Jest 14:14 we wtorek, a ja właśnie patrzę, jak moja najmłodsza pociecha – mój mały majowy żywioł – próbuje założyć puchatą skarpetę na lewe ucho naszego golden retrievera. W międzyczasie mam do spakowania trzy indywidualne zamówienia z mojego sklepu na Etsy, zanim listonosz dojedzie na koniec naszej polnej drogi, stertę prania, która leży w suszarce od niedzielnego poranka, i kubek kawy podgrzewanej tyle razy, że smakuje już jak przypalona ziemia. Tak właśnie wygląda rzeczywistość z trójką dzieci poniżej piątego roku życia tutaj, na teksańskiej wsi.
Mój najstarszy syn, Ryder, był moim pierwszym naleśnikiem – wiecie, tym eksperymentalnym. Przy nim miałam tę całą nieskazitelną, głęboko przestudiowaną wizję macierzyństwa, skopiowaną prosto z internetu. Ale potem pojawiła się najmłodsza. Nazywamy ją Małą G, ponieważ jest po prostu podręcznikowym zodiakalnym Bliźniakiem. Jest dzika, nieprzewidywalna i całkowicie rządzi moim stanem psychicznym. Jeśli siedzicie tu i zastanawiacie się, jak to możliwe, że wasze dziecko jest absolutnym aniołkiem przy śniadaniu, a do kolacji zmienia się w dosłownego gremlina, rozgośćcie się. Będę z wami szczera – kiedyś uważałam, że astrologia to bzdura, ale wychowywanie małego Bliźniaka nauczyło mnie pokory.
Co myślałam o znakach zodiaku, zanim dorobiłam się własnego
Kiedyś przewracałam oczami na wszystko, co miało związek z zodiakiem. Moja mama przesiadywała na werandzie, czytała horoskop z niedzielnej gazety i mówiła, że jestem uparta przez mój księżyc w jakimś znaku, czy coś w tym stylu. Puszczałam to mimo uszu i wracałam do składania ulewajek. Sądziłam, że dzieci to po prostu dzieci. Karmisz je, kładziesz spać, a one płaczą, gdy pielucha przecieknie. Osobowość miała być czymś, co w magiczny sposób rozwija się później, może w przedszkolu lub zerówce. Och, jakże byłam naiwna.
Ryder był aniołkiem. Leżał na swojej macie edukacyjnej jak słodki ziemniaczek, zadowolony z wpatrywania się w wentylator sufitowy przez 45 minut. A potem pojawił się mój mały zodiakalny Bliźniak. To dziecko od pierwszego dnia obudziło się z całkowicie rozdwojoną jaźnią. W jednej minucie grucha do psa, jakby był jej bratnią duszą, a w następnej krzyczy, jakbym głęboko uraziła jej przodków, zabierając plastikową łyżeczkę. Niekoniecznie wierzę, że planety przejmują się moją stertą prania, ale przysięgam, że w tych małych Bliźniakach drzemie jakaś podwójna natura. Moja babcia mawiała, że dzieci z maja i czerwca mają dwie dusze walczące o jedną kierownicę, i szczerze mówiąc, ma to dla mnie więcej sensu niż jakikolwiek poradnik o wychowaniu, który w życiu czytałam.
Absolutny absurd wystroju mojego pierwszego pokoiku dziecięcego
Porozmawiajmy o rzeczach, które kupujemy dla naszych pierwszych dzieci w porównaniu do tych trzecich. Kiedy byłam w ciąży z Ryderem, miałam całą tę rozbudowaną wizję. Stonowane kolory, drogie pościele, absolutny spokój. Wydałam absurdalną sumę na komplet pościeli w chmurki Anna Claire. Jeśli nie kojarzycie marki Anna Claire, to jedna z tych butikowych estetyk, dzięki którym masz wrażenie, że w pełni panujesz nad swoim życiem. Jechałam dwie godziny do eleganckiego butiku w Dallas tylko po to, by kupić ten konkretny, w kolorze przygaszonego błękitu kocyk. Miałam więc te nieskazitelne, ręcznie haftowane chmurki dla Rydera i szczerze wierzyłam, że nasz pokoik dziecięcy zawsze będzie wyglądał jak z rozkładówki w czasopiśmie.
Przewińmy do dziecka numer trzy. Mój słodki mały Bliźniak śpi obecnie w łóżeczku z odzysku pod niepasującym prześcieradłem, a słynny kocyk w chmurki Anna Claire jest wciśnięty pod kanapę, bo Mała G używa go do ciągnięcia psich zabawek po drewnianej podłodze w salonie. Kiedyś myślałam, że piękny pokoik gwarantuje spokojne dziecko. Teraz wiem, że wasz maluch ma w nosie drogie hafty i starannie dobraną paletę kolorów. Zależy mu na żuciu metek i próbach ucieczki z łóżeczka. Zamiast stresować się utrzymaniem idealnego porządku, kupowaniem estetycznych pojemników i układaniem ubranek według pór roku, po prostu zamknijcie drzwi, gdy przychodzą goście, i odpuśćcie sobie.
