnej rzeczywistości świata zewnętrznego i zalecił trzymanie się wyłącznie naturalnych włókien, choć wtedy przypominało to totalną zgadywankę.
Ostatecznie wymieniliśmy całą jego garderobę na Body niemowlęce z bawełny organicznej. To w zasadzie teraz jego codzienny mundurek. 95-procentowa bawełna organiczna naprawdę pomogła zlikwidować te gniewne czerwone plamy w ciągu kilku dni, a kopertowe ramiona oznaczają, że mogę zsunąć całe ubranko przez jego nogi, gdy wyprodukuje wybuch z pieluchy (blowout) zaprzeczający prawom fizyki. Materiał jest na tyle rozciągliwy, że nie czuję się, jakbym próbował wepchnąć wijącą się ośmiornicę do skarpety, co z kolei jest ogromnym zwycięstwem dla moich codziennych poziomów stresu.
Aktualizacja oprogramowania (firmware) zakończona
Najdziwniejsze w tym całym procesie jest to, jak szybko arkusz kalkulacyjny przestaje mieć znaczenie. Spędzasz miesiące męcząc się nad liczbą znaków, konotacjami kulturowymi i inicjałami, po czym pojawia się dziecko i po prostu całkowicie nadpisuje wszystkie twoje dane. Leo to teraz po prostu Leo. Nawet nie pamiętam, dlaczego uważałem, że Artur jest matematycznie lepszym wyborem.
Zanim wrócicie do kłótni ze swoim partnerem o to, czy jakieś imię nie brzmi zbytnio jak imię XIX-wiecznego kowala, upewnijcie się, że macie gotowy rzeczywisty fizyczny sprzęt, kiedy wasz mały człowiek „uruchomi się” (boot up) po raz pierwszy. Sprawdźcie kocyki dla niemowląt od Kianao i przygotujcie swój pokoik.
FAQ: Rozwiązywanie problemów w procesie wybierania imienia
Jak przetestować imię dla chłopca przed ostatecznym wyborem?
Zapomnijcie o księgach imion. Po prostu krzyknijcie je przez zatłoczony sklep spożywczy, by sprawdzić, czy nie poczujecie się jak idiota. Następnie zapiszcie je pospiesznie na kartce papieru, żeby upewnić się, że wasze niestarne pismo nie zmieni go w wulgaryzm. Wyobraźcie też sobie zmęczonego baristę, wykrzykującego je, by przebić się przez głośny dźwięk blendera.
Co jeśli mój partner i ja kompletnie nienawidzimy swoich wyborów?
Praktycznie tkwicie w martwym punkcie konfliktu scalania (merge conflict), więc musicie wprowadzić system twardego weta, w którym każde z was może „zabić” trzy imiona bez żadnego uzasadnienia ani kłótni. Jeśli ona nienawidzi twojego matematycznie idealnego tradycyjnego imienia, musisz po prostu to odpuścić i znaleźć całkowicie nowe odgałęzienie (branch) do zbadania.
Czy drugie imiona naprawdę mają jakiekolwiek znaczenie?
Podobno mają znaczenie tylko wtedy, gdy wasze dziecko wpadło w ogromne kłopoty i musicie użyć jego pełnego tytułu, by uświadomić mu, że sytuacja jest krytyczna, albo gdy wypełniacie formularze urzędowe. W większości przypadków istnieją tylko po to, aby zapobiec ułożeniu się z inicjałów pierwszego imienia i nazwiska w coś katastrofalnego.
Czy imiona rodowe to wymóg, czy pułapka?
To pułapka, jeśli robicie to tylko z poczucia winy, aby zadowolić krewnego, którego widujecie dwa razy w roku. Ale to świetna sprawa, jeśli szczerze podoba wam się ich brzmienie i nie macie nic przeciwko tłumaczeniu ludziom, dlaczego wasz noworodek został nazwany na cześć pra-wujka Bartłomieja. My całkowicie z tego zrezygnowaliśmy, ponieważ moje drzewo genealogiczne jest pełne imion, które brzmią jak przestarzałe oprogramowanie podatkowe.
Czy możemy zmienić zdanie po narodzinach dziecka?
Tak, macie krótkie okienko, zanim szpital wymusi na was wypełnienie dokumentów, a nawet po tym technicznie rzecz biorąc możecie złożyć wniosek o zmianę. Jednak uiszczanie opłat skarbowych tylko dlatego, że zmieniliście zdanie co do imienia „River”, wydaje się być irytującym zadaniem pobocznym (side quest), którego zdecydowanie radziłbym unikać.





Udostępnij:
Kinowy test beta: Z 11-miesięcznym dzieckiem na seansie
Dlaczego trend na ośmiorniczki dla niemowląt o mało nie doprowadził mnie do szału