Posiłki to prawdziwe negocjacje z zakładnikami
Jeśli chcecie zobaczyć podwójną naturę dziecka spod znaku Bliźniąt w czasie rzeczywistym, po prostu włóżcie je do krzesełka do karmienia. Nasza pediatra, wspaniała doktor Miller, powiedziała mi, żebym po prostu podawała różne tekstury i nie przejmowała się, kiedy wypluwa. Przeczytałam gdzieś w internecie, że ich małe mózgi wciąż konfigurują receptory smaku i jest to bardzo płynny proces, co brzmi dla mnie jak totalne zgadywanie, ale pomaga mi zasnąć w nocy, gdy odmawia jedzenia czegokolwiek poza słonymi krakersikami w kształcie rybek.

Kiedyś myślałam, że robienie domowych, ekologicznych przecierów uczyni mnie lepszą mamą. Teraz wiem, że przetrwanie to jedyny wskaźnik sukcesu. W końcu przestałam niszczyć jej urocze ubranka i kupiłam Wodoodporny Śliniak dla Dziecka w Tęczowy Wzór. Będę z wami szczera – uwielbiam ten gadżet całym sercem. Kosztuje jakieś dwadzieścia dolców, jest z silikonu, a to małe korytko na dole łapie garście rozgniecionego banana, które tak agresywnie zrzuca, gdy jej zła bliźniacza natura przejmuje stery o 18:00. Dosłownie biorę go do zlewu, myję szczotką do naczyń i rzucam na suszarkę. Czy chciałabym, by był dostępny w gładkim beżu, żeby pasował do mojej dawnej estetyki pokoiku? Może, ale ta tęcza jest właściwie bardzo urocza, a ja nie mam absolutnie cierpliwości do nastawiania dodatkowego prania, by odplamiać z marchwi te materiałowe śliniaki.
Pot i łzy w epoce ząbkowania
Kiedy ząbki zaczynają przesuwać się w dziąsłach, rozdwojenie jaźni wchodzi na najwyższe obroty. Moja babcia zawsze mówiła, że ząbkujące dziecko to po prostu takie, które zapomniało, jak czuć się dobrze we własnej skórze, i trafiła w samo sedno. Dzieci robią się gorące, opluwają śliną trzy ubranka dziennie i są o to wiecznie wściekłe. Kiedyś ubierałam moje maluchy w te grube, puszyste pajacyki z myślą, że to urocze i milutkie. Teraz już wiem, że wściekły i spocony mały Bliźniak potrzebuje oddychać, zwłaszcza w teksańskim upale.
Zaczęłam ją ubierać w to Niemowlęce Body z Bawełny Organicznej od Kianao. Kosztuje około 24 dolarów, co może się wydawać sporo za maleńki kawałek materiału, który maluch nieuniknienie w końcu ubrudzi kupą, ale jest naprawdę bardzo miękkie. Prałam je chyba z czterdzieści razy, bo to jedyna rzecz, w której nie poci się podczas skoków gorączki, i w ogóle nie straciło kształtu. Bawełna jest organiczna, więc nie powoduje tej dziwnej czerwonej wysypki na klatce piersiowej, jak po tych tanich, syntetycznych wielopakach. Po prostu zapinam w to body, podaję paracetamol (jeśli dr Miller potwierdzi, że uszka są w porządku) i modlę się o świt.
Mamy też Gryzak Panda, który jest w porządku, ale ona zazwyczaj żuje go przez trzy minuty, po czym rzuca nim w kota.
Jeśli i wy toniecie w dziecięcym praniu i potrzebujecie ubranek typu basic, które faktycznie zniosą ten chaos, możecie sprawdzić kolekcję niemowlęcych ubrań z bawełny organicznej od Kianao, żeby po prostu uratować swoje zdrowie psychiczne.
Dlaczego samodzielna zabawa to totalny mit
Zanim doczekałam się trójki dzieci, w pełni wierzyłam, że jeśli kupisz odpowiednie zabawki edukacyjne, twoje dziecko będzie cichutko siedzieć na tkanym dywaniku i rozwijać nowe ścieżki neuronowe, podczas gdy ty napijesz się gorącej kawy. Kiedyś organizowałam rotację zabawek według harmonogramu. Kiedyś dezynfekowałam je co tydzień. Teraz po prostu zgarniam je nogą ze środka pokoju i mam nadzieję, że mój mąż nie potknie się o nie w ciemności.
Mała G ma absolutną alergię na samotną zabawę trwającą dłużej niż cztery sekundy. Kupiłam Zestaw Miękkich Klocków dla Niemowląt, myśląc, że to będzie super ciche doświadczenie sensoryczne. Są mięciutkie, mają wytłoczone cyferki i zwierzątka. Odmawia ich układania. Zamiast tego jej ulubioną zabawą jest zmuszanie mnie do ułożenia ich perfekcyjnie, by mogła z siłą Godzilli wkopać je pod listwy przypodłogowe, histerycznie się przy tym śmiejąc. Są bardzo wytrzymałe i nie bolą, gdy staniecie na nie bosą stopą, co szczerze mówiąc, jest jedyną cechą, na której mi w tym momencie życia zależy.
Harmonogramy snu i obłudny strajk drzemkowy
Chciałabym powiedzieć wam, że trzymam moje dziecko w ryzach ścisłego harmonogramu snu, ale to by było kłamstwo. Jednego dnia śpi nieprzerwanie przez trzy godziny i budzi się wyglądając jak istny anioł. Następnego dnia śpi dokładnie przez czternaście minut, budzi się wściekła i odmawia ponownego zamknięcia oczu, aż do zachodu słońca. Klasyczne objawy jej podwójnej natury.

Przy Ryderze używałam aplikacji do monitorowania snu. Miałam wykresy. Miałam tabele. Doprowadzałam się do szaleństwa, próbując wcisnąć go w odpowiednie "okno biologiczne". Z tą małą – jeśli zaśnie na dywanie w salonie, trzymając kuchenną łopatkę, po prostu przykrywam ją kocem i cichutko odchodzę. Uczycie się wybierać bitwy, o które warto walczyć.
Zanim kompletnie zwariujesz
Wychowywanie dzieci to bałagan, kupa kasy i dużo śmiechu, o ile nie traktujecie siebie zbyt poważnie. Jeśli maluch przyprawia was o zawrót głowy swoimi huśtawkami nastrojów, pamiętajcie, że to tylko faza. Prawdopodobnie. Albo może po prostu takie już ma usposobienie. Tak czy siak, przetrwacie to.
Zanim postradacie zmysły, próbując odgadnąć, dlaczego wasze dziecko jest słodkie przez jedną minutę, a dzikie przez kolejną, po prostu złapcie to, co wam zostało z kofeiny i zajrzyjcie do sklepu z akcesoriami dla dzieci Kianao, żeby znaleźć niezbędniki, które autentycznie przetrwają tę codzienną demolkę.
Chaotyczna prawda o wychowywaniu zodiakalnego Bliźniaka
Jak radzisz sobie z nagłymi zmianami nastroju u dziecka Bliźniaka?
Dosłownie płynę z falą. Kiedy jest szczęśliwa, bawimy się. Jeśli nagle zaczyna krzyczeć, bo niebo jest niebieskie, po prostu odkładam ją do łóżeczka z bezpieczną zabawką, a sama idę do spiżarni, żeby postać w ciszy przez dwie minuty. Nie użyjesz logiki w rozmowie z roczniakiem, który pogniewał się na grawitację.
Czy takie drogie motywy przewodnie w pokoiku dziecięcym, jak chmurki Rydera, są naprawdę warte swojej ceny?
Absolutnie nie. Boże błogosław moje bycie początkującą mamą, ale tamten komplet od Anna Claire był ogromnym marnotrawstwem moich zysków ze sklepu na Etsy. Kupcie tanie, miękkie prześcieradła, na które dzieci mogą ulać i zaoszczędźcie pieniądze na naprawdę dobry ekspres do kawy.
O co chodzi z tym, że przy ząbkowaniu są takie rozpalone i spocone?
Moja pediatra wyjaśniła mi, że to odpowiedź organizmu na ból, co jest po prostu mądrym, lekarskim sposobem powiedzenia, że skoro dziąsła są wściekłe, to całe ciało wpada w furię. Ubierajcie je w lekkie, przewiewne tkaniny, takie jak organiczna bawełna, żeby uniknąć potrójnej zmiany ubrania przed południem.
Czy naprawdę potrzebuję silikonowego śliniaka, jeśli używam po prostu materiałowych?
Posłuchajcie mnie uważnie: tak. Chyba że szorowanie słodkich ziemniaków z tkaniny frotte to dla was zabawne hobby. Te silikonowe łapią cały bałagan, spłukujecie je w zlewie i ruszacie dalej ze swoim życiem. Czas to pieniądz, ludzie.





Udostępnij:
Rozbudzony maluch i co teraz: Nocny list do samej siebie z przeszłości
Wędzenie żeberek metodą 2-2-1: idealne rozwiązanie dla zmęczonych rodziców